Oszukani przez miłość w sieci: czy każdy z nas może wpaść w „romance scam”?
Historia nierealnej miłości, gigantyczne przelewy i złamane serca.
Oszustwa romantyczne w internecie rosną w siłę i coraz częściej dotykają zwykłych ludzi.
Eksperci od cyberbezpieczeństwa alarmują: mimo nagłośnienia głośnych afer, liczba oszustw na tle uczuciowym w sieci wciąż idzie w górę. Za pięknymi zdjęciami i pełnymi czułości wiadomościami często stoi zimna kalkulacja, fałszywa tożsamość i precyzyjnie przygotowany scenariusz wyciągania pieniędzy.
Miłość, która istnieje tylko w wiadomościach
Oszustwa romantyczne, określane często angielskim terminem „romance scam”, polegają na tym, że przestępca udaje osobę szczerze zainteresowaną relacją. Przez tygodnie, a czasem miesiące, buduje więź. Pisze codziennie, dzwoni, wysyła zdjęcia, dzieli się rzekomymi problemami osobistymi. Wszystko po to, by w odpowiednim momencie poprosić o pieniądze.
W głośnej historii pięćdziesięcioletniej kobiety oszukanej przez rzekomego „podobnego do hollywoodzkiego aktora” mężczyznę, straty sięgnęły kilkuset tysięcy euro. W sieci posypały się kpiny, komentarze o „naiwności” i „braku zdrowego rozsądku”. Tymczasem dane pokazują, że skala zjawiska jest znacznie szersza, niż większości osób się wydaje.
Według badań firmy McAfee z 2026 roku ponad 40% badanych przyznało, że zetknęło się z fałszywym profilem na portalu lub aplikacji randkowej.
Oszust nie musi przypominać gwiazdy kina. Czasem podaje się za lekarza pracującego w strefie działań wojennych, czasem za inżyniera na platformie wiertniczej, czasem za przedsiębiorcę uwięzionego w nagłej sytuacji finansowej. Ważne, by historia brzmiała spektakularnie, ale jednocześnie na tyle wiarygodnie, by wzbudzać współczucie i mobilizować do pomocy.
Dlaczego dajemy się złapać na internetową miłość
Kluczowy czynnik to samotność. Nie trzeba być singielką czy singlem – wiele osób w związkach czuje się emocjonalnie opuszczonych. Właśnie takie osoby są łatwym celem dla kogoś, kto nagle zaczyna je „rozumieć jak nikt wcześniej”.
Psychologia więzi z osobą, której nigdy nie spotykamy
Specjaliści od psychologii internetu zwracają uwagę, że relacje online rozwijają się inaczej niż te offline. Przez ekran łatwiej idealizować drugą osobę. Nie widzimy jej w zwykłych, codziennych sytuacjach. Otrzymujemy starannie wyselekcjonowane zdjęcia i wiadomości pisane tak, by spełnić nasze oczekiwania.
- czujemy się „wyjątkowi”, bo ktoś poświęca nam tyle uwagi
- mamy wrażenie bezpiecznego dystansu – niby tylko piszemy
- przyspieszamy tempo otwierania się, zwierzamy się z intymnych spraw
- łatwiej ignorujemy sygnały ostrzegawcze, bo boimy się stracić „jedyną szansę”
Oszust świadomie to wykorzystuje. Analizuje odpowiedzi, bada granice, sprawdza, na co może sobie pozwolić. Gdy widzi, że ofiara jest przywiązana, wprowadza pierwszy wątek finansowy – zwykle bardzo subtelnie.
Jak wygląda typowy scenariusz „romance scam”
Choć każda historia ma własne szczegóły, schemat często jest podobny. Budowa zaufania, idealny wizerunek, a później nagły „kryzys”, który ma wytłumaczyć prośbę o przelew.
| Etap | Co się dzieje |
|---|---|
| Pierwszy kontakt | Wiadomość na portalu randkowym, w social mediach lub komunikatorze. Profil wygląda atrakcyjnie i spójnie. |
| Budowanie więzi | Codzienna, intensywna komunikacja, pochwały, deklaracje „nigdy nikogo tak nie czułem/czułam”. |
| Utrudnione spotkanie | Propozycja spotkania w realu, która ciągle się nie udaje: misja za granicą, problemy z wizą, choroba bliskiej osoby. |
| Pierwsza prośba o pomoc | Niespodziewana „tragedia”: zablokowane konto, skomplikowana operacja, skradziony dokument. Pada prośba o natychmiastowy przelew. |
| Seria przelewów | Oszust zapewnia o szybkim zwrocie, wymyśla kolejne komplikacje. Kwoty rosną, a wstyd blokuje ofierze szukanie pomocy. |
Często ofiara znajduje się już tak głęboko w emocjonalnej relacji, że przestaje myśleć kategoriami „logiki finansowej”. Dla niej to nie jest przelew dla obcej osoby, tylko wsparcie partnera w kryzysie.
Wstyd, kpiny i milczenie ofiar
Najbardziej bolesnym efektem oszustwa, oprócz strat materialnych, bywa reakcja otoczenia. Komentarze w sieci po głośnych sprawach potrafią być okrutne. Pojawia się narracja: „mnie by się to nie przydarzyło”, „trzeba być niepoważnym, żeby wysłać takie pieniądze”.
Specjaliści od cyberprzemocy podkreślają, że kpiny z oszukanych osób działają jak darmowa tarcza ochronna dla przestępców – ofiary boją się zgłaszać sprawy na policję i szukać pomocy.
W rezultacie wiele historii nigdy nie trafia do statystyk. Ofiary próbują po cichu spłacać kredyty, które wzięły, by ratować „miłość życia”. Rodzinie tłumaczą to innymi wydatkami, a prawdę zna tylko oszust.
Kto jest najbardziej narażony
Wbrew stereotypom nie chodzi wyłącznie o osoby starsze czy „niedoświadczone w internecie”. Ofiarami zostają także:
- specjaliści z wysokimi dochodami, przyzwyczajeni do zaufania w relacjach biznesowych
- osoby po rozwodzie, świeżo po rozstaniu, szukające wsparcia
- ludzie mieszkający za granicą, odcięci od kręgu znajomych
- osoby zmagające się z przewlekłą chorobą lub depresją
Kluczową rolę odgrywa nie stan konta, ale stan emocjonalny. Im silniejsze poczucie osamotnienia, tym większa szansa, że ktoś z zewnątrz „wstrzeli się” w nasze potrzeby uwagą i czułymi słowami.
Czerwone flagi, których nie warto ignorować
Specjaliści od cyberbezpieczeństwa wskazują zestaw sygnałów ostrzegawczych. Jeden z nich jeszcze niczego nie przesądza, ale gdy pojawia się kilka na raz, warto zachować duży dystans.
Najprostsza zasada: jeśli ktoś, kogo nigdy nie spotkaliśmy na żywo, prosi o pieniądze, mamy do czynienia z ogromnym ryzykiem oszustwa.
Jak reagować, gdy coś wydaje się podejrzane
Wiele osób czuje w kościach, że coś „nie gra”, ale tłumi ten sygnał. Warto wtedy wykonać kilka kroków, zanim zrobimy przelew.
- Porozmawiać z zaufaną osobą i spokojnie opisać całą historię – ktoś z boku zauważy więcej.
- Wpisać w wyszukiwarkę imię, nazwisko, zdjęcia – oszuści często używają tych samych fotografii.
- Sprawdzić, czy schemat nie przypomina ostrzeżeń z serwisów bankowych czy policyjnych komunikatów.
- Zdecydowanie odmówić wysyłania pieniędzy, nawet „na próbę” czy „na chwilę”.
Jeśli pieniądze już wyszły z konta, warto jak najszybciej skontaktować się z bankiem i zgłosić sprawę policji. Często ofiary obawiają się, że zostaną wyśmiane, ale funkcjonariusze coraz częściej mają szkolenia z tego typu przestępczości i traktują takie zgłoszenia poważnie.
Jak budować większą odporność emocjonalną w sieci
Skuteczna profilaktyka nie kończy się na ostrzegawczych listach. Przydaje się też praca nad własnymi granicami i oczekiwaniami wobec relacji. Gdy wiemy, że przechodzimy trudniejszy okres, łatwiej rozpoznać moment, w którym szukamy w internecie ratunku za wszelką cenę.
Warto ustalić dla siebie kilka zasad, zanim zaczniemy intensywnie korzystać z aplikacji randkowych: na przykład nie wysyłamy pieniędzy nikomu, kogo nie widzieliśmy twarzą w twarz; nie podejmujemy ważnych decyzji finansowych pod wpływem nacisku czy poczucia winy; każdą „nadzwyczajną prośbę” konsultujemy z kimś zaufanym.
Warto też pamiętać, że samotność to stan, którego wiele osób się wstydzi, a przecież jest powszechny. Oszuści na tym grają. Gdy zaczynamy o tym mówić głośno – z przyjaciółmi, partnerami, terapeutą – dużo trudniej wejść w toksyczną relację opartą na tajemnicy i wstydzie.
Rozmowy o oszustwach romantycznych często krążą wokół pieniędzy, ale w tle zawsze stoi potrzeba bycia blisko drugiego człowieka. Im lepiej rozumiemy własne emocje i słabości, tym trudniej komukolwiek zamienić nasze marzenia o miłości w precyzyjnie zaplanowany atak na konto bankowe.


