40 tysięcy chętnych na „pralkę do ludzi”. Tak działa kapsuła Mirai

40 tysięcy chętnych na „pralkę do ludzi”. Tak działa kapsuła Mirai
4.2/5 - (43 votes)

Niewielka kapsuła, 15 minut w środku i wychodzisz czysty, suchy oraz zrelaksowany – brzmi jak science fiction, a już przyciąga tłumy.

Japońska maszyna Mirai Human Washing Machine, nazywana potocznie „pralką do ludzi”, stała się sensacją Expo w Osace. To futurystyczna kabina, która myje ciało mikro bąbelkami wody, suszy, a przy okazji analizuje nastrój użytkownika za pomocą AI i czujników biometrycznych. Zainteresowanie jest tak duże, że na testy zgłosiło się już ponad 40 tysięcy osób.

„Pralka do ludzi”: jak wygląda kąpiel w kapsule Mirai

Na pierwszy rzut oka Mirai bardziej przypomina kabinę statku kosmicznego niż łazienkowy sprzęt. To zamknięta kapsuła o długości około 2,3 metra. Użytkownik kładzie się w środku, pokrywa się zamyka, a resztę robi automat.

Cały cykl trwa około kwadransa. W tym czasie dzieje się kilka procesów naraz:

  • delikatne mycie ciała wodą z mikro bąbelkami pod kontrolą komputera,
  • utrzymywanie stałej temperatury ok. 38°C,
  • suszenie ciała po zakończeniu mycia,
  • generowanie obrazu i dźwięku dopasowanego do nastroju użytkownika.

Kluczową rolę odgrywają tu mikro bąbelki – bardzo drobne pęcherzyki wody pod ciśnieniem, które docierają do zagłębień skóry i usuwają zanieczyszczenia bez użycia tradycyjnej gąbki czy silnego tarcia. Producent zapewnia, że taki sposób mycia ma być łagodniejszy niż klasyczny prysznic, a przy tym skuteczny.

Mirai w 15 minut myje, suszy i serwuje seans relaksacyjny, a użytkownik nic nie musi robić poza wejściem do kapsuły.

AI sprawdza nastrój i dobiera relaks

Mirai nie jest tylko automatyczną wanną. W kapsule umieszczono czujniki biometryczne, które monitorują m.in. oddech, tętno i napięcie mięśni. Dane trafiają do systemu opartego na AI, który ma rozpoznawać stan emocjonalny osoby w środku.

Na tej podstawie maszyna dobiera:

  • rodzaj muzyki – spokojną, energetyczną lub neutralną,
  • projekcje świetlne i wizualizacje na wbudowanych ekranach,
  • intensywność i charakter cyklu mycia oraz suszenia.

Efekt ma bardziej przypominać sesję w kapsule relaksacyjnej niż zwykłe „wejście pod prysznic”. Zwyczajny obowiązek higieniczny zamienia się w 15-minutowy rytuał odcięcia od bodźców zewnętrznych, który część osób może kojarzyć z wyciszeniem w spa.

40 tysięcy zgłoszeń na testy jednej maszyny

Mirai została pokazana na Expo w Osace i błyskawicznie przyciągnęła media oraz odwiedzających. Według danych przytoczonych w japońskiej prasie, na możliwość wejścia do kapsuły zgłosiło się ponad 40 tysięcy osób. To jak kolejka po nowego iPhone’a, tylko że tym razem chodzi o kąpiel.

Duże zainteresowanie sprawiło, że japońska sieć Yamada Holdings zdecydowała się wprowadzić kapsułę do swojego flagowego sklepu w Tokio. Mirai ma być tam dostępna do testów, ale to wciąż bardziej demonstracja przyszłości niż produkt dla przeciętnego klienta.

Dla kogo taka maszyna ma największy sens

Choć na pierwszy plan przebija się efekt „gadżetu z przyszłości”, projektanci wskazują na bardzo konkretne zastosowania. Automatyzacja mycia ciała może mieć duże znaczenie w opiece nad osobami, które nie są samodzielne.

Szczególnie chodzi o:

  • seniorów z ograniczoną mobilnością,
  • pacjentów leżących,
  • osoby wymagające długoterminowej opieki domowej,
  • placówki opiekuńcze i rehabilitacyjne.

W takich miejscach kąpiel często wymaga udziału kilku opiekunów. To bywa krępujące dla podopiecznego i czasochłonne dla personelu. Kapsuła, która przejmuje większość czynności, może zwiększyć poczucie prywatności chorego i odciążyć opiekunów. W teorii skraca też czas zabiegów pielęgnacyjnych, co w starzejących się społeczeństwach ma duże znaczenie.

Automatyczna kapsuła higieniczna nie jest tylko futurystyczną zabawką. Dla części pacjentów to może być realny zastrzyk samodzielności i komfortu.

Zapierająca dech cena: kilkaset tysięcy euro

Na drodze do popularyzacji Mirai stoi jeden, za to ogromny problem: koszt zakupu. Według publikacji z Japonii urządzenie wyceniono na około 60 milionów jenów, co przekłada się na mniej więcej 327 tysięcy euro.

Producent podkreśla, że kapsuła zużywa mniej wody niż tradycyjna kąpiel. Dane wyglądają tak:

Rodzaj kąpieli Średnie zużycie wody Szacunkowy koszt jednego użycia
klasyczna wanna ok. 200 litrów ok. 0,87 euro
kapsuła Mirai ok. 120 litrów ok. 0,52 euro

Różnica to około 0,35 euro oszczędności na jednym cyklu. Brzmi rozsądnie, dopóki nie przeliczy się tego na czas potrzebny, aby zwrócił się koszt zakupu samej kapsuły. Według wyliczeń przytaczanych w japońskiej prasie, przy takim poziomie oszczędności urządzenie zwróciłoby się po… kilkunastu tysiącach lat ciągłego używania.

To jasno pokazuje, że Mirai nie jest produktem do domowej łazienki, tylko sprzętem badawczym, demonstratorem technologii albo rozwiązaniem dla bardzo wyspecjalizowanych ośrodków medycznych i luksusowych spa, gdzie liczy się nie tylko ekonomia, ale też wyjątkowość oferty.

Powrót do wizji sprzed pół wieku

Sam pomysł, by „prać” ciało w automatycznej kapsule, nie narodził się wczoraj. Już w 1970 roku, również w Osace, firma Sanyo Electric pokazała w pełni zautomatyzowaną wannę ultradźwiękową, która miała myć, masować i suszyć ciało w kilkanaście minut. Wtedy było to raczej futurystyczne marzenie – koncepcja nigdy nie trafiła na rynek masowy.

Dziś technologia jest znacznie dalej. Kompaktowe czujniki biomedyczne, tańsze systemy sterowania, rozwój AI i lepsze materiały sprawiają, że budowa takiej kapsuły jest realna. Mirai to w pewnym sensie spóźnione spełnienie tamtej dawnej wizji, tylko w wersji znacznie bardziej zaawansowanej.

Jak daleko chcemy oddać codzienność w ręce maszyn

Za „pralką do ludzi” kryje się jeszcze jedna, mniej oczywista kwestia. Wraz z Mirai pojawia się pytanie, ile codziennych czynności oddamy technice. Mycie ciała to jedna z najbardziej intymnych, osobistych aktywności. Dla części osób perspektywa oddania jej w ręce automatu będzie wygodą, dla innych – przekroczeniem wewnętrznej granicy.

Japonia od lat rozwija technologie, które mają dyskretnie towarzyszyć w codziennym życiu: od toalet z dziesiątkami funkcji po roboty asystujące seniorom. Mirai idealnie wpisuje się w tę filozofię – zamiast spektakularnego robota z filmów science fiction otrzymujemy urządzenie, które ma po prostu „załatwić” kąpiel.

Z drugiej strony rośnie obawa przed nadmiarem automatyzacji. Jeżeli maszyna wykona za nas pracę, zadba o dom, a teraz jeszcze umyje ciało, to gdzie w tym wszystkim miejsce na zwyczajną codzienną rutynę, która wielu osobom daje poczucie normalności i kontroli nad własnym życiem?

Co może z tego wyniknąć w praktyce

Dla polskiego czytelnika Mirai jest przede wszystkim ciekawostką z pogranicza high-tech i lifestyle’u, ale część rozwiązań z takiej kapsuły może z czasem trafić do zwykłych łazienek. Już teraz producenci kabin prysznicowych eksperymentują z:

  • systemami aromaterapii sterowanej aplikacją,
  • panelami multimedialnymi w ścianach prysznica,
  • dokładną kontrolą temperatury i ciśnienia wody,
  • czujnikami kontrolującymi zużycie wody i energii.

Innym kierunkiem mogą być proste, częściowo zautomatyzowane stanowiska higieniczne w domach opieki czy szpitalach, które wykorzystują wodne mikro bąbelki i inteligentne sterowanie, ale są znacznie tańsze i bardziej otwarte niż pełna kapsuła. W takich miejscach liczy się szybkość działania, bezpieczeństwo i zmniejszenie obciążenia dla personelu – a technologia znana z Mirai może tu być bazą do tworzenia praktycznych rozwiązań.

Warto też pamiętać o jednym ryzyku. Im bardziej zaawansowane urządzenie, tym większa zależność od serwisu, oprogramowania i zasilania. Awaria zwykłego prysznica to kłopot, ale często do obejścia. Awaria w pełni automatycznej kapsuły higienicznej może unieruchomić całe stanowisko opieki. Dlatego najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższe lata to stopniowe przejmowanie pojedynczych funkcji z takich futurystycznych projektów, a nie nagła zamiana każdej łazienki w „pralkę do ludzi”.

Prawdopodobnie można pominąć