Plastik z butelek zamieniony w lek na Parkinsona? Naukowcy pokazują, że to możliwe

Plastik z butelek zamieniony w lek na Parkinsona? Naukowcy pokazują, że to możliwe
4.2/5 - (44 votes)

Plastikowe butelki, które dziś zaśmiecają plaże i wysypiska, w przyszłości mogą stać się źródłem leku ratującego sprawność tysięcy osób.

Naukowcy z Edynburga opracowali eksperymentalną metodę, w której zmodyfikowane bakterie E. coli „zjadają” rozdrobniony plastik PET i produkują z niego L-DOPĘ – podstawowy lek stosowany w terapii choroby Parkinsona. To nie jest pomysł z science fiction, ale realny projekt opisany w prestiżowym czasopiśmie naukowym.

Plastik z butelek jako surowiec dla medycyny

Plastik PET, z którego powstają jednorazowe butelki po wodzie i napojach gazowanych, jest jednym z największych źródeł zanieczyszczenia środowiska. Rocznie powstaje około 50 milionów ton tego tworzywa, a ogromna część nigdy nie trafia do recyklingu. Ląduje na składowiskach albo w rzekach i oceanach.

Zespół prof. Stephena Wallace’a z Uniwersytetu w Edynburgu postanowił potraktować ten kłopotliwy odpad jak niewykorzystane bogactwo. Inżynierowie biologiczni rozpoczęli od chemicznego rozłożenia PET na jego podstawowy składnik – kwas tereftalowy. To właśnie ta cząsteczka staje się „paliwem” dla zmodyfikowanych bakterii.

Badacze zaprogramowali E. coli tak, by z kwasu tereftalowego wytwarzały L-DOPĘ, czyli lek pierwszego wyboru w leczeniu choroby Parkinsona.

Z naukowego punktu widzenia bakterie działają jak miniaturowe fabryki. Dzięki wprowadzonym genom wykonują serię reakcji enzymatycznych, które przestawiają atomy węgla pochodzące z plastiku i składają z nich cząsteczkę lekarstwa.

Jak powstaje L-DOPA z plastiku? Prosty schemat trudnej technologii

Cały proces, uproszczony do kilku kroków, wygląda następująco:

  • butelki z PET są rozdrabniane i chemicznie rozkładane na kwas tereftalowy,
  • oczyszczony kwas trafia do bioreaktora z hodowlą zmodyfikowanych bakterii E. coli,
  • bakterie przekształcają tę substancję w L-DOPĘ za pomocą zaprojektowanych szlaków enzymatycznych,
  • powstały lek jest następnie izolowany i oczyszczany.

Choć brzmi to jak kulinarna receptura, w praktyce wymaga bardzo precyzyjnego sterowania warunkami – temperaturą, dostępem tlenu, składem pożywki. Niewielkie odchylenia mogą radykalnie zmniejszyć wydajność lub zatrzymać produkcję.

Czym jest L-DOPA i dlaczego jest tak ważna dla pacjentów

L-DOPA, nazywana też lewodopą, to związek chemiczny, który po podaniu doustnym przenika do mózgu i zamienia się tam w dopaminę. U osób z chorobą Parkinsona dochodzi do stopniowego zaniku neuronów produkujących właśnie dopaminę. Efektem są drżenia, sztywność mięśni, spowolnienie ruchów, a z czasem problemy z mową i równowagą.

Od kilkudziesięciu lat L-DOPA pozostaje podstawą farmakoterapii tej choroby. Łagodzi objawy, pozwala dłużej zachować samodzielność, spowalnia utratę sprawności. Obecnie lek produkuje się głównie z surowców pochodzących z ropy naftowej, w procesach petrochemicznych wymagających wysokich temperatur, dużych ilości energii i skomplikowanych instalacji.

Nowe podejście proponuje przejście z paliw kopalnych na odpad, który dziś jest symbolem kryzysu ekologicznego – plastik.

Bio-waloryzacja, czyli od śmieci do wartościowych produktów

Projekt z Edynburga wpisuje się w szerszy trend nazywany bio-waloryzacją. Chodzi o wykorzystanie organizmów żywych, głównie mikroorganizmów, do przekształcania odpadów w produkty o wysokiej wartości – od chemikaliów przemysłowych po farmaceutyki.

Ten sam zespół pokazał wcześniej, że przy użyciu podobnej platformy bakteryjnej można z PET otrzymać m.in.:

Związek Zastosowanie
wanilina aromaty do żywności i kosmetyków
kwas adipinowy produkcja tworzyw sztucznych i włókien
paracetamol popularny lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy

L-DOPA poszerza więc listę związków, które można otrzymać z tego samego, powszechnie dostępnego odpadu. Dla przemysłu oznacza to potencjał budowy całych linii produktów opartych na jednym strumieniu surowca wtórnego.

Laboratorium na styku ekologii i zdrowia

Badania prowadzone są w ośrodku Carbon-Loop Sustainable Biomanufacturing Hub, finansowanym przez brytyjską Radę ds. Inżynierii i Nauk Fizycznych. Cel centrum jest prosty: zamieniać odpady przemysłowe w użyteczne związki w sposób przyjazny środowisku, wykorzystując narzędzia biologii syntetycznej.

Biologia syntetyczna to dziedzina, w której inżynierowie genetyczni projektują żywe komórki jak układy elektroniczne – dodają im „moduły” genów, przełączników i zabezpieczeń, a potem sprawdzają, jak działają w praktyce. W przypadku E. coli użytych w tym projekcie zaprogramowano je tak, aby jak najsprawniej zamieniały jeden typ cząsteczki w inny, pożądany produkt.

Takie podejście łączy cele klimatyczne z ochroną zdrowia: zmniejsza zależność od paliw kopalnych, a przy okazji może obniżyć koszty terapii dla pacjentów.

Dlaczego to może mieć znaczenie dla pacjentów z chorobą Parkinsona

W samej Wielkiej Brytanii z chorobą Parkinsona żyje szacunkowo około 166 tysięcy osób. Wraz ze starzeniem się społeczeństw liczba chorych rośnie praktycznie w każdym kraju Europy. Zapotrzebowanie na L-DOPĘ systematycznie się zwiększa, a jej produkcja wciąż opiera się na energochłonnych, drogich procesach petrochemicznych.

Jeśli uda się przenieść nową metodę z poziomu laboratoryjnego na przemysłowy, potencjalne skutki mogą być odczuwalne na kilku płaszczyznach:

  • stabilniejsze i bardziej zróżnicowane źródło surowca do produkcji leku,
  • mniejsze uzależnienie od cen ropy naftowej,
  • szansa na ograniczenie śladu węglowego związanego z wytwarzaniem farmaceutyków,
  • możliwy spadek kosztów terapii w dłuższej perspektywie.

Badacze podkreślają, że zanim do tego dojdzie, technologia musi przejść serię testów. Trzeba zwiększyć szybkość pracy bakterii, poprawić wydajność procesu i precyzyjnie policzyć opłacalność ekonomiczną oraz wpływ na środowisko w całym cyklu – od zbiórki odpadów po końcowy produkt w aptece.

Plastik jako przyszła „kopalnia” surowców

Jeżeli eksperymenty się powiodą, butelki po napojach przestaną być wyłącznie uciążliwym śmieciem. Ta sama technologia może zostać wykorzystana do produkcji:

  • kompozycji zapachowych dla perfum i kosmetyków,
  • barwników przemysłowych,
  • specjalistycznych związków chemicznych dla elektroniki czy motoryzacji.

Mówiąc prościej: kontener z odpadami PET może stać się magazynem cennego węgla organicznego, który wystarczy odpowiednio „przeprogramować” przy pomocy mikroorganizmów. Z ekonomicznego punktu widzenia tworzy to zupełnie nowy rynek – recykling nie tylko na potrzeby opakowań, ale także dla farmacji, chemii czy branży beauty.

Co jeszcze stoi na przeszkodzie i jakie są ryzyka

Droga od obiecującego artykułu naukowego do realnego leku w aptece jest długa. W przypadku tak zaawansowanej biotechnologii kluczowe wyzwania to:

  • skalowanie produkcji z małych bioreaktorów do instalacji przemysłowych,
  • zapewnienie stabilności genetycznej bakterii w dłuższym czasie,
  • spełnienie rygorystycznych norm farmaceutycznych i sanitarnych,
  • pełna analiza cyklu życia procesu, by uniknąć „zielonego prania” wizerunku.

Do tego dochodzi aspekt społeczny: część opinii publicznej wciąż podchodzi z rezerwą do organizmów modyfikowanych genetycznie. Firmy wdrażające takie rozwiązania muszą więc zadbać o przejrzystość i dobre standardy bezpieczeństwa, aby zbudować zaufanie pacjentów.

Dlaczego takie projekty zyskują na znaczeniu

Kryzys klimatyczny, rosnące góry odpadów i starzenie się społeczeństw tworzą trudną mieszankę wyzwań. Z jednej strony trzeba ograniczać emisje i zużycie paliw kopalnych, z drugiej zapewnić coraz większej liczbie osób dostęp do skutecznych terapii. Projekty takie jak ten z Edynburga pokazują, że granica między „odpadem” a „surowcem” jest w dużej mierze umowna.

Jeśli plastikowa butelka po napoju może kiedyś stać się częścią łańcucha produkcji leku na chorobę neurodegeneracyjną, zmienia się sposób myślenia o gospodarce. Recykling nie kończy się już na przetopieniu tworzywa na gorszej jakości plastik. Pojawia się perspektywa obiegu zamkniętego, w którym to, co dziś jest problemem, jutro może wspierać zdrowie i jakość życia chorych.

Prawdopodobnie można pominąć