Cyklon Narelle uderza w Australię: porywy do 260 km/h i potrójne wejście na ląd

Cyklon Narelle uderza w Australię: porywy do 260 km/h i potrójne wejście na ląd
Oceń artykuł

Australię czekają dni skrajnie niebezpiecznej pogody. Tropikalny cyklon Narelle właśnie szykuje się do wejścia nad ląd.

System, który rozbudził czujność synoptyków na całym globie, może nie tylko przynieść niszczycielskie wichury i ulewne deszcze, ale też aż trzykrotnie zetknąć się z australijskim wybrzeżem. Taki scenariusz eksperci widzieli ostatnio ponad dwie dekady temu.

Cyklon kategorii 4 zmierza ku Queensland

Narelle obecnie wiruje nad Morzem Koralowym jako cyklon kategorii 4 w pięciostopniowej skali. Oznacza to wyjątkowo silny system, zdolny niszczyć zabudowę, linie energetyczne i infrastrukturę na dużą skalę.

Centrum układu przemieszcza się na zachód w stronę północnego Queensland. Prognozy australijskiego biura meteorologicznego wskazują, że pierwszy kontakt z lądem nastąpi na półwyspie Cape York w piątek czasu lokalnego. Wiatr w pobliżu oka cyklonu już teraz osiąga średnio około 165 km/h, a to dopiero wstęp do tego, co może nadejść, gdy system jeszcze się wzmocni nad ciepłymi wodami.

Narelle może przynieść porywy wiatru sięgające nawet 260 km/h oraz do 300 mm deszczu w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin.

Dla porównania, tak silny wiatr jest w stanie przewracać ciężkie samochody, zrywać dachy, powalać dorosłe drzewa i uszkadzać budynki o lżejszej konstrukcji. Służby w północno-wschodniej części kraju apelują do mieszkańców o błyskawiczne zabezpieczanie domów i przygotowanie się na kilkudniowe przerwy w dostawach prądu.

Ulewne deszcze i groźba nagłych powodzi

Z cyklonem nadciągają nie tylko ekstremalne porywy wiatru. Modele pogodowe pokazują, że Narelle „zaciągnie” nad ląd ogromne ilości wilgoci z tropikalnych akwenów. W wielu miejscach spodziewane są sumy opadów nawet do 300 mm, czyli równowartość kilku miesięcy deszczu w Polsce, spadająca miejscami w dobę lub dwie.

Taka intensywność opadów w krótkim czasie rodzi poważne ryzyko:

  • gwałtownych powodzi na mniejszych rzekach i strumieniach,
  • zalania nisko położonych terenów, szczególnie w strefie przybrzeżnej,
  • osunięć ziemi na zboczach i terenach górzystych,
  • dużych utrudnień w ruchu – podtopionych dróg i odciętych miejscowości.

Służby ostrzegają, że przy takiej skali opadów woda może podnieść się w rzekach w ciągu kilku godzin. W wielu regionach funkcjonują już alarmy przeciwpowodziowe, a mieszkańcy otrzymują komunikaty o przygotowaniu podstawowych zapasów – wody pitnej, jedzenia, leków i paliwa.

Potrójne wejście na ląd – rzadki scenariusz

Najbardziej niepokojący jest przewidywany „marsz” cyklonu przez ogromny obszar kontynentu. Prognoza sugeruje, że Narelle pokona ponad 4000 kilometrów, za każdym razem zmieniając nieco swój charakter, ale wciąż pozostając groźnym układem.

Etap Region Co jest prognozowane
1. wejście Półwysep Cape York (Queensland) Silne porywy wiatru, niszczące fale przyboju, ulewny deszcz
2. wejście Territorium Północne (okolice Zatoki Karpentaria) Ponowna intensyfikacja nad ciepłą wodą i kolejne nocne uderzenie nad lądem
3. wejście Australia Zachodnia Osłabiony, ale wciąż niebezpieczny system z ulewami i silnym wiatrem

Po piątkowym uderzeniu w Queensland Narelle ma przejść przez półwysep, osłabnąć, a potem ponownie nabrać mocy nad ciepłymi wodami Zatoki Karpentaria. W weekend prognozowane jest kolejne wejście na ląd, tym razem w Territorium Północnym. Stamtąd, przy sprzyjającym układzie wiatrów, pozostałości cyklonu mogą znowu znaleźć się nad oceanem i skierować się ku zachodniej części kontynentu.

Synoptycy przywołują rok 2005, kiedy cyklon Ingrid trzykrotnie wszedł nad ląd Australii. Narelle może powtórzyć ten niezwykle rzadki scenariusz.

Taki „wielokrotny” przebieg oznacza długotrwałe zagrożenie dla kilku stanów jednocześnie oraz rozciągnięty w czasie proces usuwania skutków żywiołu.

Ostrzeżenia dla mieszkańców i działania władz

Alarmy pogodowe obowiązują przede wszystkim na północnym wschodzie Queensland i w rejonie Cape York, ale komunikaty ostrzegawcze docierają też do Territorium Północnego. Władze przygotowują się na ewentualne ewakuacje z terenów przybrzeżnych i nisko położonych, szczególnie tam, gdzie spodziewana jest groźna fala sztormowa.

Fala sztormowa to połączenie podniesionego poziomu morza przez silny wiatr i niższe ciśnienie w centrum cyklonu. W praktyce może to oznaczać, że woda morska wtargnie głęboko w ląd, zalewając domy, drogi i infrastrukturę portową. Nawet kilka dodatkowych dziesiątych części metra w połączeniu z przypływem potrafi spowodować spore zniszczenia.

Australijskie służby ratunkowe przypominają, żeby nie ignorować komunikatów o ewakuacji. W poprzednich sezonach część mieszkańców decydowała się pozostać w domach, co później utrudniało akcje ratunkowe. Teraz ratownicy podkreślają, że dostęp do niektórych miejsc może zostać odcięty nie tylko przez wodę, ale również przez powalone drzewa i zerwane mosty.

Jak mieszkańcy mogą zwiększyć swoje bezpieczeństwo

Media lokalne i meteorolodzy publikują listy podstawowych działań, które mogą ograniczyć szkody i uratować zdrowie lub życie. Do najważniejszych należą:

  • zabezpieczenie luźnych przedmiotów na podwórku, które silny wiatr może zamienić w pociski,
  • zakup zapasu żywności niewymagającej chłodzenia i wody pitnej na kilka dni,
  • sprawdzenie stanu dachu i rynien, a także przycięcie gałęzi zwisających nad domem,
  • naładowanie telefonów, powerbanków i przygotowanie latarki oraz radia bateryjnego,
  • ustalenie z rodziną miejsca ewentualnej ewakuacji oraz sposobu kontaktu.

Tego typu listy coraz częściej pojawiają się również w poradnikach dla podróżnych. Turyści, którzy planują pobyt w północnej części Australii, powinni na bieżąco śledzić komunikaty meteorologiczne i mieć świadomość, że niektóre atrakcje czy drogi mogą zostać czasowo zamknięte.

Sezon cyklonów na południowej półkuli nabiera tempa

Gdy na Atlantyku trwa jeszcze okres względnego spokoju, na drugiej półkuli pełnia sezonu tropikalnych burz. Morze Koralowe i wody wokół północnej Australii są obecnie na tyle ciepłe, że sprzyjają powstawaniu i wzmacnianiu cyklonów. Dodatkowo, globalne ocieplenie zwiększa ilość energii dostępnej w oceanach, co sprzyja intensyfikacji takich zjawisk.

Cyklon tropikalny, huragan i tajfun to różne nazwy tej samej klasy zjawiska pogodowego – bardzo silnego, zorganizowanego układu burzowego z wyraźnym okiem, niskim ciśnieniem w centrum i potężnymi wiatrami. Różnice w nazewnictwie wynikają tylko z regionu geograficznego, w którym układ powstaje.

W przypadku Narelle szczególną rolę odgrywa też tor przemieszczania. System korzysta z ciepłej wody w Zatoce Karpentaria i na północ od Australii, a jednocześnie pozostaje na tyle blisko lądu, że każde wejście na wybrzeże bezpośrednio uderza w infrastrukturę i społeczności.

Dlaczego ten cyklon interesuje również Europę

Choć Polska leży daleko od obszarów tropikalnych, synoptycy w Europie uważnie obserwują zachowanie tak silnych systemów. Dane z Narelle pomogą lepiej zrozumieć, jak cyklony reagują na coraz cieplejsze oceany i zmieniające się wzorce cyrkulacji powietrza. Modele numeryczne uwzględniają wiele takich przypadków, aby trafniej przewidywać intensywność i ścieżkę przyszłych burz.

W praktyce przekłada się to także na lepsze prognozy dla Atlantyku, gdzie co roku pojawiają się układy zagrażające Karaibom, Stanom Zjednoczonym czy zachodniej Europie. Im więcej dobrze udokumentowanych przykładów, tym większa szansa, że ostrzeżenia pojawią się odpowiednio wcześnie, a społeczeństwa lepiej przygotują się na ewentualny żywioł.

W przypadku nadchodzącego uderzenia Narelle wiele zależy od detali – dokładnej trasy, momentu wejścia nad ląd i siły wiatru tuż przed zetknięciem z wybrzeżem. Pewne jest jedno: kilka regionów Australii stoi przed jednym z najbardziej wymagających epizodów pogodowych ostatnich lat i będzie potrzebować czasu, aby poradzić sobie z konsekwencjami przejścia tak długowiecznego i wielokrotnie uderzającego cyklonu.

Prawdopodobnie można pominąć