Ta popularna „praca nad sobą” może napędzać twoją lękliwość
Coraz więcej osób poświęca godziny na analizowanie siebie, licząc na spokój i rozwój, a zamiast tego czuje narastający lęk i przygnębienie.
Nowe badania pokazują, że pewien rodzaj pracy wewnętrznej, zwykle reklamowany jako droga do szczęścia, w nadmiernej dawce sprzyja objawom lęku i depresji. Chodzi o zbyt intensywne grzebanie w swoich myślach i emocjach, które łatwo zamienia się w męczące „przeżuwanie” problemów.
Co naprawdę sprawdzili naukowcy
W czasopiśmie „Current Psychology” ukazała się obszerna analiza 39 badań, obejmująca dane 12 496 dorosłych z różnych krajów. Uczestnicy nie mieli zdiagnozowanych zaburzeń psychicznych, żyli w odmiennych kulturach i realiach, ale łączył ich jeden temat: skłonność do przyglądania się sobie.
Psychologowie zastosowali tzw. model podwójnego oblicza zdrowia psychicznego. Wyróżnia on dwie odrębne płaszczyzny:
- pozytywną – samopoczucie, zadowolenie z życia, poczucie własnej wartości,
- negatywną – nasilenie objawów lęku i depresji.
Celem było sprawdzenie, czy częste rozmyślania o sobie faktycznie poprawiają dobrostan, czy raczej wiążą się z gorszą kondycją psychiczną.
Brutalna prawda: więcej myślenia o sobie nie daje więcej szczęścia
Wyniki pozytywnej strony bilansu wielu osobom mogą się nie spodobać. Osoby, które bardzo dużo analizują swoje myśli i emocje, wcale nie czują się:
- bardziej szczęśliwe,


