Hiszpania tonie w rekordowych deszczach: najwilgotniejsza zima od blisko pół wieku
Od przełomu grudnia i stycznia przez Półwysep Iberyjski przetoczyła się cała seria gwałtownych sztormów. Spadki ciśnienia, ściany deszczu, wezbrane rzeki i lawiny błotne w kilka godzin zmieniły krajobraz regionów, które na co dzień walczą raczej o każdą kroplę wody niż z jej nadmiarem.
Jedenaście sztormów w dwa miesiące
Według hiszpańskiej agencji meteorologicznej AEMET okres od końca grudnia do połowy lutego przyniósł aż jedenaście następujących po sobie sztormów. Seria ta sprawiła, że zima 2025/2026 zapisała się jako najbardziej deszczowa od 47 lat w oficjalnych pomiarach.
Hiszpania doświadcza obecnie zimy, w której miejscami w kilka dni spadło tyle deszczu, ile normalnie w ciągu całego roku.
W miejscowości Grazalema, znanej już wcześniej z wysokich sum opadów, deszcz niemal nie ustawał. Według meteorologów w bardzo krótkim czasie spadła tam roczna norma opadowa. Skutkiem były wezbrane rzeki, przepełnione zbiorniki retencyjne i osuwiska na górskich stokach.
Odcięte wioski i zniszczone drogi
Andaluzja pod wodą i błotem
Najbardziej dramatyczne relacje napływają z południa Półwyspu, zwłaszcza z Andaluzji. W czasie przejścia sztormu o nazwie Leonardo niektóre obszary otrzymały nawet 120 milimetrów deszczu w ciągu jednego dnia. To tak, jakby w kilka godzin skupiła się tam ulewa z całego miesiąca. Do tego dochodził huraganowy wiatr, miejscami dochodzący do 150 km/h.
W górskich wioskach położonych na zboczach Sierra Nevady spokojne potoki zamieniły się w rwące nurty niosące kamienie, błoto i gałęzie. W Bayacas mała, na co dzień niepozorna rzeka Chico wystąpiła z brzegów z taką siłą, że przerwała rury z wodą pitną i uszkodziła lokalną infrastrukturę. Mieszkańcy znaleźli się nagle w pułapce – otoczeni wodą, pozbawieni dostępu do bezpiecznego ujęcia wody.
W dolinie Guadalfeo woda wdarła się do domów i lekkich zabudowań w ciągu kilku minut. Część mostów nie wytrzymała naporu nurtu. Samochody zostały porwane przez fale lub zakopane w śliskim błocie. Ratownicy nie wszędzie dotarli na czas, bo wiele lokalnych dróg po prostu zniknęło pod wodą lub uległo osunięciom.
W niektórych wioskach ludzie najpierw własnymi siłami zabezpieczali domy workami z piaskiem i prowizorycznymi wałami, dopiero później docierały służby.
Podczas przejścia sztormu Leonardo życie straciły co najmniej dwie osoby, a setki mieszkańców musiały opuścić swoje domy z obawy przed osunięciami ziemi i kolejnymi falami wezbrań.
Systemy zaprojektowane na suszę, nie na powódź
Południowa Hiszpania ma zupełnie inne doświadczenia niż Europa Północna. W regionach liczących nawet 320 dni słonecznych w roku całe planowanie – od rolnictwa po budowę miast – podporządkowano oszczędzaniu wody i przetrwaniu długich, upalnych miesięcy letnich.
Powstały zbiorniki retencyjne, kanały nawadniające i sieci przesyłowe zaprojektowane tak, by zatrzymać wodę z rzadkich, ale intensywnych epizodów deszczowych. Tegoroczna zima pokazała, że infrastruktura, która sprawdza się w walce z suszą, słabo radzi sobie z serią gwałtownych powodzi.
- pękające rurociągi i sieci wodociągowe przeciążone falami błotnistej wody,
- drogi lokalne podmyte i dosłownie wyrwane z gruntu,
- mosty i przepusty, które nie wytrzymały zwiększonej przepustowości rzek,
- linie energetyczne i telekomunikacyjne uszkodzone przez osuwiska i silny wiatr.
W wielu miejscowościach to mieszkańcy pierwsi reagowali na niebezpieczeństwo. Ustawiali kamienie i worki z piaskiem, kopali tymczasowe rowy odwadniające, kierowali strumienie na pola zamiast w stronę domów. Dla wielu rodzin była to walka o dorobek życia.
Gleba nasycona wodą i „ukryte” szkody
Skutki rekordowej zimy nie kończą się na obrazach zatopionych ulic. Gleba, która przez lata wysychała i twardniała, dziś jest przesycona wodą jak gąbka. Traci zdolność wchłaniania kolejnych opadów, więc nawet umiarkowany deszcz szybko spływa po powierzchni, tworząc błotne lawiny.
Małe rzeki, które zwykle można przejść w kaloszach, zaczynają gwałtownie zmieniać swoje koryta. W ciągu jednej nocy strumień potrafi „przenieść się” o kilkanaście metrów, podmywając skarpy, ogrody i zabudowania gospodarcze. Dla rolników to długotrwały problem – pola są zryte przez wodę, część plonów gnije, drogi dojazdowe do gospodarstw są nieprzejezdne.
Region, który przez lata oszczędzał każdą kroplę wody, teraz doświadcza jej nadmiaru w formie niszczących fal.
Na wielu terenach rolniczych woda niesie też zanieczyszczenia: resztki nawozów, środków ochrony roślin, śmieci. Po ustąpieniu powodzi pozostaje warstwa osadu, która wymaga kosztownego uprzątnięcia, zanim ziemia ponownie nada się do uprawy.
Gdy skrajne zjawiska stają się codziennością
Coraz cieplejsze zimy i gwałtowniejsze ulewy
Naukowcy z AEMET podkreślają, że nie patrzą już na obecne wydarzenia jak na jednorazową anomalię. Hiszpania ma za sobą osiem kolejnych zim zaklasyfikowanych jako ciepłe lub bardzo ciepłe. Taka seria nie pojawiła się wcześniej w krajowych rekordach.
Cieplejsze powietrze może zatrzymać więcej pary wodnej. Gdy tworzą się układy niskiego ciśnienia, cały ten „magazyn” wilgoci w atmosferze uwalnia się w krótkim czasie. To powoduje opady o dużym natężeniu, które klasyczne systemy kanalizacji deszczowej po prostu nie są w stanie przyjąć.
Przedstawiciele hiszpańskiej agencji łączą intensywność sztormu Leonardo ze zmianami klimatycznymi. Podgrzane oceany oddają do atmosfery więcej energii i wilgoci. Potem ta energia powraca w postaci gwałtownych ulew, burz i porywistych wiatrów.
| Element pogodowy | Tradycyjna zima w Hiszpanii | Obecna zima |
|---|---|---|
| Temperatura | łagodna, z chłodniejszymi nocami | wyraźnie powyżej średniej wieloletniej |
| Opady | nieregularne, umiarkowane | krótkie, ale bardzo intensywne serie ulew |
| Sztormy | pojedyncze w sezonie | jedenaście silnych epizodów w dwa miesiące |
Nie tylko Hiszpania pod presją
Analogiczne zjawiska widać za zachodnią granicą Hiszpanii. Portugalski instytut meteorologiczny IPMA odnotował najwilgotniejszy luty od 47 lat. To sygnał, że cała zachodnia część Europy Południowej wchodzi w okres większej zmienności klimatycznej, z mocniej zaznaczonymi skrajnościami.
Prognozy na wiosnę wskazują dużą szansę na temperatury wyższe od normy. Hiszpanie mogą więc przeżyć sezon, w którym rekordowo mokra zima przechodzi niemal bez przerwy w gorące, długie miesiące. Taki scenariusz zwiększa ryzyko nagłych przejść: od powodzi do suszy w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Co oznacza hiszpańska zima dla reszty Europy?
Zmiana, którą widać dziś nad Półwyspem Iberyjskim, nie pozostaje lokalną ciekawostką meteorologiczną. Dla krajów takich jak Polska to ostrzeżenie, że systemy tworzone pod kątem „średnich” warunków pogodowych mogą nie wystarczyć w epoce coraz gwałtowniejszych zjawisk.
Hiszpańskie doświadczenia pokazują, jakie elementy wymagają przemyślenia na nowo:
- projektowanie miast z większą ilością terenów zielonych i powierzchni przepuszczalnych,
- modernizacja kanalizacji deszczowych, by radziły sobie z ulewami o dużym natężeniu,
- lepsze systemy wczesnego ostrzegania i komunikacji kryzysowej,
- planowanie zabudowy z uwzględnieniem ryzyka powodziowego i osuwisk.
Warto też pamiętać, że ten sam region kilka lat temu zmagał się z ekstremalną suszą, wysychającymi zbiornikami i ograniczeniami w zużyciu wody. Dziś część tych rezerwuarów jest zapełniona, ale nie oznacza to automatycznie bezpieczeństwa. Szybki napływ wody może uszkodzić tamy, skomplikować zarządzanie retencją i stworzyć nowe punkty kryzysowe.
Dla przeciętnego mieszkańca Europy Południowej oznacza to rosnącą nieprzewidywalność. Z jednej strony większa liczba deszczowych epizodów może chwilowo poprawić sytuację zasobów wodnych. Z drugiej – nasilone ulewy niszczą uprawy, infrastrukturę i domy, a odbudowa pochłania środki, które mogłyby zostać przeznaczone na adaptację do zmian klimatu.
Hiszpania przyzwyczaiła świat do obrazów wyschniętych rzek i brązowych, spękanych pól oliwnych. Tegoroczna zima dopisuje do tego kontrastową scenę – rwące potoki, brudne fale przecinające białe miasteczka i rosnącą świadomość, że w epoce gwałtownych zjawisk pogodowych nawet kraj słońca musi nauczyć się żyć z nadmiarem wody.


