Dlaczego otwarta puszka sardynek w lodówce to proszenie się o kłopoty
Otwarte sardynki w puszce „czekające” w lodówce na później brzmią wygodnie, ale w praktyce mogą skończyć się kłopotem.
Metal, zimno i czas nie są dobrym zestawem dla tłustej ryby. Z pozoru bezpieczny patent na przechowywanie resztek może zepsuć smak, a w skrajnych przypadkach zagrozić zdrowiu. Sprawdź, jak naprawdę obchodzić się z konserwą po otwarciu.
Dlaczego trzymanie otwartej puszki w lodówce to zły pomysł
Póki puszka jest nienaruszona, jej wnętrze pozostaje praktycznie jałowe. W środku panują warunki, w których bakterie nie mają szansy się rozwijać. Cała magia trwa jednak tylko do momentu, gdy pociągniesz za zawleczkę.
Po otwarciu do środka dostaje się powietrze, wilgoć oraz mikroorganizmy z otoczenia. Włożenie takiej puszki do lodówki zwalnia ich rozwój, ale go nie zatrzymuje. Chłód opóźnia problemy, nie rozwiązuje ich.
Silnie tłuste ryby w otwartej puszce są szczególnie wrażliwe: psują się szybciej, zmieniają smak, a ich przechowywanie w metalu zwiększa ryzyko kłopotów żołądkowych.
Co dzieje się z metalem i tłuszczem w sardynek
Metalowa puszka po otwarciu nie ma już tej samej ochrony co zamknięta konserwa. Kontakt z zimnym powietrzem lodówki, a często też z kwaśnym sosem (np. z dodatkiem cytryny czy pomidorów), sprzyja powolnej korozji. Zmiany zwykle są niewidoczne gołym okiem, ale ich skutki łatwo wyczuć na języku.
Tłuszcz w sardynkach należy do najbardziej wrażliwych składników. Pod wpływem tlenu zaczyna się utleniać, czyli jełczeć. Im dłużej ryba leży w otwartej puszce, tym większa szansa na:
- dziwny, „metalicznawy” posmak,


