Zakazane pestycydy a powrót ptaków: pierwsze dobre wieści z Francji

Zakazane pestycydy a powrót ptaków: pierwsze dobre wieści z Francji
Oceń artykuł

Francuskie badania przynoszą pierwsze pozytywne sygnały po latach niepokojących doniesień o stanie przyrody. Naukowcy przeanalizowali dane z blisko dwóch tysięcy punktów obserwacyjnych i potwierdzili, że po wprowadzeniu zakazu neonikotynoidów część gatunków ptaków owadożernych wreszcie zaczyna odbudowywać swoje populacje. To nie jest spektakularny sukces, ale ważna zmiana kierunku – z spadkowego na wzrostowy. Dotychczasowe dane pokazywały wyłącznie regresję, teraz pojawia się cień nadziei.

Najważniejsze informacje:

  • Zakaz stosowania neonikotynoidów obowiązuje w UE od 2018 roku
  • Ptaki owadożerne na obszarach dawniej skażonych odnotowują wzrost liczebności o ponad jedną dziesiątą
  • Imidaklopryd przed zakazem powodował spadek ptaków owadożernych średnio o 12,7%
  • Po zakazie wpływ wciąż sięga około 9% – pestycyd pozostaje w glebie i wodzie przez lata
  • Badania prowadzono na 57 gatunkach ptaków na blisko 2000 działkach w latach 2013-2022
  • Krajobraz rolniczy z zadrzewieniami i pasami zieleni sprzyja odbudowie populacji
  • Wycofanie jednego pestycydu to za mało – pozostałe środki nadal obciążają środowisko
  • Pełna regeneracja może potrwać dekady, nie lata

Po latach złych informacji o stanie przyrody, z Francji napływa sygnał ostrożnej ulgi: ptaki owadożerne zaczynają wracać na pola.

Naukowcy przeanalizowali tysiące punktów obserwacyjnych i zauważyli, że po wycofaniu popularnych pestycydów systemowych część gatunków odnotowuje wreszcie delikatny wzrost liczebności. To nie jest spektakularny skok, ale trend wreszcie zmienia kierunek.

Co się zmieniło na francuskich polach po 2018 roku

Od 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje zakaz stosowania najważniejszych pestycydów z grupy neonikotynoidów. To syntetyczne środki owadobójcze, które od lat 90. zalewały uprawy rzepaku, zbóż czy buraków. Najgłośniej mówiło się o ich wpływie na pszczoły, ale wiele pytań dotyczyło też innych gatunków, w tym ptaków.

Nowa analiza zespołu kierowanego przez Thomasa Perrota z francuskiej Fundacji na rzecz Badań nad Różnorodnością Biologiczną pokazuje, że zakaz nie przeszedł bez echa. Badacze wykorzystali dane z systemu monitoringu ptaków lęgowych, zbierane na blisko dwóch tysiącach działek w latach 2013–2022. W centrum uwagi znalazły się gatunki odżywiające się głównie owadami.

W rejonach silnie narażonych na działanie neonikotynoidów przed zakazem ptaków owadożernych było średnio o ponad jedną dziesiątą mniej niż tam, gdzie tych środków nie stosowano.

Po wprowadzeniu zakazu różnice zaczęły się nieznacznie zmniejszać. To sugeruje, że ograniczenie chemii rzeczywiście przekłada się na żywą przyrodę, choć z wyraźnym opóźnieniem.

Imidaklopryd – niewidzialny truciciel łańcucha pokarmowego

Kluczową rolę w tej historii odgrywa imidaklopryd, jeden z najpopularniejszych neonikotynoidów używanych na europejskich polach. We Francji obecny był praktycznie wszędzie: w wodach powierzchniowych, w glebie, w dżdżownicach, w ciałach drobnych ssaków i ptaków.

Dla ptaków owadożernych problem pojawia się na dwóch poziomach:

  • maleje dostępność pokarmu – giną owady, którymi karmią się dorosłe osobniki i pisklęta,
  • wzrasta ryzyko zatrucia – substancja gromadzi się w organizmach pośrednich, np. w bezkręgowcach lub małych ssakach.

Z analizy wynika, że w latach przed wprowadzeniem zakazu najsilniejsza obecność imidakloprydu wiązała się ze spadkiem liczebności ptaków owadożernych średnio o 12,7 proc. Po zakazie wpływ wciąż był zauważalny – sięgał około 9 proc. To pokazuje, że środek nie znika z krajobrazu z dnia na dzień.

Imidaklopryd działa jak długotrwałe skażenie tła: nawet po odkręceniu kurka z pestycydami jego pozostałości w glebie i wodzie nadal wpływają na łańcuch pokarmowy.

Co ważne, ptaki z innych grup reagowały inaczej. Gatunki zjadające głównie nasiona oraz tzw. gatunki wszystkożerne nie wykazywały tak wyraźnego związku między poziomem ekspozycji na środek a liczebnością populacji. U nich pojawiały się czasem zaskakujące, nieliniowe wzorce, które sugerują udział wielu dodatkowych czynników.

Delikatne odbicie liczebności – daleko do sielanki

Cztery lata po wejściu zakazu w życie statystyki zaczęły się zmieniać. Różnica w liczbie ptaków owadożernych między obszarami dawniej silnie skażonymi a mniej narażonymi stopniowo się zmniejsza. To znak, że część populacji odzyskuje zdolność do rozmnażania i przetrwania.

Efekt jest jednak zdecydowanie słabszy, niż mogliby oczekiwać optymiści. Neonikotynoidy należą do związków wyjątkowo trwałych. W badaniach terenowych ślady imidakloprydu w glebie i wodzie pojawiały się kilka lat po zakończeniu oprysków czy zaprawiania nasion. We Francji dodatkowo doszło do serii wyjątków od zakazu – rolnicy uprawiający buraki cukrowe dostali zgody na czasowy powrót do tych środków w sezonach 2021 i 2022.

Na kondycję ptaków wpływa również szereg innych presji, niezwiązanych wprost z danym pestycydem: zanik zadrzewień śródpolnych, duże monokultury, intensywne koszenie, susze, a z drugiej strony gwałtowne ulewy. Oddzielenie wpływu jednej substancji od pozostałych procesów w krajobrazie rolniczym pozostaje dużym wyzwaniem statystycznym.

Nowy sposób liczenia toksyczności: TAT

Zespół Perrota posłużył się innowacyjnym wskaźnikiem o nazwie Total Applied Toxicity (TAT). To próba ujęcia w jednej liczbie łącznego obciążenia środowiska różnymi pestycydami, biorąc pod uwagę ich toksyczność dla poszczególnych grup organizmów.

Dzięki temu narzędziu da się zobaczyć, że nawet jeśli jeden środek został już zakazany, pełny „koktajl chemiczny” w krajobrazie rolniczym nadal pozostaje silny. W praktyce oznacza to, że wycofanie pojedynczej substancji nie wystarcza, jeśli na jej miejsce wchodzą inne, równie niebezpieczne, tylko rzadziej badane.

Wskaźnik TAT pokazuje, że realny wpływ rolnictwa intensywnego nie ogranicza się do głośnych nazw pestycydów – to efekt całej mieszanki środków.

Nie wszystkie ptaki korzystają w równym stopniu

Badanie objęło łącznie 57 gatunków ptaków, obserwowanych na niemal dwóch tysiącach działek rozmieszczonych w różnych częściach Francji. Reakcje okazały się mocno zróżnicowane.

Ptaki owadożerne wykazywały wyraźny, prosty związek: im większe narażenie na imidaklopryd, tym niższa liczebność. U gatunków żywiących się nasionami czasem pojawiał się wręcz niewielki wzrost liczebności przy pośrednich poziomach ekspozycji, co wskazuje na złożoną kombinację efektów – od zmian w strukturze upraw po chwilowy wzrost dostępności resztek ziarna.

Na mapie Francji też widać wyraźne różnice. Więcej ptaków owadożernych notowano w centrum, na północnym zachodzie i we wschodnich regionach kraju. Gatunki związane z nasionami dominowały na południu, gdzie struktura upraw i praktyki rolnicze wyglądają inaczej.

Krajobraz decyduje, czy ptaki mają gdzie się schować

Wyniki pokazały jeszcze jeden kluczowy element: konfiguracja pól i towarzyszących im siedlisk. Gdy krajobraz tworzą wielkie, otwarte połacie jednej uprawy, bez pasów zieleni, rowów z wodą czy miedz, pestycydy koncentrują się w środowisku, a owady mają mało schronień.

Z kolei tam, gdzie rolnicy stawiają na mniejsze parcele, urozmaicone płodozmiany i pozostawiają zakrzaczenia, łąki, pasy kwietne, widać lepszą kondycję wielu gatunków. Gospodarstwa ekologiczne i te o niższym nakładzie chemii częściej pełnią rolę bezpiecznych „zatoczek” dla bioróżnorodności w wysoce zurbanizowanym i przekształconym krajobrazie Europy Zachodniej.

Zakaz to dopiero początek większej zmiany

Wycofanie imidakloprydu stało się głośnym symbolem troski o owady zapylające, ale w praktyce jest tylko jednym z klocków większej układanki. Zespół badawczy podkreśla, że samo prawo, bez szerszej zmiany modelu produkcji rolnej, daje ograniczone rezultaty i rozciągnięte w czasie.

Do 2030 roku europejskie strategie zakładają ograniczenie zużycia środków ochrony roślin o połowę. Na papierze brzmi to ambitnie, w terenie napotyka na liczne bariery: opór części branży chemicznej, presję związaną z bezpieczeństwem żywnościowym, różnice między krajami w zakresie kontroli i wsparcia doradczego.

Im szybciej rolnicy dostaną realne wsparcie przy zmianie praktyk, tym szybciej wykresy liczebności ptaków i owadów zaczną iść w górę, a nie w dół.

Jakie działania mogą realnie pomóc ptakom na polach

Wnioski z francuskiej analizy dobrze pokazują, gdzie warto kierować energię i pieniądze. Wśród rozwiązań, które najczęściej wskazują naukowcy, pojawiają się:

  • promowanie upraw w systemach agroekologicznych, w tym rolnictwa ekologicznego,
  • tworzenie i utrzymanie zadrzewień śródpolnych, żywopłotów, miedz i pasów kwietnych,
  • ograniczenie całkowitej liczby zabiegów chemicznych i lepsze doradztwo w integrowanej ochronie roślin,
  • wsparcie finansowe dla gospodarstw, które przywracają na polach strukturę sprzyjającą bioróżnorodności,
  • stały, niezależny monitoring wpływu pestycydów na różne grupy organizmów.

Te same mechanizmy mają duże znaczenie nie tylko dla Francji. W Polsce sytuacja ptaków krajobrazu rolniczego jest bardzo podobna: szybkie spadki liczebności wielu pospolitych gatunków, zanik miedz i zadrzewień, rosnące powierzchnie wielkich pól uprawnych. Wnioski znad Sekwany mogą więc stać się wskazówką dla naszych decydentów i rolników.

Warto też pamiętać, że ptaki owadożerne to swoisty wskaźnik kondycji ekosystemu. Jeżeli ich liczba choć trochę rośnie, to często znaczy, że w krajobrazie znów pojawia się więcej owadów, a gleba i woda są mniej obciążone toksycznymi mieszankami. Zmiana nie następuje z roku na rok – badacze mówią raczej o perspektywie dekad – ale już pierwsze, nawet nieśmiałe oznaki poprawy mają znaczenie dla debaty o kierunku, w jakim powinna zmierzać europejska wieś.

Najczęściej zadawane pytania

Jakie pestycydy zostały zakazane w 2018 roku?

Zakaz dotyczy pestycydów z grupy neonikotynoidów, w tym imidakloprydu, który był jednym z najpopularniejszych środków stosowanych na europejskich polach uprawnych.

Czy ptaki rzeczywiście wracają po zakazie pestycydów?

Tak, naukowcy odnotowują delikatny wzrost liczebności ptaków owadożernych – różnica między obszarami skażonymi i czystymi zmniejsza się, choć efekt jest słabszy niż oczekiwano.

Dlaczego ptaki owadożerne reagują najsilniej na neonikotynoidy?

Te ptaki żywią się owadami, które giną przez pestycydy, a dodatkowo substancja gromadzi się w łańcuchu pokarmowym – w bezkręgowcach i małych ssakach, którymi ptaki się żywią.

Ile lat potrwa pełny powrót ptaków na pola?

Naukowcy mówią raczej o perspektywie dekad niż lat, ponieważ neonikotynoidy pozostają w glebie i wodzie przez wiele lat po zaprzestaniu stosowania.

Co może pomóc ptakom na polach?

Kluczowe jest tworzenie zadrzewień śródpolnych, żywopłotów i pasów kwiatnych, ograniczenie zabiegów chemicznych oraz wspieranie gospodarstw ekologicznych i agroekologicznych.

Wnioski

Wyniki francuskich badań to ważna wskazówka również dla Polski, gdzie sytuacja ptaków krajobrazu rolniczego jest równie trudna. Sam zakaz jednej substancji to za mało – konieczna jest szersza zmiana modelu produkcji rolnej, wspieranie agroekologii i tworzenie zadrzewień śródpolnych. Ptaki owadożerne to wskaźnik kondycji całego ekosystemu: jeśli ich liczba rośnie, znaczy to, że jest więcej owadów, a gleba i woda są mniej zanieczyszczone. Cierpliwość jest kluczowa – pełna regeneracja może potrwać dekady, ale już pierwsze nieśmiałe oznaki poprawy pokazują, że kierunek zmian jest właściwy.

Podsumowanie

Po zakazie stosowania pestycydów neonikotynoidowych w 2018 roku naukowcy z Francji odnotowują delikatny wzrost liczebności ptaków owadożernych. Badania na niemal dwóch tysiącach działek wykazały, że różnica między obszarami skażonymi a czystymi stopniowo się zmniejsza. To pierwsze pozytywne sygnały po latach spadków, choć pełna regeneracja może potrwać dekady.

Prawdopodobnie można pominąć