Dlaczego w nowych autach widzimy gorzej niż kiedyś? Eksperci biją na alarm

Dlaczego w nowych autach widzimy gorzej niż kiedyś? Eksperci biją na alarm
Oceń artykuł

Nowoczesne auta kuszą ekranami, asystentami jazdy i gwiazdkami w testach, a jednocześnie sprawiają, że kierowcy… widzą coraz mniej.

Kierowcy coraz częściej opisują podobne wrażenie: siedzą wysoko, czują się bezpiecznie, otacza ich elektronika, ale przy skręcie w lewo albo wyjeździe z krzyżówki nagle mają poczucie, że pole widzenia dramatycznie się kurczy. Przednia szyba wydaje się mała, słupki przy szybie ogromne, a maska tak długa, jakby kończyła się dopiero przy pasach.

Nowoczesny design kontra pole widzenia kierowcy

Z badań prowadzonych na setkach współczesnych modeli wynika jasno: w wielu nowych samochodach bezpośrednia widoczność dookoła kabiny jest po prostu gorsza niż w starszych konstrukcjach. Najmocniej cierpią duże, wysokie i ciężkie auta, zwłaszcza te o nadwoziu zbliżonym do SUV-ów, vanów i rodzinnych „dostawczaków” przerobionych na osobowe.

Główne winowajczynie to rozwiązania stylizacyjne i konstrukcyjne:

  • mocno poszerzone przednie słupki przy szybie, wypełnione stalą i poduszkami powietrznymi,
  • mocno pochylona przednia szyba, która wizualnie „ucieka” daleko do przodu,
  • wysoka linia bocznych okien i coraz węższe oszklenie,
  • masywne przody nadwozia i wydłużone maski,
  • w niektórych modelach – podwójny przedni słupek z dodatkowym wzmocnieniem.

W testach organizacje takie jak ADAC montują kamerę w miejscu oczu kierowcy i tworzą pełną panoramę 360 stopni. Następnie mierzą, jak duże fragmenty otoczenia giną za każdym słupkiem. Najczęściej najbardziej krytyczna okazuje się lewa strona – dokładnie ta, z której na skrzyżowaniach nadjeżdżają pojazdy z pierwszeństwem.

W wielu nowych autach część otoczenia po prostu znika za słupkami, a kierowca nawet nie zdaje sobie sprawy, że w tym „kawałku niczego” znajduje się rowerzysta, motocyklista albo małe dziecko.

Kontrast świetnie widać przy porównaniu konkretnych modeli. Małe miejskie auta z prostą szybą, cienkimi słupkami i dużą powierzchnią szkła wciąż potrafią zapewnić odczuwalnie lepszą przejrzystość. Tymczasem w większych konstrukcjach udział widocznego z kabiny fragmentu drogi tuż przed maską potrafił spaść z około dwóch trzecich do mniej niż jednej trzeciej w ciągu jednej generacji modelu. Dla kierowcy oznacza to, że osoba lub przeszkoda stojąca tuż przed samochodem może być praktycznie niewidoczna.

Kiedy auto ma plecy jak ściana

Problem nie kończy się na przedzie. W części nowych modeli tylna kanapa jest ustawiona wyżej niż dawniej, a tylna część nadwozia jest wysoka i szeroka. W efekcie w lusterku wstecznym kierowca widzi głównie zagłówki i fragment klapy bagażnika, a nisko położone obiekty za autem znikają całkowicie.

W praktyce oznacza to, że małe dziecko, pies, niski słupek albo rower pozostawiony za samochodem podczas cofania mogą pozostać zupełnie niewidoczne. Kamera cofania trochę pomaga, lecz jej obraz ogranicza się do wybranego kadru, a brud, deszcz czy śnieg potrafią skutecznie obniżyć użyteczność takiego systemu.

Przy wysokiej tylnej części nadwozia i podniesionej kanapie auto tworzy za sobą strefę, w której pieszy albo dziecko mogą dosłownie zniknąć z pola widzenia kierowcy.

Co mówią statystyki wypadków

Analizy przeprowadzone na podstawie danych z dróg pokazują, że ograniczona widoczność nie jest tylko teoretycznym dyskomfortem. To realny czynnik zwiększający ryzyko ciężkich kolizji, zwłaszcza poza terenem zabudowanym i na skrzyżowaniach.

W Niemczech około jedna czwarta wszystkich poważniejszych wypadków poza miastem to właśnie zderzenia przy włączaniu się do ruchu, przejeżdżaniu przez skrzyżowanie lub podczas skrętu. Setki osób giną co roku, a tysiące odnoszą ciężkie obrażenia. Z analiz wynika, że w dużej części tych zdarzeń kierowca po prostu nie dostrzegł pierwszeństwa – zwykle pojazdu nadjeżdżającego z lewej strony, krótką chwilę zasłoniętego przez słupek.

Najbardziej narażeni są:

  • rowerzyści – znikają w wąskiej strefie między słupkiem i lusterkiem,
  • motocykliści – ich sylwetka jest węższa, więc łatwiej giną w cieniu słupka,
  • piesi – szczególnie przy przechodzeniu przed lub za samochodem,
  • kierowcy niższych aut – przy zderzeniu z masywnym przodem dużego pojazdu.

Badania wykonane w Stanach Zjednoczonych pokazały, że na wielu nowoczesnych skrzyżowaniach pieszy lub rowerzysta może zostać w całości zasłonięty przez przedni słupek, mimo że znajduje się zaledwie kilka metrów od auta. W tym samym czasie w statystykach widać mocny wzrost liczby ofiar wśród niezmotoryzowanych uczestników ruchu – zarówno przechodniów, jak i osób na rowerach.

Osobny sygnał alarmowy wysłały analizy europejskie. Wykazały, że już dziesięciocentymetrowe zwiększenie wysokości maski samochodu istotnie podnosi ryzyko śmierci osoby potrąconej przed autem – niezależnie od tego, czy jest to pieszy, rowerzysta czy inny kierowca w niższym samochodzie. Wysoka, twarda przednia krawędź pojazdu uderza bowiem w kluczowe partie ciała, częściej powodując urazy nieodwracalne.

W wielu dużych SUV-ach maska jest tak wysoka, że dorosły człowiek stojący tuż przed zderzakiem ledwo wystaje ponad linię widoku, a małe dziecko znika całkowicie z perspektywy kierowcy.

Elektronika pomaga, ale nie zastąpi szyby

Producenci chętnie podkreślają, że rosnącym słupkom i wysokim maskom towarzyszą coraz lepsze systemy asystujące: kamery 360 stopni, czujniki parkowania, radary czy automatyczne hamowanie awaryjne. Te rozwiązania rzeczywiście mogą uratować życie w wielu sytuacjach, ale eksperci przypominają, że nie zwalniają projektantów z dbałości o podstawowe pole widzenia z kabiny.

Instytucje testujące auta traktują bezpośrednią widoczność jako cechę stałą, działającą zawsze – niezależnie od tego, czy kamera jest czysta, czy oprogramowanie nie „zawiesiło się” i czy kierowca włączył odpowiedni tryb. Sugerują, by systemy elektroniczne były dodatkiem, a nie „łatą” na projekt nadwozia, który sam w sobie utrudnia obserwację otoczenia.

Jak kierowca może poprawić sytuację

Choć większość decyzji zapada w biurach projektowych, kierowca nie jest całkowicie bezradny. Organizacje motoryzacyjne zalecają, by już na etapie wyboru auta poświęcić kilka minut wyłącznie na sprawdzenie widoczności. Nie tylko szyb, ale i słupków, kształtu maski czy tylnej części nadwozia.

Dobry test w salonie wygląda prosto:

  • Usiądź za kierownicą i ustaw fotel dokładnie tak, jak planujesz jeździć na co dzień.
  • Spójrz przed siebie, w lewo i prawo, jakbyś stał na skrzyżowaniu. Zwróć uwagę, co ginie za słupkiem.
  • Oceń widok w lusterku wstecznym i w lusterkach bocznych – czy widzisz krawędzie auta i otoczenie, czy raczej zagłówki i plastik.
  • Poproś sprzedawcę, żeby przeszedł przed autem i za autem na różnych odległościach. Obserwuj, w którym momencie zniknie Ci z pola widzenia.
  • Po zakupie samochodu warto wyrobić w sobie nawyk aktywnej pracy głową i tułowiem. Chodzi o świadome „wyglądanie” zza słupków, zwłaszcza podczas skrętów, wyjeżdżania z podporządkowanej czy ruszania spod świateł. W praktyce, lekkie wychylenie do przodu lub w bok potrafi odsłonić fragment drogi, którego siedząc nieruchomo, zwyczajnie nie widzimy.

    Przy każdym ruszaniu ze skrzyżowania warto wykonać krótki, kontrolny ruch głową: zajmuje to sekundę, a może zadecydować, czy zauważymy rowerzystę zasłoniętego przez słupek.

    Czego mogą się nauczyć producenci

    Rosnąca liczba badań i testów zaczyna wywierać presję na producentów. Organizacje zajmujące się bezpieczeństwem ruchu drogowego domagają się, by widoczność z kabiny stała się tak samo ważnym kryterium jak wyniki zderzeń czołowych czy bocznych.

    Proponowane kierunki zmian to między innymi:

    Obszar Proponowane działanie
    Przednie słupki zoptymalizowanie kształtu, stosowanie lżejszych materiałów, cofnięcie ich względem kierowcy, aby zmniejszyć martwe pola
    Wysokość maski wprowadzenie limitu regulacyjnego, np. około 85 cm, tak by kierowca widział więcej przestrzeni tuż przed autem
    Powierzchnia szyb utrzymanie odpowiedniej wysokości bocznych okien i tylnej szyby, unikanie „strzelnic” zamiast okien
    Ocena nowych modeli włączenie testów widoczności do systemów ocen bezpieczeństwa, obok testów zderzeniowych i elektronicznych asystentów

    Jednocześnie rośnie znaczenie segmentu dużych SUV-ów, których udział w sprzedaży w Europie w kilkanaście lat urósł kilkukrotnie. To właśnie one najczęściej łączą wysoką maskę, szerokie słupki i małe szyby z deklarowaną „rodzinną praktycznością”. Eksperci proponują, by regulacje szły w stronę ograniczania skrajnych rozmiarów przodów takich aut, zanim cała flota na drogach stanie się dla pieszych zbyt „nieprzezroczysta”.

    Na co zwrócić uwagę, wybierając nowe auto

    Osoba, która kupuje dziś samochód, może świadomie postawić widoczność obok spalania czy ceny. W praktyce lepiej wypadają auta niższe, o bardziej klasycznych proporcjach, z większymi szybami i cieńszymi słupkami. Nierzadko starszy, prostszy technicznie model oferuje bardziej komfortową obserwację otoczenia niż najnowszy modny SUV naszpikowany ekranami.

    Dobrym tropem jest też zwrócenie uwagi na to, jak nisko kończy się przednia szyba, czy da się precyzyjnie wyczuć przedni i tylny narożnik auta oraz czy w lusterkach łatwo zlokalizować rowerzystę na sąsiednim pasie. A jeśli auto ma bogaty zestaw kamer i czujników, warto nauczyć się ich używać, ale jednocześnie traktować je jako drugą linię obrony, a nie podstawowe „oczy”.

    Dla wielu kierowców zaskoczeniem bywa to, jak dużo zmienia ich własny wzrost. Osoba niska, siedząca niżej, będzie miała inne martwe pola niż wysoka. Przy zakupie dobrze więc sprawdzić kilka ustawień fotela i kierownicy, a potem wybrać takie, które daje możliwie szeroki obraz otoczenia – nawet kosztem odrobiny wygody.

    Nowe auta, stare odruchy i rosnące ryzyko

    Samochody zmieniły się ogromnie w ostatnich latach, za to ludzkie przyzwyczajenia przy kierownicy – już znacznie mniej. Wsiadając do nowego, wysokiego auta, wielu kierowców zachowuje się tak, jakby widziało tyle samo drogi przed i obok siebie, co w starym kompakcie. Tymczasem różnice w martwych polach bywają gigantyczne.

    Świadome korzystanie z lusterek, delikatne „wyglądanie” zza słupków, ostrożniejsze ruszanie ze skrzyżowań i większa uwaga przy cofaniu mogą realnie ograniczyć ryzyko. A jeśli kolejne raporty będą jasno pokazywać, że rosnące auta prowadzą do rosnącej liczby ofiar wśród pieszych i rowerzystów, producenci i decydenci prawdopodobnie zostaną zmuszeni do zmiany kursu. Do tego czasu kierowcom pozostaje łączenie zdrowego rozsądku z techniką jazdy i ostrożnym podejściem do wszystkich „modnych” rozwiązań, które zabierają z kabiny to, co najcenniejsze – szerokie, klarowne pole widzenia.

    Prawdopodobnie można pominąć