WHO naciska na wyższe podatki na słodkie napoje i alkohol do 2035 roku

WHO naciska na wyższe podatki na słodkie napoje i alkohol do 2035 roku
4.9/5 - (51 votes)

Coraz tańsze piwo, słodkie napoje w promocji i łatwy dostęp do mocnych trunków nie są, zdaniem ekspertów, niewinną wygodą konsumentów.

Według najnowszych danych WHO taka sytuacja napędza falę chorób przewlekłych, wypadków i uzależnień, a rachunek za tę „tanią przyjemność” na końcu płacą systemy ochrony zdrowia i budżety państw.

WHO bije na alarm: tanie kalorie i alkohol mają wysoką cenę zdrowotną

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała dwa obszerne raporty, w których analizuje dostępność słodzonych napojów i alkoholu na różnych rynkach. Wniosek jest prosty: nigdy jeszcze tak szkodliwe produkty nie były tak łatwe do kupienia i tak relatywnie tanie jak teraz.

Eksperci łączą tę dostępność z rosnącą liczbą przypadków otyłości, cukrzycy typu 2, chorób sercowo‑naczyniowych i niektórych nowotworów. W przypadku alkoholu dochodzą do tego urazy, wypadki komunikacyjne, przemoc domowa i uliczna oraz uzależnienia.

Wyraźnie widać, że niskie podatki utrzymują ceny alkoholu i słodzonych napojów na sztucznie niskim poziomie, a koszt zdrowotny i finansowy przerzucają na całe społeczeństwa i publiczne systemy opieki zdrowotnej.

Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus podkreśla, że podatki zdrowotne należą do najbardziej efektywnych narzędzi ograniczania szkodliwej konsumpcji. Wyższe opodatkowanie ma działać podwójnie: zniechęcać do sięgania po niezdrowe produkty i równocześnie zasilać budżety na leczenie oraz profilaktykę.

Jak dziś opodatkowany jest alkohol na świecie

Według raportów WHO co najmniej 167 krajów stosuje podatki akcyzowe na alkohol. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że problem jest rozwiązany. Analiza szczegółów pokazuje jednak zupełnie inny obraz.

  • Między 2022 a 2024 rokiem piwo stało się bardziej dostępne cenowo w 56 krajach.
  • Tylko w 37 państwach piwo realnie podrożało.
  • Średni globalny udział akcyzy w cenie piwa to zaledwie 14%.
  • W przypadku mocniejszych alkoholi udział ten wynosi około 22,5%.
  • Wino jest całkowicie zwolnione z akcyzy w co najmniej 25 krajach.

WHO podkreśla, że przy takiej konstrukcji podatków alkohol w wielu miejscach bywa tańszy niż woda butelkowana czy zdrowe napoje. Organizacja jasno rekomenduje objęcie wszystkich napojów alkoholowych akcyzą i stopniowe podnoszenie stawek tak, by realnie wpływać na poziom spożycia.

Jeśli piwo czy drink są tańsze niż bezpieczny transport do domu, rośnie ryzyko wypadków, przemocy i zachowań ryzykownych – to klasyczny przykład fałszywie niskiej ceny społecznej.

Słodkie napoje: podatki niskie i pełne dziur

Podobny obraz rysuje się w przypadku słodzonych napojów. Przynajmniej 116 krajów wprowadziło jakieś formy podatków od takich produktów, najczęściej od klasycznych napojów gazowanych. Problem w tym, że są to zazwyczaj symboliczne kwoty.

WHO szacuje, że mediana podatku wliczonego w cenę typowego napoju gazowanego to około 2%. W praktyce oznacza to, że większość konsumentów nawet nie zauważa wpływu podatku na cenę półkową.

Dodatkowo z opodatkowania często wyłączone są inne produkty bogate w cukier, m.in.:

  • „Naturalne” soki owocowe 100%
  • słodzone napoje mleczne
  • gotowe kawy mrożone i herbaty smakowe
  • niektóre napoje energetyczne w specjalnych kategoriach produktowych

WHO zwraca też uwagę na brak mechanizmów automatycznego dostosowywania stawek podatkowych do inflacji i wzrostu płac. Nawet jeśli państwo wprowadziło podatek kilka lat temu, przy rosnących zarobkach i cenach inne niż zdrowotne, jego realna siła hamująca powoli zanika, a niezdrowe produkty stają się ponownie bardziej „przystępne”.

Cel do 2035 roku: zdrożeć mają alkohol, tytoń i słodkie napoje

Nowe zalecenia WHO wpisują się w szerzej zakrojoną inicjatywę „3 do 35”. Chodzi o trzy grupy produktów: wyroby tytoniowe, alkohol i napoje słodzone. Organizacja chce, aby do 2035 roku ich realne ceny wzrosły na tyle, by ograniczyć masową konsumpcję.

Według tych wytycznych rządy powinny:

  • Podnieść stawki akcyz i innych podatków na alkohol oraz słodzone napoje.
  • Rozszerzyć listę produktów objętych podatkiem na wszystkie napoje bogate w cukier – także te reklamowane jako „naturalne”.
  • Wprowadzić automatyczny mechanizm indeksacji do inflacji i wzrostu płac, aby podatek nie tracił siły z czasem.
  • Przeznaczać część wpływów podatkowych na finansowanie profilaktyki, leczenia chorób przewlekłych oraz edukacji zdrowotnej.
  • WHO przypomina, że wyższe podatki to nie tylko sposób na ograniczenie picia czy spożycia cukru, ale też realne źródło pieniędzy na ratowanie zdrowia obywateli – zwłaszcza tam, gdzie publiczne finanse są już napięte do granic.

    Argument finansowy: kto dzisiaj naprawdę płaci za tanie kalorie

    Autorzy raportów podkreślają, że na tanim alkoholu i słodkich napojach najbardziej korzysta przemysł spożywczy i producenci trunków. Ich zyski rosną wraz z wolumenem sprzedaży, a koszty uboczne rozkładają się na całe społeczeństwo: od dłuższych kolejek do specjalistów, po rosnące wydatki na leczenie powikłań.

    Obszar kosztów Co generuje wydatek
    Ochrona zdrowia leczenie cukrzycy, zawałów, marskości wątroby, terapii odwykowych
    Bezpieczeństwo publiczne wypadki drogowe, interwencje policji, przemoc związana z alkoholem
    Gospodarka absencje chorobowe, niższa produktywność, wcześniejsze zgony osób w wieku produkcyjnym

    WHO sugeruje, że dobrze zaprojektowane podatki zdrowotne mogą częściowo zrekompensować te straty. Jeżeli wpływy z akcyzy trafią do systemu ochrony zdrowia i na profilaktykę, część kosztów społecznych zostanie realnie „zwrócona”.

    Co to oznacza dla konsumentów i rządów

    Dla zwykłego konsumenta zalecenia WHO oznaczają jedno: w kolejnych latach takie produkty jak piwo, kolorowe napoje czy słodzone kawy mogą sukcesywnie drożeć. Część państw już testuje takie podejście, wprowadzając np. podatek cukrowy czy wyższe stawki akcyzy na najmocniejsze trunki.

    Badania z krajów, które jako pierwsze odważnie sięgnęły po takie rozwiązania, pokazują, że wyższa cena realnie obniża sprzedaż najbardziej niezdrowych wariantów. Dotyczy to zwłaszcza produktów kierowanych do młodych odbiorców, którzy są bardziej wrażliwi na zmiany cen.

    Dla rządów wyższe podatki zdrowotne to kusząca perspektywa dodatkowych wpływów w okresie napiętych budżetów. Pojawia się jednak silny opór ze strony branży spożywczej i alkoholowej, która obawia się spadku zysków oraz zmian nawyków konsumentów. WHO wprost wskazuje na ten konflikt interesów i zachęca decydentów, by w pierwszej kolejności brali pod uwagę długoterminowe skutki dla zdrowia publicznego.

    Jak może wyglądać praktyka: przykładowy scenariusz

    W praktyce kraj, który w pełni wdrożyłby zalecenia WHO, mógłby np.:

    • Podnieść akcyzę na piwo i wino tak, by co najmniej 25–30% ceny stanowił podatek zdrowotny.
    • Objąć podatkiem wszystkie napoje z dodatkiem cukru powyżej określonego progu gramów na 100 ml.
    • Co roku automatycznie aktualizować stawki zgodnie z oficjalnym wskaźnikiem inflacji i przeciętnym wzrostem wynagrodzeń.
    • Ustawić czytelne oznaczenia na paragonach lub etykietach, aby pokazać, jaka część ceny to „opłata zdrowotna”.

    Taki model nie tylko ogranicza konsumpcję, ale też wzmacnia przekaz edukacyjny: klient widzi czarno na białym, że kupuje produkt obciążony dodatkowym kosztem z uwagi na jego wpływ na zdrowie.

    Dlaczego akurat podatki, a nie zakazy czy zakryte półki

    WHO stawia na podatki z kilku powodów. Są mniej inwazyjne niż bezpośrednie zakazy sprzedaży czy ostre limity dostępności, a jednocześnie szybko działają na poziomie zachowań konsumenckich. Cena to pierwszy filtr, który wpływa na to, co ląduje w koszyku.

    W przeciwieństwie do samych kampanii informacyjnych wyższy podatek nie wymaga od ludzi aktywnego śledzenia porad czy czytania etykiet – impuls jest natychmiastowy, bo uderza w portfel. Dodatkowo państwo nie tylko ogranicza popyt, lecz także zyskuje środki na działania prozdrowotne, co tworzy zamknięty obieg: niezdrowe wybory finansują działania, które mają pomóc je ograniczyć.

    Z perspektywy pojedynczej osoby łatwo to przełożyć na codzienność: jeśli za butelkę napoju gazowanego trzeba zapłacić o kilka złotych więcej niż za wodę czy niesłodzony napój, wiele osób przynajmniej część zakupów zamieni na zdrowsze alternatywy. Taka drobna zmiana powtarzana codziennie w skali całego kraju przekłada się na tysiące mniej zachorowań i hospitalizacji rocznie.

    Prawdopodobnie można pominąć