W kwietniu zakaz pieczenia od 18 do 22? Oto o co chodzi z nowymi taryfami prądu
Wiosną wielu mieszkańców Francji dostaje komunikat: lepiej nie włączać piekarnika między 18.
00 a 22.00. Brzmi absurdalnie, ale stoi za tym konkretna reforma cen energii.
Zmiana dotyczy gospodarstw, które rozliczają się według taryfy dziennej i nocnej. Dla nich wieczorne gotowanie nagle staje się jednym z najdroższych nawyków w ciągu doby. A kwiecień jest momentem, kiedy nowe zasady zaczynają szczególnie boleć domowe budżety.
Nowe zasady rozliczania prądu: co się zmieniło
Od jesieni 2025 roku we Francji obowiązuje nowy sposób rozmieszczenia tańszych i droższych godzin energii. Operator sieci przesyłowej i regulator rynku energii ustalili, że każda doba ma mieć osiem godzin tańszego prądu. Nie można ich jednak rozrzucać dowolnie – mają wspierać stabilność sieci i lepsze wykorzystanie źródeł odnawialnych.
Nowy model wygląda tak:
- co najmniej pięć godzin tańszego prądu przypada na noc – pomiędzy 23.00 a 7.00,
- do trzech tańszych godzin można ulokować w środku dnia – między 11.00 a 17.00, gdy mocno pracuje fotowoltaika,
- wieczór, zwłaszcza okolice kolacji, wypada z puli tańszych godzin i staje się szczytem cenowym.
Stary system, który dopuszczał tani prąd rano (na przykład między 7.00 a 11.00) albo po południu i wieczorem (na przykład między 17.00 a 23.00), stopniowo znika. Zgodnie z harmonogramem ma się całkowicie zakończyć do końca 2027 roku.
W gospodarstwach objętych nowymi zasadami każda kilowatogodzina zużyta pomiędzy 18.00 a 22.00 jest liczona w najdroższej strefie doby, niezależnie od tego, czy chodzi o gotowanie, ogrzewanie czy ładowanie auta.
Dlaczego wieczorna kolacja staje się luksusem na prąd
Pora między 18.00 a 22.00 od lat uchodzi za najbardziej obciążający sieć fragment dnia. To moment, gdy większość ludzi wraca do domu, włącza ogrzewanie elektryczne, szykuje kolację, odpala pralkę, suszarkę, telewizor i ładowarki.
Nowa organizacja taryf celowo utrzymuje ten wieczorny szczyt jako drogi. Ma to zniechęcić do wrzucania wszystkich energochłonnych czynności do jednego, i tak już przepełnionego, koszyka godzinowego.
Skala różnicy w portfelu jest wyraźna. Regulowane ceny na 2025 rok pokazują, że:
| Rodzaj strefy | Przykładowa cena za 1 kWh |
|---|---|
| droga strefa dzienna | około 0,2146 euro |
| tania strefa nocna i dzienna | około 0,1696 euro |
To różnica rzędu dwudziestu procent. Gdy mówimy o sprzętach niskomocowych, nie robi ona aż takiego wrażenia. Ale piekarnik elektryczny potrafi pracować na kilku kilowatach. Pieczenie lasagne przez godzinę w drogiej strefie uderza po kieszeni znacznie mocniej niż to samo danie przygotowane w tańszym przedziale dnia.
Kiedy taryfa dzienna i nocna ma jeszcze sens
Specjaliści od rynku energii zwracają uwagę, że układ z dwiema strefami cenowymi opłaca się tylko wtedy, gdy spora część zużycia prądu faktycznie trafia w tańsze godziny. Mówi się o progu mniej więcej trzydziestu procent całkowitego zużycia.
Do przeniesienia warto w pierwszej kolejności:
- grzanie wody w bojlerze elektrycznym,
- pranie i suszenie,
- ładowanie samochodu na prąd,
- pieczenie i długie zapiekanie potraw w piekarniku.
Jeśli większość tych czynności nadal odbywa się wieczorem, kiedy energia jest najdroższa, cała konstrukcja taryfy traci sens. Dopłaca się wtedy do samej opcji dziennej i nocnej, a rachunek wcale nie maleje.
Im więcej kilowatogodzin uda się przerzucić na noc i środek dnia, tym mniejszy rachunek – pod warunkiem, że naprawdę ograniczy się użycie prądu w przedziale 18.00–22.00.
Dlaczego właśnie kwiecień zmienia zasady gry
Reforma dzieli rok na dwa sezony: zimowy i letni. Pierwszy dzień kwietnia wyznacza początek sezonu letniego, który trwa do końca października. W tym czasie trzy dzienne godziny tańszego prądu są zarezerwowane dla przedziału między 11.00 a 17.00.
To ukłon w stronę energii słonecznej. Gdy instalacje fotowoltaiczne produkują najwięcej, system zachęca, by w tym właśnie czasie używać bardziej energożernych urządzeń. Nagrzana w dzień woda w bojlerze zostaje na wieczór, pranie można nastawić na południe, a duże pieczenie zaplanować na popołudnie.
Wieczór natomiast pozostaje strefą drogą, bez żadnego marginesu tańszych godzin. Kolacja o 19.00 czy 20.00, przygotowywana jak zawsze w mocno rozgrzanym piekarniku, oznacza więc maksymalną stawkę za każdą kilowatogodzinę.
Jak mieszkańcy próbują się dostosować
W wielu domach pojawia się strategia, którą można określić jako gotowanie seryjne. Polega na tym, że dania wymagające długiego pieczenia przygotowuje się w tańszym okienku dnia, a wieczorem tylko krótko podgrzewa. W ten sposób piekarnik pracuje na wysokiej mocy wtedy, gdy prąd kosztuje mniej.
Mieszkańcy posiadający inteligentne liczniki energii mają ułatwione zadanie. Na wyświetlaczu mogą sprawdzić dokładne godziny tańszej strefy, a w panelu klienta operatora zaprogramować działanie pralki, bojlera czy ładowania auta na najkorzystniejsze przedziały. W tę samą logikę da się wpisać korzystanie z piekarnika.
Przesunięcie pieczenia sernika czy dużej zapiekanki z wieczora na wczesne popołudnie może obniżyć koszt dania nawet o jedną piątą, bez zmiany przepisu i składników.
Praktyczne triki na tańsze korzystanie z piekarnika
Nowy system taryf nie oznacza, że trzeba całkowicie rezygnować z wieczornego pieczenia. Chodzi raczej o mądrzejsze rozłożenie energii w ciągu dnia. Kilka prostych nawyków robi dużą różnicę na rachunku.
- Planowanie tygodnia w kuchni – wybór jednego, dwóch dni, w których piekarnik pracuje intensywnie w tańszych godzinach, a przygotowane potrawy lądują w lodówce lub zamrażarce.
- Pełne wykorzystanie nagrzanego piekarnika – pieczenie kilku rzeczy po sobie, zamiast rozgrzewania urządzenia trzy razy tego samego dnia.
- Krótsze dogrzewanie wieczorem – odgrzewanie gotowego dania trwa krócej niż pełny cykl pieczenia, więc zużywa mniej energii.
- Wybór odpowiednich funkcji – termoobieg zwykle pozwala obniżyć temperaturę i skrócić czas pieczenia, co zmniejsza pobór prądu.
Osoby, które nie wyobrażają sobie rezygnacji z gorącej kolacji o stałej porze, mogą łączyć te rozwiązania. Na przykład przygotować mięso lub zapiekankę w tańszym okienku, a wieczorem tylko dorobić szybkie dodatki na płycie grzewczej, która pobiera mniej mocy niż piekarnik.
Co oznacza taka reforma w szerszej perspektywie
Zmiana wieczornego nawyku włączania piekarnika to detal, ale ujawnia większy ruch na rynku energii. Regulator przesuwa zachowania milionów gospodarstw domowych w stronę bardziej równomiernego obciążenia sieci. Energia ma być tańsza wtedy, gdy łatwiej ją wytworzyć i przesłać, a droższa w godzinach szczytu.
Dla wielu osób to pierwszy kontakt z sytuacją, w której pora dnia decyduje nie tylko o tym, czy coś się opłaca, ale wręcz czy da się zmieścić w domowym budżecie. Prąd przestaje być towarem o jednej cenie. Staje się produktem, w którym liczy się każda godzina i każda decyzja o włączeniu piekarnika, pralki czy ładowarki do auta.
Warto więc zacząć traktować rachunek za energię trochę jak abonament telefoniczny z limitem danych. Kto świadomie rozkłada zużycie, potrafi zejść z kosztami całkiem nisko. Kto wciąż wrzuca najcięższe zadania na wieczór, szybko przekonuje się, że zwykły sernik w piekarniku może kosztować więcej, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.


