Te popularne leki na depresję mogą zwiększać ryzyko nagłego zgonu sercowego
Nowe dane z dużego badania wskazują, że długie ich przyjmowanie może nieść nieoczekiwane konsekwencje dla serca.
Naukowcy z Danii przeanalizowali sytuację kilku milionów mieszkańców swojego kraju i sprawdzili, jak często wśród osób leczonych psychiatrycznie dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia. Szczególnie przyjrzeli się tym, którzy przez lata przyjmowali leki przeciwdepresyjne.
Czym jest nagły zgon sercowy i kogo dotyczy
Nagły zgon sercowy to moment, kiedy serce niespodziewanie przestaje bić. Taka sytuacja może zdarzyć się podczas wysiłku, ale także w czasie odpoczynku, snu, a nawet u teoretycznie zdrowej osoby. W ciągu sekund krew przestaje krążyć, mózg i płuca nie dostają tlenu, pojawia się utrata przytomności i zatrzymanie oddechu.
U młodszych dorosłych częstą przyczyną jest wrodzone zaburzenie pracy mięśnia sercowego lub problem z jego „instalacją elektryczną” – groźne arytmie, takie jak migotanie komór czy częstoskurcz. U osób starszych główną rolę odgrywa zwężenie naczyń wieńcowych, które od lat podkopuje kondycję serca. W każdej z grup wiekowych wyróżnia się jedna szczególnie narażona: pacjenci z rozpoznanymi zaburzeniami psychicznymi.
Osoby z chorobami psychicznymi – zwłaszcza z chorobą afektywną dwubiegunową i schizofrenią – umierają nagle z powodu serca około dwa razy częściej niż reszta populacji.
Duńskie badanie: kto brał udział i co sprawdzano
Badacze z Danii przyjrzeli się wszystkim zgonom, do których doszło w 2010 roku wśród obywateli w wieku 18–90 lat. Na podstawie aktów zgonu i sekcji zwłok wyłonili przypadki nagłego zgonu o podłożu sercowym, a następnie zestawili je z danymi o leczeniu psychiatrycznym i historii recept.
Za osobę „leczoną przeciwdepresyjnie” uznawano taką, która otrzymała przynajmniej dwie recepty na lek przeciwdepresyjny w jednym roku, w okresie 12 lat poprzedzających analizowany rok. Powstały dwa główne podzbiory:
- osoby przyjmujące leki 1–5 lat,
- osoby przyjmujące leki co najmniej 6 lat.
W grupie 4,3 mln mieszkańców aż 643 999 osób miało zapisane leki przeciwdepresyjne. W całej populacji odnotowano 45 703 zgony, w tym 6002 nagłe zgony sercowe. Spośród tych nagłych zgonów aż 1981 dotyczyło ludzi przyjmujących leki na depresję.
Leki na depresję a ryzyko nagłego zgonu sercowego
Wyniki przedstawione na kongresie European Heart Rhythm Association 2025 pokazują, że osoby, które przez lata przyjmują leki przeciwdepresyjne, częściej umierają nagle z powodów sercowych niż ci, którzy takich leków nigdy nie stosowali.
Łącznie częstość nagłego zgonu sercowego u pacjentów z zaburzeniami psychicznymi była od około 1,8 do ponad 6 razy wyższa niż w reszcie społeczeństwa, w zależności od wieku i długości leczenia.
Po uwzględnieniu wieku, płci i chorób współistniejących badacze oszacowali, że:
| Czas stosowania leków przeciwdepresyjnych | Wzrost ryzyka nagłego zgonu sercowego |
|---|---|
| 1–5 lat | ok. 56% wyższe ryzyko |
| 6 lat i dłużej | ok. 2,2 razy wyższe ryzyko |
Ryzyko nie rozkładało się równomiernie. Najbardziej alarmujące wartości pojawiły się u osób w średnim wieku, zwłaszcza między 30. a 39. rokiem życia:
- w grupie 30–39 lat leczenie trwające 1–5 lat wiązało się z około trzykrotnym wzrostem ryzyka nagłego zgonu,
- przy terapii dłuższej niż 6 lat ryzyko rosło do około pięciokrotności wartości w populacji bez takiego leczenia.
U pięćdziesięciolatków (50–59 lat) obserwowano mniej skrajne, ale wciąż wyraźne zależności: około dwukrotny wzrost ryzyka przy 1–5 latach terapii i czterokrotny przy ponad 6 latach. W starszych grupach różnice nieco malały, choć nadal pozostawały znaczące – u siedemdziesięciolatków (70–79 lat) ryzyko było około 1,8 raza wyższe przy krótszym leczeniu i 2,2 raza przy dłuższym.
Najwyższe ryzyko u pacjentów ze schizofrenią
W całym analizowanym zbiorze najbardziej narażeni okazali się pacjenci ze schizofrenią. U nich wskaźniki nagłego zgonu sercowego sięgały niemal 4,5-krotności tego, co obserwuje się w populacji bez zaburzeń psychicznych. Autorzy podkreślają, że to połączenie bardzo ciężkiej choroby psychicznej, częstego przyjmowania kilku leków naraz oraz trudności z dbaniem o zdrowy styl życia.
Czy to znaczy, że leki są „złe”? Sprawa jest bardziej złożona
Wnioski badaczy są ostrożne. Sam fakt powiązania długiej terapii przeciwdepresyjnej z częstszym występowaniem nagłych zgonów sercowych nie oznacza jeszcze, że to właśnie leki bezpośrednio za nie odpowiadają. Zdaniem autorów dane mówią przede wszystkim o całym zestawie problemów, które często towarzyszą depresji i innym zaburzeniom psychicznym.
Depresja sama w sobie zwiększa ryzyko chorób serca mniej więcej o 60%. Leczenie, jeśli jest skuteczne, może część tego ryzyka zmniejszyć, bo ułatwia pacjentom dbanie o siebie i zmianę nawyków.
Osoby cierpiące na depresję częściej palą papierosy, mają nadwagę, rzadziej się ruszają, gorzej się odżywiają. Niekiedy latami odwlekają kontakt z lekarzem, bagatelizują bóle w klatce piersiowej czy zadyszkę. To wszystko wpływa na serce co najmniej tak samo, jak potencjalne działania niepożądane leków.
Jak leki przeciwdepresyjne mogą wpływać na serce
Badanie nie rozróżniało szczegółowo typów leków – do jednego worka trafiły zarówno popularne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny, leki trójpierścieniowe, jak i starsze preparaty z innych grup. Pacjenci często przechodzili też z jednego leku na inny, zmieniali dawki, łączyli farmakoterapię z innymi preparatami.
Mimo tego naukowcy wskazują kilka mechanizmów, które mogą częściowo tłumaczyć obserwowane wyniki:
- niektóre leki mogą wydłużać tzw. odstęp QT w zapisie EKG, co sprzyja groźnym zaburzeniom rytmu,
- część preparatów powoduje przybieranie na wadze, podnosi poziom trójglicerydów i cukru we krwi,
- u części pacjentów rozwija się zespół metaboliczny, który przyspiesza rozwój miażdżycy i uszkadza naczynia wieńcowe.
Długie lata życia z nadciśnieniem, otyłością brzuszną, zaburzoną gospodarką lipidową i glikemiczną stopniowo obciążają serce i zwiększają szansę groźnego incydentu.
Czego nie robić: nagłe odstawienie to zły pomysł
Jedno przesłanie z duńskiego opracowania jest wyjątkowo wyraźne: te dane nie mają zachęcać do samodzielnego przerywania leczenia. Ani lekarze, ani autorzy analizy nie sugerują, że leki przeciwdepresyjne są z definicji niebezpieczne. W ich ocenie pełnią kluczową rolę w terapii ciężkiej depresji, zaburzeń lękowych, choroby afektywnej dwubiegunowej i innych schorzeń, które same znacząco skracają życie.
Nagłe odstawienie leków przeciwdepresyjnych bez konsultacji ze specjalistą może wywołać nawrót choroby, nasilenie myśli samobójczych i paradoksalnie jeszcze bardziej zwiększyć ogólne ryzyko zgonu.
Bezpieczne zmiany w terapii wymagają współpracy z psychiatrą lub lekarzem rodzinnym. Czasem wystarczy korekta dawki, zmiana preparatu na ten o mniejszym wpływie na serce albo dołączenie kontroli kardiologicznej.
Jak dbać o serce, jeśli przyjmujesz leki na depresję
Osoba leczona przeciwdepresyjnie może wiele zrobić, aby zmniejszyć swoje ryzyko sercowo-naczyniowe. To właśnie tu spotykają się dwie ścieżki leczenia – psychiatryczna i kardiologiczna:
- regularne wizyty u lekarza prowadzącego i informowanie go o wszelkich objawach ze strony serca (kołatania, omdlenia, bóle w klatce piersiowej),
- okresowe badania: EKG, badania krwi (cholesterol, trójglicerydy, glukoza), pomiar ciśnienia,
- powolne odchodzenie od palenia – najlepiej z pomocą specjalisty,
- stopniowe wprowadzanie ruchu: szybkie spacery, jazda na rowerze, pływanie, krótkie treningi w domu,
- praca nad snem i stresem, np. z psychoterapeutą lub przy użyciu technik relaksacyjnych,
- pilnowanie masy ciała i diety: mniej słodzonych napojów, więcej warzyw, błonnika i zdrowych tłuszczów.
Dla wielu osób leczenie depresji staje się impulsem do uporządkowania całego stylu życia. Gdy objawy psychiczne zaczynają się wyciszać, łatwiej zmobilizować się do badań kontrolnych, uporządkować odżywianie czy wyjść na spacer zamiast spędzać wieczór na kanapie.
Dlaczego te dane interesują także polskich pacjentów
Kraje europejskie, w tym Polska, należą do grupy intensywnie korzystającej z leków przeciwdepresyjnych. W wielu państwach statystycznie dziesiątki osób na tysiąc mieszkańców codziennie przyjmuje takie preparaty. Rosnąca świadomość depresji, łatwiejszy dostęp do specjalistów i zmiany w podejściu do zdrowia psychicznego sprawiają, że liczba recept stale rośnie.
Analiza duńskich danych nie podważa sensu leczenia. Pokazuje raczej, że przy długiej terapii potrzeba szerszego spojrzenia: oprócz nastroju trzeba pilnować też serca, naczyń, masy ciała. W praktyce, im wcześniej lekarz włączy do rozmowy temat ciśnienia, cholesterolu i ruchu, tym większa szansa, że pacjent uniknie wielu cichych powikłań.
Warto też pamiętać o jednym – depresja nie jest „gorszym charakterem” ani słabością. To choroba, która wpływa na cały organizm, w tym na układ sercowo-naczyniowy. Dobrze dobrane leczenie farmakologiczne i psychoterapia, połączone z małymi, konkretnymi zmianami w stylu życia, mogą nie tylko poprawić samopoczucie, ale również realnie wydłużyć życie.


