Najzdrowszy ser z działu włoskiego? Dietetyczka jasno wskazuje faworyta

Najzdrowszy ser z działu włoskiego? Dietetyczka jasno wskazuje faworyta
Oceń artykuł

Ricotta, burrata, mozzarella, gorgonzola… Włoska półka z serami kusi, ale tylko jeden z nich naprawdę sprzyja sylwetce i zdrowiu.

Dietetyczka z wieloletnią praktyką porównała najpopularniejsze włoskie sery i wskazała, który najkorzystniej wypada pod względem kalorii, tłuszczu i sytości. Wynik może zaskoczyć fanów ciągnącej się mozzarelli i kremowego mascarpone.

Włoskie sery pod lupą dietetyczki

Włoska kuchnia od lat kojarzy się z pizzą, lasagne i deserami, które nie do końca idą w parze z dietą odchudzającą. Sporo winy ponoszą tu sery – pyszne, ale często tłuste i kaloryczne. A jednocześnie trudno sobie bez nich wyobrazić prawdziwą pizzę margheritę, sałatkę caprese czy tiramisu.

Dietetyczka Adélaïde d’Aboville, pracująca na co dzień z pacjentami dbającymi o glikemię i wagę, zestawiła najpopularniejsze włoskie sery: ricottę, mozzarellę, burratę, scamorzę, gorgonzolę i mascarpone. Sprawdziła, ile mają kalorii, tłuszczu, białka i jak wpływają na uczucie sytości. Na tej podstawie wskazała najbardziej „bezpieczny” wybór na co dzień.

Wśród popularnych włoskich serów zdecydowanie najkorzystniej wypada ricotta – jest najmniej tłusta, stosunkowo bogata w białko i dość sycąca.

Ricotta – numer jeden dla zdrowia i talii

Ricotta, w przeciwieństwie do wielu dojrzewających serów, powstaje głównie z serwatki, a nie z pełnego mleka. Dzięki temu ma lżejszy skład i znacznie mniej tłuszczu.

Ser Kalorie / 100 g Tłuszcz / 100 g Białko / 100 g
Ricotta ok. 150 kcal 10 g 10 g
Mozzarella ok. 280 kcal 20 g 18 g
Burrata ok. 285 kcal 23–27 g brak dokładnych danych w źródle
Scamorza ok. 320 kcal dużo tłuszczu brak dokładnych danych w źródle
Gorgonzola ok. 370 kcal bardzo dużo tłuszczu brak dokładnych danych w źródle
Mascarpone 400–450 kcal ok. 40% tłuszczu niewiele białka

Ricotta dostarcza połowę kalorii w porównaniu z mascarpone i wyraźnie mniej niż mozzarella. Ma około 10 g tłuszczu i 10 g białka w 100 g produktu. Dzięki temu nie tylko mniej „ciąży” w bilansie energetycznym dnia, ale też całkiem nieźle syci.

Dla osób, które starają się ograniczać sól, ważne będzie też to, że ricotta ma mniejszą zawartość sodu niż wiele innych serów. Sprawdza się więc w diecie osób z nadciśnieniem lub tych, którzy po słonych posiłkach zauważają zatrzymanie wody i opuchnięcia.

Jak włączyć ricottę do codziennej diety

  • na śniadanie – na kromce pełnoziarnistego pieczywa z pomidorem i ziołami zamiast żółtego sera;
  • do makaronu – jako lżejszy sos z dodatkiem szpinaku i czosnku;
  • do deserów – w roli zamiennika części mascarpone w sernikach na zimno czy „odchudzonym” tiramisu;
  • do wytrawnych tart – wymieszana z jajkiem i warzywami jako nadzienie.

Takie zamiany pozwalają zachować kremową konsystencję wielu dań, a jednocześnie skrócić drogę do lżejszego jadłospisu.

Mozzarella – rozsądny kompromis dla fanów pizzy

Mozzarella wypadła w analizie jako opcja „ze środka stawki”. Ma prawie dwa razy więcej tłuszczu niż ricotta (około 20 g na 100 g) i więcej białka – około 18 g. Przekłada się to na mniej wody w produkcie, wyższą kaloryczność (ok. 280 kcal / 100 g), ale też bardziej wyraźne uczucie sytości.

To oznacza, że od czasu do czasu można ją spokojnie włączyć do menu, szczególnie jeśli ktoś jest aktywny fizycznie lub ma większe zapotrzebowanie na energię. Klucz tkwi w porcjach. Dietetyczka zaleca, by przy częstym jedzeniu mozzarelli trzymać się mniej więcej połowy kulki na posiłek, a nie całej dużej porcji.

Mozzarella może pojawiać się w diecie regularnie, ale w niewielkich ilościach – przykładowo pół kulki do sałatki zamiast całej.

Kiedy mozzarella się sprawdza

Dobrze wypada w roli dodatku, a nie głównego składnika dania. Świetnie pasuje do:

  • sałatki z pomidorem, bazylią i oliwą,
  • domowej pizzy z cienkim ciastem i dużą ilością warzyw,
  • zapiekanych warzyw, np. bakłażana czy cukinii,
  • kanapek z dużą ilością zieleniny i warzyw.

Burrata – kremowy luksus, nie na co dzień

Burrata wygląda niepozornie podobnie do mozzarelli, ale w środku skrywa śmietankowe nadzienie. W praktyce to mozzarella wypełniona mieszanką sera i śmietanki, co sprawia, że jest wyraźnie tłustsza.

W 100 g burraty znajdziemy około 23–27 g tłuszczu i ok. 285 kcal. To odrobinę więcej niż w mozzarelli, ale różnica robi się duża, kiedy na talerzu ląduje cała duża kula. Co ciekawe, mimo kremowej konsystencji, burrata syci słabiej niż mozzarella – właśnie przez większy udział tłuszczu względem białka.

Dietetyczka zaleca, by traktować burratę jak produkt na specjalne okazje: kolację w restauracji, niedzielny obiad czy przyjęcie. Nie jako stały element codziennego jadłospisu.

Scamorza, gorgonzola, mascarpone – sery do rzadkiego użycia

Scamorza – bardziej skoncentrowana mozzarella

Scamorza powstaje poprzez jeszcze silniejsze odparowanie wody z sera. Struktura staje się bardziej zbita i przypomina polską gomółkę lub niektóre sery typu tomme. Im mniej wody, tym więcej tłuszczu i białka w tej samej porcji, a zarazem wyższa kaloryczność.

W przypadku scamorzy mówimy o około 320 kcal na 100 g, przy zwiększonej ilości soli. To ser, który wzbogaca smak potraw, ale szybko „zjada” znaczną część dziennego limitu kalorii i sodu.

Gorgonzola – pleśniowy ser z cięższym składem

Gorgonzola uchodzi za ser miękki i kremowy, co może wprowadzać w błąd. Jego bardziej płynna konsystencja nie oznacza mniejszej kaloryczności. Wręcz przeciwnie – dietetyczka podaje, że gorgonzola dostarcza około 370 kcal na 100 g i jest bardzo tłusta.

Nawet cienka warstwa na kromce pieczywa może więc dorzucić sporą porcję tłuszczu. W praktyce najlepiej używać jej jak intensywnej przyprawy: w małej ilości do makaronu, sosu czy sałatki, a nie jako głównego dodatku białkowego.

Mascarpone – deserowa „bomba” tłuszczowa

Mascarpone zamyka stawkę jako zdecydowanie najbardziej kaloryczny i tłusty ser w zestawieniu. Zawiera około 40% tłuszczu, co plasuje go na poziomie śmietanki 36%. Porcja 100 g to aż 400–450 kcal, przy stosunkowo niewielkiej ilości białka.

Mascarpone świetnie sprawdza się w deserach, ale z perspektywy zdrowia powinien pojawiać się okazjonalnie i w małych porcjach.

Jeśli ktoś nie wyobraża sobie życia bez tiramisu, warto rozważyć proste triki: część mascarpone zamienić na ricottę, użyć mniej cukru i dodać więcej kakao lub świeżych owoców.

Jak często sięgać po włoskie sery?

Dietetyczka rekomenduje następującą prostą zasadę:

  • ricotta – może pojawiać się w diecie często, nawet kilka razy w tygodniu;
  • mozzarella i burrata – od czasu do czasu, przy porcjach rzędu pół kulki, jeśli jemy je bardzo regularnie;
  • scamorza, gorgonzola, mascarpone – lepiej zachować na wyjątkowe sytuacje i używać oszczędnie.

Warto pamiętać, że sery nie są jedynym źródłem tłuszczu w daniu. Do pizzy dochodzi oliwa, do makaronu – sos, do sałatek – orzechy. Łatwo więc przekroczyć zapotrzebowanie energetyczne, jeśli seru jest po prostu za dużo.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze sera w sklepie

Nie zawsze mamy przy sobie tabelę kaloryczną, ale kilka wskazówek pomaga wybrać rozsądniej:

  • czytaj etykiety – sprawdź procent tłuszczu i ilość soli na 100 g;
  • porównuj wersje – ten sam typ sera potrafi mieć różny skład u różnych producentów;
  • planuj porcje – kupuj mniejsze opakowania, jeśli wiesz, że trudno ci się zatrzymać po kilku plasterkach;
  • myśl o całym posiłku – jeśli w daniu jest już dużo tłuszczu (np. oliwa, mięso), wybierz lżejszy ser albo mniejszą ilość.

Dla osób z cukrzycą, insulinoopornością czy nadciśnieniem taka uważność na szczegóły ma szczególne znaczenie. Włoskich serów nie trzeba eliminować z menu, ale warto mądrze wybierać rodzaj i ilość.

Ricotta w tej układance wypada jako rozsądny sprzymierzeniec: pozwala zachować klimat kuchni śródziemnomorskiej, a jednocześnie nie rujnuje planu żywieniowego. Z kolei mascarpone, gorgonzola czy scamorza zostają produktami, po które lepiej sięgać z pełną świadomością ich kaloryczności i traktować jak smaczny, lecz okazjonalny dodatek do diety.

Prawdopodobnie można pominąć