Nowa ofensywa we Francji: 100 zdrowych produktów w marketach bez marży
Dla wielu francuskich rodzin proste zakupy spożywcze stały się liczeniem każdego grosza, a zdrowa dieta – luksusem z plakatów kampanii zdrowotnych.
Na tym tle wybuchła głośna inicjatywa konsumencka: kilkadziesiąt organizacji domaga się, aby duże sieci handlowe sprzedawały sto kluczowych, zdrowych produktów bez narzucania marży. Chodzi o konkretne jedzenie, nie abstrakcyjne hasła – od jabłek i marchewki po ryby, nabiał i podstawowe produkty zbożowe.
Gwałtowny wzrost cen żywności zmienia sposób jedzenia Francuzów
Inflacja na żywność we Francji uderza przede wszystkim w podstawowe, nieprzetworzone produkty. W sklepach coraz częściej dzieje się coś, co dobrze znają także polscy konsumenci: świeże warzywa, owoce czy ryby drożeją szybciej niż gotowe dania z długą listą dodatków. Skutki widać na talerzach.
Według przywoływanych danych aż 29 procent mieszkańców Francji przyznaje, że zdarza im się rezygnować z posiłku z powodu braku pieniędzy. Jednocześnie oficjalne zalecenia zdrowotne – pięć porcji warzyw i owoców dziennie, domowe gotowanie, ograniczanie przetworzonej żywności – coraz mniej przystają do zawartości portfeli.
Przeczytaj również: Ten nieoczywisty ser na śniadanie pomaga przy odchudzaniu
Francuskie stowarzyszenia konsumenckie podkreślają, że im produkt zdrowszy i prostszy składem, tym częściej okazuje się droższy od tanich, mocno przetworzonych alternatyw.
Zdaniem organizacji stojących za nową inicjatywą marginesy zysku na podstawowych artykułach zbyt często rosną właśnie tam, gdzie produkty mają znaczenie dla zdrowia publicznego: przy warzywach, owocach, pełnoziarnistych zbożach czy dobrej jakości nabiale.
Kim są organizacje, które stawiają ultimatum supermarketom
Trzonem akcji jest znane francuskie stowarzyszenie konsumenckie UFC-Que Choisir, do którego dołączyły między innymi Foodwatch, ruch Familles Rurales i organizacja charytatywna Secours Catholique – Caritas France. W sumie powstała koalicja 32 podmiotów działających na rzecz konsumentów, osób w trudnej sytuacji materialnej, pacjentów, studentów i zdrowia środowiskowego.
Przeczytaj również: Dietetyk rozłożył parówki na czynniki pierwsze. To w środku zjadają Polacy
Wspólnie wystąpiły z petycją o wymownym haśle, skierowaną do rządu i wielkich sieci handlowych. Żądają wprost: w każdym supermarkecie ma się pojawić sto konkretnych artykułów polecanych przez krajowy program żywieniowy, sprzedawanych bez marży handlowej.
Organizacje podkreślają, że prawo do zdrowego, świadomie wybieranego jedzenia powinno być realne niezależnie od wysokości dochodów, a nie tylko deklarowane w oficjalnych dokumentach.
Za adresatów apelu wybrano nie tylko szefów sieci spożywczych, ale także kluczowych polityków odpowiedzialnych za gospodarkę i poziom życia obywateli. Każdego dnia nowe zestawienie podpisów trafia mailowo do ministra gospodarki Rolanda Lescure’a oraz ministra odpowiedzialnego za małe i średnie firmy oraz siłę nabywczą, Serge’a Papina.
Przeczytaj również: Czy trening na czczo naprawdę szybciej spala tłuszcz? Sprawdzamy
Sto produktów zdrowych – ale jakich konkretnie?
Lista stu artykułów nie jest przypadkowa. Opiera się na oficjalnych rekomendacjach francuskiego programu żywienia i zdrowia publicznego. Chodzi o produkty proste, jak najmniej przetworzone, które pozwalają ugotować pełnowartościowy posiłek w domu bez konieczności sięgania po dania instant.
Główne grupy żywności objęte inicjatywą
- warzywa i owoce – świeże, mrożone, w prostych formach bez zbędnych dodatków
- produkty zbożowe – makarony, kasze, ryż, mąka, pieczywo (w tym pełnoziarniste)
- nabiał – mleko, jogurty naturalne, sery twarogowe i fermentowane
- jaja i mięso w podstawowych formach, bez panierki i sosów
- ryby – świeże, mrożone, konserwy o krótkim składzie
- produkty tłuszczowe – masło, oleje roślinne dobrej jakości
- proste dodatki – cukier, zioła, przyprawy, bazowe konserwy warzywne
Istotnym elementem ma być także wyraźne miejsce dla żywności ekologicznej i produktów z krajowych, zrównoważonych łańcuchów dostaw. Organizacje mówią wprost: zdrowa dieta nie powinna opierać się jedynie na najtańszym, anonimowym imporcie.
| Kategoria | Przykładowy cel inicjatywy |
|---|---|
| Warzywa i owoce | Tańsze świeże i mrożone produkty niż gotowe sałatki i desery |
| Zboża | Pełnoziarniste makarony i kasze w cenach porównywalnych z białymi odpowiednikami |
| Nabiał | Jogurt naturalny bez dodatków bardziej opłacalny niż słodkie desery mleczne |
| Ryby | Ryba mrożona i w prostych puszkach przystępniejsza niż paluszki rybne |
Dlaczego celem stały się akurat supermarkety
Francuskie organizacje wyliczają, że pięć największych sieci – E.Leclerc, Intermarché, Auchan, Carrefour oraz Cooperative U – kontroluje już około 80 procent rynku spożywczego kraju. Kilka firm praktycznie decyduje więc, jakie ceny widzą codziennie miliony klientów.
W ich ocenie supermarketom łatwo byłoby wyodrębnić ograniczoną listę produktów „priorytetowych dla zdrowia” i sprzedać je po kosztach zakupu oraz logistyki, rezygnując z dodatkowej marży. Zyski można przenieść na inne segmenty oferty, nie dotykając tego, co lekarze i dietetycy wskazują jako fundament zdrowego jadłospisu.
Warunkiem stawianym w petycji jest, aby obniżka cen nie odbywała się kosztem rolników – sieci mają zredukować własną marżę, a nie naciski na dostawców.
Stowarzyszenia konsumenckie zgłosiły sprawę także do francuskiego urzędu antymonopolowego, domagając się śledztwa w sprawie sposobu ustalania cen żywności i rozkładu marż w łańcuchu dostaw. Chcą wiedzieć, jaka część tego, co płaci klient w kasie, faktycznie trafia do producentów, a jaka zostaje w kieszeni pośredników.
Skutki zdrowotne drogiej, ale dobrej żywności
Organizacje zaangażowane w akcję łączą problem cen na półkach z rosnącą liczbą chorób przewlekłych. Zwracają uwagę na lawinowy przyrost zachorowań związanych z otyłością, cukrzycą typu 2, schorzeniami sercowo-naczyniowymi i niektórymi nowotworami, które są ściśle powiązane z nieprawidłową dietą.
Gdy zdrowe produkty kosztują zbyt dużo, klienci częściej sięgają po tanią żywność wysoko przetworzoną – łatwo dostępną, sycącą, ale bogatą w sól, cukier i tłuszcze trans. W krótkim okresie pozwala to „dopiąć budżet”, w dłuższym prowadzi do wyższych wydatków całego systemu ochrony zdrowia.
Według sygnatariuszy petycji państwo ponosi ogromne, coraz trudniej udźwignąć koszty leczenia skutków złego odżywiania, zamiast ograniczać problem u źródła, czyli przy sklepowej półce i w domowej kuchni.
Czego mogą nauczyć się z tej akcji inne kraje, w tym Polska
Debata nad cenami żywności i marżami sieci handlowych wcale nie jest wyłącznie francuskim tematem. Polscy konsumenci także obserwują rosnące rozwarstwienie między cenami warzyw, owoców czy ryb a kosztami słodkich napojów czy gotowych dań mrożonych.
Francuska inicjatywa pokazuje kilka praktycznych kierunków działań, które mogą zainspirować dyskusję również nad Wisłą:
- wyraźne wskazanie grup produktów uznawanych za kluczowe dla zdrowia publicznego, z myślą o wsparciu cenowym
- wymaganie od sieci detalicznych przejrzystości w zakresie marż na podstawowych artykułach
- łączne patrzenie na politykę żywnościową i wydatki systemu ochrony zdrowia
- silniejszy głos organizacji konsumenckich i pacjenckich w kształtowaniu polityki cenowej
Dla przeciętnego konsumenta najistotniejsze są faktycznie kwoty na paragonie. Jeśli w praktyce taniej wychodzi kupić danie w proszku niż warzywa i kaszę, wielu ludzi wybierze opcję tańszą, nawet wbrew własnym przekonaniom. Zmiana wymaga więc nie tylko edukacji żywieniowej, ale także modyfikacji mechanizmów rynkowych.
Warto też zauważyć, że idea sprzedaży części produktów bez marży nie musi oznaczać dramatycznego spadku zysków sieci. Supermarket może przyciągnąć klientów atrakcyjną ceną zdrowych artykułów, a zarabiać na mniej wrażliwych kategoriach: produktach luksusowych, napojach, słodyczach czy artykułach gospodarstwa domowego. Dla konsumenta to szansa, by codzienne, podstawowe posiłki stały się znów osiągalne finansowo.


