Niebo szykuje niezwykły spektakl: jak jednego wieczoru zobaczyć aż sześć planet
Przez kilka wieczorów nocne niebo zamieni się w prawdziwy kosmiczny teatr, który bez żadnego abonamentu obejrzy każdy chętny.
Astronomowie zapowiadają rzadkie ustawienie aż sześciu planet naraz. Część z nich da się dostrzec gołym okiem z Polski, inne wymagają teleskopu, ale całe zjawisko zapowiada się tak ciekawie, że wielu miłośników nocnego nieba już rezerwuje sobie czas po zachodzie Słońca.
Sześć planet naraz nad horyzontem – co właściwie się wydarzy
W nadchodzących dniach wieczorne niebo rozświetlą kolejno: Merkury, Wenus, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. Wszystkie pojawią się mniej więcej w jednej linii, na tym samym wycinku nieba, przez krótki okres po zachodzie Słońca.
To tzw. „parada planet” – moment, gdy kilka planet Układu Słonecznego znajduje się po tej samej stronie Słońca i z Ziemi wydają się ustawione w jednym pasie nieba.
Tego typu ustawienia zdarzają się, ale zwykle obejmują cztery lub pięć jasnych planet. Sześć obiektów jednocześnie widocznych w jednym wieczorze to już gratka, o której wspomina się w kalendarzach astronomicznych. Rok temu doszło wręcz do jeszcze bogatszej konfiguracji, gdy do tego zestawu dołączył Mars i siedem ciał niebieskich tworzyło prawie prostą linię. Tak efektownego układu ma już nie być do okolic 2040 roku.
Kiedy wypatrywać planet nad Polską
Najlepsze warunki wystąpią w okolicach końcówki lutego, z kulminacją w okolicy 28 dnia miesiąca. W praktyce oznacza to kilka kolejnych wieczorów, podczas których liczba widocznych planet będzie największa, a ich położenie – najwygodniejsze do obserwacji.
Kluczowe jest okno czasowe między około 30 minut a godzinę po zachodzie Słońca. Słońce znajduje się już wtedy pod linią horyzontu, niebo ciemnieje, ale nie jest jeszcze zupełnie czarne. Planety, które odbijają światło słoneczne, od razu rzucają się w oczy, tworząc charakterystyczne „jasne punkty” nie migoczące jak zwykłe gwiazdy.
| Planeta | Szansa widoczności | Potrzebny sprzęt |
|---|---|---|
| Wenus | bardzo wysoka | gołe oko |
| Jowisz | bardzo wysoka | gołe oko, lornetka dla szczegółów |
| Saturn | wysoka, jeśli dopisze pogoda | gołe oko, lepiej lornetka lub teleskop |
| Merkury | średnia, nisko nad horyzontem | gołe oko lub lornetka |
| Uran | umiarkowana | teleskop lub bardzo dobra lornetka |
| Neptun | trudna | teleskop |
Dlaczego taka parada planet zdarza się tak rzadko
Planety krążą wokół Słońca po różnych orbitach, z odmienną prędkością. Zdarza się, że kilka z nich „zbliża się” na niebie i widzimy je w jednej części firmamentu, ale wymaga to dość precyzyjnego zgrania ich położenia. Ziemia sama stale się przemieszcza, co dodaje kolejną zmienną do całej układanki.
Drugie ograniczenie to pora dnia. Nawet jeśli konfiguracja jest idealna z punktu widzenia astronomii, wiele zjawisk ginie w blasku Słońca. Dopiero gdy nasza planeta obróci się odpowiednio daleko, niebo ciemnieje na tyle, by dało się zauważyć słabsze obiekty. Aby zobaczyć sześć planet, potrzebna jest kombinacja odpowiedniego układu i odpowiedniej godziny, a to już zdarza się znacznie rzadziej.
Jak przygotować się do oglądania wieczornej parady
Nie trzeba być zawodowym astronomem, by skorzystać z tego widowiska. Warto jednak spełnić kilka prostych warunków, żeby nie skończyło się na rozczarowanym wpatrywaniu się w pomarańczową łunę nad miastem.
Miejsce obserwacji ma znaczenie
Największym wrogiem takiej obserwacji jest sztuczne oświetlenie. Lampy uliczne, reklamy, iluminacje budynków – to wszystko rozjaśnia niebo i zabiera nam słabsze obiekty. Według badań już około 80 procent ludzi mieszkających w rejonach zurbanizowanych ma poważny problem z dostrzeżeniem nawet słabszych gwiazd.
Im dalej od centrum miasta, tym większa szansa, że dostrzeżesz nie tylko Wenus i Jowisza, ale też słabsze planety, a może nawet zarys Drogi Mlecznej.
Najlepiej wybrać miejsce z szerokim, odsłoniętym horyzontem zachodnim. Wysokie bloki, drzewa czy wzgórza mogą zasłonić nisko położone obiekty, przede wszystkim Merkurego, który tradycyjnie uchodzi za jedną z trudniejszych planet do złapania z Polski. Łąka, polna droga, plaża nad jeziorem – to dużo lepsze pomysły niż balkon na dziesiątym piętrze w centrum.
Co zabrać ze sobą wieczorem
- ciepłe ubranie – po zachodzie Słońca temperatura spada szybciej, niż się wydaje
- latarkę z czerwonym światłem – nie razi oczu i pozwala zachować adaptację do ciemności
- lornetkę – nawet podstawowy model ułatwi wypatrzenie Saturna czy jasnych księżyców Jowisza
- aplikację astronomiczną w telefonie – wskaże, gdzie na niebie szukać konkretnych planet
- jeśli masz – prosty teleskop, który pozwoli już na oglądanie pierścieni Saturna czy tarczy Jowisza
Jak rozpoznać, która jasna „gwiazda” jest planetą
Najłatwiej zacząć od Wenus i Jowisza. Te dwa obiekty zwykle świecą znacznie mocniej niż gwiazdy w ich otoczeniu. Wenus pojawia się niedaleko miejsca, gdzie zaszło Słońce, dość nisko nad horyzontem. Jowisz znajduje się wyżej i w innej części nieba, ale jego jasność robi wrażenie nawet na osobach, które na co dzień nie patrzą w górę.
Planety różnią się od gwiazd tym, że prawie nie migoczą. Świecą „stabilnie”, jak małe latarki na tle nieba. Kiedy zlokalizujesz już Wenus, łatwo znajdziesz Saturna – będzie nieco wyżej, słabszy, o bardziej stonowanej jasności. Merkury może ukazać się bardzo nisko, tuż nad linią krajobrazu, krótko po zmierzchu.
Uran i Neptun są tak słabe, że bez mapki i teleskopu ich odnalezienie staje się wręcz sportem ekstremalnym. Dla wielu osób sama świadomość, że patrzą w kierunku, w którym na pewno „siedzą” te odległe planety, jest już satysfakcją.
Czy warto inwestować w teleskop na taką okazję
Wiele osób właśnie przy takich zjawiskach po raz pierwszy myśli o zakupie teleskopu. Nie jest to obowiązkowe, bo część efektu i tak zobaczysz gołym okiem, ale prosty sprzęt faktycznie otwiera nowe wrażenia. Różne konstrukcje sprawdzą się lepiej lub gorzej, zależnie od tego, co chcesz obserwować.
Na start w zupełności wystarczy nieduży teleskop zwierciadlany lub refraktor na stabilnym statywie. Ważniejsza od powiększenia jest jakość obrazu i wygoda obsługi.
Jeśli chodzi ci głównie o planety, rozsądny wybór zapewni możliwość oglądania pasów chmur na Jowiszu, pierścieni Saturna oraz tarczy Wenus w różnych fazach. Uran i Neptun pozostaną jedynie malutkimi, bladymi punktami, ale samo „odhaczenie” ich na liście daje przyjemne poczucie kompletności.
Dlaczego taka noc robi wrażenie nawet na laikach
Rzadko mamy okazję uświadomić sobie, że wszystkie te jasne punkty to realne, ogromne światy krążące wokół tej samej gwiazdy co my. Gdy jednego wieczoru dostrzegasz kilka z nich naraz, łatwiej wyobrazić sobie cały układ jako jeden dynamiczny mechanizm, w którym Ziemia jest tylko jednym z elementów.
Taka obserwacja ma też bardzo przyziemny efekt: odrywa od ekranu. Dla dzieci może być pierwszym wyraźnym kontaktem z astronomią; dla dorosłych – rzadką okazją, by zatrzymać się na chwilę i spojrzeć dalej niż na sąsiedni blok. Jeśli pogoda dopisze, warto zabrać rodzinę czy znajomych, przygotować termos z herbatą i potraktować tę paradę jak małe nocne święto pod gołym niebem.


