Ta oliwa z marketu wygrała test jakości. Eksperci są zachwyceni, cena już mniej
Popularny magazyn konsumencki prześwietlił oliwy z supermarketów i wskazał jedną, która bije pozostałe na głowę pod względem smaku.
Najważniejsze informacje:
- Oliwa H de Leos fruité vert wygrała ranking z notą 15,4/20 punktów.
- Zwycięski produkt kosztuje około 30 euro za 500 ml, co czyni go oliwą 'od święta’.
- W badaniu wykryto śladowe ilości plastifikatorów nawet w oliwach klasy premium.
- Wysoka temperatura niszczy subtelne nuty smakowe drogich oliw, dlatego nie należy na nich smażyć.
- Dobra oliwa powinna być sprzedawana w ciemnym szkle i posiadać konkretne oznaczenie kraju pochodzenia.
To nie jest kolejny ranking „bo bio” albo „bo modne opakowanie”. Eksperci przyjrzeli się składowi, zanieczyszczeniom i aromatowi oliw extra vergine sprzedawanych w zwykłych sklepach. Efekt? Na pierwszym miejscu znalazła się francuska butelka o niemal luksusowym statusie – tak dobra, że magazyn sugeruje używać jej tylko w wyjątkowych sytuacjach.
Jak testowano oliwy kupowane w supermarketach
Magazyn 60 Millions de Consommateurs wziął pod lupę 22 różne oliwy extra vergine dostępne w popularnych sieciach handlowych. W teście znalazły się zarówno produkty marek własnych supermarketów, jak i droższe, „premium” butelki z mocno podkreślaną jakością czy pochodzeniem.
Wszystkie badane produkty miały jedno wspólne: oznaczenie „oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia”. To kategoria, w której unijne przepisy są wyjątkowo restrykcyjne. Oliwa musi pochodzić wyłącznie z mechanicznego tłoczenia owoców, w niskiej temperaturze, bez chemicznego rafinowania. Dopuszczalna jest jedynie niewielka kwasowość, a każdy błąd technologiczny natychmiast odbija się na smaku.
Eksperci oceniali głównie trzy grupy kryteriów:
- profil kwasów tłuszczowych – proporcje tłuszczów nasyconych, jednonienasyconych i wielonienasyconych, korzystne dla zdrowia serca,
- obecność zanieczyszczeń – zwłaszcza pozostałości substancji chemicznych, w tym plastifikatorów,
- wrażenia sensoryczne – smak, zapach, intensywność goryczki i pikantności, ogólna harmonia aromatów.
Ranking nie opierał się wyłącznie na samym smaku. Liczył się też realny wpływ oliwy na zdrowie i czystość produktu, czyli to, czego klient nie zobaczy na etykiecie.
Badanie ukazało się w numerze magazynu z maja 2025 roku i szybko odbiło się szerokim echem wśród osób, które przywiązują wagę do jakości tłuszczów używanych w kuchni.
Trzy mocne marki, jedna niedostępna okazja
Z całej stawki 22 produktów bardzo dobrze wypadły trzy konkretne oliwy. Dwie z nich, mimo znakomitych ocen, zniknęły jednak już z półek.
| Oliwa | Ocena (w skali 0–20) | Status na rynku | Przybliżona cena za 0,5 l |
|---|---|---|---|
| Costa d’Oro La Riserva biologica (bio) | 14,0 | wycofana | ok. 15 € |
| Puget, oliwa extra z Francji | 14,6 | wycofana | ok. 15 € |
| H de Leos fruité vert | 15,4 | dostępna | ok. 29,60 € |
Dwie pierwsze propozycje – markowa oliwa bio oraz francuska extra vergine z oznaczeniem pochodzenia – zebrały bardzo solidne noty, ale nie da się ich już kupić. Dla przeciętnego konsumenta liczy się więc trzecia pozycja: butelka z Prowansji, która zgarnęła najwyższą ocenę całego testu.
Numer jeden rankingu: H de Leos fruité vert
Zwycięzcą zestawienia została oliwa H de Leos fruité vert. Uzyskała 15,4 punktu na 20 możliwych, czyli wynik, którego nie osiągnął żaden inny produkt w badaniu. Co najciekawsze, szczególnie wysoko oceniono jej walory smakowe – jury przyznało jej jedną z najwyższych not w degustacji w ciemno.
Specjaliści opisali tę oliwę jako produkt o wyjątkowo harmonijnym profilu: wyraźnie owocowy aromat, goryczka i pikantność zbalansowane, bez agresywnych nut, za to z długim i przyjemnym finiszem na podniebieniu. Jednocześnie analiza laboratoryjna potwierdziła bardzo przyzwoity układ kwasów tłuszczowych, typowy dla dobrej oliwy śródziemnomorskiej.
Eksperci uznali H de Leos fruité vert za oliwę „od święta” – bardziej do celebracji smaku niż do smażenia na co dzień.
Oliwa powstaje w prowansalskim gospodarstwie Domaine de Leos, położonym w L’Isle-sur-la-Sorgue. To miejsce znane ze starannej selekcji odmian oliwek i kontrolowanego, stosunkowo szybkiego tłoczenia, co pomaga zachować aromaty i zawartość związków fenolowych. Właścicielem posiadłości jest znany francuski artysta, co dodatkowo podbija jej prestiżowy wizerunek.
Cena, która może zaskoczyć nawet fanów jakości
Największym problemem dla wielu kupujących okazuje się cena. Butelka 500 ml kosztuje około 29,60 euro, co daje w przybliżeniu 60 euro za litr. W przeliczeniu na złotówki to poziom, który zdecydowanie wykracza poza standardowe budżety zakupów spożywczych.
Trudno mówić tu o „oliwie na co dzień do wszystkiego”. Magazyn konsumencki wprost sugeruje, by H de Leos fruité vert traktować jako produkt do wykończenia dań, a nie podstawowy tłuszcz do smażenia. Chodzi o sytuacje, w których smak naprawdę ma znaczenie:
- sałatki z surowych warzyw i zieleniny,
- gotowane warzywa polane oliwą tuż przed podaniem,
- kawałek dobrej bagietki lub chleba na zakwasie maczany w oliwie,
- proste dania makaronowe, gdzie sos opiera się głównie na oliwie, czosnku i ziołach,
- mozarella, burrata, dojrzałe pomidory albo pieczone ryby serwowane na zimno.
Używanie tak drogiej oliwy na patelni, w wysokiej temperaturze, zwyczajnie mija się z celem. Wysoka temperatura niszczy subtelne nuty smakowe, za które płaci się w tym przypadku najwięcej.
Plastifikatory w butelce – o co chodzi z zastrzeżeniem ekspertów
Choć zwycięska oliwa zachwyciła komisję degustacyjną, nie przeszła przez test idealnie czysto. W badaniu wykryto w niej śladowe ilości plastifikatorów, czyli związków chemicznych stosowanych do nadawania elastyczności tworzywom sztucznym. Mogą one przenikać do żywności z opakowań lub elementów instalacji produkcyjnej.
Magazyn docenił świetny smak i „stosunkowo” czysty skład, ale wyraźnie zaznaczył, że obecność plastifikatorów, nawet na niskim poziomie, pozostaje problemem, który powinien interesować producentów.
Warto podkreślić: mówimy o wartościach poniżej norm uznawanych za niebezpieczne. Nie chodzi więc o produkt toksyczny, lecz o sygnał, że nawet w kategorii premium trudno dziś znaleźć oliwę całkowicie wolną od śladów kontaktu z plastikiem. To zjawisko dotyczy zresztą wielu innych produktów tłuszczowych, nie tylko oliwy.
Na co zwracać uwagę przy wyborze oliwy w polskim sklepie
Test z Francji dotyczył tamtejszego rynku, ale wnioski łatwo odnieść do półek w polskich marketach. Najważniejsze jest kilka prostych zasad, które pomagają kupić uczciwą oliwę, nawet jeśli nie sięgamy po absolutnie topowe marki.
- Oznaczenie „extra vergine” – to pierwszy filtr. Jeśli na etykiecie widnieje po prostu „oliwa z oliwek”, produkt może być mieszanką oliwy rafinowanej i niewielkiej ilości tej z pierwszego tłoczenia.
- Data zbioru albo przynajmniej data produkcji – świeża oliwa lepiej pachnie i zawiera więcej aktywnych związków, takich jak polifenole.
- Kraj pochodzenia – jedno wyraźnie wskazane źródło jest zwykle lepszym sygnałem niż ogólna informacja o „mieszance oliw z krajów UE”.
- Butelka z ciemnego szkła – światło przyspiesza utlenianie tłuszczów i psuje smak.
- Cena – bardzo tania oliwa extra vergine powinna zapalić lampkę ostrzegawczą. Dobre zbiory i uczciwe tłoczenie kosztują.
W polskich warunkach rozsądnym kompromisem jest posiadanie dwóch oliw. Tańszej, solidnej butelki do smażenia i pieczenia, oraz drugiej, jakościowej – może nie aż tak drogiej jak H de Leos fruité vert – do sałatek i dań serwowanych na zimno. Dzięki temu nie przepalamy oliwy premium na patelni, a jednocześnie codzienna kuchnia pozostaje w miarę ekonomiczna.
Czy płacenie za oliwę naprawdę ma sens?
Przy tłuszczach różnica między budżetowym a starannie wyprodukowanym produktem często nie kończy się na smaku. Dobra oliwa extra vergine wnosi do diety nie tylko aromat, lecz także cenne związki biologicznie aktywne – od polifenoli po witaminy rozpuszczalne w tłuszczach.
Dla osób, które pilnują poziomu cholesterolu czy dbają o serce, jakość tłuszczu ma realne znaczenie. Przy regularnym użyciu nawet niewielkie różnice w profilu kwasów tłuszczowych kumulują się z czasem. Z tego powodu część dietetyków wprost zachęca, by ograniczyć liczbę gotowych słodyczy i słonych przekąsek, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć na lepszą oliwę do codziennej kuchni.
Warto też pamiętać, że butelka dobrej oliwy starcza na długo, jeśli używamy jej zgodnie z przeznaczeniem – cienki strumień na sałatkę czy gotowane warzywa naprawdę wystarczy, by zmienić smak całego dania. Dlatego ranking, który wyniósł na szczyt dość drogą francuską oliwę, może być dla wielu osób inspiracją, by przyjrzeć się bliżej temu, co stoi dziś w ich własnej kuchennej szafce.
Podsumowanie
Magazyn „60 Millions de Consommateurs” przeprowadził test 22 oliw extra vergine z supermarketów, wskazując francuską H de Leos fruité vert jako bezapelacyjnego zwycięzcę. Choć produkt zachwyca smakiem i aromatem, jego wysoka cena oraz wykryte śladowe ilości plastifikatorów sprawiają, że eksperci polecają go głównie jako luksusowy dodatek do dań na zimno.


