Dietetyk rozebrał parówki na czynniki pierwsze. „Nie polecam kupować”
Popularny dietetyk zajrzał do składu parówek, które tak chętnie lądują na naszych talerzach.
Efekt? Mocne ostrzeżenie dla kupujących.
Michał Wrzosek, znany z mediów społecznościowych specjalista od żywienia, wziął pod lupę jedne z popularniejszych parówek z marketu. Na nagraniu krok po kroku przeczytał etykietę i wyjaśnił, co tak naprawdę kryje się w tym szybkim „śniadaniu na ciepło”. Po przeanalizowaniu składu podsumował krótko: nie zamierza tego produktu nikomu rekomendować.
Parówki pod lupą dietetyka. „Nikt o zdrowych zmysłach…”
Parówki od lat są stałym elementem wielu polskich kuchni. Dzieci często dostają je przed szkołą, dorośli wrzucają do wody, gdy brakuje czasu na gotowanie. Wrzosek postanowił sprawdzić, czy taki nawyk da się pogodzić ze zdrowym odżywianiem.
Przeczytaj również: Ta niedoceniana polska ryba bije na głowę karpia i łososia
W nagraniu na Instagramie sięgnął po konkretne opakowanie i zaczął czytać skład od pierwszej linijki. Już po kilku sekundach ocena była bezlitosna:
Dietetyk stwierdził, że „nikt o zdrowych zmysłach nie zjadłby czegoś takiego”, gdyby widział wszystkie składniki „na talerzu”, a nie zawinięte w osłonkę.
Według jego relacji, to właśnie opakowanie i przyzwyczajenie sprawiają, że wielu z nas traktuje parówki jak normalne mięso, chociaż z mięsem w tradycyjnym rozumieniu mają one często niewiele wspólnego.
Przeczytaj również: Jajka z chowu klatkowego wciąż królują w marketach. Nowy raport zaskakuje
Mięso oddzielane mechanicznie i reszta „wkładu”
Największe zastrzeżenia specjalisty wzbudziło mięso oddzielane mechanicznie, czyli tzw. MOM. To ono stanowiło wyraźną część produktu, choć przeciętny konsument rzadko zastanawia się, co kryje się za tą nazwą.
MOM powstaje z tego, co zostaje na kościach po odfiletowaniu mięsa – maszynowo „zdrapuje się” resztki tkanek. W tej masie mogą znajdować się:
Przeczytaj również: Por lepszy niż myślisz: korzyści dla jelit, serca i sylwetki
- chrząstki,


