Gdzie we Francji zrobisz najtańsze zakupy? Nowa mapa zaskakuje
Nowe dane z francuskich supermarketów pokazują, że miejsce zamieszkania może zmienić wysokość rachunku za zakupy o kilkadziesiąt procent.
Analiza tysięcy sklepów z całej Francji ujawniła wyraźny podział kraju na regiony tańsze i droższe. Najbardziej korzystne ceny nie są tam, gdzie wielu Polaków jeżdżących do Francji mogłoby się ich spodziewać, a wielkie metropolie wypadają wyjątkowo słabo.
Ogólnokrajowe badanie cen: co dokładnie sprawdzono
Francuskie media publiczne, bazując na danych firmy analitycznej współpracującej z NielsenIQ, przejrzały ceny w ponad 6,6 tys. supermarketów z usługą drive. Chodzi o sklepy, w których zamawia się zakupy online, a odbiera je gotowe do zapakowania w specjalnym punkcie.
Do porównania użyto wskaźnika „Distriprix”. To narzędzie, które zestawia ceny z poszczególnych sklepów z uśrednioną stawką rynkową, wyliczaną dla całej Francji.
Każdy sklep otrzymuje wynik pokazujący, o ile jego koszyk jest tańszy lub droższy od średniego poziomu w kraju. To nie pojedyncza promocja, tylko ogólny poziom cen.
Warto zauważyć, że badanie nie obejmuje wszystkich sieci. Z bazy wypadły sklepy bez usługi drive, w tym część popularnych dyskontów. Mapa cen pokazuje więc przede wszystkim sytuację w dużych sieciach ogólnospożywczych: hipermarketach, supermarketach i sklepach typu convenience.
Najtańsze zakupy? Północny zachód Francji na prowadzeniu
Z analizy wyłania się jeden wyraźny zwycięzca: północno-zachodnia część kraju. To tam przeciętny rachunek za pełny koszyk codziennych produktów jest najniższy.
Bretania i Vendée błyszczą na mapie cen
Szczególnie dobrze wypadają liczne gminy w Bretanii. Wspomniane w raporcie wspólnoty samorządowe wokół Châteaugiron czy Poher (region Carhaix-Plouguer) należą do najtańszych w całym kraju. W tych obszarach koszyk jest wyraźnie poniżej średniej dla Francji.
Korzyści widzą też mieszkańcy części departamentu Vendée w sąsiednim regionie Kraj Loary. Tamtejsze sklepy również trzymają ceny niższe niż przeciętne.
Specjaliści od handlu wskazują kilka wspólnych cech tych terenów:
- stosunkowo niski koszt gruntów pod sklepy i magazyny,
- bliskość silnego przemysłu spożywczego,
- duża konkurencja między różnymi sieciami handlowymi.
Niedrogie działki oznaczają niższe czynsze, a bliskość zakładów produkcyjnych – mniejsze koszty transportu. Te elementy dają sieciom większy margines do obniżania cen, zwłaszcza gdy w okolicy działa kilka mocnych graczy rywalizujących o tych samych klientów.
Tam, gdzie supermarkety ostro walczą o klienta, a koszty działania nie są wysokie, przewagę zyskuje osoba robiąca zakupy – rachunek na kasie realnie spada.
Duże miasta płacą więcej: miejska wygoda ma swoją cenę
Na przeciwnym biegunie znalazły się gęsto zaludnione aglomeracje. To w nich poziom cen jest wyraźnie wyższy niż w mniejszych miejscowościach czy na terenach wiejskich.
Sklepy osiedlowe windują średnią
Kluczowa różnica między miastem a prowincją dotyczy struktury handlu. W metropoliach ogromną rolę odgrywają małe sklepy osiedlowe, często pod tymi samymi szyldami co hipermarkety, ale z inną polityką cenową.
Takie punkty działają w centrach miast, w pobliżu biurowców i bloków. Mają ograniczoną powierzchnię i mniejszy wolumen sprzedaży. Stałe koszty – czynsz, pensje, energia – rozkładają się na mniejszą liczbę sprzedanych produktów. Sieci próbują to nadrobić, podnosząc ceny.
Eksperci od rynku spożywczego podkreślają, że sieci osiedlowe z definicji nie osiągają takich obrotów jak duże markety. Skutkuje to mniejszą możliwość nacisku na dostawców, a w konsekwencji wyższymi cenami dla klienta końcowego.
W Paryżu, Lyonie, Tuluzie czy Nicei to właśnie gęsta sieć takich punktów podnosi uśredniony poziom cen. Mieszkańcy płacą więc nie tylko za produkty, ale także za bliskość sklepu i oszczędność czasu.
Miejska wygoda – sklep kilka kroków od domu, otwarty do późna – oznacza zwykle wyższy rachunek za ten sam koszyk produktów niż w hipermarkecie na obrzeżach.
Paryż – osobny rynek z własnymi zasadami gry
Stolica Francji wyróżnia się nawet na tle innych dużych miast. Nawet gdy porównuje się wyłącznie supermarkety i hipermarkety, poziom cen w Paryżu jest zazwyczaj wyższy niż w reszcie kraju.
Sieci handlowe bardzo precyzyjnie dostosowują ofertę do lokalnej rzeczywistości. Znaczenie ma tu zarówno profil klienta, jak i natężenie konkurencji w konkretnej dzielnicy.
Analizy francuskiego urzędu statystycznego pokazują kilka głównych przyczyn wysokich cen w stolicy:
| Czynnik | Wpływ na ceny |
|---|---|
| Bardzo drogie nieruchomości | wyższe czynsze dla sklepów, przerzucane na klienta |
| Dłuższe godziny otwarcia | wyższe koszty pracy i energii |
| Wyższe zarobki mieszkańców | większa tolerancja na droższe produkty, zwłaszcza premium |
| Silna obecność sklepów osiedlowych | podwyższony poziom średnich cen w całej aglomeracji |
Dla wielu Polaków odwiedzających Paryż różnica jest mocno odczuwalna: zarówno w kawiarniach, jak i w zwykłych supermarketach rachunki potrafią zaskoczyć, szczególnie w porównaniu z mniejszymi francuskimi miastami.
Wyspy i terytoria zamorskie jeszcze droższe niż stolica
Badanie z użyciem wskaźnika „Distriprix” obejmowało Francję kontynentalną i Korsykę, ale nie dotyczyło terytoriów zamorskich. Dane statystyczne pokazują, że tam poziom cen rośnie jeszcze mocniej.
Przy porównaniu typowego koszyka żywności kupowanego w metropolii, w niektórych regionach zamorskich różnice sięgają nawet powyżej 50 procent. Przyczyną są m.in. koszty transportu, większa zależność od importu i mniejsza liczba konkurujących sieci.
Mieszkaniec wyspy płaci często o połowę więcej za ten sam koszyk produktów niż osoba z małego miasteczka w Bretanii, mimo że zarobki wcale nie są tam wyższe.
Dlaczego ta mapa cen jest ważna także dla polskiego czytelnika
Z pozoru to czysto francuska historia, ale mechanizmy stojące za różnicami cen są bardzo podobne w całej Europie, również w Polsce. Wystarczy porównać rachunek z dyskontu na obrzeżach Lublina czy Rzeszowa z cenami w małym sklepie w centrum Warszawy.
W wielu krajach, w tym we Francji, ostateczną cenę w sklepie kształtują głównie:
- koszt gruntu i nieruchomości,
- gęstość konkurencji,
- profil mieszkańców danej dzielnicy czy regionu,
- dostęp do logistycznie wygodnych źródeł dostaw,
- udział sklepów małoformatowych w strukturze sprzedaży.
Dla osób planujących wyjazd do Francji – czy to na wakacje, czy do pracy sezonowej – ta mapa ma bardzo praktyczny wymiar. Wynika z niej jasno, że zakupy w mniejszym mieście lub w hipermarkecie poza centrum mogą obniżyć koszty pobytu o kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt euro tygodniowo.
Dobrze też pamiętać o jednym: sieci regularnie dopasowują ceny nie tylko do regionu, ale nawet do konkretnej dzielnicy. Tam, gdzie mieszkańcy zarabiają więcej i rzadziej jeżdżą na duże zakupy samochodem, łatwiej zaakceptować wyższe ceny w małym sklepie pod domem. W tańszych regionach klienci są znacznie bardziej wrażliwi na każdy grosz, a konkurencja na billboardach i w gazetkach promocyjnych jest ostrzejsza. To właśnie w takich miejscach, jak północny zachód Francji, zyskuje klient z koszykiem, nie tylko sieci handlowe.


