Ile miejsca naprawdę zajmuje fotowoltaika? Naukowcy zaskakują danymi

Ile miejsca naprawdę zajmuje fotowoltaika? Naukowcy zaskakują danymi
Oceń artykuł

Fotowoltaika rośnie w tempie, jakiego energetyka jeszcze nie widziała. Wraz z boomem na panele wraca jedno, bardzo praktyczne pytanie.

Ile ziemi trzeba przeznaczyć pod farmy słoneczne, jeśli energia z paneli ma stać się głównym filarem systemu energetycznego? Zespół badaczy z Uniwersytetu McGill przeanalizował tysiące instalacji na kilku kontynentach i po raz pierwszy tak precyzyjnie policzył, jak duża powierzchnia faktycznie znika pod fotowoltaikę.

Fotowoltaika może zostać numerem jeden już za kilka lat

Według prognoz, które przytaczają kanadyjscy naukowcy, fotowoltaika ma szansę stać się największym źródłem energii odnawialnej na świecie w okolicach 2029 roku. To oznacza setki gigawatów nowych mocy, a więc i ogromną liczbę nowych instalacji – od dachowych po gigantyczne farmy w polu czy na pustyni.

Dotychczas brakowało jednak solidnych danych, które pokazywałyby, jak ta ekspansja przekłada się na realne zajęcie terenu. Mówiono o „dużych powierzchniach”, ale rzadko dało się to sprowadzić do konkretnych liczb. Zespół kierowany przez Sarah Marie Jordaan postanowił to zmienić, wykorzystując narzędzia z obszaru AI i analizy obrazów satelitarnych.

Nowe badania pokazują, że nawet przy bardzo szybkim rozwoju fotowoltaiki powierzchnia potrzebna do osiągnięcia neutralności klimatycznej pozostaje zaskakująco mała w skali całej planety.

Jak policzyć, ile ziemi zajmuje farma fotowoltaiczna

W pierwszej części projektu naukowcy wzięli pod lupę duże instalacje fotowoltaiczne w zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Zamiast polegać na szacunkach z dokumentów inwestorów, zespół sięgnął po zdjęcia lotnicze o bardzo wysokiej rozdzielczości.

Zastosowano algorytmy rozpoznawania obrazu i techniki głębokiego uczenia, które pozwoliły automatycznie „odrysować” granice 719 projektów fotowoltaicznych i precyzyjnie zmierzyć obszar, jaki faktycznie zajmują. Dzięki temu powstał jednolity, porównywalny zestaw danych – coś, czego wcześniej po prostu nie było.

Badacze poszli o krok dalej. Połączyli informacje o powierzchni z danymi o produkcji energii, typie zastosowanej technologii i warunkach nasłonecznienia. W ten sposób można było policzyć, jak wiele metrów kwadratowych potrzeba do wytworzenia jednej jednostki energii w różnych konfiguracjach.

Co decyduje o tym, ile miejsca zajmuje instalacja

Wyniki dla zachodnich stanów USA pokazały, że na powierzchnię zużytą przez farmę fotowoltaiczną bardzo mocno wpływają dwa elementy:

  • Poziom nasłonecznienia – im więcej słońca, tym mniej paneli wystarczy do wyprodukowania tej samej ilości energii, a więc i mniejszy teren.
  • Kompaktowość projektów – gęstsze rozmieszczenie modułów, lepsze planowanie układu rzędów i infrastruktury pomocniczej realnie zmniejsza ślad powierzchniowy na jednostkę energii.

Znaczenie mają również takie decyzje jak wybór paneli stałych zamiast obrotowych, kąt nachylenia czy sposób zagospodarowania przestrzeni między rzędami. Z punktu widzenia planistów i polityki energetycznej wnioski są jasne: odpowiedni projekt daje się przełożyć na wymierne oszczędności terenu.

Drugie badanie: spojrzenie na fotowoltaikę z kosmosu

Druga część badań przeniosła analizę na poziom globalny. Tym razem wykorzystano obrazy satelitarne niemal 69 tysięcy instalacji fotowoltaicznych z 65 państw. Zebrane dane pozwoliły porównać dwie ścieżki rozwoju energetyki słonecznej: systemy dachowe i dużą fotowoltaikę naziemną.

Naukowcy sprawdzali nie tylko, ile miejsca zajmują różne typy instalacji, ale też jak te wartości łączą się z kosztami inwestycji i lokalnymi warunkami. Dzięki temu dało się wskazać regiony, w których opłaca się mocno stawiać na dachy, oraz takie, gdzie budowa farm na gruncie nie rodzi dużej presji na tereny.

Analiza pokazała, że instalacje na dachach kryją ogromny potencjał oszczędzania gruntów, szczególnie w gęsto zabudowanych regionach, gdzie każdy hektar wolnej przestrzeni jest na wagę złota.

Dach kontra ziemia: co się bardziej opłaca

Jedno z najciekawszych pytań dotyczyło różnicy kosztów pomiędzy panelami montowanymi na dachach a dużymi farmami budowanymi od zera na otwartej przestrzeni. Okazało się, że nie istnieje jedna uniwersalna odpowiedź. Różnica w kosztach mocno zależy od regionu, cen pracy, lokalnych regulacji i dostępności terenu.

W części krajów farmy naziemne wciąż wypadają taniej, szczególnie tam, gdzie ziemia jest tania, a procedury inwestycyjne proste. W innych, gdzie grunty są cenne lub mocno chronione, inwestorzy coraz częściej wybierają powierzchnie dachowe, mimo że montaż na budynkach bywa bardziej złożony technicznie.

Typ instalacji Wpływ na zużycie terenu Przykładowe miejsca, gdzie się sprawdza
Dachowa Bardzo mały – korzysta z istniejącej zabudowy Miasta, przedmieścia, centra logistyczne, hale przemysłowe
Naziemna (farma) Średni do dużego – wymaga odrębnego terenu Obszary słabo zaludnione, tereny zdegradowane, pobocza infrastruktury

Czy fotowoltaika „zjada” zbyt dużo ziemi?

W debacie publicznej często padają argumenty, że farma słoneczna zabiera przestrzeń rolnictwu, przyrodzie czy zabudowie. Wyniki globalnych analiz wprowadzają tu trochę porządku. Badacze wskazują, że nawet w scenariuszu bardzo szybkiego rozwoju fotowoltaiki powierzchnia potrzebna do osiągnięcia neutralności klimatycznej jest niewielka w skali całego globu.

Nie oznacza to, że problem znika. Na poziomie lokalnym inwestycje mogą wywoływać konflikty społeczne albo wpływać na siedliska zwierząt. Różnica polega na tym, że zamiast straszyć gigantyczną skalą zajmowania terenu, można skupić się na mądrym planowaniu przestrzennym i doborze lokalizacji.

Największe rezerwy leżą nie w ograniczaniu rozwoju fotowoltaiki, ale w lepszym projektowaniu – od wykorzystania dachów po wybór miejsc, gdzie grunty mają najmniejszą wartość przyrodniczą lub rolniczą.

Jak przełożyć wnioski naukowców na polskie realia

Dla Polski te badania są szczególnie ciekawe, bo kraj przeżywa prawdziwy boom fotowoltaiczny. Mamy setki tysięcy mikroinstalacji na dachach domów i rosnącą liczbę dużych farm, często umieszczanych na glebach rolnych. Wyniki prac zespołu z McGill podpowiadają kilka praktycznych kierunków:

  • maksymalne wykorzystanie dachów domów jednorodzinnych i budynków wielorodzinnych,
  • stawianie na instalacje na halach magazynowych, centrach handlowych i zakładach przemysłowych,
  • planowanie farm naziemnych przede wszystkim na gruntach słabszej klasy lub terenach zdegradowanych,
  • optymalizację projektów farm pod względem gęstości zabudowy panelami i odpowiedniego doboru technologii.

Wiele samorządów zaczyna już aktualizować plany zagospodarowania przestrzennego, wyróżniając tereny pod OZE. Dane o rzeczywistym „apetycie na ziemię”, jakie dają omawiane badania, mogą pomóc lepiej rozłożyć akcenty między dachami a farmami na gruncie.

Dlaczego różnice regionalne mają tak duże znaczenie

Analiza globalna mocno podkreśla znaczenie lokalnego kontekstu. W regionach o bardzo wysokim nasłonecznieniu każda zainwestowana w panele złotówka przynosi więcej energii, więc i powierzchnia na jednostkę produkcji jest mniejsza. W krajach o umiarkowanym klimacie, takich jak Polska, odpowiedni dobór lokalizacji i kąta ustawienia modułów pozwala ograniczyć różnicę.

Inny istotny czynnik to presja na grunty. W gęsto zaludnionych częściach Azji czy Europy nawet niewielka farma potrafi rozpalić emocje. Z kolei na obszarach pustynnych czy na stepach duża farma słoneczna bywa niemal niewidoczna z punktu widzenia lokalnych społeczności.

Co jeszcze można poprawić w projektach fotowoltaicznych

Badania sugerują też, że sama technologia paneli i sposób ich montażu będzie się dalej zmieniać pod kątem lepszego wykorzystania terenu. Coraz częściej mówi się o rozwiązaniach dwufunkcyjnych, na przykład o agrofotowoltaice, gdzie panele łączy się z produkcją rolną na tym samym obszarze, albo o montażu nad parkingami czy liniami kolejowymi.

Warto zwrócić uwagę, że wraz z rozwojem narzędzi opartych na AI takie analizy, jak te wykonane przez zespół z McGill, staną się standardem. Zamiast działać „na oko”, inwestorzy i administracja będą mogli szybko sprawdzić różne scenariusze zagospodarowania terenu: ile energii da farma o określonej gęstości, jak zmieni się produkcja przy innym układzie rzędów, gdzie presja na grunty będzie najmniejsza.

Dla zwykłego odbiorcy zaskoczeniem może być skala: fotowoltaika, nawet jako główny filar energetyki, nie wymaga przejęcia ogromnych połaci planety. Prawdziwe wyzwanie leży w szczegółach – w decyzjach o tym, które dachy wykorzystać, jakie pola wybrać na farmy i jak pogodzić interes mieszkańców, rolników oraz przyrody. Im więcej danych, tym łatwiej podejmować takie wybory w sposób rozsądny, zamiast kierować się samymi emocjami.

Prawdopodobnie można pominąć