Rosyjski konkurent Starlink rusza z miejsca: pierwsze satelity już na orbicie

Rosyjski konkurent Starlink rusza z miejsca: pierwsze satelity już na orbicie
4.9/5 - (37 votes)

Nowa rosyjska konstelacja ma docelowo zapewniać szybki internet z kosmosu, uniezależniając kraj od zagranicznych sieci satelitarnych, przede wszystkim od Starlink należącego do SpaceX.

Rosja stawia pierwszy krok w wyścigu z Starlink

Rosyjska firma aéro­space Bureau 1440 wysłała na niską orbitę 16 pierwszych satelitów. To zaledwie kropla w porównaniu z około 10 tysiącami aktywnych jednostek Starlink, ale dla Moskwy jest to wydarzenie symboliczne. Po raz pierwszy rosyjski projekt satelitarnego internetu wychodzi z fazy testowej i zaczyna przypominać realny system usługowy.

Projekt Bureau 1440 ma zakończyć etap eksperymentów i otworzyć drogę do pełnoprawnej usługi komunikacyjnej o globalnym zasięgu, opartej na setkach satelitów i dziesiątkach startów rakietowych w kolejnych latach.

Ambicja rosyjskiej spółki jest prosta: zbudować własną, niezależną od Zachodu sieć szerokopasmowego internetu satelitarnego, która obejmie terytorium kraju i kluczowe regiony świata istotne z punktu widzenia Kremla.

Projekt Rasswiet: satelitarny internet pod pełną kontrolą Kremla

Nowy system rozwijany jest w ramach programu o nazwie Rasswiet, co po rosyjsku oznacza świt. Program zakłada utworzenie suwerennej infrastruktury komunikacyjnej w kosmosie – odpowiednika oferty, którą dziś dostarcza przedsięwzięcie Elona Muska.

Rasswiet ma spełniać co najmniej trzy cele: cywilny, gospodarczy i militarny. Z jednej strony ma dać mieszkańcom odległych regionów dostęp do szerokopasmowego internetu. Z drugiej ma wesprzeć rosyjskie firmy, administrację publiczną oraz siły zbrojne, które od kilku lat boleśnie odczuwają swoje uzależnienie od zagranicznych technologii.

Starlink jako broń w konflikcie o Ukrainę

Kontekst geopolityczny jest kluczowy. Starlink odegrał ważną rolę na polu walki w Ukrainie, zapewniając łączność tam, gdzie tradycyjna infrastruktura była niszczona lub zakłócana. Sieć satelitów SpaceX pozwoliła na utrzymanie komunikacji między jednostkami, sterowanie dronami, a nawet obsługę cywilnych usług krytycznych.

SpaceX wprowadził system kontrolny, który umożliwia działanie tylko autoryzowanym terminalom, powiązanym z Ukrainą i partnerami Zachodu. Sprzęt używany przez rosyjskie formacje został w dużej mierze odcięty. To uderzyło w zdolności operacyjne armii rosyjskiej, pokazując, jak strategiczną przewagą może stać się prywatna sieć kosmiczna kontrolowana z Kalifornii.

Dostęp do niezależnej infrastruktury satelitarnej stał się dla Rosji kwestią bezpieczeństwa narodowego, a nie tylko technologiczną ciekawostką.

Plany na dekadę: setki satelitów do 2035 roku

Roskosmos, federalna agencja kosmiczna, ogłosił ambitny harmonogram. Do 2035 roku na niskiej orbicie ma krążyć ponad 900 rosyjskich satelitów nowej generacji, a pierwsze komercyjne usługi z udziałem około 250 jednostek mają ruszyć już w przyszłym roku.

To oznacza bardzo gęsty kalendarz startów i konieczność sprawnego funkcjonowania rosyjnego przemysłu rakietowego, który od lat zmaga się z sankcjami, problemami finansowymi i odpływem specjalistów.

Element programu Liczba / data
Pierwszy pakiet satelitów Bureau 1440 16 sztuk
Planowana liczba satelitów do startu usługi komercyjnej ok. 250 sztuk
Docelowa liczba satelitów na niskiej orbicie ponad 900 sztuk do 2035 r.
Szacowana liczba jednostek w sieci Starlink ok. 10 000 sztuk

Ogromne pieniądze na kosmiczny internet

Rosyjski rząd zadeklarował, że na rozwój nowej konstelacji satelitów przeznaczy około 1,26 miliarda dolarów. To bezpośrednie środki publiczne, które mają sfinansować część infrastruktury, systemy naziemne i wsparcie dla przemysłu.

Sama spółka Bureau 1440 planuje natomiast wyłożyć do 2030 roku aż 4 miliardy dolarów z własnych funduszy. To pokazuje, że projekt nie jest jedynie politycznym gestem, ale realnym przedsięwzięciem biznesowym, które ma w przyszłości zarabiać na usługach transmisji danych, łączności dla statków, samolotów, firm logistycznych czy użytkowników indywidualnych.

  • 1,26 mld dolarów – wsparcie z budżetu państwa
  • 4 mld dolarów – środki zadeklarowane przez Bureau 1440 do 2030 r.
  • Setki zaplanowanych startów rakietowych w perspektywie dekady

Całkowita wartość programu Rasswiet przekracza 5 miliardów dolarów, co stawia go w gronie największych rosyjskich projektów technologicznych ostatnich lat.

Dlaczego Rosja nie chce polegać na zagranicznych sieciach

Rosyjskie elity polityczne od dawna mówią o „suwerenności technologicznej”. W praktyce chodzi o ograniczenie zależności od sprzętu, oprogramowania i usług dostarczanych przez firmy z krajów uznawanych za potencjalnie wrogie lub niepewne. Internet satelitarny idealnie wpisuje się w tę filozofię.

Gdy dostęp do Starlink można w dowolnej chwili przyciąć, ograniczyć terytorialnie lub warunkować politycznie, posiadanie własnej konstelacji staje się strategiczną polisą ubezpieczeniową. Nawet jeśli jakość usług będzie niższa, a liczba satelitów – dużo mniejsza, rosyjskie władze zyskają narzędzie, nad którym mają pełną kontrolę.

Czy Rasswiet zagrozi pozycji Starlink?

Na razie Rosja jest bardzo daleko za SpaceX. Starlink działa komercyjnie w kilkudziesięciu krajach, ma setki tysięcy, a według niektórych szacunków już ponad milion aktywnych abonentów, rosnące przychody i rozbudowaną infrastrukturę stacji naziemnych.

Bureau 1440 startuje od 16 satelitów i ambitnych slajdów prezentacyjnych. Skala różnicy jest ogromna. Rasswiet może natomiast stać się liczącym się graczem na rynkach, gdzie rosyjski wpływ polityczny jest silny lub gdzie zachodnie usługi są ograniczone – na przykład w części krajów Azji Centralnej, Afryki czy w Arktyce.

Co może się zmienić dla zwykłych użytkowników

Dla przeciętnego internauty w Polsce rosyjski projekt pozostaje ciekawostką geopolityczną. Prawdziwe konsekwencje pojawią się tam, gdzie łączność naziemna jest słaba, a sieci mobilne nie obejmują całych terytoriów. W takich miejscach dostęp do anteny, która łączy się z satelitami na niskiej orbicie, może zdecydować o tym, czy firma w ogóle może prowadzić działalność, a służby ratunkowe – nieść pomoc.

Rosyjska konstelacja, podobnie jak Starlink, może kierować ofertę do:

  • transportu morskiego i lotniczego, potrzebującego stabilnej łączności na całej trasie,
  • sektora wojskowego, gdzie liczy się zabezpieczona komunikacja poza zasięgiem standardowych sieci,
  • firm surowcowych działających w trudnych regionach,
  • odległych społeczności pozbawionych światłowodu.

Internet z orbity jako narzędzie wpływu

Sieci satelitarne przestają być tylko technologiczną ciekawostką i coraz bardziej przypominają instrument polityki zagranicznej. Kto dostarcza łączność, ten w praktyce zyskuje wpływ na przepływ informacji, rynki medialne i infrastrukturę krytyczną zależną od transmisji danych.

Dla krajów, które nie chcą opierać się na infrastrukturze kontrolowanej z USA czy Europy, oferta z Moskwy może stać się alternatywą – nawet jeśli będzie droższa lub mniej zaawansowana. To tworzy nowy wymiar rywalizacji o klientów, sojusze i dane, gdzie satelity pełnią rolę cichych graczy obracających się nad naszymi głowami.

Warto też pamiętać, że rozwój konstelacji satelitarnych niesie ze sobą skutki uboczne. Rośnie zagęszczenie obiektów na niskiej orbicie, a ryzyko kolizji coraz częściej pojawia się w raportach ekspertów. Systemy takie jak Rasswiet i Starlink będą wymagać zaawansowanego monitoringu i koordynacji, aby nie zamienić orbity w niekontrolowane śmietnisko.

Rosyjski start z 16 satelitami to więc początek dłuższej historii. Z jednej strony chodzi o nadrobienie zapóźnień wobec prywatnej, amerykańskiej firmy. Z drugiej – o dołączenie do grona krajów, które próbują budować własne „autostrady danych” w kosmosie i nie chcą, by dostęp do łączności z orbity zależał od decyzji menedżerów z Doliny Krzemowej.

Prawdopodobnie można pominąć