Ile kawy naprawdę uspokaja? Naukowcy wskazali idealną ilość

Ile kawy naprawdę uspokaja? Naukowcy wskazali idealną ilość
Oceń artykuł

Nowe badanie na setkach tysięcy osób sugeruje, że kawa w określonej dawce może realnie obniżać stres i ryzyko depresji.

Ta sama filiżanka, która pomaga się dobudzić rano, może mieć jeszcze jedno zadanie: łagodzić napięcie emocjonalne. Naukowcy przeanalizowali dane ponad 460 tysięcy dorosłych i wyliczyli zakres spożycia kawy, przy którym nasza psychika wydaje się funkcjonować najspokojniej.

Dlaczego akurat kawa? Krótka historia codziennego rytuału

Kawa zaczyna życie jako owoc. Na krzewach rosną tak zwane wiśnie kawowca, w których kryją się dobrze znane ziarna. Po wysuszeniu i wypaleniu trafiają do młynków, ekspresów i kubków ludzi na całym globie.

Pod względem wartości wymienianej na rynkach to jedna z najważniejszych surowcowych gwiazd. Rocznie produkuje się miliardy kilogramów ziaren, a w wielu krajach Europy filiżanka ma status niemal symboliczny. To nie tylko dawka pobudzenia, ale też pretekst do rozmowy, przerwy w pracy, domowego rytuału.

W Polsce i innych krajach europejskich towarzyszy porankom w biurze, spotkaniom ze znajomymi, a nawet samotnym wieczorom z serialem. Ten codzienny nawyk, jak pokazują kolejne badania, ma znaczenie nie tylko towarzyskie, lecz także zdrowotne.

Co siedzi w kubku? Skład kawy a zdrowie organizmu

Kawa to mieszanka wielu aktywnych związków. Najbardziej znany jest jeden – kofeina. Standardowa filiżanka zawiera zwykle od 80 do 100 miligramów tej substancji, choć ilość zmienia się w zależności od rodzaju ziarna, sposobu parzenia i porcji.

Po wypiciu naparu kofeina dość szybko trafia do krwiobiegu. Wpływa na rozszerzenie niektórych naczyń, poprawia czujność, zmniejsza uczucie zmęczenia. Zauważono też, że pomaga rozluźnić mięśnie oskrzeli, co bywa wykorzystywane u osób z problemami oddechowymi.

W ziarnach kryje się także sporo kwasów chlorogenowych. Te związki łączy się m.in. z:

  • niższym ryzykiem cukrzycy typu 2,
  • potencjalną ochroną przed chorobami neurodegeneracyjnymi, takimi jak choroba Parkinsona i Alzheimer,
  • mniejszym ryzykiem części nowotworów, zwłaszcza wątroby,
  • działaniem przeciwwirusowym i przeciwzapalnym.

Te korzyści pojawiają się przy umiarkowanym piciu kawy. Gdy ilość kofeiny rośnie za wysoko, zaczynają się kłopoty: kołatanie serca, problemy ze snem, wzrost lęku, pogorszenie nadciśnienia. Szczególnie ostrożne powinny być osoby w ciąży, dzieci, nastolatki i pacjenci z chorobami serca czy nerek.

Większość zaleceń wskazuje, że bezpieczna górna granica dla zdrowego dorosłego to maksymalnie około pięciu standardowych filiżanek dziennie – pod warunkiem braku przeciwwskazań medycznych.

Ile kawy sprzyja spokojnej głowie?

Najciekawsza część historii pojawia się wtedy, gdy badacze przyglądają się nie tylko ciału, ale też samopoczuciu psychicznemu. Zespół z uczelni w Azji Wschodniej sięgnął po dużą bazę danych obejmującą ponad 460 tysięcy osób bez rozpoznanych wcześniej zaburzeń psychicznych. Obserwacja trwała średnio ponad 13 lat.

Uczestników pytano między innymi o ilość wypijanej kawy, a następnie zestawiono te informacje z rozwojem problemów takich jak depresja czy zaburzenia lękowe. Naukowcy uwzględnili różne czynniki zakłócające: wiek, aktywność fizyczną, wykształcenie, współistniejące choroby.

Dwie–trzy filiżanki dziennie – złoty środek?

Wynik okazał się zaskakująco spójny. Osoby pijące od dwóch do trzech filiżanek kawy dziennie rzadziej doświadczały w kolejnych latach poważniejszych trudności natury psychicznej niż ci, którzy nie pili jej wcale albo przekraczali trzy porcje.

Najniższe ryzyko problemów emocjonalnych zaobserwowano przy spożyciu mniej więcej dwóch–trzech filiżanek kawy dziennie, niezależnie od tego, czy był to napój mielony, rozpuszczalny czy bezkofeinowy.

Ciekawostką jest to, że ten efekt widziano zarówno przy kawie z kofeiną, jak i przy wersji pozbawionej tego składnika. To sugeruje, że za działaniem ochronnym stoją także inne związki, na przykład wspomniane kwasy chlorogenowe czy cała gama antyoksydantów.

Badacze zauważyli również lekką różnicę między płciami: u mężczyzn korzyści z takiej ilości kawy wyglądały na nieco wyraźniejsze niż u kobiet. Przyczyny mogą być różne – od odmienności hormonalnych po styl życia związany z piciem kawy.

Kiedy filiżanek robi się za dużo

Co z osobami, które przekraczały ten zakres? Gdy dzienna liczba filiżanek zbliżała się do pięciu lub go przekraczała, ryzyko zaburzeń nastroju znów rosło. To spójne z tym, co wiadomo o działaniu kofeiny: nadmiar nasila niepokój, zaburza sen, obciąża serce.

W praktyce można to ująć tak: niewielka do umiarkowanej dawka kawy może delikatnie „podpierać” układ nerwowy, poprawiać krążenie i działać przeciwzapalnie. Przedawkowanie robi odwrotną robotę, szczególnie u osób wrażliwych na stymulanty.

Dzienna ilość kawy Wpływ na zdrowie psychiczne (wg badania)
0 filiżanek wyższe ryzyko stresu i zaburzeń nastroju niż przy 2–3 filiżankach
1 filiżanka prawdopodobne delikatne korzyści, słabsze niż przy 2–3 filiżankach
2–3 filiżanki najniższe ryzyko zaburzeń lękowych i depresyjnych
4 filiżanki korzyści mniej wyraźne, możliwe pierwsze objawy nadmiaru u wrażliwych osób
5 i więcej filiżanek wzrost ryzyka problemów z nastrojem i nasilonego lęku

Co może stać za tym efektem?

Naukowcy wskazują kilka możliwych mechanizmów. Jednym z nich jest działanie przeciwzapalne. Przewlekły stan zapalny organizmu wiąże się z większą podatnością na zaburzenia nastroju, a składniki kawy ograniczają część procesów zapalnych.

Kolejny trop prowadzi do układu dopaminergicznego i adenozynowego, które regulują nasze poczucie motywacji, czujność, a nawet odczuwanie przyjemności. Kofeina blokuje receptory adenozyny, dzięki czemu nie czujemy się tak sennie, a inne neuroprzekaźniki działają nieco intensywniej.

Nie można pomijać też prostszej strony: rytuału. Regularna, przewidywalna przerwa na kawę porządkuje dzień, bywa krótkim momentem oddechu, szansą na rozmowę czy oderwanie się od ekranu. Sam ten element „stopklatki” zmniejsza odczuwane napięcie.

Kawa to nie lek – na co uważać w codziennym życiu

Autorzy badania podkreślają, że chociaż wyniki wyglądają obiecująco, nie da się na ich podstawie stwierdzić wprost, że to właśnie kawa sama w sobie gwarantuje lepszy stan psychiczny. Uczestników pytano o nawyki tylko raz, a ich życie zmieniało się przecież w trakcie tych trzynastu lat.

W grę wchodzi wiele innych zmiennych: dieta, ruch, sen, sytuacja finansowa czy relacje z ludźmi. Kawa może być jednym z klocków tej układanki, ale na pewno nie jedynym.

Dla zdrowego dorosłego dwie–trzy filiżanki kawy dziennie mogą być sensowną częścią stylu życia, sprzyjającą nie tylko koncentracji, lecz także spokojniejszemu nastrojowi – pod warunkiem, że cała reszta nawyków nie idzie w przeciwnym kierunku.

Warto też zwrócić uwagę na porę dnia. Kofeina utrzymuje się w organizmie kilka godzin. Picie mocnego espresso wieczorem u wielu osób psuje sen, a gorszy sen to prosta droga do większego stresu. Dlatego nawet jeśli trzymasz się zakresu dwóch–trzech filiżanek, lepiej sięgać po nie głównie rano i w pierwszej części dnia.

Jak przełożyć badanie na własną rutynę?

Dla osoby, która nie ma przeciwwskazań medycznych, rozsądnym planem może być testowanie prostego schematu:

  • pierwsza kawa niedługo po śniadaniu, a nie na pusty żołądek,
  • druga w okolicach przedpołudniowej przerwy,
  • ewentualnie trzecia wczesnym popołudniem, w lżejszej formie – np. jako słabsza przelewowa albo mała porcja mlecznej kawy,
  • ostatnia kofeinowa filiżanka nie później niż 6 godzin przed planowanym snem.

Jeśli czujesz po kawie niepokój, drżenie rąk lub masz problemy z zaśnięciem, spróbuj zmniejszyć porcje, przejść na łagodniejszy sposób parzenia albo część napojów zastąpić wersją bezkofeinową. Badanie sugeruje, że również taka wersja może wiązać się z korzyściami dla psychiki.

Niezależnie od tego, czy jesteś wielkim fanem espresso, czy pijesz kawę od czasu do czasu, warto traktować ją jak mocne narzędzie: dobrze działa w umiarze, szkodzi, gdy przesadzimy. Dwie–trzy przemyślane filiżanki dziennie, połączone z ruchem, kontaktem z ludźmi i sensowną ilością snu, mogą stać się drobnym, ale realnym wsparciem w walce z codziennym stresem.

Prawdopodobnie można pominąć