Hiszpanie jedzą coraz więcej owoców, ale coraz mniej własnych
Arbuzy, winogrona i awokado szturmują hiszpańskie koszyki zakupowe, a rosnący import z Ameryki Południowej i Afryki wywołuje burzę wśród rolników.
Hiszpanie coraz chętniej sięgają po świeże owoce, co w teorii powinno sprzyjać lokalnym gospodarstwom. W praktyce sporą część tego boomu przejmują producenci z Peru, Maroka i Chile, którzy zalewają rynek tańszym towarem.
Owoce rosną w siłę w hiszpańskim koszyku
Według danych z hiszpańskiego obserwatorium rynku świeżej żywności sieci ALDI na 2025 rok, owoce należą do produktów, po które klienci sięgają najczęściej. Ustępują jedynie mięsu oraz jajom, ale pod względem tempa wzrostu zyskują wyraźnie na znaczeniu.
Przeciętny mieszkaniec Hiszpanii kupuje owoce około 83 razy w roku. Podczas jednej wizyty w sklepie zabiera średnio 2,4 kilograma, co pokazuje, że to już stały element codziennych zakupów, a nie okazjonalny dodatek.
Trzy gwiazdy sprzedaży: arbuz, awokado i winogrona
Na tle całej kategorii wyraźnie wybija się trio: arbuz, winogrona i awokado. To właśnie one odnotowały największy wzrost sprzedaży w sklepach między 2024 a 2025 rokiem:
- arbuz – wzrost sprzedaży o 21,3%
- winogrona – wzrost o 16,4%
- awokado – wzrost o 13,5%
Co ciekawe, wszystkie trzy są ważnymi uprawami również w samej Hiszpanii, która należy do czołowych producentów owoców w Europie. Mimo to coraz większy udział w dostawach do sklepów mają kraje trzecie, korzystające z korzystniejszych warunków kosztowych i klimatycznych.
W 2025 roku do Hiszpanii trafiło ponad 518 tys. ton arbuzów, winogron i awokado z importu – to wzrost o około 19% rok do roku.
Import owoców: ponad pół miliona ton w rok
Dane hiszpańskiego ministerstwa gospodarki, handlu i przedsiębiorczości pokazują, że import trzech hitowych owoców osiągnął w 2025 roku łącznie 518 055 ton. To o 19,09% więcej niż rok wcześniej.
Największą część stanowi awokado, ale dynamicznie rośnie też napływ winogron i arbuzów. Dostawcami są głównie państwa z Ameryki Południowej oraz Afryki Północnej, w tym Peru, Chile i Maroko.
Awokado: Peru wyrasta na głównego gracza
Awokado stało się już symbolem współczesnej diety, a Hiszpania jest jednym z głównych rynków zbytu w Europie. W 2025 roku kraj ten sprowadził z zagranicy 307 912 ton tego owocu.
| Kraj pochodzenia awokado | Wielkość importu w 2025 (t) |
|---|---|
| Peru | 169 597 |
| Maroko | 39 159 |
| Chile | 20 918 |
Import awokado wzrósł w ciągu roku o 17,49%. Najmocniej przyczyniło się do tego Peru, które zwiększyło wysyłki do Hiszpanii o ponad 23%. Hiszpańscy rolnicy muszą więc rywalizować z producentami, którzy dysponują tańszą siłą roboczą oraz łagodniejszymi regulacjami.
Winogrona: Ameryka Południowa i południe Europy na czele
Winogrona to kolejny segment świeżych owoców, który dynamicznie rośnie. W 2025 roku Hiszpania sprowadziła 113 364 tony winogron, o 22,42% więcej niż w 2024 roku.
Najważniejsze kierunki dostaw to:
- Peru – 35 483 tony (wzrost o 56,63% względem poprzedniego roku)
- Włochy – 20 475 ton
- Chile – 17 137 ton
Hiszpańska produkcja winogron jest silna, zwłaszcza w kontekście przemysłu winiarskiego, ale w segmencie winogron deserowych rośnie konkurencja z krajów, gdzie sezon zbiorów rozpoczyna się wcześniej lub trwa dłużej. Sklepy korzystają z tego, aby oferować owoce przez cały rok, co konsumenci bardzo cenią.
Arbuz: hit lata z Maroka
Arbuz okazał się owocem, który w sklepach przyciągnął najwięcej nowych klientów, licząc rok do roku. Aby zaspokoić popyt, Hiszpania sięgnęła po import na niespotykaną dotąd skalę.
W 2025 roku sprowadzono 96 779 ton arbuzów, co oznacza wzrost o 20,49% w porównaniu z 2024 rokiem. Najważniejszym dostawcą jest tu Maroko:
- Maroko – 49 534 tony (wzrost eksportu do Hiszpanii aż o 72,56%)
- Senegal – 12 952 tony
Maroko stało się więc głównym źródłem arbuzów sprzedawanych na hiszpańskich stoiskach, zdecydowanie wyprzedzając pozostałe kraje. To właśnie ten kierunek budzi u hiszpańskich rolników szczególnie silne emocje, bo wchodzi w bezpośrednią konkurencję z sezonową, lokalną produkcją.
Rolnicy kontra import: spór o „uczciwą” konkurencję
Rosnące wolumeny importu powodują narastające napięcia między hiszpańskimi rolnikami a sieciami handlowymi oraz politykami. Producenci z Hiszpanii twierdzą, że nie są w stanie zejść z cenami do poziomu oferowanego przez firmy z Peru, Chile czy Maroka.
Rolnicy wskazują na niższe koszty pracy oraz mniej restrykcyjne normy dotyczące środków ochrony roślin w krajach eksportujących, co ich zdaniem wypacza konkurencję.
Dodatkowo pojawia się wątek umów handlowych, z których korzystają niektóre państwa północnej Afryki. Maroko, dzięki preferencyjnym warunkom, może w wybranych momentach zalać rynek dużymi partiami owoców, akurat wtedy, gdy hiszpańskie zbiory wchodzą w szczyt sezonu. To przekłada się na presję na ceny w skupie i obniża opłacalność upraw po hiszpańskiej stronie granicy.
Ryzyko dla lokalnych upraw
Producenci ostrzegają, że jeśli trend będzie kontynuowany, część upraw stanie się zwyczajnie nieopłacalna. Dotyczy to zwłaszcza gospodarstw nastawionych na eksport do Europy, które już teraz działają na minimalnych marżach.
Według organizacji rolniczych, importerzy z krajów trzecich stopniowo przejmują coraz większy udział w rynku, korzystając z bardziej liberalnych przepisów, tańszej ziemi i pracy. Dla wielu hiszpańskich rolników wizja porzucenia produkcji arbuzów czy awokado przestaje być abstrakcyjna.
Co to oznacza dla konsumentów i dla Polski
Dla hiszpańskiego konsumenta krótkoterminowy efekt jest prosty: większa dostępność owoców przez cały rok i często niższe ceny. Arbuz z Afryki czy awokado z Ameryki Południowej pozwalają utrzymać ofertę także poza tradycyjnym sezonem.
Dla producentów sprawa jest bardziej złożona. Pojawia się pytanie, czy da się konkurować jakością, lokalnością i bardziej zrównoważonym sposobem produkcji, gdy na półce obok leży znacznie tańszy produkt z innego kontynentu. W tle wisi też temat śladu węglowego długich łańcuchów dostaw.
Z polskiej perspektywy warto patrzeć na ten spór jak w lustro. Hiszpania jest dziś jednym z głównych dostawców świeżych owoców i warzyw do naszego kraju. Jeśli sama coraz szerzej sięga po tańszy import spoza Unii, podobne napięcia mogą narastać również u nas, gdy polscy producenci będą musieli mierzyć się z coraz bardziej globalnym rynkiem.
Dla konsumenta kluczowe staje się świadome wybieranie produktów – nie tylko przez pryzmat ceny, lecz także pochodzenia, sezonowości i warunków, w jakich owoce powstały. Dla rolników w Hiszpanii i w Polsce przyszłość będzie zależeć w dużej mierze od tego, jak Unia Europejska ułoży zasady gry handlowej z krajami spoza wspólnoty oraz czy sieci handlowe będą gotowe płacić za lokalną produkcję więcej niż absolutne minimum.


