Remake God of War musi odważyć się na jedną dużą zmianę
Trilogia God of War wraca w planowanym remake’u, ale razem z nią wraca też problem scen, które dziś budzą mocny dyskomfort.
Studio Santa Monica ma przed sobą zadanie nie tylko techniczne. Chodzi też o to, jak pokazać dawnego Kratosa i czy odtworzyć kontrowersyjne sceny o podtekście erotycznym, które kiedyś uchodziły za “śmieszny dodatek”.
Kratos kiedyś był innym bohaterem niż w God of War 2018
Gracze, którzy poznali serię dopiero od God of War z 2018 roku lub Ragnarök, często są zaskoczeni, jak brutalny był Kratos w pierwszych trzech odsłonach z czasów Grecji. Fantom Sparty nie miał praktycznie żadnych hamulców. Krzywdził nie tylko bogów, ale też zwykłych ludzi, jeśli tylko pomagało mu to ruszyć fabułę do przodu.
W pierwszej części potrafił spalić żywcem żołnierza, żeby otworzyć drogę w świątyni Pandory. W trzeciej przykuwa służącą do mechanizmu, by utrzymać otwarte wrota, doskonale świadomy, że skazuje ją na natychmiastową śmierć. Taki wizerunek bohatera był częścią prowokacyjnej tożsamości serii – brutalność, przemoc, brak empatii.
Twórcy remake’u nie uciekają od tego dziedzictwa. Problem w tym, że współczesny obraz Kratosa jest zupełnie inny: bardziej refleksyjny, wyciszony, zmagający się z winą i odpowiedzialnością za syna. Trzeba będzie więc znaleźć sposób, by pogodzić dawne scenariusze z nowym, dojrzalszym pomysłem na postać.
Seksy mini-gry – wizytówka serii czy relikt minionej epoki?
Jednym z największych dylematów przy remake’u są mini-gry o podtekście erotycznym, obecne niemal w każdej odsłonie osadzonej w Grecji. Kratos mógł korzystać z „przyjemności cielesnych” z młodymi kobietami, najczęściej dwuznacznie ustawionymi w jego otoczeniu.
Sceny te były opcjonalne, ale stanowiły nagrodę: czerwone orby na rozwój postaci albo specjalne trofeum, jak słynny puchar za uwiedzenie w trzeciej części.
Rozgrywka w tych momentach zamieniała się w prosty zestaw QTE. Gracz musiał naciskać odpowiednie przyciski w rytm ekranu, żeby Kratos „dokończył” całą sytuację. Kamera zwykle odjeżdżała na bok, kadrowała zasłony albo ścianę, a same ciała nie były w centrum. Audio nie pozostawiało jednak złudzeń, co się dzieje poza kadrem.
W pierwszych God of War takie rozwiązania miały budować aurę „dorosłej gry”. Naga skóra, brutalność i seks ustawiono obok siebie jako elementy jednego pakietu: bezkompromisowej, „mocnej” produkcji, która nie próbuje zadowolić wszystkich. Dziś to już tak nie działa. Publiczność jest bardziej świadoma, a twórcy gier mają bogatsze narzędzia, by pokazywać dojrzałe tematy bez sprowadzania ich do prostego żartu.
Ukryty sens tych scen w pierwszym God of War
Ciekawostka: w pierwotnej części cyklu seks nie był tylko „nagrodą dla gracza”. Reżyser pierwszej odsłony wyjaśniał kiedyś, że te szybkie romansowe epizody miały odzwierciedlać rozpacz Kratosa. Wojownik próbował zagłuszyć ból po utracie żony, którą sam zabił, zmanipulowany przez Aresa.
Ten motyw pojawia się w samej grze. Tuż obok towarzyszących mu kobiet można znaleźć dziennik z wpisem, w którym Kratos przyznaje, że kolejne partnerki tylko przypominają mu o ukochanej. Prosi Atenę o ulgę od natrętnych wizji i wyrzutów sumienia. Nagle prosta mini-gra dostaje emocjonalne tło. To nie jest już wyłącznie mrugnięcie okiem do nastolatka z padem.
Kłopot w tym, że z kolejnymi częściami ten sens się rozmył. W God of War 2 i 3 erotyczne mini-gry stały się bardziej autoparodią samej serii niż narzędziem do budowania tragicznego bohatera. Fani traktowali je jako zabawny „obowiązkowy numer”, a nie fragment opowieści o traumie i winie.
Dlaczego w remake’u to nie może wrócić w starej formie
Studio Santa Monica stoi teraz przed wyborem. Z jednej strony seksowne mini-gry były elementem rozpoznawalnym dla oryginalnej trylogii. Niektórzy gracze będą ich wręcz wypatrywać, traktując je jako coś w rodzaju „znaku towarowego” marki. Z drugiej – mamy już ustalonego nowego Kratosa z ostatnich odsłon. To ktoś, kto unika zbędnego okrucieństwa i wyraźnie się wstydzi własnej przeszłości.
Jeśli twórcy po prostu skopiują stare QTE, wyjdzie z tego zgrzyt. Nowy wizerunek bohatera nagle spadnie do poziomu rubasznego żartu sprzed kilkunastu lat.
Współczesne gry akcji potrafią pokazać dojrzałe relacje i intymność w sposób, który nie sprowadza się do minigierki „naciśnij przycisk, żeby zaliczyć”. Zestawienie tego z wersją Kratosa, która uczy syna, jak panować nad gniewem i szanować innych, byłoby zwyczajnie niespójne.
Do tego dochodzi jeszcze szerszy kontekst. Branża gier przeszła ogromną zmianę, jeśli chodzi o reprezentację kobiet i sposób pokazywania seksualności. Wiele scen, które kiedyś przechodziły bez większych komentarzy, dziś analizuje się pod kątem uprzedmiotowienia czy taniej prowokacji. God of War nie działa już w próżni, tylko obok produkcji, które inaczej podchodzą do tematu bliskości.
Jak można mądrze przerobić te sekwencje
Wcale nie trzeba wyrzucać całego wątku, by uniknąć konsternacji. Da się zachować motyw słabości Kratosa i jego zranionej psychiki, a przy tym nie robić z kobiet ozdób w tle. Kilka możliwych kierunków dla remake’u:
- zamiast mini-gier na czas – krótkie, interaktywne sceny dialogowe, które pokazują, że Kratos nie potrafi nawiązać relacji wykraczającej poza chwilową ulgę;
- wprowadzenie konsekwencji emocjonalnych – bohater reaguje wstydem, gniewem wobec samego siebie, a nie tylko triumfalnym uśmiechem po zaliczeniu QTE;
- większa podmiotowość postaci kobiecych – własne motywacje, głos, kontekst, a nie jedynie milcząca nagroda za eksplorację lokacji;
- mocniejsze powiązanie z wątkiem zmarłej żony i córki, tak by każda taka scena uderzała w gracza melancholią, a nie wyłącznie żartem;
- możliwość całkowitego pominięcia tych sytuacji bez straty dla rozwoju postaci czy mechaniki.
Tego typu zmiany pozwoliłyby zachować „dorosłość” gry, ale w innym znaczeniu. Dojrzałość nie musiałaby już oznaczać śmiechu z nieco przaśnej minigierki, tylko opowieść o kimś, kto naprawdę tonie w poczuciu winy i ucieka w relacje na jedną noc, nie potrafiąc zmierzyć się z bólem.
Nowy Kratos jako filtr dla starej historii
Najciekawszym pomysłem byłoby wykorzystanie doświadczeń z God of War 2018 jako filtra dla całej trylogii. Remake może pokazać tego samego bohatera w młodszej, bardziej bezwzględnej wersji, ale podpowiadać graczowi, że pod spodem kryje się dokładnie ten sam człowiek, którego znamy z nowszych części.
Sceny erotyczne mogłyby wtedy służyć za czytelny znak, jak bardzo Kratos ucieka od odpowiedzialności za własne emocje. Zamiast obudowywać je żartem i nagrodami, twórcy mogliby wykorzystać je do wzmocnienia tragicznego wymiaru postaci. W tym ujęciu gracz po zakończeniu trylogii inaczej patrzyłby na jego relację z Atreusem w późniejszych odsłonach.
Dlaczego gracze też zyskają na tej zmianie
Takie podejście przyniesie korzyści nie tylko w kontekście wizerunkowym. Dla odbiorcy oznacza ciekawszą, spójną opowieść. Relacje Kratosa z innymi postaciami zyskają głębię, a historia nie będzie się rozjeżdżać między „poważnym dramatem o ojcu i mężu” a „gimnazjalnym żartem o seksie za punkty doświadczenia”.
W praktyce wiele osób gra dziś w kolejne God of War po kolei, nadrabiając klasyki dzięki remasterom i portom. Jeśli remake zachowa surową brutalność, a jednocześnie odświeży erotyczne wątki tak, by pasowały do współczesnej wizji, cała saga zyska na spójności. Łatwiej będzie przejść płynnie od masakry na Olimpie do spokojnych rozmów przy ognisku w Skandynawii, nie czując dysonansu.
W tle zostaje jeszcze jedna rzecz: gry coraz częściej trafiają do szerszego grona, w tym do starszych nastolatków, którzy poznają serię razem z rodzicami. Utrzymanie kategorii wiekowej to jedno, ale sposób, w jaki tytuł mówi o seksie i przemocy, ma duże znaczenie wychowawcze. Jeśli remake pokaże, że można podejść do tych tematów inaczej niż prostą prowokacją, dla całej branży będzie to dobry sygnał.


