Przyszłość Dacii Sandero. Tanie auto-hit znowu się zmieni
Dacia szykuje największą od lat zmianę swojej gamy, a fani Sandero zadają jedno pytanie: co dalej z najpopularniejszym modelem?
Grupa Renault ogłosiła strategię FutuREady, która mocno przyspiesza przechodzenie na napęd elektryczny. W centrum tej układanki pozostaje Dacia, marka budująca wizerunek na prostocie i niskiej cenie. Właśnie dlatego los Sandero – taniej, miejskiej gwiazdy sprzedaży – budzi tyle emocji w całej Europie, także wśród polskich kierowców.
Dacia przyspiesza z elektryfikacją, ale nie rezygnuje z tanich napędów
Dacia przez lata celowo trzymała się z daleka od drogich technologii i stawiała na możliwie proste rozwiązania. Teraz musi zareagować na przepisy unijne, normy emisji i oczekiwania rynku. Strategia FutuREady zakłada mocne otwarcie na samochody z napędem na prąd, ale bez porzucania tego, za co klienci markę lubią – rozsądnych cen i niskich kosztów eksploatacji.
Obecnie w pełni elektrycznym modelem w gamie pozostaje tylko Spring. Według zapowiedzi, do końca dekady dołączą do niego trzy kolejne modele na baterie. To spora zmiana jak na markę, która jeszcze niedawno stawiała głównie na proste jednostki benzynowe i LPG.
Dacia planuje do 2030 roku wprowadzić trzy nowe auta elektryczne i sprawić, by nawet dwie trzecie sprzedaży stanowiły modele z napędem zelektryfikowanym.
Równocześnie producent nie zamierza wrzucać swoich klientów od razu na głęboką wodę. W ofercie zostają dobrze znane napędy benzynowe, wersje Eco-G (benzyna + LPG) oraz hybrydy. Takie rozwiązania trafią do kluczowych modeli: Joggera, Dustera, nowego Bigstera, a także świeżo zaprezentowanego Strikera.
Nowe modele wchodzą do gry: Striker między kombi a SUV-em
Striker to kolejny przykład tego, w jakim kierunku idzie Dacia. To crossover o długości około 4,6 metra, pozycjonowany pomiędzy klasycznym kompaktem a SUV-em. Ma obsługiwać kilka rodzajów napędu, w tym konfiguracje częściowo zelektryfikowane. Producent liczy, że taki samochód przyciągnie kierowców, którzy oczekują rodzinnej przestrzeni, ale nie chcą ogromnego SUV-a.
Rozbudowa gamy rodzi naturalne pytanie: czy dla Sandero nadal znajdzie się miejsce, skoro pojawia się tyle nowych projektów, w tym zupełnie nowa, mała elektryczna miejską propozycja?
Sandero nadal numerem jeden. Wycofanie? Na razie nie wchodzi w grę
Dla wiernych fanów najtańszej Dacii pojawia się wyraźna ulga. Producent jasno sygnalizuje, że Sandero nie zniknie z oferty. Przeciwnie, marka mówi o „kolejnym rozdziale” w historii modelu.
Sandero to najlepiej sprzedające się auto Dacii w Europie. Rezygnacja z niego byłaby strzałem w stopę.
W samej Francji w pierwszych dwóch miesiącach roku zarejestrowano ponad 6,5 tysiąca egzemplarzy Sandero. To wynik lepszy od tak ważnych dla grupy Renault modeli jak Clio czy nowa R5 z napędem elektrycznym. Taka skala sprzedaży wyjaśnia, dlaczego producent tak ostrożnie podchodzi do jakichkolwiek radykalnych decyzji.
Nie ma natomiast mowy o natychmiastowej rewolucji. Obecna generacja Sandero przeszła dopiero niedawno odświeżenie nadwozia i wnętrza. Zastosowano kosmetyczne zmiany stylistyczne, dopracowano wyposażenie i multimedia, by auto dalej mogło konkurować z miejskimi rywalami, nie windując ceny.
Jakie napędy dostanie następna generacja Sandero?
Najciekawsze rzeczy dzieją się za kulisami, przy planowaniu kolejnej odsłony modelu. Oficjalne informacje są na razie ograniczone, ale jedno jest jasne: Sandero ma stać się pełnoprawną częścią nowej strategii „multi-energia” Dacii.
Producent zapowiada, że przyszłe Sandero będzie dostępne z kilkoma typami napędu. W praktyce można dziś dość rozsądnie założyć następujący układ:
- klasyczny silnik benzynowy w podstawowych wersjach,
- Eco-G, czyli benzyna połączona z instalacją LPG,
- odmiana hybrydowa, najpewniej „miękka” lub pełna, w droższych liniach wyposażenia.
Hybryda w Sandero ma dla Dacii znaczenie strategiczne. Marka zakłada, że do 2030 roku dwie trzecie sprzedaży będą stanowić auta z napędem zelektryfikowanym. Miejski, popularny model z niskim spalaniem i wspomaganiem elektrycznym idealnie wpisuje się w ten plan.
Hybrydowe Sandero może stać się dla Dacii tym, czym kiedyś były dla niej wersje LPG – najprostszą drogą do niższych kosztów jazdy.
Elektryk zamiast Sandero? Na razie osobny projekt
W komunikatach Renault pojawia się również informacja o nowej, w pełni elektrycznej miejskiej propozycji Dacii, która ma w przyszłości zastąpić dotychczasowy model Spring. To nie będzie tylko lifting, ale raczej szersza zmiana koncepcji: auto ma lepiej pasować do europejskich oczekiwań pod względem komfortu i bezpieczeństwa.
To elektryczne auto miejskie ma uzupełnić gamę od dołu, a nie bezpośrednio zastąpić Sandero. W praktyce kierowca będzie wybierał między:
| Typ kierowcy | Lepszy wybór |
|---|---|
| Głównie miasto, krótkie trasy | przyszła mała Dacia na prąd |
| Mieszane trasy, okazjonalne wyjazdy w trasę | Sandero z LPG lub benzyną |
| Dłuższe podróże, wyższe przebiegi | Sandero z hybrydą lub większe modele (Jogger, Duster) |
Taki podział ról pozwala Dacii stosunkowo tanio przejść przez transformację energetyczną. Sandero w wersjach spalinowych i hybrydowych utrzyma przy sobie klientów przywiązanych do dystrybutora, a nowy elektryk sięgnie po użytkowników miejskich flot, carsharingów oraz osoby, które mają wygodny dostęp do ładowania.
Co ta strategia oznacza dla polskich kierowców?
Polski rynek ma swoją specyfikę: klienci wciąż bardzo mocno patrzą na cenę, a instalacja LPG cieszy się niesłabnącą popularnością. W tym kontekście przyszłość Sandero z napędem Eco-G wygląda obiecująco. Taki wariant może nadal pozostać jedną z najtańszych dróg do taniego pokonywania dużych przebiegów.
Jeśli pojawi się hybryda, realne zużycie paliwa w mieście może wyraźnie spaść. To z kolei przyciągnie kierowców dojeżdżających codziennie do pracy, którzy nie są przekonani do ładowania samochodu z gniazdka, ale chcą wydawać mniej na benzynę.
Połączenie hybrydy i LPG w jednym modelu byłoby marzeniem wielu użytkowników z Polski. Oficjalnie nikt tego nie obiecuje, ale sama obecność dwóch technologii w gamie otwiera ciekawą furtkę.
Ryzyko kryje się w cenach. Każdy dodatkowy układ – elektryczny silnik, akumulator trakcyjny, bardziej skomplikowana elektronika – podnosi koszt produkcji. Największe wyzwanie dla Dacii będzie polegało na tym, by nowe, bardziej zaawansowane Sandero nie przekroczyło psychologicznej bariery, która dziś przyciąga klientów do salonów.
Na co warto zwrócić uwagę, czekając na nowe Sandero?
Osoby planujące zakup w ciągu najbliższych lat mogą już teraz myśleć strategicznie. Jeśli auto ma głównie służyć do dalekich tras, obecne Sandero z LPG może być bardzo rozsądnym wyborem, dopóki ceny są jeszcze relatywnie niskie. Przy przewidywanej elektryfikacji, utrzymanie prostej wersji benzynowej i instalacji gazowej może w kolejnych generacjach stać się coraz droższe.
Z kolei kierowcy, którzy chcą korzystać z niższego spalania, ale nie spieszy im się z zakupem, mogą poczekać na odmiany hybrydowe. Na podstawie doświadczeń innych marek można się spodziewać, że różnica w cenie zwróci się przy intensywnej eksploatacji miejskiej w ciągu kilku lat.
Warto też pamiętać, że przepisy unijne w obszarze emisji spalin z roku na rok się zaostrzają. Im dalej w dekadę, tym trudniej będzie znaleźć nowe auto z czysto spalinowym silnikiem bez żadnej formy wsparcia elektrycznego. To tłumaczy, dlaczego nawet tak pragmatyczna marka jak Dacia tak mocno stawia na elektryfikację, próbując jednocześnie nie zrazić swoich najbardziej oszczędnych klientów.


