Dlaczego domowe pułapki na szerszenia azjatyckiego robią więcej szkody niż pożytku
Coraz więcej osób wiesza w ogródkach plastikowe butelki na „groźnego intruza”. Naukowcy ostrzegają: taki sposób walki z szerszeniem azjatyckim to ślepa uliczka.
Wraz z pierwszymi ciepłymi dniami wraca temat inwazyjnych owadów, a szczególnie szerszenia azjatyckiego. W mediach społecznościowych krążą setki poradników, jak samemu zbudować pułapkę z butelki i słodkiej mikstury. Brzmi prosto, daje wrażenie kontroli, tylko że – według badań – głównie zabija niewłaściwe owady.
Szerszeń azjatycki: prawdziwe zagrożenie czy wygodny czarny charakter
Szerszeń azjatycki (Vespa velutina), nazywany też szerszeniem o żółtych nogach, dotarł do Europy przypadkiem w pierwszej dekadzie XXI wieku. W krótkim czasie rozprzestrzenił się na dużych obszarach, w tym w rejonach intensywnej produkcji rolnej i pszczelarskiej. Żywi się innymi owadami, zwłaszcza pszczołami i muchówkami, więc naturalnie budzi niepokój.
Pszczelarze widzą w nim poważne zagrożenie, zwłaszcza gdy gniazdo powstanie blisko pasieki. Kilka aktywnych kolonii potrafi mocno przetrzebić lotne pszczoły, co dla zawodowego gospodarstwa oznacza konkretne straty finansowe. Z tego powodu szerszeń azjatycki stał się symbolem „wroga numer jeden” dla ludzi żyjących z miodu.
Przeczytaj również: Rodzina wyjechała, a ona została w pustym mieszkaniu. Pies, który stracił wiarę w ludzi
Naukowcy przypominają jednak, że sytuacja jest bardziej złożona. Drastyczny spadek liczebności zapylaczy to efekt splotu wielu czynników, takich jak:
- powszechne stosowanie pestycydów w rolnictwie intensywnym,
- zanik dzikich siedlisk i łąk kwietnych,
- monokultury upraw,
- zanieczyszczenie środowiska i zmiany klimatu.
W badaniach terenowych coraz wyraźniej widać, że toksyczne środki ochrony roślin mają dla pszczół i innych zapylaczy skutek znacznie poważniejszy niż drapieżnictwo szerszeni. Nowy gatunek dostał się po prostu pod lupę opinii publicznej, bo uderza w coś bardzo namacalnego: produkcję miodu i ekonomię pasiek.
Przeczytaj również: Sąsiedzi śledzą zziębniętą suczkę. W krzakach czekała na nich szokująca scena
Szerszeń azjatycki jest problemem lokalnym, zwłaszcza przy pasiekach, ale nie jedyną i nie główną przyczyną zaniku zapylaczy. Skupienie się wyłącznie na nim odwraca uwagę od roli pestycydów i degradacji siedlisk.
Domowe pułapki z butelek: jak działają naprawdę
W sieci łatwo trafić na instrukcje: bierzemy plastikową butelkę, robimy otwory, wlewamy mieszankę piwa, soku, syropu, czasem dodajemy odrobinę alkoholu wysokoprocentowego. Taka pułapka ma rzekomo „wybiórczo” przyciągać szerszenie, a ignorować inne gatunki. To obietnica, którą bardzo trudno spełnić w praktyce.
Analizy prowadzone przez instytuty badawcze – m.in. jednostki odpowiedzialne za entomologię i ochronę przyrody – pokazują coś innego: w butelkach ląduje cały przekrój lokalnej entomofauny. Trafiają tam:
Przeczytaj również: Który pies jest najinteligentniejszy? Naukowcy wskazali zaskakującego lidera
- dzikie pszczoły samotnice,


