Nowa nadzieja w chorobie Leśniowskiego-Crohna: terapia z własnych bakterii jelitowych

Nowa nadzieja w chorobie Leśniowskiego-Crohna: terapia z własnych bakterii jelitowych
4.8/5 - (48 votes)

Nie chodzi o kolejny syntetyczny lek czy klasyczny probiotyk z apteki. Naukowcy testują terapię, która wykorzystuje żywy szczep bakterii normalnie obecnej w zdrowym jelicie, a u wielu chorych prawie zupełnie zanikłej. Jeśli wyniki się potwierdzą, sposób leczenia przewlekłych zapaleń jelit może się radykalnie zmienić.

Choroba Leśniowskiego-Crohna i cichy kryzys w jelitach

Choroba Leśniowskiego-Crohna należy do grupy nieswoistych zapaleń jelit, czyli chorób, w których układ odpornościowy atakuje własny przewód pokarmowy. Pacjenci zmagają się z bólami brzucha, częstymi biegunkami, krwawieniem, ogromnym zmęczeniem, spadkiem masy ciała. Dla wielu to choroba, która potrafi wywrócić życie do góry nogami na lata.

W ostatnich dekadach liczba chorych rośnie w całej Europie. Coraz wyraźniej widać, że kluczową rolę odgrywa mikrobiota – ogromna społeczność bakterii i innych drobnoustrojów żyjących w jelicie. U zdrowej osoby ten ekosystem działa jak dobrze zgrany zespół. U pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna balans jest zaburzony, a jedną z najbardziej brakujących „gwiazd” tej drużyny okazuje się bakteria o nazwie Faecalibacterium prausnitzii .

Badacze z kilku wiodących ośrodków we Francji pokazali, że brak jednego, bardzo specyficznego gatunku bakterii może mieć realny wpływ na długość i nasilenie zapalenia jelit – a przywrócenie go może częściowo odwrócić ten proces.

Bakteria, której brakuje u chorych

Faecalibacterium prausnitzii to jedna z głównych bakterii jelitowych u zdrowego dorosłego. Wysoki poziom tego gatunku wiąże się zazwyczaj z lepszym stanem jelit, niższą podatnością na stan zapalny i ogólnie dobrą kondycją organizmu. Niskie stężenie obserwuje się natomiast często u osób z nieswoistymi zapaleniami jelit, a także w niektórych nowotworach przewodu pokarmowego.

W chorobie Leśniowskiego-Crohna liczne badania wykazały wyraźny spadek liczebności tej bakterii. Już wcześniej sugerowano, że działa ona przeciwzapalnie: stymuluje produkcję interleukiny 10 (IL-10) – „uspokajającej” cząsteczki odpornościowej – i wspiera mechanizmy obronne komórek nabłonka jelit, w tym proces autofagii, czyli kontrolowanego „sprzątania” uszkodzonych elementów komórki.

Dotąd brakowało jednak dokładnego zrozumienia, jak ta bakteria rozmawia z ludzkimi komórkami odporności. Nowa praca francuskich naukowców wreszcie tę lukę zaczyna wypełniać.

Jak wyglądały badania nad „dobrą” bakterią

Zespół badawczy pobrał komórki odpornościowe z krwi i błony śluzowej jelita zarówno od pacjentów z nieswoistymi zapaleniami jelit, jak i od osób zdrowych. Najważniejsze były monocyty CD14+ – komórki, które potrafią albo nakręcić stan zapalny, albo go wyciszać, w zależności od sygnałów z otoczenia.

W laboratorium komórki te wystawiono na działanie:

  • szczepu EXL01 bakterii Faecalibacterium prausnitzii,
  • innych powszechnych bakterii jelitowych,
  • oraz silnie prozapalnej cząsteczki bakteryjnej LPS (lipopolisacharyd).

Naukowcy analizowali, jakie cytokiny – czyli białka sterujące odpowiedzią immunologiczną – produkują monocyty oraz jak zmienia się ich metabolizm, w tym zużycie energii i działanie mitochondriów.

Bakteria, która przełącza tryb odpornościowy

Wyniki były zaskakująco spójne. Kontakt z Faecalibacterium prausnitzii sprawiał, że monocyty zaczynały wydzielać bardzo dużo IL-10, bez równoczesnego wzrostu silnie prozapalnych cytokin, takich jak IL-23 czy TNF-alfa, typowego dla bodźców zapalnych pokroju LPS.

Faecalibacterium prausnitzii nie tylko zwiększa produkcję „uspokajającej” IL-10 przez monocyty, ale dosłownie przeprogramowuje sposób, w jaki te komórki wytwarzają energię i jak reagują na stan zapalny.

Monocyty po kontakcie z badanym szczepem przechodziły na bardziej „ekonomiczny” tryb funkcjonowania. Zwiększała się ich oddychanie mitochondrialne, czyli fosforylacja oksydacyjna, a malało oparcie na glikolizie – szybkim, ale mniej wydajnym spalaniu glukozy, typowym dla ostrej reakcji zapalnej.

Gdy badacze blokowali działanie mitochondriów specjalnym inhibitorem, efekt przeciwzapalny bakterii wyraźnie słabł. To mocny argument, że zmiana metabolizmu nie jest tylko dodatkiem, ale jednym z warunków ochronnego działania tej bakterii.

Inne testowane gatunki jelitowe nie wywoływały tak korzystnego profilu: nie uzyskiwano tak wysokiego stosunku IL-10 do TNF-alfa, a zmiany energetyczne w komórkach były dużo słabsze lub wręcz nieobecne.

Od probiotyku z półki do zaawansowanej „żywej bioterapii”

Na bazie tych wyników rozwijany jest koncept tzw. żywych bioterapeutyków. Chodzi nie o przypadkowy zestaw bakterii w kapsułce, ale o precyzyjnie dobrany, przebadany szczep, podawany jak lek i testowany w rygorystycznych badaniach klinicznych.

Szczep EXL01 Faecalibacterium prausnitzii, użyty w opisanych eksperymentach, znajduje się już w programie badań w kierunku leczenia zapaleń jelit. Trwa analiza, czy jego podawanie ludziom z chorobą Leśniowskiego-Crohna pomaga dłużej utrzymać remisję, czyli okres bezobjawowy, i ograniczyć nawroty.

Pierwsze wyniki prób klinicznych z udziałem pacjentów mają zostać oficjalnie zaprezentowane w 2026 roku i zadecydują, czy terapia na bazie EXL01 ma szansę trafić do praktyki medycznej.

Jeśli skuteczność się potwierdzi, tego typu preparat mógłby w przyszłości dołączyć do aktualnych schematów terapii – obok leków biologicznych, immunosupresyjnych i klasycznych środków przeciwzapalnych – a u części pacjentów potencjalnie ograniczyć ich dawki.

Co może to oznaczać dla pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna

Obecne leczenie choroby Leśniowskiego-Crohna opiera się przede wszystkim na lekach hamujących nadmierną odpowiedź immunologiczną, w tym nowoczesnych przeciwciałach biologicznych. Działają one na konkretne cząsteczki stanu zapalnego, ale nie zajmują się bezpośrednio przywracaniem równowagi w mikrobiocie jelit.

Terapia z użyciem Faecalibacterium prausnitzii celuje w inny fragment układanki. Zamiast tylko blokować mediatory stanu zapalnego, próbuje przywrócić brakujący element ekosystemu jelitowego i wykorzystać naturalny mechanizm uspokajania odporności.

Dla pacjentów szczególnie istotne mogą być takie potencjalne korzyści:

  • wydłużenie okresów remisji bez nasilenia objawów,
  • łagodniejszy przebieg nawrotów,
  • być może mniejsze zapotrzebowanie na silne leki immunosupresyjne, jeśli działanie preparatu będzie wystarczająco mocne,
  • lepsza tolerancja dzięki wykorzystaniu gatunku naturalnie obecnego w zdrowym jelicie.

Wciąż trzeba jednak sprawdzić bezpieczeństwo takiej terapii w różnych grupach chorych, w tym u osób po operacjach jelit czy z innymi chorobami towarzyszącymi. Droga od obiecujących wyników w laboratorium do leku dostępnego na receptę bywa długa i wyboista.

Dlaczego metabolizm komórek odporności ma takie znaczenie

Ostatnie lata przyniosły zupełnie nowe spojrzenie na immunologię. Coraz wyraźniej widać, że komórki odpornościowe zachowują się inaczej w zależności od tego, w jaki sposób pozyskują i zużywają energię. Monocyt nastawiony na szybką glikolizę łatwiej „wybucha” stanem zapalnym. Ten, który korzysta głównie z spokojniejszego, mitochondrialnego oddychania, skłania się raczej ku funkcjom regulującym.

Praca francuskiego zespołu wpisuje się w ten trend: pokazuje, że konkretny gatunek bakterii jelitowej potrafi przełączyć metabolizm monocytu w tryb bardziej wyciszający. To ważna wskazówka nie tylko dla choroby Leśniowskiego-Crohna, ale też dla innych chorób związanych z przewlekłym stanem zapalnym – od wrzodziejącego zapalenia jelita grubego po niektóre schorzenia autoimmunologiczne.

Co to może oznaczać dla codziennej praktyki medycznej

Lekarze zajmujący się nieswoistymi zapaleniami jelit od dawna podkreślają rolę diety i stylu życia w utrzymaniu remisji. Jedzenie bogate w błonnik, ograniczenie silnie przetworzonej żywności, dbałość o sen – wszystko to sprzyja różnorodnej i stabilnej mikrobiocie.

Wprowadzenie tak celowanej terapii bakteryjnej jak EXL01 mogłoby w przyszłości stać się kolejnym elementem tego układania „puzzli jelitowych”. Z jednej strony pacjent dba o to, by poprzez dietę wspierać naturalne bakterie ochronne, z drugiej – otrzymuje w kapsułce brakujący gatunek, który nawet w trudnych warunkach zapalnych potrafi uruchomić program wygaszania nadmiernej reakcji.

Warto też pamiętać, że mikrobiota to złożona społeczność. Jedna bakteria, nawet tak obiecująca, nie rozwiąże wszystkich problemów. Może natomiast stać się ważnym narzędziem w bardziej zindywidualizowanym podejściu – gdzie profil bakterii jelitowych konkretnego pacjenta pomaga dobrać leczenie szyte na miarę jego organizmu.

Prawdopodobnie można pominąć