Elektryki z „dodatkowym bakiem”. Czy auta z wydłużonym zasięgiem zdominują drogi?
Auta elektryczne miały raz na zawsze pogrzebać silniki spalinowe, a tymczasem wraca hybrydowa koncepcja, którą wielu już skreśliło.
Najważniejsze informacje:
- Pojazdy EREV są napędzane wyłącznie silnikiem elektrycznym, podczas gdy silnik spalinowy działa tylko jako generator prądu.
- Technologia EREV zwiększa łączny zasięg pojazdu nawet do 1500 km przy regularnym tankowaniu.
- Brak regularnego ładowania z gniazdka sprawia, że zużycie paliwa w EREV jest porównywalne z tradycyjnymi autami spalinowymi.
- Rynek chiński jest liderem w adaptacji samochodów typu EREV.
- W Stanach Zjednoczonych EREV cieszą się dużym zainteresowaniem nabywców SUV-ów i pick-upów.
- Inżynierowie są podzieleni co do przyszłości EREV, traktując je często jako rozwiązanie przejściowe przed pełną elektryfikacją.
Producenci zauważyli, że sama wizja zasięgu elektryka wciąż stresuje kierowców przyzwyczajonych do zwykłych stacji paliw. Dlatego coraz odważniej stawiają na pojazdy na prąd z małym silnikiem spalinowym w roli „agregatu prądotwórczego”. To nie jest klasyczna hybryda – koła napędza wyłącznie silnik elektryczny, a jednostka benzynowa służy jedynie do doładowania akumulatora, gdy ten się wyczerpie.
Co to właściwie jest auto elektryczne z wydłużonym zasięgiem
Samochód elektryczny z wydłużonym zasięgiem (często oznaczany skrótem EREV) łączy dwa światy. Na co dzień jeździ jak zwykły elektryk: cichy, dynamiczny, ładowany z gniazdka. Gdy bateria spadnie do niskiego poziomu, do gry wchodzi niewielki silnik benzynowy, który nie napędza kół, lecz pracuje jak generator.
EREV to auto, w którym koła napędza wyłącznie silnik elektryczny, a spalinowy działa tylko jak przenośna elektrownia doładowująca akumulator w trakcie jazdy.
W praktyce kierowca ma dwa źródła energii: prąd z ładowarki i paliwo z dystrybutora. Na samej baterii można przejechać w zależności od modelu mniej więcej od 150 do około 300 km. Po tym przebiegu jednostka benzynowa zaczyna generować prąd, dzięki czemu łączny zasięg całego auta potrafi sięgnąć nawet około 1500 km, oczywiście przy regularnym tankowaniu.
Dlaczego koncept wraca, choć wcześniej nie wypalił
Pierwsze podejście do takiej konstrukcji nie zachwyciło rynku. Przykładowo Fisker Karma czy specjalna wersja BMW i3 z generatorem spalinowym nie osiągnęły dużej sprzedaży. Klienci nie byli jeszcze gotowi na taką nowinkę, ładowarek było mało, a same auta – drogie i niszowe.
Teraz sytuacja wygląda inaczej. Auta na prąd przestały być egzotyką, ale wielu kierowców nadal boi się wyjazdu w trasę w pełni elektrykiem. Nie każdy ma zaufanie do gęstości sieci szybkich ładowarek, nie każdy ma możliwość ładowania w garażu czy pod blokiem. EREV uderza w ten konkretny lęk: daje komfort elektryka w mieście i spokój silnika spalinowego w długiej podróży.
Chiny pokazują, że to się sprzedaje
Krajem, który najmocniej przyjął tę koncepcję, są Chiny. Tamtejsi klienci wchłonęli już miliony takich aut, a lokalne marki uczyniły z nich fundament swojego biznesu. Jedna z nich zbudowała całą ofertę wokół dużych SUV-ów z wydłużonym zasięgiem, celując w rodziny i kierowców pokonujących bardzo długie dystanse.
Rynek chiński pokazał producentom z reszty świata, że samochód na prąd z generatorem paliwowym potrafi stać się produktem masowym, a nie tylko ciekawostką.
Takie wyniki sprzedaży działają na wyobraźnię globalnych koncernów. Szczególnie zainteresowani są Amerykanie, mocno przywiązani do ogromnych pick-upów i SUV-ów, gdzie masa i opór powietrza drenują zwykłe baterie w błyskawicznym tempie.
Dlaczego Ameryka kocha „plan B” pod maską
W Stanach Zjednoczonych ogromne odległości i słabiej rozwinięta sieć ładowarek poza dużymi aglomeracjami sprzyjają takim konstrukcjom. Dla użytkownika pick-upa kluczowe jest, by mógł ciągnąć przyczepę, pojechać w góry czy na działkę na drugim końcu stanu bez kalkulatora w ręku.
Nic dziwnego, że nowe marki z tego kraju, budujące elektryczne terenówki i pick-upy, widzą w wydłużonym zasięgu przewagę konkurencyjną. Dane z pierwszych rezerwacji pokazują bardzo wyraźnie: zdecydowana większość chętnych wybiera wersję z generatorem, a nie czysty elektryk. Podobne projekty szykują też wielkie koncerny znane z terenowych modeli, dostrzegając, że łatwiej przekonać klientów do „elektryka z asekuracją”, niż do auta na sam prąd w regionach słabo wyposażonych w infrastrukturę.
Ekolodzy stawiają poważne znaki zapytania
Organizacje zajmujące się wpływem transportu na klimat patrzą na tę modę znacznie chłodniej. Ich zdaniem EREV jest reklamowany jako auto ekologiczne, o ile kierowca ładuje je regularnie z gniazdka. Gdy akumulator jest pełny, duża część codziennych tras faktycznie odbywa się bez spalin.
Problem pojawia się, gdy właściciel zaniedbuje ładowanie i polega niemal wyłącznie na generatorze benzynowym. Analizy danych z rynku wskazują, że w takim trybie zużycie paliwa potrafi sięgnąć około 6,4 litra na 100 km, czyli bardzo podobnie jak w tradycyjnym aucie spalinowym średniej wielkości.
Bez systematycznego ładowania z gniazdka samochód z wydłużonym zasięgiem traci sens klimatyczny i zaczyna zużywać paliwo jak zwykły benzyniak.
Aktywiści obawiają się, że część użytkowników potraktuje gniazdko jako opcję, a nie podstawowe źródło energii. W efekcie auto oficjalnie trafi do statystyk „elektryków”, a w realnym użytkowaniu będzie emitowało niemal tyle samo, co klasyczny model spalinowy.
Inżynierowie podzieleni: genialny kompromis czy ślepa uliczka?
Branża techniczna też nie ma jednego zdania. Część firm inżynieryjnych uważa, że wożenie na pokładzie i zaawansowanego napędu elektrycznego, i pełnoprawnego silnika spalinowego to rozwiązanie drogie i skomplikowane. W ich opinii jest to typowa technologia przejściowa, która zniknie, gdy sieć ładowarek będzie gęsta jak stacje paliw, a akumulatory pozwolą realnie przejechać wiele setek kilometrów bez nerwowego zerkania na wskaźnik zasięgu.
Inni eksperci z kolei wskazują, że poczucie bezpieczeństwa, jakie daje możliwość zatankowania kilka minut przy dystrybutorze, nie zniknie szybko. Ich zdaniem dla części kierowców komfort „starego” sposobu podróżowania pozostanie istotny nawet w erze mocno rozbudowanej infrastruktury ładowania.
Europa ostrożnie testuje rynek
Na europejskich drogach takie auta na razie dopiero się pojawiają. Kilku producentów przywozi do Unii modele wywodzące się z rynku chińskiego. Równolegle znane marki premium i producenci aut elektrycznych pracują nad własnymi wersjami z generatorem, próbując przewidzieć, jak zareagują klienci i ustawodawcy.
Dla koncernów to sposób na kupienie sobie czasu. Regulacje unijne pchają rynek w stronę redukcji emisji, a pełne przejście na auta wyłącznie na prąd wymaga ogromnych inwestycji w sieć ładowarek, magazynowanie energii i modernizację sieci. EREV pozwala producentom poprawić statystyki emisji, jednocześnie nie odcinając się całkiem od paliw płynnych.
Najważniejsze plusy i minusy aut z wydłużonym zasięgiem
- Większy zasięg: połączenie baterii i zbiornika paliwa pozwala przejechać znacznie większy dystans niż klasycznym elektrykiem.
- Mniej stresu: kierowca nie musi obawiać się, że utkwi bez prądu daleko od szybkiej ładowarki.
- Wysokie spalanie przy złym użytkowaniu: bez regularnego ładowania zużycie paliwa rośnie do poziomu typowego auta spalinowego.
- Wyższa złożoność techniczna: dwie technologie w jednym aucie komplikują konstrukcję i potencjalny serwis.
- Koszty produkcji: napęd łączący silnik elektryczny i spalinowy zwykle jest droższy w wytworzeniu od prostego elektryka.
Na co powinien zwrócić uwagę kupujący
Osoba rozważająca zakup auta z wydłużonym zasięgiem powinna uczciwie odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Po pierwsze: czy ma dostęp do ładowania w domu lub w pracy. Bez tego stukilometrowe przebiegi na samej baterii tracą sens. Po drugie: jaki charakter mają codzienne trasy. Jeśli większość to krótkie dojazdy po mieście, a kilka razy w roku zdarza się dłuższa podróż, EREV może okazać się wygodnym kompromisem.
Dobrze też sprawdzić, jak wygląda zużycie paliwa w realnych testach oraz jakiej mocy jest generator. Zbyt słaby będzie często pracował z pełnym obciążeniem i zwiększał hałas w trasie, zbyt mocny podniesie cenę całego auta.
Co może przynieść najbliższa dekada
Wiele zależy od tego, jak szybko rozwinie się infrastruktura ładowania i technologia baterii. Jeżeli sieci energetyczne wytrzymają rosnące obciążenie, a przy autostradach pojawi się gęsta sieć szybkich ładowarek, znaczenie generatorów spalinowych prawdopodobnie spadnie. Wtedy EREV stanie się produktem niszowym, adresowanym głównie do osób mieszkających w bardzo słabo zaludnionych regionach.
Jeśli jednak rozwój infrastruktury będzie wolniejszy niż zakładano, auta elektryczne z wydłużonym zasięgiem mogą stać się czymś w rodzaju „bezpiecznej” bramy do elektromobilności. Kierowcy oswoją się z ładowaniem, cichą jazdą i wysoką sprawnością napędu elektrycznego, mając jednocześnie w zapasie dobry, stary dystrybutor paliwa.
Warto przy tym pamiętać, że takie konstrukcje wymagają od właściciela pewnej dyscypliny. To nie jest zwykły benzyniak z dopiskiem „eco” na klapie. Tylko regularne korzystanie z gniazdka sprawi, że samochód spełni obietnice niższej emisji i niższych kosztów energii. W rękach kierowców, którzy o tym zapomną, EREV bardzo szybko zamieni się w skomplikowany i drogi sposób na jazdę prawie tak samo paliwożerną jak dawniej.
Podsumowanie
Pojazdy elektryczne z wydłużonym zasięgiem (EREV) łączą napęd elektryczny z generatorem spalinowym, oferując rozwiązanie problemu stresu zasięgowego. Choć zyskują popularność jako etap przejściowy do pełnej elektromobilności, ich ekologiczność zależy od regularnego ładowania z gniazdka.



Opublikuj komentarz