Największa farma wiatrowa na morzu budzi zachwyt i strach mieszkańców

Największa farma wiatrowa na morzu budzi zachwyt i strach mieszkańców
4.8/5 - (35 votes)

Na Morzu Północnym powstaje gigantyczna farma wiatrowa Hornsea 3, która ma zasilać miliony domów, ale wśród mieszkańców rodzi też obawy.

Projekt zapowiadany jako największy morski park wiatrowy na Ziemi ma pomóc w odejściu od paliw kopalnych i wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne Wielkiej Brytanii. Skala inwestycji robi wrażenie, ale im bliżej do uruchomienia, tym częściej słychać pytania o wpływ instalacji na życie ludzi i przyrodę.

Hornsea 3: energetyczny kolos na Morzu Północnym

Hornsea 3 to kolejny etap rozbudowy ogromnego kompleksu morskich farm wiatrowych u wybrzeży Wielkiej Brytanii. Projekt prowadzi duńska firma Ørsted, jeden z globalnych liderów w energetyce wiatrowej. Budowa ruszyła w 2018 roku, a końcowe uruchomienie zaplanowano na drugą połowę 2027.

Kluczowy krok już nastąpił: 26 marca podłączono pierwszy kabel eksportowy, który połączył dno Morza Północnego z brytyjskim wybrzeżem. To przez takie kable prąd z turbin trafi do krajowej sieci.

Hornsea 3 ma dostarczać energię elektryczną do około 3,3 mln gospodarstw domowych na Wyspach, co czyni z niego jeden z filarów brytyjskiej transformacji energetycznej.

Za produkcję kabli odpowiada firma NKT, która rozpoczęła pracę około trzy lata temu. Do lata wszystkie odcinki mają być gotowe, a przedsiębiorstwo Jan De Nul ma ułożyć łącznie około 680 km kabli na dnie morza do końca roku.

Ogromne pieniądze, ogromne ambicje

Całkowita wartość projektu Hornsea 3 szacowana jest na około 10,3 mld euro. To nie tylko budowa turbin na morzu, ale też skomplikowana infrastruktura podwodna, stacje transformatorowe i nowe przyłącza lądowe.

W czasie wznoszenia farmy przy inwestycji ma pracować nawet 5 tys. osób. Po zakończeniu budowy powstanie też około 1200 stałych miejsc pracy związanych z obsługą, serwisem i zarządzaniem kompleksem.

Projekt Moc zainstalowana Szacowana liczba gospodarstw domowych
Hornsea 1 1,2 GW ok. 1 mln
Hornsea 2 1,3 GW ok. 1,3 mln
Hornsea 3 2,9 GW ok. 3,3 mln

Rząd w Londynie wyznaczył sobie ambitny cel: do 2030 roku chce mieć 50 GW morskiej energetyki wiatrowej. Hornsea 3, z planowaną mocą 2,9 GW, jest jednym z kluczowych elementów tej układanki i ważnym krokiem na drodze do neutralności klimatycznej w połowie wieku.

Moc pojedynczej turbiny robi wrażenie

Turbiny dla Hornsea 3 dostarcza Siemens Gamesa. Każda ma moc około 14 MW, co jeszcze kilka lat temu wydawało się science fiction. To konstrukcje o wysokości przekraczającej wieżowce, z łopatami długości skrzydła szerokokadłubowego samolotu pasażerskiego.

Tak potężne jednostki zmniejszają liczbę potrzebnych turbin, ale zwiększają wymagania logistyczne. Ogromne elementy trzeba dostarczyć na morze, zmontować na specjalnych statkach i ustawić w miejscu pracy z chirurgiczną precyzją, często w niepewnych warunkach pogodowych.

Morska energetyka wiatrowa stała się wysoko zaawansowaną gałęzią przemysłu, która łączy inżynierię morską, energetykę i cyfrowe systemy sterowania.

Dlaczego mieszkańcy mają mieszane uczucia

Dla władz i branży energetycznej Hornsea 3 to dowód postępu i szansa na tańszy, bardziej przewidywalny prąd w przyszłości. Dla części lokalnych społeczności to jednak źródło niepokoju. Te obawy nie zawsze wynikają z jednej przyczyny, często jest to mieszanka kilku czynników.

Co budzi największe wątpliwości

  • Krajobraz i widok na morze – choć turbiny stoją w znacznej odległości od brzegu, niektórzy mieszkańcy i turyści obawiają się zmian w krajobrazie, zwłaszcza przy dobrej widoczności.
  • Hałas i prace budowlane – etap instalacji oznacza zwiększony ruch statków, prace podwodne i długi okres robót, który wiele osób odbiera jako uciążliwy.
  • Wpływ na przyrodę – organizacje ekologiczne pytają, jak farma wpływa na ptaki, ssaki morskie i ryby, a także na dno morza.
  • Nieufność wobec wielkich korporacji – część mieszkańców ma wrażenie, że w rozmowach o transformacji energetycznej ich głos pojawia się na końcu, po interesach państwa i wielkich firm.

Projektanci farmy podkreślają, że Hornsea 3 przechodził rozbudowane procedury środowiskowe, a lokalne społeczności mogą liczyć na programy wsparcia i nowe miejsca pracy. To nie zawsze wystarcza, bo ludzie reagują nie tylko na liczby, ale też na emocje, przywiązanie do miejsca i zmiany w codziennym otoczeniu.

Nadzieje związane z czystą energią

Po drugiej stronie są mieszkańcy i samorządy, które wiążą z Hornsea 3 duże oczekiwania. Wzrost udziału odnawialnych źródeł w miksie energetycznym oznacza mniejsze uzależnienie od importu gazu i ropy, co po kryzysie cen energii w Europie ma znaczenie bardziej niż kiedykolwiek.

Wiatr na morzu wieje silniej i stabilniej niż na lądzie, przez co morskie farmy wiatrowe zazwyczaj produkują więcej godzin w roku niż ich odpowiedniki na lądzie. W praktyce oznacza to większą przewidywalność pracy i mniejsze ryzyko przerw w dostawach energii.

Dla wielu brytyjskich rodzin Hornsea 3 to nadzieja na bardziej stabilne rachunki za prąd i mniejszą wrażliwość na zawirowania na rynkach paliw.

Rozwój tak dużych projektów zmusza też operatorów sieci do modernizacji i cyfryzacji infrastruktury energetycznej. To kosztowne, ale w długiej perspektywie może ograniczyć awarie i poprawić bezpieczeństwo dostaw.

Jak takie inwestycje mogą przełożyć się na inne kraje, w tym Polskę

Polska również stawia na offshore. Na Bałtyku planowane są duże farmy wiatrowe, które w przyszłości mają dostarczać kilka gigawatów mocy. Doświadczenia z Hornsea 3 będą bacznie obserwowane przez inwestorów, regulatorów i lokalne społeczności nad polskim wybrzeżem.

Najcenniejsze lekcje z brytyjskiego projektu to między innymi:

  • skala miejsc pracy, jakie tworzy cały łańcuch dostaw – od fabryk komponentów po serwis na morzu,
  • znaczenie wczesnych konsultacji z mieszkańcami i samorządami,
  • potrzeba modernizacji sieci elektroenergetycznej, aby przyjąć duże ilości energii z wiatru,
  • ryzyka związane z kosztami i harmonogramem przy tak złożonych budowach.

Morska energetyka wiatrowa nie jest już egzotyczną ciekawostką, tylko rosnącym segmentem gospodarki. Daje szansę na nowe kompetencje przemysłowe, rozwój portów i powiązanych usług, ale też stawia pytania o to, jak dzielić zyski i koszty między inwestorów a lokalne społeczności.

Co dalej z gigantami wiatrowymi

Hornsea 3 to symbol kierunku, w jakim zmierza energetyka: mniej kominów, więcej wież z turbinami, szczególnie na morzu. Wraz ze wzrostem skali rośnie też liczba dylematów – od ochrony bioróżnorodności po sprawiedliwy podział korzyści ekonomicznych.

Dla zwykłego odbiorcy prądu ważny staje się nie tylko rachunek, ale również to, skąd ta energia pochodzi i jaki ma wpływ na otoczenie. Gigantyczne farmy wiatrowe jak Hornsea 3 przyspieszają tę zmianę świadomości. Zmuszają rządy i firmy do większej przejrzystości, dokładniejszych analiz środowiskowych i lepszego dialogu z mieszkańcami, którzy żyją najbliżej nowych inwestycji.

Prawdopodobnie można pominąć