Jajka z chowu klatkowego wciąż królują w marketach. Nowy raport zaskakuje
Duże sieci handlowe od lat obiecują koniec jajek z chowu klatkowego, a mimo to na półkach nadal łatwo na nie trafić.
Najważniejsze informacje:
- W 73% przebadanych marketów na początku 2026 roku nadal sprzedawano jajka z chowu klatkowego (kod 3).
- Większość jaj z chowu klatkowego sprzedawanych w badanych sieciach pochodzi z krajowych ferm, a nie z importu.
- Producenci i sieci handlowe zwlekają z całkowitym przejściem na systemy bezklatkowe głównie ze względu na wyższe koszty produkcji i presję na niskie ceny detaliczne.
- Około 35% jaj trafia do przetwórstwa (ciasta, gotowe dania), gdzie ich pochodzenie często pozostaje nieprzejrzyste dla konsumenta.
- Jedynym wiarygodnym źródłem informacji o systemie chowu kur pozostaje cyfra (0, 1, 2, 3) wytłoczona bezpośrednio na skorupce jajka.
Nowa analiza przeprowadzona w setkach hipermarketów i supermarketów pokazuje, że realna zmiana w sklepach idzie wolniej niż marketingowe deklaracje. Dla zwykłego klienta oznacza to jedno: bez świadomego czytania kodów na skorupkach trudno kupować jajka w zgodzie z własnym sumieniem.
Dziesięć lat obietnic, a w kartonach wciąż „trójki”
Od mniej więcej 2016 roku duże sieci detaliczne w Europie Zachodniej prześcigają się w komunikatach o rezygnacji z jaj pochodzących z chowu klatkowego. To reakcja na rosnącą wrażliwość klientów na dobrostan zwierząt i presję organizacji działających na rzecz zwierząt hodowlanych.
Według dostępnych danych udział jaj z klatek w dużych sklepach rzeczywiście mocno spadł – z ponad połowy sprzedaży kilka lat temu do zaledwie kilkunastu procent w 2025 roku. Tyle że z punktu widzenia klienta to wciąż miliony opakowań rocznie. A nowy przegląd sklepów pokazuje, że „końcowa prosta” do całkowitego wycofania takich jaj wcale nie jest tak blisko.
Na początku 2026 roku w blisko trzech czwartych przebadanych marketów nadal można było kupić jajka z chowu klatkowego, mimo wcześniejszych zapowiedzi ich wycofania.
Badacze odwiedzili łącznie 386 sklepów różnych sieci – zarówno dyskontów, jak i hipermarketów. W 73 procentach z nich znaleziono przynajmniej jedno opakowanie jaj oznaczonych kodem 3, czyli pochodzących od kur trzymanych w klatkach.
Różnice między sieciami są ogromne
Raport pokazuje nie tylko skalę zjawiska, ale też wyraźne różnice pomiędzy poszczególnymi sieciami. Są marki, które prawie całkowicie pozbyły się jaj z kodem 3 z klasycznych półek, i takie, gdzie te jajka są nadal standardem.
Wyniki najprościej oddaje zestawienie procentu sklepów danej sieci, w których wciąż znaleziono jajka z chowu klatkowego:
| Sieć handlowa | Odsetek sklepów z jajkami z klatek |
|---|---|
| Monoprix | ok. 4% |
| Carrefour | ponad 80% |
| E.Leclerc | ponad 80% |
| Grupa U, Auchan, Lidl | ponad 90% |
Wyliczenia pokazują, że nawet sieci, które oficjalnie zapowiadały zakończenie sprzedaży jaj z klatek z początkiem 2026 roku, w praktyce wciąż je oferują – choćby w ograniczonym zakresie. Czasem są to produkty marek producentów, czasem niższe półki cenowe przy własnej marce.
Skąd pochodzą jajka z kodem 3?
Ważny wniosek z raportu dotyczy pochodzenia tych kontrowersyjnych jaj. W zdecydowanej większości przypadków, bo aż w 95 procentach, były to jajka z chowu klatkowego pochodzące z krajowych ferm.
Tylko jedna z analizowanych sieci regularnie sprzedawała jajka z klatek sprowadzane z zagranicy, głównie z Polski. Jednocześnie badanie nie wykazało obecności jaj importowanych z Ukrainy, co w ostatnich miesiącach bywało przedmiotem spekulacji na rynku spożywczym.
Jajka z klatek to nie tylko „import z nie wiadomo skąd”. W ogromnej większości to produkt lokalny, pochodzący z ferm działających w obrębie Wspólnoty.
Dla konsumenta to istotny sygnał: wybór jajka z innym kodem niż 3 to nie tylko gest wobec zwierząt, lecz także czytelny sygnał dla całej krajowej branży drobiarskiej, w jakim kierunku ma się zmieniać.
Między portfelem a etyką: dlaczego sklepy zwalniają tempo?
Sklepy, pytane o przyczyny rozjazdu między deklaracjami a rzeczywistą ofertą, zwracają uwagę na napiętą sytuację na rynku jaj. Produkcja bezklatkowa – ściółkowa, z wolnego wybiegu czy ekologiczna – wciąż nie w pełni nadąża za rosnącym popytem. Do tego dochodzi kwestia cen.
Wyprodukowanie jajka w systemie innym niż klatkowy jest zwykle droższe. Kury potrzebują więcej miejsca, paszy, innego wyposażenia kurników. Wszystko to podbija koszt końcowy, a sieci obawiają się gwałtownych wzrostów półkowych cen podstawowych produktów spożywczych. W sytuacji, gdy wielu klientów ogląda każdą złotówkę, to poważny argument.
- jajka z klatek są zazwyczaj najtańsze w danej ofercie,
- jajka ściółkowe (kod 2) kosztują trochę więcej,
- jajka z wolnego wybiegu (kod 1) i ekologiczne (kod 0) są wyraźnie droższe.
Branża drobiarska podkreśla, że w ciągu ostatnich lat mocno ograniczono udział chowu klatkowego w stadach – z około dwóch trzecich kur niosek do mniej więcej jednej czwartej. Cel na najbliższe lata to około 90 procent produkcji z systemów bezklatkowych. To oznacza kolejne inwestycje, a więc i presję na ceny.
Jak czytać kody na jajkach? Prosta ściągawka
W gąszczu marketingowych określeń typu „farma rodzinna” czy „jaja wiejskie” jedynym naprawdę wiarygodnym drogowskazem pozostaje kod wytłoczony bezpośrednio na skorupce jajka. Składa się z cyfry i dalszych oznaczeń kraju oraz fermy. Ta pierwsza cyfra mówi wszystko o systemie chowu kury.
Cyfra na skorupce to klucz: 0, 1, 2 lub 3. Reszta opisu na opakowaniu ma drugorzędne znaczenie.
- 0 – chów ekologiczny: kury mają dostęp na zewnątrz, więcej miejsca, a pasza spełnia wymogi rolnictwa ekologicznego.
- 1 – wolny wybieg: ptaki wychodzą na zewnątrz, choć bez wymogów „eko”. Dla wielu konsumentów to rozsądny kompromis.
- 2 – chów ściółkowy: kury przebywają w kurniku, mogą się poruszać po podłodze, ale nie wychodzą na zewnątrz.
- 3 – chów klatkowy: ptaki trzymane są w klatkach, zwykle na kilku poziomach, z bardzo ograniczoną przestrzenią.
Niezależnie od tego, co producent nadrukuje na kartonie, to właśnie ta cyfra na skorupce przesądza o rzeczywistych warunkach, w jakich żyła kura. W praktyce oznacza to, że klient w sklepie powinien choć raz wziąć pudełko do ręki, otworzyć je i sprawdzić oznaczenia na samych jajkach.
Ukryte jajka w ciastkach i daniach gotowych
W debacie o jajkach zwykle mówi się o tym, co leży na półce w klasycznym dziale z jajami. Ogromna część rynku pozostaje jednak poza wzrokiem klienta. Szacuje się, że około 35 procent jaj zużywa się w przetwórstwie – w ciastach, makaronach, sosach, panierkach, daniach gotowych czy deserach kupowanych w sklepach.
W tych produktach jajka występują jako tzw. masy jajowe czy suszone jajko. Zdarza się, że producenci nie informują, z jakiego systemu chowu pochodzą użyte jaja. Dla osób, które chcą unikać jaj z klatek, to poważne ograniczenie możliwości wyboru.
Nawet jeśli ktoś zawsze sięga po kartony z cyfrą 0 lub 1, sporą część „jajecznego śladu” w jego diecie mogą stanowić produkty, których składu pod tym kątem nie da się realnie zweryfikować.
W niektórych krajach coraz głośniej mówi się o obowiązku oznaczania źródła jaj również w produktach przetworzonych – tak, aby klient widział, czy kupuje ciastka z jajek klatkowych, czy z jaj z wolnego wybiegu. Dyskusja ta toczy się równolegle z pracami nad nowymi regulacjami unijnymi dotyczącymi dobrostanu zwierząt.
Spór o metodologię i rola prawa
Część sieci handlowych nie zgadza się z wynikami raportu i krytykuje zastosowaną metodę liczenia. Wskazują na przykład na sytuacje, gdy na półkach występują tymczasowe braki danego asortymentu, rotujący towar czy różne formaty sklepów w obrębie jednej marki. Organizacje stojące za badaniem odpowiadają, że ich celem było uchwycenie realnego obrazu z perspektywy klienta, który przychodzi do sklepu w konkretnym dniu.
Do gry wchodzą też instytucje kontrolne i prawo. Kontrole inspekcji handlowej mają sprawdzać, czy rzeczywista oferta nie rozmija się z tym, co sieci same deklarują w komunikatach marketingowych. Nowe regulacje w ramach polityk żywnościowych mają coraz mocniej zachęcać do przechodzenia na systemy bezklatkowe, choć ostateczny kształt wielu zapisów wciąż jest przedmiotem negocjacji.
Co może zrobić zwykły klient?
Choć na wiele elementów rynku konsument nie ma bezpośredniego wpływu, kilka praktyk realnie zmienia układ sił. Najprostsza to konsekwentne unikanie jaj z kodem 3. Im rzadziej będą znikały z półek, tym mniejszy sens dla sieci będzie miało ich utrzymywanie w ofercie.
Drugim narzędziem pozostaje pytanie – w sklepie, do producenta, do marek spożywczych – czy i kiedy zrezygnują z jaj z chowu klatkowego także w produktach przetworzonych. Firmy bardzo uważnie śledzą nastroje klientów i często szybciej reagują na masowy komentarz niż na formalne regulacje.
Warto też pamiętać, że wybór droższego pudełka jaj raz czy dwa razy w tygodniu to coś więcej niż symboliczny gest. Dla ferm oznacza to jasny sygnał: inwestycje w systemy bezklatkowe mają sens i mogą się spiąć ekonomicznie. W dłuższej perspektywie taki nacisk z wielu stron – od prawa, organizacji i klientów – może sprawić, że jajka z klatek faktycznie znikną z koszyków, a nie tylko z reklamowych haseł.
Podsumowanie
Mimo deklaracji dużych sieci handlowych o wycofaniu jaj z chowu klatkowego, analiza z początku 2026 roku wykazuje, że są one nadal powszechnie dostępne w większości badanych sklepów. Konsumenci są zachęcani do świadomego sprawdzania kodów na skorupkach, zamiast polegania wyłącznie na marketingowych hasłach producentów.



Opublikuj komentarz