Wyrywasz siwe włosy? Mit o „dwóch nowych” i prawdziwe skutki

Wyrywasz siwe włosy? Mit o „dwóch nowych” i prawdziwe skutki
Oceń artykuł

Siwy włos na skroni kusi, żeby go wyrwać i udawać, że problem nie istnieje. Tyle że nasze włosy mają na ten temat inne plany.

Pojedyncze srebrne pasma zwykle pojawiają się po trzydziestce i potrafią zepsuć humor. Krąży też uparty mit: wyrwiesz jedno siwe, odrosną dwa. Brzmi groźnie, ale prawda jest bardziej skomplikowana – i wcale nie taka korzystna dla naszej fryzury.

Skąd biorą się siwe włosy i kiedy zwykle się pojawiają

Kolor włosów zawdzięczamy melaninie – barwnikowi wytwarzanemu przez wyspecjalizowane komórki w mieszkach włosowych. Z wiekiem te komórki stopniowo „wysiadają” i produkują coraz mniej pigmentu. Włosy rosną dalej, ale stają się najpierw jaśniejsze, a potem całkiem białe.

Najczęściej pierwsze wyraźnie jaśniejsze pasma pojawiają się między 35. a 45. rokiem życia. U części osób proces przyspiesza przez geny, stres, palenie papierosów czy choroby autoimmunologiczne. U innych idzie powoli i siwizna długo ma formę pojedynczych włosków przy skroniach czy karku.

Siwy włos nie oznacza, że włos „umiera”. To wciąż ten sam włos, tylko bez barwnika. Mieszki nadal pracują, ale przestają produkować kolor.

Warto też pamiętać, że gdy siwizna już się zacznie, nie cofniemy jej od tak. Zmiana koloru to naturalny etap starzenia organizmu – można ją maskować, ale nie da się jej „odkręcić” kremem czy suplementem.

Czy wyrwanie siwego włosa naprawdę „mnoży” kolejne?

Popularne powiedzenie o dwóch nowych włosach po wyrwaniu jednego brzmi efektownie, ale nie ma oparcia w biologii. Każdy mieszek włosowy może wyprodukować tylko jeden włos na raz. To jak mała fabryka z jedną linią produkcyjną – nie powstanie z niej nagle podwójna dostawa.

Po wyrwaniu pojedynczego włosa ten sam mieszek zwykle po pewnym czasie uruchamia kolejną fazę wzrostu. Pojawia się nowy włos, najczęściej w takim samym kolorze jak poprzedni, czyli – jeśli mieszek stracił zdolność barwienia – znowu siwy.

Wyrwanie włosa nie pobudza sąsiednich mieszków do pracy. One mają własny cykl życia i „nie interesuje ich”, co dzieje się obok.

Skąd więc wrażenie, że po wyciągnięciu jednego siwego nagle widzimy ich więcej? To głównie efekt psychologiczny i zbieg okoliczności:

  • w momencie, gdy zauważamy pierwszy biały włos, proces siwienia już trwa – kolejne są tuż pod skórą,
  • po takiej akcji zaczynamy częściej się przeglądać i szukać nowych siwych,
  • światło w łazience czy w biurze mocniej podkreśla jasne pasma niż dawniej.

Mit jest więc fałszywy, ale to nie znaczy, że wyrywanie siwych jest bezkarne. Tu dopiero pojawia się prawdziwy problem.

Co dzieje się z mieszkiem włosowym, gdy ciągle coś z niego wyrywasz

Włos siedzi w skórze dość głęboko, a mieszek jest otoczony naczyniami krwionośnymi i tkanką łączną. Gdy od czasu do czasu wyrwiemy jakiś pojedynczy włos, organizm zwykle sobie z tym radzi. Kłopot zaczyna się, gdy robimy z tego nawyk: codziennie szukamy siwych przy skroni i konsekwentnie je wyciągamy pęsetą.

Specjaliści ostrzegają, że takie ciągłe „szarpanie” może prowadzić do trwałych uszkodzeń.

Mieszek traktowany jak pole bitwy w końcu się poddaje – wokół pojawiają się mikrourazy, stan zapalny, a później blizna, w której włos już nie ma jak urosnąć.

Jeśli podczas wyrywania pojawia się kropelka krwi, to znak, że ingerencja sięga głęboko. Gdy taka sytuacja powtarza się w tym samym miejscu, rośnie ryzyko trwałej utraty włosów w tym punkcie.

Alopcja z pociągania – mniej widoczna siwizna, rzadsza fryzura

Dermatolodzy opisują zjawisko tzw. łysienia z pociągania. Zwykle kojarzy się je z ciasnymi upięciami, warkoczykami czy przedłużanymi włosami, które ciągle napinają skórę głowy. Mechanizm przy wyrywaniu siwych jest podobny: powtarzalny, mechaniczny stres na mieszek kończy się jego „wypaleniem”.

Na początku widać tylko przerzedzenie przy linii włosów, z czasem coraz trudniej przykryć puste miejsca nawet gęstą resztą fryzury. Niektóre osoby, które latami obsesyjnie regulowały brwi do modnych, cieniutkich łuków, dziś dobrze znają ten problem – włoski zwyczajnie nie chcą im już odrosnąć.

Ryzyko stanów zapalnych i wrastających włosów

Wyrywanie włosów, także na głowie, wiąże się nie tylko z kwestią gęstości, ale też ze zdrowiem skóry. Lekarze zwracają uwagę na kilka możliwych następstw:

Skutek Jak powstaje Co widzimy na skórze
stan zapalny mieszka mikroprzerwanie skóry, wniknięcie bakterii zaczerwienienie, tkliwość, mała krostka
blizna w miejscu mieszka wielokrotne urazy w tym samym punkcie gładki, jaśniejszy fragment bez włosów
wrastający włos nieprawidłowy tor odrastania pod skórą bolesny guzek, czasem z ropną zawartością

Takie zmiany nie kończą się tylko na dyskomforcie. Gdy dochodzi do ich nadkażenia, mogą wymagać leczenia miejscowego, a czasem nawet doustnych antybiotyków. A wszystko przez pozornie niewinną próbę „oszukania” metryki jednym pociągnięciem pęsety.

Jak radzić sobie z siwymi włosami bez niszczenia fryzury

Jeśli masz już pierwsze srebrne pasma i nie czujesz się z nimi dobrze, wyrywanie to najgorsza dostępna strategia. Istnieje kilka łagodniejszych rozwiązań.

Farbowanie – nie tylko trwałe kolory

Najpopularniejsza opcja to klasyczna farba do włosów, dobrana w gabinecie fryzjerskim lub w domu. Obecnie wiele marek oferuje formuły mniej agresywne, półtrwałe, które stopniowo się wypłukują i mniej obciążają łodygę włosa.

Dla osób, które nie chcą pełnej zmiany koloru, dostępne są również spraye i maskary do odrostów. Można je nałożyć tylko na newralgiczne pasmo przy przedziałku czy skroni, a zmywają się przy kolejnym myciu.

Świadome oswajanie siwizny

Coraz więcej kobiet i mężczyzn decyduje się po prostu zaakceptować siwe włosy. W dobrym cięciu i z odpowiednią pielęgnacją srebrna fryzura potrafi wyglądać świeżo, nowocześnie i dodać charakteru.

  • fryzjer może zaproponować cięcie, które „miesza” siwe pasma z resztą koloru,
  • specjalne szampony i odżywki do siwych włosów pomagają uniknąć żółtych tonów,
  • lekka zmiana stylu ubierania i makijażu często sprawia, że siwizna harmonijnie „wtapia się” w całość wizerunku.

Najgorsze, co można zrobić, to ukrywać siwe włosy metodą wyrywania jednego po drugim, aż w końcu zacznie brakować czegokolwiek do ukrywania.

Dlaczego mit o „dwóch nowych włosach” tak łatwo się przyjął

Ludzie chętnie wierzą w proste schematy: coś stracisz – coś zyskasz. W obszarze urody brzmi to szczególnie kusząco: skoro jeden siwy jest niechciany, to może chociaż przełoży się na gęstość fryzury. Do tego dochodzi przekaz z pokolenia na pokolenie. Babcia powiedziała mamie, mama powtórzyła nastolatce i tak plotka żyje własnym życiem.

Drugim powodem jest zwykła bezradność wobec upływu lat. Siwy włos na głowie działa jak alarm. Kontrolując go pęsetą, mamy poczucie sprawczości. W rzeczywistości sabotujemy pracę mieszków, które i tak mają z wiekiem coraz trudniejsze zadanie.

Patrząc z szerszej perspektywy, dużo rozsądniej jest tę energię przenieść na realne wsparcie włosów: dobrą dietę, ograniczenie palenia, ochronę skóry głowy przed słońcem i łagodną pielęgnację.

Co jeszcze wpływa na tempo siwienia i kondycję włosów

Choć siwizna jest w dużej mierze zapisana w genach, styl życia też dokłada swoją cegiełkę. Przewlekły stres może przyspieszać utratę pigmentu, podobnie jak niedobory witaminy B12, żelaza czy miedzi. W takich sytuacjach lekarz po badaniach może zaproponować odpowiednią suplementację lub zmianę diety.

Równie ważna jest skóra głowy. Nadmierne przesuszanie jej mocnymi szamponami, gorące suszenie czy agresywne stylizacje osłabiają nie tylko sam włos, ale też otoczenie mieszka. Gdy dołożymy do tego mecze z pęsetą, mieszki mają prawo powiedzieć „dość”.

Jeśli więc zależy ci na gęstej fryzurze na długie lata, najlepsza strategia brzmi zaskakująco prosto: mniej kombinowania, więcej troski. Siwych włosów nie trzeba kochać od pierwszego dnia, ale warto przynajmniej przestać z nimi walczyć w sposób, który odbija się na całej głowie.

Prawdopodobnie można pominąć