Śniadanie przed rowerem czy jazda na pusty żołądek? Sportowiec wyjaśnia
Dla jednych kilka kęsów to pewność energii, dla innych – gwarantowana ciężkość w nogach. Sportowy ekspert tłumaczy, kiedy warto zjeść przed jazdą, a kiedy spokojna, krótka trasa „na czczo” ma sens i jak to wszystko przekłada się na realną formę na trasie.
Co dzieje się w organizmie podczas jazdy na rowerze
Rowerek nie kojarzy się z laboratorium, ale w środku dzieje się mała fabryka energii. Przy rekreacyjnej, spokojnej jeździe organizm pracuje głównie w trybie tlenowym. Wykorzystuje wtedy mieszankę tłuszczu i węglowodanów, a proporcje zależą od tempa.
Przy luźnym kręceniu ciało chętniej sięga po zapasy tłuszczu. Gdy zwiększasz prędkość, rośnie zapotrzebowanie na węglowodany zgromadzone w mięśniach i wątrobie w postaci glikogenu. Kiedy te zasoby się kończą, przychodzi dobrze znany wielu kolarzom moment załamania, tzw. „ściana” energetyczna: nogi odmawiają posłuszeństwa, głowa nie ma ochoty na dalszą walkę.
Od tego, jak zjesz przed jazdą i w jej trakcie, często zależy, czy przejażdżka będzie przyjemnością, czy męczarnią na ostatnich kilometrach.
Śniadanie przed rowerem – kiedy jest konieczne
Przy jednej, prostej zasadzie robi się nagle dużo jaśniej: im dłużej i mocniej jedziesz, tym ważniejsze staje się śniadanie przed wyjazdem.
Dłuższa lub szybsza trasa? Jedz wcześniej
Jeżeli planujesz:
- jazdę dłuższą niż 60–90 minut,


