Dlaczego niektórzy nie potrafią „odpuścić” seksu? Naukowcy wskazują jeden wzorzec z dzieciństwa
Nowe badania pokazują, że kompulsywne zachowania seksualne mogą mieć korzenie w bardzo wczesnych relacjach.
Naukowcy przyjrzeli się temu, jak styl więzi z opiekunami w dzieciństwie łączy się z dorosłą seksualnością. Wyniki sugerują, że u części osób kompulsywne zachowania w łóżku wcale nie są kwestią „wysokiego libido”, lecz sposobem regulowania lęku i napięcia emocjonalnego.
Czym właściwie są style przywiązania
Teoria przywiązania powstała w połowie XX wieku, głównie dzięki pracom brytyjskiego psychiatry Johna Bowlby’ego. Jej podstawowe założenie jest proste: to, jak opiekunowie reagują na potrzeby dziecka, kształtuje jego późniejsze relacje – miłosne, przyjacielskie, a nawet zawodowe.
Psychologia opisuje cztery główne style przywiązania:
- bezpieczny – dziecko doświadcza przewidywalnej, wspierającej opieki, a w dorosłości łatwiej ufa i tworzy stabilne związki;
- unikający – bliskość bywa kojarzona z napięciem, więc dorosły raczej dystansuje się i liczy głównie na siebie;
- lękowo–ambiwalentny – opiekun raz jest ciepły, raz niedostępny, co rodzi silny lęk przed odrzuceniem;
- zdezorganizowany – więź z osobą, która jednocześnie daje poczucie bezpieczeństwa i wywołuje lęk, prowadzi do bardzo chaotycznych wzorców relacyjnych.
Badania sugerują, że styl przywiązania to nie tylko sposób, w jaki kochamy, ale również to, jak radzimy sobie z napięciem – także seksualnym.
Nowe badanie: przywiązanie a kompulsywny seks
W czasopiśmie naukowym poświęconym relacjom i seksualności opublikowano analizę, w której badacze przyjrzeli się trzem elementom: skłonności do nudy, stylowi przywiązania oraz kompulsywnym zachowaniom seksualnym.
Między listopadem 2020 a marcem 2021 roku zebrano dane od 879 dorosłych osób mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Uczestnicy wypełnili trzy standaryzowane kwestionariusze psychologiczne:
| Obszar badania | Co sprawdzano |
|---|---|
| Zachowania seksualne | Nasilenie kompulsywnych, trudnych do kontrolowania zachowań seksualnych |
| Nuda | Tendencję do szybkiego odczuwania znużenia, potrzebę silnych bodźców |
| Styl przywiązania | Dominujący wzorzec emocjonalnego funkcjonowania w bliskich relacjach |
Analiza odpowiedzi pokazała wyraźną zależność: osoby z nasilonym lękowo–ambiwalentnym stylem przywiązania oraz wysoką podatnością na nudę częściej osiągały wyniki wskazujące na klinicznie istotny poziom kompulsywnych zachowań seksualnych.
Jak działa lękowo–ambiwalentny styl przywiązania
Taki styl zwykle rozwija się w środowisku, które z perspektywy dziecka jest mało przewidywalne. Opiekun raz reaguje ciepło, a innym razem jest rozdrażniony, nieobecny lub obojętny. Dziecko nigdy nie ma pewności, czy jego potrzeby – bliskości, pocieszenia, uwagi – zostaną zaspokojone.
W dorosłości może się to przekładać na kilka charakterystycznych cech:
- silny lęk przed odrzuceniem i porzuceniem;
- ciągłe analizowanie zachowań partnera lub partnerki;
- trudność w uspokajaniu się bez czyjejś obecności;
- huśtawka między nadmiernym przywiązaniem a wybuchami zazdrości lub złości.
Osoba z lękowo–ambiwalentnym stylem więzi często przeżywa relacje jak emocjonalny rollercoaster, a seks bywa dla niej szybkim „lekiem” na lęk i samotność.
Jeden z autorów badania zwrócił uwagę, że ludzie z bardzo krytycznym obrazem siebie w relacjach – przekonaniem „nie jestem wystarczająco dobry, zostaną ode mnie” – częściej sięgają po seks w sposób przymusowy. To sposób na chwilowe znieczulenie bolesnych emocji, a także na potwierdzenie własnej wartości.
Kiedy seksualność staje się przymusem
Kompulsywne zachowania seksualne nie sprowadzają się do „dużego apetytu na seks”. Kluczowe są trzy elementy:
W praktyce może to przyjmować różne formy: wielogodzinne korzystanie z pornografii, ryzykowne przygodne kontakty, ciągłe sextingi, kompulsywne korzystanie z aplikacji randkowych czy fantazjowanie w pracy kosztem zadań zawodowych.
Autorzy analizy podkreślają, że ich badanie nie wyjaśnia, skąd dokładnie biorą się takie zachowania. Raczej pokazuje, że u osób z nasilonymi problemami w tej sferze często współwystępują dwie rzeczy: trudność w regulowaniu emocji oraz lękowo–ambiwalentna więź w relacjach.
Osoby z kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi często mają kłopot z rozpoznawaniem, nazywaniem i wyrażaniem emocji – seks przejmuje rolę „regulatora nastroju”.
Rola nudy i poszukiwania silnych bodźców
Ciekawy wniosek z badania dotyczy także skłonności do nudy. Uczestnicy, którzy szybko się nudzili i mieli potrzebę intensywnych wrażeń, częściej zgłaszali problemy z kontrolą zachowań seksualnych.
Nuda w tym ujęciu nie jest jedynie brakiem zajęcia. To raczej stan wewnętrznej pustki: trudność z zajęciem się sobą, z przeżywaniem spokojnych emocji, z tolerowaniem zwyczajnej codzienności. W takim stanie seks – realny lub w wyobraźni – staje się łatwo dostępnym, mocnym bodźcem, który natychmiast „podkręca” poziom pobudzenia.
Jeżeli do tego dochodzi lęk przed odrzuceniem i chwiejna samoocena, ryzyko, że seksualność zacznie pełnić funkcję kompulsywnej ucieczki od uczuć, wyraźnie rośnie.
Co z tego wynika dla terapii i dla zwykłego życia
W praktyce terapeutycznej coraz częściej zwraca się uwagę, że samo „ograniczanie” seksu rzadko działa na dłuższą metę. Osoba zmagająca się z przymusem seksualnym potrzebuje nauczyć się trzech rzeczy:
- rozpoznawania własnych emocji w ciele i w myślach;
- regulowania ich w inny sposób niż poprzez seks czy fantazje;
- budowania bezpieczniejszych relacji, w których bliskość nie jest źródłem skrajnego lęku.
Zrozumienie własnego stylu przywiązania bywa w tym procesie punktem zwrotnym. Osoba, która łączy swoje obecne reakcje z dawnymi doświadczeniami, często przestaje widzieć w sobie „kogoś zepsutego” i zaczyna traktować kompulsywne zachowania jako nieudolną, ale zrozumiałą strategię radzenia sobie.
Dla osób bez klinicznych problemów w tej sferze wnioski z tych badań też są przydatne. Jeśli seks z partnerem lub partnerką najczęściej pojawia się wtedy, gdy w relacji narasta napięcie, lęk czy poczucie zagrożenia, może to być sygnał, że ciało przejmuje rolę regulatora emocji, a rozmowa schodzi na dalszy plan.
Jak rozpoznać własny wzorzec i co można zrobić
Styl przywiązania nie jest wyrokiem. To raczej zestaw nawyków, które można stopniowo modyfikować. W pracy psychologicznej używa się m.in. kwestionariuszy opisujących te wzorce, ale wiele osób zaczyna po prostu od autoobserwacji. Pomocne pytania brzmią na przykład:
- co dzieje się ze mną, gdy partner nie odpisuje przez kilka godzin?
- czy seks częściej zbliża, czy raczej „usypia” konflikty?
- jak reaguję na odmowę zbliżenia?
- czy w chwilach silnego stresu częściej myślę o seksie niż o rozmowie lub odpoczynku?
Odpowiedzi mogą odsłonić schemat, w którym seksualność pełni rolę plasterka na głębsze zranienia: lęk przed opuszczeniem, poczucie bezwartościowości, wstyd. Praca z tymi emocjami, często przy wsparciu psychoterapeuty, zmniejsza napięcie, a tym samym potrzebę uciekania się do przymusowego seksu.
Coraz więcej badań sugeruje, że w historii osób z silnymi problemami w sferze seksualnej częściej pojawiają się chaotyczne, niespójne wzorce wczesnej więzi. Zamiast więc pytać wyłącznie „dlaczego ktoś tak się zachowuje teraz”, warto dodać jeszcze jedno: „czego brakowało mu kiedyś, że dziś właśnie w ten sposób szuka ukojenia”. Taka zmiana perspektywy otwiera drogę nie tylko do skuteczniejszej terapii, ale też do łagodniejszego, mniej potępiającego spojrzenia na własne pragnienia i lęki.



Opublikuj komentarz