Śniadanie przed rowerem czy jazda na pusty żołądek? Ekspert radzi

Śniadanie przed rowerem czy jazda na pusty żołądek? Ekspert radzi
4/5 - (35 votes)

Sportowy ekspert zajmujący się fizjologią wysiłku tłumaczy, że jedna uniwersalna odpowiedź nie istnieje. Wszystko zależy od długości i tempa wyjazdu, a także od tego, czy celem jest zdrowie, spalanie tłuszczu, czy wykręcanie jak najlepszych wyników.

Co dzieje się w organizmie podczas jazdy na rowerze

Rower to typowy sport wytrzymałościowy. Organizm przede wszystkim pracuje w tlenie i czerpie energię z dwóch głównych źródeł: tłuszczu i węglowodanów. Proporcje ciągle się zmieniają, zależnie od intensywności wysiłku.

  • przy spokojnym tempie ciało chętniej spala tłuszcz
  • przy mocnym, sportowym wysiłku rośnie udział węglowodanów
  • kluczowe są zapasy glikogenu w mięśniach i wątrobie

Kiedy zapasy glikogenu się wyczerpują, pojawia się znany wielu rowerzystom „mur” – nagłe osłabienie, brak siły w nogach, zawroty głowy, a czasem nawet lekkie mdłości. To klasyczna konsekwencja złego żywienia przed i w trakcie jazdy.

O tym, czy trasa będzie przyjemną wycieczką, czy męczarnią, w ogromnym stopniu decyduje plan jedzenia i picia jeszcze przed startem.

Kiedy warto zjeść przed wyjazdem

Przy dłuższych i intensywniejszych trasach posiłek przed wyjściem z domu staje się praktycznie obowiązkowy. Granica, którą wskazują specjaliści, to około 60–90 minut jazdy lub planowane wyższe tempo.

Najlepiej zjeść lekką, ale sycącą porcję na 60–90 minut przed startem. Dobrze sprawdzają się na przykład:

  • owsianka z jogurtem naturalnym i owocami
  • kromka pełnoziarnistego pieczywa z miodem albo masłem orzechowym
  • banan z porcją jogurtu naturalnego

Taki zestaw dostarcza szybko dostępnych węglowodanów, a jednocześnie trochę białka, które stabilizuje poziom cukru we krwi i ogranicza nagłe spadki energii. Unikać warto ciężkostrawnych, tłustych potraw – smażonych jajek z boczkiem, wielkich porcji serów czy ciast z kremem. Organizm zajmie się wówczas trawieniem, a nie pedałowaniem.

Kiedy jazda na pusty żołądek może mieć sens

Inaczej wygląda sytuacja przy krótkich, bardzo spokojnych przejażdżkach. Poranny, rekreacyjny wyjazd trwający 30–45 minut można czasem potraktować jako trening „na czczo”, bez wcześniejszego posiłku.

W takim scenariuszu organizm silniej sięga po tłuszcz jako źródło energii. Może to być narzędzie pracy nad metabolizmem tłuszczowym, ale tylko przy zachowaniu kilku warunków:

  • intensywność pozostaje wyraźnie niska, bez ostrych podjazdów i sprintów
  • trasa nie przekracza około 45 minut
  • osoba jest zdrowa, bez problemów z poziomem cukru czy ciśnieniem

Trening na pusty żołądek nie służy biciu rekordów. To delikatna jednostka, a nie brutalny test wytrzymałości.

Przy dłuższej lub dynamiczniejszej jeździe ryzyko gwałtownego spadku mocy rośnie. Wtedy lepiej zjeść choćby małą porcję węglowodanów, niż udawać bohatera i wracać do domu z trzęsącymi się nogami.

Długa trasa bez chaosu – jak wygląda przemyślana strategia

Sportowy ekspert opisuje przykład wyprawy na dystansie około 260 kilometrów, pokonanej w nieco ponad dziewięć godzin ze średnią prędkością blisko 28 km/h. Taki wysiłek oznaczał spalanie ponad 6500 kilokalorii oraz utratę ponad 6 litrów płynów.

Tego typu dzień w siodle nie powstaje z impulsu. Wymaga planu jedzenia i picia od pierwszej do ostatniej godziny. Przed startem pojawiło się solidne śniadanie z naciskiem na węglowodany:

  • micha płatków owsianych z bananem i miodem
  • porcja jogurtu naturalnego
  • kawa i około pół litra wody

W trakcie jazdy, mniej więcej co 30–40 minut, pojawiały się małe porcje energii:

  • banany
  • nieduże batoniki zbożowe
  • kawałki pieczywa
  • napoje z elektrolitami, uzupełniające sód i inne minerały

Regularne małe dawki węglowodanów i płynów stabilizują poziom cukru we krwi i pozwalają mięśniom pracować długo bez dramatycznego spadku mocy.

Proste zasady dla zwykłego rowerzysty

Dla większości amatorów można ująć zasady żywienia wokół jazdy na rowerze w trzy czytelne punkty:

Czas i intensywność jazdy Co z jedzeniem przed startem
Do 45 minut spokojnej przejażdżki można jechać bez śniadania, jeśli ktoś dobrze się z tym czuje
45–90 minut w umiarkowanym tempie lekki posiłek przed wyjściem mocno pomaga utrzymać komfort
Powyżej 90 minut lub wyraźnie sportowe tempo warto zjeść wcześniej oraz planować jedzenie i picie w trakcie trasy

Do tego dochodzi jeszcze nawadnianie. Przy krótkich, chłodnych wyjazdach wystarczy czasem sama butelka wody. Przy długich trasach i wysokiej temperaturze warto sięgnąć po napoje z elektrolitami, które uzupełniają sód, potas, magnez i inne składniki tracone z potem.

Ile węglowodanów w trakcie długiej jazdy

Nowe badania sugerują, że w sportach wytrzymałościowych możliwości organizmu w zakresie przyjmowania węglowodanów są większe, niż jeszcze niedawno sądzono. Dawniej zalecano około 30–60 gramów węglowodanów na godzinę wysiłku. Dzisiaj specjaliści wskazują, że dobrze przygotowany kolarz jest w stanie wykorzystać 80–120 gramów na godzinę przy intensywnym wysiłku.

Tak wysokie ilości są możliwe dzięki łączeniu różnych rodzajów cukrów, na przykład glukozy i fruktozy. Każdy z nich korzysta z innego „wejścia” w jelicie, więc organizm potrafi wchłonąć je równolegle. Mniej zaawansowanym rowerzystom wystarczą zazwyczaj niższe dawki, ale sama zasada pozostaje taka sama: energia powinna płynąć do mięśni stale, w małych porcjach.

Układ pokarmowy też trzeba trenować. Jeśli ktoś nigdy nie jadł na rowerze, niech nie zaczyna od ekstremalnych ilości, tylko stopniowo przyzwyczaja żołądek do przekąsek w ruchu.

Głowa jedzie razem z nogami

Ekspert mocno podkreśla również rolę psychiki. Przy długich dystansach zmęczenie pojawia się zawsze – pytanie brzmi, jak na nie reagujemy. Doświadczeni rowerzyści nie tyle „duszą” ból, ile uczą się go rozumieć, dzielić trasę na małe odcinki i trzymać się swojego tempa.

Jeśli do stabilnego żywienia dołożymy mentalny spokój, ciało potrafi wycisnąć z siebie zaskakująco dużo. Z kolei brak jedzenia i picia sprawia, że nawet bardzo silne nogi w pewnym momencie „odcinają prąd”, a głowa traci ochotę do dalszej jazdy.

Jak przełożyć te zasady na codzienność

Dla osoby, która po pracy wskakuje na rower na godzinkę, wcale nie trzeba skomplikowanych schematów. Wystarczy zazwyczaj zwykły posiłek 1–3 godziny wcześniej i łyk wody w trakcie. Problemy zaczynają się wtedy, gdy ktoś idzie na żywioł: jedzie trzy godziny w górach, wcześniej tylko kawa, żadnej przekąski w kieszeni. Efekt bywa łatwy do przewidzenia.

Dobrym nawykiem staje się przygotowanie prostego planu jeszcze przed założeniem kasku. Wystarczy odpowiedzieć sobie na kilka pytań: jak długo jadę, jak mocno chcę jechać, co zjadłem wcześniej, co wiozę w bidonie i kieszeni koszulki. Taka chwila refleksji często ratuje cały wypad.

Dla osób, które chcą poprawić formę, ciekawym rozwiązaniem jest mieszanie różnych rodzajów jednostek: czasem krótka, spokojna przejażdżka rano bez śniadania, innym razem porządnie „zatankowana” dłuższa trasa z przekąskami co kilkadziesiąt minut. Organizm uczy się dzięki temu zarówno lepiej korzystać z tłuszczu, jak i efektywnie wykorzystywać dużą dawkę węglowodanów w ruchu.

Prawdopodobnie można pominąć