Popularne żele pod prysznic pod lupą Yuka: dwa groźne składniki w setkach produktów
Coraz więcej osób sięga po żel pod prysznic zamiast klasycznego mydła.
Niezależna aplikacja Yuka ostrzega jednak przed dwoma konserwantami w setkach popularnych produktów.
Kolorowe butelki kuszą zapachem mango, kokosa czy morskiej bryzy, a my zwykle wrzucamy je do koszyka bez większego zastanowienia. Według analizy Yuka wiele znanych żeli pod prysznic może jednak drażnić skórę i szkodzić środowisku, mimo że formalnie spełniają normy dopuszczalne w Unii Europejskiej.
Żel pod prysznic wygrał z mydłem, ale czy naprawdę jest łagodny?
W ostatnich latach klasyczna kostka mydła mocno straciła na znaczeniu. Żel pod prysznic wydaje się wygodniejszy, bardziej higieniczny, łatwiej się pieni i daje poczucie „porządnego” umycia skóry. Producenci obiecują delikatne formuły, pielęgnację, nawilżenie i ochronę bariery hydrolipidowej.
Na półce znajdziemy produkty o konsystencji kremu, pianki, olejku, wersje dla skóry wrażliwej, dzieci, sportowców czy osób z tendencją do przesuszeń. W teorii każdy może dobrać coś „idealnego” dla siebie. W praktyce skład nie zawsze pokrywa się z obietnicami na etykiecie.
Analiza Yuka: ponad 300 żeli z potencjalnie silnymi alergenami
Aplikacja Yuka, znana z oceniania składu żywności i kosmetyków, przyjrzała się formułom żeli pod prysznic obecnych w europejskich supermarketach. Wnioski są mało optymistyczne: w ponad 300 produktach wykryto dwa konserwanty, które specjaliści od ryzyka chemicznego określają jako silne alergeny skórne.
Yuka wskazuje na metyloizotiazolinon i metylochloroizotiazolinon – konserwanty, które chronią produkt przed bakteriami, ale mogą wywoływać gwałtowne reakcje skórne.
Te dwie substancje odpowiadają za zahamowanie rozwoju mikroorganizmów w żelu. Dzięki nim produkt nie pleśnieje, nie fermentuje i dłużej pozostaje „świeży”. Problem zaczyna się w kontakcie z naszą skórą – u części osób te składniki mogą uruchomić niezwykle uporczywą alergię kontaktową.
Dlaczego te składniki budzą tak duże kontrowersje?
Eksperci wskazują, że zarówno metyloizotiazolinon, jak i jego „bliźniaczy” konserwant są na tyle drażniące, że w Unii Europejskiej od kilku lat


