Antybiotyki mogą zmieniać florę jelitową nawet na 8 lat. Co ustalili naukowcy?

Antybiotyki mogą zmieniać florę jelitową nawet na 8 lat. Co ustalili naukowcy?
Oceń artykuł

Brzmi jak cena ukryta w małym druczku.

Najnowsze badania dużej grupy dorosłych pokazały, że niektóre popularne leki przeciwbakteryjne potrafią przestawić mikrobiom jelitowy na trwałe. Zmiany nie znikają po tygodniach ani miesiącach, tylko utrzymują się nawet osiem lat po zakończeniu kuracji.

Jelita jak dżungla: co naprawdę w nas żyje

W jelicie grubym przeciętnej dorosłej osoby żyje około 350 gatunków bakterii. Tworzą gęstą i dość delikatną sieć zależności. Ten mikroświat reguluje odporność, wpływa na metabolizm, masę ciała, a pośrednio także na ryzyko wielu chorób przewlekłych.

Antybiotyki ratują życie przy ciężkich infekcjach bakteryjnych, ale działają mało selektywnie: uderzają w bakterie chorobotwórcze i w te, które są dla nas pożyteczne. Do tej pory sądzono, że jelita po prostu „podnoszą się z kolan” w ciągu kilku miesięcy. Szwedzka analiza pokazuje, że obraz jest znacznie mniej optymistyczny.

Międzynarodowy zespół badaczy przeanalizował dane prawie 15 tysięcy dorosłych i wykazał, że pojedyncza kuracja wybranymi antybiotykami pozostawia ślad w mikrobiomie jelitowym nawet po 8 latach.

Badanie na 14 979 osobach: wyjątkowa baza danych

Naukowcy z uniwersytetów w Uppsali i Lund oparli się na czymś, czego brakuje w większości krajów – ogólnokrajowym rejestrze wszystkich recept realizowanych w aptekach. Dzięki temu mogli dokładnie sprawdzić, jakie antybiotyki, w jakich dawkach i kiedy przyjmował każdy z uczestników przez osiem lat wstecz.

Te informacje zestawili z profilem bakteryjnym jelit. Uczestników zrekrutowano z kilku dużych szwedzkich kohort badawczych, w których od lat zbiera się dane zdrowotne. Każda osoba oddała próbkę kału, a jej zawartość przeanalizowano metodą metagenomiki – sekwencjonując całe DNA bakterii obecnych w jelicie, bez konieczności ich hodowania.

Taka technika pozwala zobaczyć nie tylko, jakie gatunki bakterii występują, lecz także w jakiej liczebności. Ostatecznie badacze dysponowali bardzo precyzyjną „mapą” ponad tysiąca gatunków dla każdego uczestnika.

Jak porównywano wpływ antybiotyków

Zespoły badawcze podzieliły osoby na grupy według czasu, jaki minął od ostatniej kuracji:

  • mniej niż rok przed pobraniem próbki,
  • od roku do czterech lat,
  • od czterech do ośmiu lat,
  • oraz osoby, które nie brały antybiotyków w tym okresie.

Badano jedenaście typów antybiotyków. Statystycy uwzględnili wiek, płeć, inne leki, choroby przewlekłe i styl życia, żeby wyłapać możliwie „czysty” sygnał samego leku przeciwbakteryjnego. Taka konstrukcja sprawia, że wyniki są dużo solidniejsze niż w wielu wcześniejszych pracach, które śledziły mikrobiom tylko kilkanaście miesięcy po terapii.

Trzy szczególnie agresywne antybiotyki

Nie wszystkie leki działały na florę jelitową tak samo. Z całej jedenastki wyraźnie wyróżniły się trzy substancje stosowane na co dzień także w europejskich gabinetach:

Rodzaj antybiotyku Średnia utrata liczby gatunków (w ciągu roku od kuracji) Liczba gatunków z zaburzoną liczebnością
Klindamycyna ok. 47 gatunków mniej 296 z 1340 analizowanych
Fluorochinolony ok. 20 gatunków mniej 172 gatunki
Flukloksacylina ok. 21 gatunków mniej 203 gatunki

Klindamycyna, przepisywana m.in. na poważniejsze zakażenia skóry, płuc czy zębów, okazała się najbardziej „wybuchowa” dla jelit. Każda kuracja łączyła się statystycznie z utratą dziesiątek gatunków i zmianą liczebności prawie jednej czwartej całego mikrobiomu.

Fluorochinolony, szeroko stosowane przy zakażeniach układu moczowego i oddechowego, także wyraźnie redukowały różnorodność. Zaskoczenie wywołała flukloksacylina – uważana za względnie wąskospektralną penicylinę. Okazało się, że jej ślad w jelitach nie różni się znacząco od działania fluorochinolonów.

Niektóre z leków, które najbardziej przerzedzają florę jelitową, to jednocześnie te same antybiotyki, które najmocniej napędzają zjawisko oporności bakterii na leczenie.

Dla porównania penicylina V wypadła dużo łagodniej – wpływ na różnorodność bakteryjną był niewielki i krótkotrwały.

Jelita próbują się podnieść, ale nie wracają „do stanu fabrycznego”

Po zakończeniu antybiotykoterapii mikrobiom rusza w stronę odbudowy. W ciągu pierwszych dwóch lat liczba gatunków faktycznie rośnie i w wielu przypadkach zbliża się do poziomu osób bez kuracji. Później tempo poprawy wyraźnie spada.

Cztery do ośmiu lat po zakończeniu leczenia klindamycyną, fluorochinolonami czy flukloksacyliną naukowcy wciąż widzieli zaburzoną liczebność 10–15 procent wszystkich badanych gatunków. Dla samej klindamycyny różnice obejmowały blisko 200 gatunków nawet po tak długim czasie.

Kluczowy szczegół: wystarczała jedna kuracja. Gdy badacze ograniczyli analizę tylko do osób, które w całym ośmioletnim okresie dostały dokładnie jeden antybiotyk, siedem z jedenastu leków nadal wiązało się z wyraźnie niższą różnorodnością bakterii po latach.

Nie chodzi tylko o kumulację wielu terapii. Już pojedynczy cykl niektórych antybiotyków potrafi zmienić skład jelit tak, że organizm nie wraca w pełni do punktu wyjścia.

Na razie nie wiadomo, co dzieje się później, bo rejestr danych obejmował osiem lat. Naukowcy już zbierają kolejne próbki od tej samej grupy, żeby śledzić indywidualne zmiany w dłuższym czasie.

Co to może oznaczać dla zdrowia na lata do przodu

Od kilku lat pojawiały się publikacje wiążące częste stosowanie antybiotyków z większym ryzykiem otyłości, cukrzycy typu 2, miażdżycy czy niektórych nowotworów. Sam związek statystyczny nie dowodzi, że winny jest tylko mikrobiom, lecz nowe szwedzkie dane dodają do układanki ważny element.

W jelitach osób po kuracjach klindamycyną, fluorochinolonami czy flukloksacyliną rosła liczebność gatunków, które już wcześniej łączono z:

  • wyższym wskaźnikiem masy ciała (BMI),
  • podwyższonym poziomem trójglicerydów we krwi,
  • większym ryzykiem rozwoju cukrzycy typu 2.

Taki wzorzec nie przesądza o chorobie u konkretnej osoby, ale sugeruje kierunek, w jakim może przesuwać się metabolizm całej populacji, jeśli antybiotyki stosuje się zbyt swobodnie. Mikroorganizmy w jelitach biorą udział w rozkładaniu błonnika, produkcji krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, wpływają na sygnały głodu i sytości. Zmiana składu tej społeczności może delikatnie, lecz długotrwale „podkręcić” skłonność do przybierania na wadze czy zaburzeń gospodarki cukrowej.

Jak mogą zareagować lekarze i pacjenci

Badacze nie nawołują do odrzucania antybiotyków. Przy ciężkich infekcjach bakteryjnych nadal są nie do zastąpienia. Wnioski idą w inną stronę: skoro różne leki przeciwbakteryjne mają podobną skuteczność przeciwko danej infekcji, ale zupełnie różny wpływ na mikrobiom, ten drugi parametr warto zacząć brać pod uwagę przy wyborze recepty.

Jeśli dwa antybiotyki leczą tę samą chorobę równie dobrze, rozsądniej sięgnąć po ten, który przypuszczalnie mniej „przetrzebi” florę jelitową.

Dla lekarzy oznacza to większą wagę rozsądnej antybiotykoterapii: krótsze kursy tam, gdzie jest to możliwe, unikanie leków na „wszelki wypadek”, staranniejsze różnicowanie infekcji bakteryjnych od wirusowych. Pacjenci z kolei zyskują mocniejszy argument, by nie domagać się recepty przy każdym przeziębieniu i nie sięgać samodzielnie po resztki leków z domowej apteczki.

Co możemy zrobić dla własnego mikrobiomu

Nie da się w stu procentach ochronić jelit przed skutkami antybiotyków, jeśli terapia jest konieczna. Można natomiast wspierać odbudowę mikrobiomu i ograniczać ryzyko zaburzeń, gdy tylko jest to bezpieczne medycznie:

  • dopytywać lekarza, czy w danej sytuacji antybiotyk jest naprawdę potrzebny,
  • rzetelnie kończyć zapisany kurs – zbyt krótkie przyjmowanie leku promuje oporność, a nie chroni dodatkowo mikrobiomu,
  • dbać o dietę bogatą w błonnik (warzywa, owoce, pełne ziarna), który sprzyja dobrym bakteriom,
  • rozważyć – po konsultacji ze specjalistą – probiotyki lub fermentowaną żywność, np. jogurty, kefir, kiszonki,
  • unikać niepotrzebnych leków bez recepty wpływających na jelita, jak nadmierne dawki środków przeczyszczających.

Badanie ze Szwecji to także przypomnienie, że organizm nie jest zbiorem niezależnych narządów. Tabletka przyjęta na zapalenie płuc, pęcherza czy skóry sięga dużo dalej niż tylko do miejsca infekcji. Mikrobiom staje się jednym z głównych „bohaterów drugiego planu” współczesnej medycyny – od niego zależy, czy po skutecznym wyleczeniu ostrej choroby nie zostawimy sobie w pakiecie długoterminowych kłopotów.

W kolejnych latach naukowcy planują sprawdzić, jak antybiotyki wpływają na geny oporności obecne w bakteriach jelitowych i czy zmiany w mikrobiomie da się częściowo odwrócić celowaną dietą lub nowymi terapiami. Dla zwykłego pacjenta wniosek już dziś jest dość prosty: antybiotyk to narzędzie, z którego warto korzystać rozważnie, bo ślady po jego użyciu mogą pozostać w jelitach znacznie dłużej, niż pokazuje ulotka dołączona do opakowania.

Prawdopodobnie można pominąć