Najzdrowszy ser z działu włoskiego? Dietetyczka stawia sprawę jasno

Najzdrowszy ser z działu włoskiego? Dietetyczka stawia sprawę jasno
Oceń artykuł

Ricotta, burrata, mozzarella czy mascarpone – które włoskie sery najmniej odbijają się na figurze, a które lepiej traktować jak deser?

Dietetycy coraz częściej podkreślają, że nabiał sam w sobie nie jest wrogiem szczupłej sylwetki. Problem zaczyna się dopiero przy wyborze rodzaju sera i wielkości porcji. Szczególnie w przypadku włoskich klasyków, które kuszą delikatnością albo kremową konsystencją, łatwo przesadzić z ilością. Doświadczona dietetyczka kliniczna porównała najpopularniejsze sery z działu „włoskiego” i wskazała, który z nich wypada najlepiej dla zdrowia i wagi.

Włoskie sery pod lupą dietetyczki

Włochy kojarzą się z pizzą, pastą i oczywiście z serem. W polskich sklepach półki uginają się od mozzarelli, burraty, gorgonzoli czy mascarpone. To produkty, po które sięgamy coraz częściej – nie tylko od święta. Z punktu widzenia dietetyka to ważna zmiana, bo sery potrafią być zarówno wartościowym elementem diety, jak i kaloryczną miną.

Ekspertka porównała kilka najpopularniejszych włoskich serów pod kątem zawartości tłuszczu, białka, soli, kaloryczności i uczucia sytości. Wnioski mogą zaskoczyć miłośników kremowych sosów i deserów.

Najkorzystniejszy dla zdrowia z tej grupy jest ser o umiarkowanej kaloryczności, stosunkowo niskiej zawartości tłuszczu, sporej ilości białka i przyzwoitej dawce sytości – tak wypada ricotta.

Ricotta – sprzymierzeniec sylwetki

Ricotta wyraźnie wyróżnia się na tle pozostałych włoskich serów. Powstaje z serwatki, a nie z samego tłustego mleka czy śmietanki, dzięki czemu ma inny skład i lżejszy profil żywieniowy niż bardziej „maślane” odpowiedniki.

Ser Tłuszcz (g/100 g) Białko (g/100 g) Kalorie (kcal/100 g)
Ricotta 10 10 ok. 150
Mozzarella 20 18 ok. 280
Burrata 23–27 brak dokładnych danych, umiarkowanie ok. 285
Scamorza więcej niż mozzarella wysoka ok. 320
Gorgonzola bardzo wysoki umiarkowanie wysokie ok. 370
Mascarpone ok. 40 niewiele 400–450

Ricotta zawiera mniej tłuszczu niż klasyczne żółte sery, a jednocześnie dostarcza tyle samo białka, ile wynosi zawartość tłuszczu (około 10 g na 100 g). To daje przyzwoitą porcję sytości przy stosunkowo niskiej kaloryczności – około 150 kcal w 100 g. Do tego dochodzi niższa zawartość soli, co ma znaczenie dla osób z nadciśnieniem czy tendencją do zatrzymywania wody.

Dla osób dbających o wagę dietetyczka najczęściej poleca właśnie ricottę jako bazowy włoski ser do codziennego jedzenia.

Jak wykorzystać ricottę w kuchni?

Ricotta sprawdza się nie tylko do włoskich pierożków. Dobrze wypada w wielu lekkich daniach:

  • jako kremowe smarowidło do pełnoziarnistego pieczywa zamiast masła czy topionego sera,
  • w nadzieniu do warzyw – np. do zapiekanych cukinii, papryk lub bakłażanów,
  • w sosach do makaronu zamiast śmietanki – po rozcieńczeniu wodą z gotowania makaronu,
  • w deserach fit – zmiksowana z owocami i odrobiną miodu,
  • w omletach i naleśnikach na słodko lub wytrawnie.

Jeśli ktoś nie chce rezygnować z włoskiej kuchni, ale jednocześnie pilnuje kalorii i poziomu cholesterolu, ricotta daje tu rozsądny kompromis.

Mozzarella – złoty środek dla smakoszy

Mozzarella kojarzy się z sałatką caprese i pizzą z ciągnącym się serem. W porównaniu z ricottą wypada już wyraźnie ciężej, ale wśród serów wciąż mieści się w „lżejszej” grupie.

W 100 g mozzarelli znajdziemy około 20 g tłuszczu, 18 g białka i mniej wody niż w ricotcie, przez co rośnie kaloryczność – do około 280 kcal. Jest też bardziej słona, ale dzięki wyższej zawartości białka i niższej wilgotności lepiej syci. To dobry wybór dla osób aktywnych fizycznie, które potrzebują solidnej porcji białka, ale nie jedzą sera w ogromnych ilościach.

Dietetyczka sugeruje, by przy częstym jedzeniu mozzarelli trzymać się porcji około pół kulki na raz – zwłaszcza gdy sięgamy po nią kilka razy w tygodniu.

Można jeść mozzarellę i dbać o linię?

Tak, ale trzeba uważać na dodatki. Problemem bywa nie sama mozzarella, lecz to, z czym ją łączymy – tłuste wędliny, duże ilości oliwy, grube ciasto do pizzy. W sałatce z dużą ilością pomidorów, świeżymi ziołami i ograniczoną ilością oleju roślinnego mozzarella wpisuje się w zasady diety śródziemnomorskiej.

Burrata – kremowa przyjemność na specjalne okazje

Burrata to hit ostatnich lat w restauracjach i na Instagramie. Z zewnątrz wygląda jak klasyczna mozzarella, ale w środku kryje się mieszanka sera i śmietanki. To właśnie ta śmietanka podnosi zawartość tłuszczu do 23–27 g na 100 g i zwiększa kaloryczność do około 285 kcal.

Mimo podobnej ilości kalorii do mozzarelli, burrata słabiej syci, bo część jej masy stanowi tłuszcz w formie kremowej, który nie daje tak długotrwałego uczucia pełności. Z tego powodu dietetyczka radzi traktować burratę jak produkt „od święta”, a nie codzienny składnik kanapek czy kolacji.

Scamorza, gorgonzola, mascarpone – cięższy kaliber

Scamorza – mocniej skoncentrowany ser

Scamorza jest zbliżona do mozzarelli, ale mocniej odciśnięta, czyli z mniejszą ilością wody. To sprawia, że staje się wyraźnie bardziej kaloryczna – około 320 kcal na 100 g – i bogatsza w sól. Z punktu widzenia dietetyka to produkt już z wyższej półki kaloryczności, choć wciąż może mieć miejsce w diecie, jeśli pojawia się rzadko i w małych ilościach, np. jako dodatek do zapiekanek.

Gorgonzola – niech nie zwiedzie miękka konsystencja

Gorgonzola, czyli charakterystyczny ser pleśniowy o mazistej strukturze, często sprawia mylne wrażenie „lżejszego”, bo jest bardziej płynna. W rzeczywistości zawiera bardzo dużo tłuszczu, a jej kaloryczność sięga około 370 kcal na 100 g.

To produkt, który łatwo przedawkować – plasterek dodany do sosu nie zaszkodzi, ale grube kostki na desce serów potrafią dostarczyć kilkaset kalorii w kilka minut. Z tego powodu osoby z nadwagą, podwyższonym cholesterolem czy chorobami serca powinny korzystać z gorgonzoli oszczędnie.

Mascarpone – deser w przebraniu sera

Mascarpone to w praktyce zagęszczona śmietanka. Tłuszcz stanowi tu około 40% produktu, a kaloryczność dochodzi do 400–450 kcal na 100 g. Dietetyczka zaznacza, że w tej grupie to najbardziej „ciężki” produkt – bardziej przypomina tłustą śmietanę niż typowy ser.

Mascarpone warto traktować jak deser, a nie jak zwykły nabiał. Niewielka ilość do tiramisu raz na jakiś czas nie jest problemem, ale codzienny krem do śniadaniowych naleśników potrafi w krótkim czasie dodać kilka centymetrów w pasie.

Jak często sięgać po włoskie sery?

Dietetyczka, która przeanalizowała skład tych serów, w codziennej pracy z pacjentami proponuje prosty schemat:

  • na co dzień: ricotta jako podstawowy ser z działu włoskiego,
  • kilka razy w tygodniu: mozzarella, ewentualnie burrata – w porcjach około pół kulki,
  • sporadycznie: scamorza, gorgonzola, mascarpone – jako dodatek smakowy, a nie główny składnik posiłku.

Taki sposób podejścia pozwala korzystać z kuchni włoskiej bez rezygnowania z dbania o sylwetkę czy profil lipidowy. Największą różnicę robi regularność i wielkość porcji, nie pojedyncza kolacja z pizzą raz w miesiącu.

Praktyczne wskazówki dla miłośników włoskiego działu w sklepie

Przy wyborze sera warto czytać etykiety. Kluczowe pozycje to ilość tłuszczu, białka, soli oraz kaloryczność na 100 g. Jeśli produkt nie ma polskiej etykiety z przeliczeniem energii, można przyjąć, że im więcej tłuszczu, tym więcej kalorii. Średnio 1 g tłuszczu to 9 kcal, a 1 g białka lub węglowodanów – 4 kcal.

Dobrym nawykiem jest też planowanie, gdzie ser się pojawi w ciągu dnia. Ricotta sprawdzi się na śniadanie lub kolację, mozzarella bardziej w posiłkach okołotreningowych, mascarpone lepiej zostawić na małą porcję deseru po obiedzie. W ten sposób kontrolujemy zarówno ilość, jak i porę spożycia bardziej kalorycznych produktów.

Dla osób z cukrzycą czy insulinoopornością sery mogą być cennym źródłem białka i tłuszczu, które spowalniają wchłanianie węglowodanów z posiłku. Tu właśnie ricotta i mozzarella wypadają korzystniej niż słodkie desery mleczne czy kremy na bazie cukru. Warto jednak pamiętać, że nawet najzdrowszy ser nie „unieważni” dużej porcji makaronu, białej bagietki czy słodzonego napoju.

Prawdopodobnie można pominąć