Grzyb, który „zjada od środka”. Naukowcy ostrzegają przed nowym zagrożeniem

Grzyb, który „zjada od środka”. Naukowcy ostrzegają przed nowym zagrożeniem
Oceń artykuł

Coraz częściej oddychamy zarodnikami grzybów, które nie tylko psują zbiory, ale też atakują płuca i omijają leki.

Najgroźniejsze z nich, w tym pleśnie z rodzaju Aspergillus, szybko dostosowują się do ocieplającego się klimatu i środków grzybobójczych. To już nie niszowy problem lekarzy i rolników, ale rosnące, globalne wyzwanie zdrowotne i ekonomiczne.

Grzyby, które pomagają… i zabijają

Grzyby są fundamentem wielu ekosystemów. Rozkładają martwe rośliny, uwalniają składniki odżywcze, wspierają obieg materii. Tę samą zdolność do „sprzątania” wykorzystują jednak także w organizmach żywych.

Z milionów gatunków tylko część potrafi atakować ludzi, zwierzęta i rośliny, ale ta grupa szybko rośnie. Niektóre pleśnie:

  • powodują ciężkie zapalenia płuc i zatok,
  • niszczą zboże w polu i w silosach,
  • wytwarzają toksyny uszkadzające wątrobę i nerki,
  • przyczyniają się do degradacji gleby i zaburzeń w całych ekosystemach.

Największy problem pojawia się wtedy, gdy ten sam typ grzyba, który rozkłada liście w lesie, zaczyna rosnąć w ludzkich płucach i przestaje reagować na leki.

Aspergillus – mistrz adaptacji

Na celowniku naukowców znalazły się trzy gatunki pleśni: Aspergillus flavus, A. fumigatus i A. niger. Badacze z Uniwersytetu w Manchesterze przeanalizowali, jak mogą rozprzestrzenić się do końca XXI wieku przy różnych scenariuszach klimatycznych.

Te grzyby potrafią rosnąć niemal wszędzie: w glebie, na ziarnie, na piórach ptaków, a nawet na szkieletach koralowców. W środowisku pomagają w rozkładzie materii organicznej, ale w szpitalu czy magazynie zboża stają się poważnym wrogiem.

Ich siła tkwi w genomie. Aspergillus bardzo szybko dostosowuje się do nowych warunków i presji – w tym do środków grzybobójczych stosowanych na polach i leków podawanych pacjentom.

Ten sam mechanizm na polu i w szpitalu

Rolnicy masowo używają azoli – popularnej grupy fungicydów – aby chronić pszenicę czy orzeszki ziemne przed pleśnieniem. Lekarze sięgają po bardzo podobne związki, aby leczyć chore płuca.

Im częściej grzyby stykają się z azolami w środowisku, tym łatwiej uczą się je omijać. Zarodniki z pól mogą potem trafić do szpitali już z „wbudowaną” opornością.

To sytuacja przypominająca antybiotykooporność bakterii: im więcej chemii w otoczeniu, tym większa presja selekcyjna na tworzenie odpornych szczepów.

Jak ocieplenie przesuwa granice dla grzybów

Temperatura, wilgotność i gwałtowne zjawiska pogodowe decydują o tym, gdzie zarodniki opadają na ziemię i gdzie są w stanie przetrwać. Modele klimatyczne pokazują, że przy scenariuszu wysokich emisji gazów cieplarnianych Europa stanie się dużo bardziej przyjazna dla Aspergillus.

Gatunek Prognozowana zmiana zasięgu w Europie Szacowana liczba dodatkowo narażonych osób
Aspergillus flavus wzrost o ok. 16% ok. 1 mln
Aspergillus fumigatus wzrost o ok. 77,5% do 9 mln

Część regionów Afryki może stać się z kolei zbyt gorąca dla niektórych pleśni, co pokazuje, jak nierówno zmiany klimatu rozłożą ryzyka. Globalny bilans wcale nie musi jednak wyjść na korzyść ludzi – zarodniki łatwo przemieszczają się wraz z wiatrem, transportem i handlem.

Kiedy zarodniki trafiają na oddział intensywnej terapii

Szpitale od lat zmagają się z ogniskami zakażeń Aspergillus, zwłaszcza po remontach, zalaniach czy burzach pyłowych. Najbardziej narażeni są pacjenci z osłabioną odpornością, po przeszczepach, chemioterapii lub ciężkich infekcjach takich jak grypa czy COVID-19.

W ich płucach pleśń może rozwinąć się szybko, tworząc inwazyjną aspergilozę – chorobę, której leczenie bywa długie, drogie i coraz częściej nieskuteczne z powodu oporności na leki.

Śmiertelność przy zakażeniach opornych na azole przekracza 50%, bo alternatywne leki często uszkadzają nerki lub wątrobę i nie można ich stosować u wszystkich.

Diagnostyka grzybów pozostaje słaba w porównaniu z bakteriami czy wirusami. Czułe testy są drogie, wyniki pojawiają się z opóźnieniem, a objawy łatwo pomylić np. z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc czy zwykłym zapaleniem oskrzeli.

Milionowe straty na polach i w magazynach

Grzyby z rodzaju Aspergillus szkodzą nie tylko ludziom, ale też rolnictwu. W ciepłych i wilgotnych warunkach zarastają ziarno kukurydzy, pszenicy, orzechy, nasiona roślin oleistych. Część szczepów wytwarza silne mykotoksyny.

W jednym słabszym roku dla kukurydzy w USA straty spowodowane przez toksyny Aspergillus potrafią przekroczyć miliard dolarów. Zboże trzeba wyrzucić, spalić lub zmieszać z lepszym, aby stężenie toksyn spadło poniżej dopuszczalnego poziomu.

Ocieplenie i dłuższe okresy wysokiej wilgotności wydłużają sezon dla pleśni. Więcej partii ziarna nie przechodzi badań, a rolnicy są zmuszeni:

  • częściej stosować fungicydy,
  • inwestować w lepszą wentylację i osuszanie silosów,
  • szukać nowych odmian odpornych na choroby grzybowe.

Każde z tych działań kosztuje, a nadmierne poleganie na chemii tylko przyspiesza powstawanie opornych szczepów, które potem trafiają do otoczenia i szpitali.

Dlaczego obecne leki przegrywają

W wielu krajach oporność Aspergillus na azole rośnie z roku na rok. Każdy hektar opryskany tym typem fungicydu zwiększa szansę, że w glebie powstaną zarodniki z mutacjami chroniącymi je przed lekiem. Z wiatrem mogą one dotrzeć setki kilometrów dalej.

Agencje zdrowia publicznego zaczynają badać obecność genów oporności w ziemi, kompoście i kurzu. Celem jest wyprzedzenie problemu, zanim trafi na oddział intensywnej terapii.

Bez nowych terapii i rozsądniejszej polityki użycia azoli grozi nam scenariusz, w którym grzybicze infekcje staną się znacznie groźniejsze niż dziś bakterie oporne na antybiotyki.

Nie tylko Aspergillus: inne ciche zagrożenia

Aspergillus to najbardziej medialny przykład, lecz nie jedyny. Fusarium dewastuje uprawy pszenicy i owsa, zagrażając bezpieczeństwu żywnościowemu. Cryptococcus atakuje osoby z zaawansowanym niedoborem odporności, na przykład w przebiegu AIDS.

Nowym sygnałem ostrzegawczym była też globalna kariera drożdżaka Candida auris, który pojawił się niemal równocześnie na kilku kontynentach. Naukowcy łączą to zjawisko z ociepleniem i rosnącym ruchem pacjentów między krajami.

Światowa Organizacja Zdrowia umieściła w 2022 roku Aspergillus i wybrane gatunki Candida na liście priorytetowych zagrożeń grzybiczych. Taki krok ma przyspieszyć finansowanie badań nad szczepionkami, szybką diagnostyką i nowymi lekami.

Jak można się bronić na poziomie systemowym

Naukowcy apelują o połączenie danych z wielu źródeł: czujników jakości powietrza, monitoringu pól uprawnych oraz raportów szpitalnych. Tylko wtedy da się śledzić ruch zarodników prawie na bieżąco i wcześni wykrywać „gorące punkty”, gdzie rośnie liczba zakażeń lub poziom oporności.

Do kluczowych działań należą m.in.:

  • ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, co spowalnia korzystne dla pleśni zmiany klimatu,
  • zaostrzenie zasad użycia azoli w rolnictwie i rozwój metod alternatywnych, np. biologicznych,
  • modernizacja wentylacji w budynkach mieszkalnych i szpitalach,
  • inwestycje w szybkie testy diagnostyczne dla infekcji grzybiczych,
  • wspieranie prac nad nowymi klasami leków o mniejszej toksyczności.

Co to znaczy dla zwykłego człowieka

Dla osoby zdrowej wdychanie zarodników zazwyczaj nie kończy się chorobą – układ odpornościowy radzi sobie z nimi bez problemu. Ryzyko gwałtownie rośnie przy osłabionej odporności, przewlekłych chorobach płuc, cukrzycy czy długotrwałym leczeniu sterydami.

Warto zwracać uwagę na nawracający kaszel, duszność, świsty w klatce piersiowej, które nie mijają mimo standardowego leczenia. W rejonach o dużym zanieczyszczeniu powietrza i intensywnym rolnictwie sens ma także ograniczanie przebywania w kurzu i wilgotnych, niewentylowanych pomieszczeniach.

Rosnąca skala problemu grzybów pokazuje też, jak ściśle łączą się kwestie klimatu, rolnictwa i zdrowia publicznego. Zarodniki, które dziś niszczą zboże rolnikowi w jednym kraju, jutro mogą trafić do płuc pacjentów po drugiej stronie kontynentu. Reakcja wymaga więc współpracy specjalistów od bardzo różnych dziedzin – od klimatologów po lekarzy intensywnej terapii i producentów żywności.

Prawdopodobnie można pominąć