Tommaso Giacomel: nowa gwiazda biathlonu, wielka miłość i dramat przyjaciela

Tommaso Giacomel: nowa gwiazda biathlonu, wielka miłość i dramat przyjaciela
Oceń artykuł

Młody Włoch wdarł się na szczyt biathlonu w ekspresowym tempie, ale za jego sukcesem kryją się emocje znacznie mocniejsze niż sport.

Tommaso Giacomel ma dopiero 26 lat, a już walczy o Kryształową Kulę i prowadzi dramatyczną, sportową wojnę nerwów z rywalami z Norwegii i Francji. Przyspieszona kariera, osobista tragedia związana ze śmiercią przyjaciela Siverta Bakkena oraz pilnie strzeżone życie uczuciowe sprawiają, że stał się jedną z najbardziej intrygujących postaci współczesnego biathlonu.

Kim jest Tommaso Giacomel: od Vipiteno do elity biathlonu

Tommaso Giacomel urodził się 5 kwietnia 2000 roku w Vipiteno w północnych Włoszech. Region Południowego Tyrolu od lat słynie z narciarzy i biegaczy, więc wybór biathlonu nie był przypadkowy. Od najmłodszych lat łączył szybkie bieganie na nartach z fascynacją strzelaniem na stadionie.

Na arenie międzynarodowej pojawił się w sezonie 2017/2018, startując w kategoriach młodzieżowych i juniorskich. Już wtedy było widać, że ma coś więcej niż tylko talent do biegu:

  • 5. miejsce w sprincie juniorów w Obertilliach,
  • srebrny medal mistrzostw świata do lat 19 w sprincie w Otepää,
  • regularne miejsca w czołówce imprez juniorskich.

Debiut w Pucharze Świata zaliczył w marcu 2020 roku w Novym Meście. 27. miejsce w sprincie przy pierwszym starcie od razu dało mu pierwsze punkty w klasyfikacji generalnej. Dla większości zawodników takie wejście do elity jest tylko marzeniem – dla niego stało się początkiem przyspieszonej drogi na sam szczyt.

Tommaso Giacomel należy dziś do absolutnej czołówki biathlonistów, a w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata znajduje się tuż za Erikiem Perrotem.

Sezon przełomu: pierwsze wielkie zwycięstwa

Prawdziwy przełom przyniósł sezon 2025/2026. Włoski zawodnik z zawodnika „na dorobku” zamienił się w realnego pretendenta do dominacji w całym cyklu.

Perfekcyjny strzał i pierwsza wygrana

W 2025 roku Giacomel wygrał pierwsze w karierze indywidualne zawody Pucharu Świata. Dokonał tego w biegu masowym w Ruhpolding, gdzie zaliczył idealne 20 trafień na 20 strzałów. W jego przypadku to szczególnie symboliczne, bo zwykle nadrabia na trasie, a nie przy tarczy.

Ta wygrana otworzyła serię mocnych występów, które ugruntowały jego pozycję w elicie. W kolejnych miesiącach zaczął wygrywać także w sprintach i pościgach, co pokazało, że nie jest zawodnikiem „jednego dnia”.

Seria zwycięstw, która zrobiła wrażenie na rywalach

W tym samym sezonie dołożył kolejne ważne sukcesy:

Miejsce zawodów Konkurencja Rezultat
Hochfilzen sprint zwycięstwo
Annecy – Le Grand-Bornand bieg masowy zwycięstwo
Oberhof sprint zwycięstwo
Oberhof bieg pościgowy zwycięstwo

Podwójna wygrana w Oberhofie na początku stycznia 2026 roku tylko potwierdziła, że nie jest już „nadzieją włoskiego biathlonu”, ale jego liderem. Do tego słynie z ogromnej prędkości biegu. Niekiedy pozwala sobie przez to na większe ryzyko na strzelnicy, co ogranicza regularność, lecz sprawia, że jego starty ogląda się jak thriller.

Giacomel jest jednym z najszybszych biegowo biathlonistów w stawce. Dzięki temu może odrabiać nawet dwie rundy karnych w jednym wyścigu.

Tragiczna śmierć Siverta Bakkena i wyjątkowy hołd

Sportowe sukcesy zbiegły się z wydarzeniem, które mocno nim wstrząsnęło. W grudniu 2025 roku zmarł nagle norweski biathlonista Sivert Bakken, jeden z jego najbliższych przyjaciół z trasy.

27-letniego Norwega znaleziono martwego w hotelowym pokoju we Włoszech 23 grudnia 2025 roku. Dla środowiska biathlonowego był to szok, a dla Giacomela – osobista tragedia. Obaj przez lata rywalizowali, trenowali i spędzali czas także poza zawodami.

Na kilka tygodni przed wznowieniem Pucharu Świata w Oberhofie mieli spędzić razem dni treningowe i świętować wspólnie nadejście Nowego Roku. Plany przekreśliła nagła śmierć Bakkena.

Wygrana z dedykacją dla przyjaciela

Kiedy Giacomel wygrał sprint w Oberhofie, te zawody nabrały szczególnego znaczenia. Z jednej strony osiągnął wielki sukces sportowy, z drugiej – każdy metr biegu niósł w sobie emocje związane z przyjacielem.

Po dekoracji przyznał, że to jeden z najsmutniejszych, ale też najpiękniejszych dni w jego życiu. Podkreślił, że w myślach biegł wtedy razem z Sivertem Bakkeneem.

Ten moment sprawił, że wielu kibiców zaczęło patrzeć na niego nie tylko przez pryzmat wyników, lecz także wrażliwości i lojalności wobec ludzi, którzy byli u jego boku.

Życie prywatne i związek: co wiadomo o Giacomelu poza trasą

W czasach, gdy wielu sportowców chętnie buduje wizerunek poprzez social media, Tommaso Giacomel wybiera raczej ciszę. Chroni swoją prywatność i rzadko dopuszcza media do tematów związanych z życiem uczuciowym.

W nielicznych wypowiedziach medialnych podkreśla przede wszystkim znaczenie rodziny. Mówi o niej jako o fundamencie, który pomógł mu przejść przez najtrudniejsze doświadczenia, w tym żałobę po przyjacielu z kadry.

Jeśli chodzi o relacje romantyczne, włoskie media sugerują, że jest w stałym związku, ale sam zawodnik nie epatuje szczegółami. Nie publikuje ostentacyjnych zdjęć z partnerką, nie komentuje prywatnych spraw na konferencjach prasowych. Taka postawa budzi zaciekawienie, bo w epoce Instagrama to już rzadkość.

Giacomel daje do zrozumienia, że najważniejsze jest dla niego to, co dzieje się poza kamerami – w domu, w rodzinnym gronie i w relacji z najbliższymi.

Jak łączy karierę ze sferą osobistą

Wypowiedzi Włocha pokazują, że mocno oddziela karierę od życia prywatnego. Najbliżsi nie pojawiają się na pierwszym planie, ale według niego to oni dostarczają mu spokój i równowagę psychiczną. W dyscyplinie, gdzie jeden gorszy strzał potrafi zniszczyć tygodnie przygotowań, stabilne zaplecze emocjonalne bywa kluczowe.

  • rodzina – jako baza, do której wraca po startach,
  • związek – traktowany jako prywatna strefa, bez udziału kamer,
  • przyjaciele z trasy – ważny krąg wsparcia, czego symbolem była więź z Bakkeneem.

Styl biegu, strzelanie i presja oczekiwań

Giacomel nie jest typowym „snajperem”, który wygrywa tylko dzięki bezbłędnemu strzelaniu. Jego największą bronią pozostaje prędkość na trasie. Na wielu odcinkach uzyskuje czasy porównywalne z najlepszymi Norwegami, a to w biathlonie prawdziwy komplement.

Ta szybkość pozwala mu kalkulować ryzyko. Czasem strzela agresywnie, popełnia jeden czy dwa błędy, ale nadrabia okrążeniami biegowymi. Dla kibiców to atrakcyjny styl: przy każdym strzale rośnie napięcie, a na trasie często dochodzi do dramatycznych pogoni.

Rośnie też presja. Jako lider włoskiej kadry ma świadomość, że każdy start ocenia się surowiej niż wcześniej. Stoi przed nim wyzwanie, by utrzymać wysoką formę do kolejnych mistrzostw świata i igrzysk. Dla kibiców z Italii to właśnie on stał się symbolem nowej generacji biathlonistów.

Dlaczego historia Giacomela tak przyciąga kibiców

Kiedy patrzy się na drogę Tommasa Giacomela, widać nie tylko tabelę wyników. To opowieść o młodym sportowcu, który bardzo szybko awansował do roli gwiazdy, a jednocześnie zmierzył się z doświadczeniem, które zwykle dotyka ludzi znacznie później – śmiercią bliskiego przyjaciela.

Dla fanów biathlonu to połączenie mocnego charakteru, talentu i emocjonalnej dojrzałości. W nadchodzących latach jego nazwisko zapewne jeszcze częściej będzie pojawiać się przy okazji najważniejszych imprez. Włoski zawodnik stał się jednym z tych, których starty warto śledzić od pierwszego strzału do ostatniego kroku na finiszu.

Prawdopodobnie można pominąć