Ciekawostki
automatyzacja, gastronomia, Keenon Robotics, McDonald’s, robotyzacja, Szanghaj, technologia
Monika Szyszko
6 godzin temu
McDonald’s w Szanghaju stawia na roboty. Czy ludzie znikną z obsługi?
W jednym z lokali McDonald’s w Szanghaju obsługę sali przejęły maszyny przypominające ludzi.
Najważniejsze informacje:
- W lokalu w Szanghaju roboty humanoidalne zastąpiły tradycyjnych kelnerów w roznoszeniu posiłków.
- Automatyzacja obejmuje wyłącznie obsługę sali, pracownicy kuchenni pozostają na swoich stanowiskach.
- Roboty działają w oparciu o algorytmy i czujniki, co pozwala im omijać przeszkody i pracować bez przerw.
- Głównym celem projektu jest optymalizacja kosztów, skrócenie czasu oczekiwania i rozwiązanie problemów z rotacją personelu.
- Za technologiczną stronę projektu odpowiada chińska firma Keenon Robotics.
- Eksperyment budzi obawy o przyszłość miejsc pracy dla osób o niskich kwalifikacjach w sektorze usług.
Klienci zamawiają, a dania roznoszą roboty.
Ta futurystyczna restauracja szybkiej obsługi stała się pokazowym poligonem dla nowej koncepcji: człowiek w kuchni, robot na sali. Eksperyment budzi ciekawość, ale też obawy o przyszłość pracy w gastronomii i nie tylko.
Robot kelner zamiast człowieka: jak działa nowy McDonald’s
W testowym lokalu w Szanghaju McDonald’s wymienił tradycyjnych kelnerów na roboty humanoidalne. Maszyny przyjmują zamówienia, poruszają się między stolikami i dostarczają jedzenie bezpośrednio do klientów. Całość przypomina scenę z filmu science fiction, tylko że dzieje się tu i teraz.
Firma prezentuje nagrania z restauracji w mediach społecznościowych. Na filmach widać, jak różne typy robotów współpracują ze sobą: część odpowiada za kontakt z klientem, inne skupiają się na transporcie posiłków. Każdy model ma inną konstrukcję i zakres zadań.
Roboty obsługujące salę działają na podstawie algorytmów, poruszają się samodzielnie po wyznaczonej trasie, nie spóźniają się z zamówieniami i nie robią przerw.
Maszyny wyposażono w czujniki, które pozwalają im omijać przeszkody. Na nagraniach widać, że potrafią zareagować na dzieci biegające po sali: zwalniają, zmieniają trasę, nie gubią przy tym talerzy ani tacek.
Po co McDonald’s testuje obsługę robotami?
Oficjalnie celem projektu jest poprawa jakości obsługi oraz skrócenie czasu oczekiwania. Gastronomia od lat mierzy się z rotacją pracowników, problemami z grafikami i kosztami zatrudnienia. Robot nie potrzebuje urlopu, nie bierze wolnego na żądanie i nie schodzi z dyżuru po ośmiu godzinach.
- czas pracy robota może obejmować całą dobę,
- maszyna nie męczy się przy powtarzalnych czynnościach,
- łatwo zaprogramować stałą jakość obsługi – bez „gorszego dnia”,
- algorytmy pozwalają optymalizować kolejność zamówień i trasy przejazdu po sali.
Jednocześnie McDonald’s liczy na efekt „wow”, zwłaszcza wśród młodszych gości. Dla dzieci wizyta w takim lokalu staje się atrakcją samą w sobie, a dla dorosłych – ciekawostką technologiczną, o której chętnie opowiadają znajomym.
Człowiek zostaje na zapleczu
W tym konkretnym projekcie automatyzacja obejmuje wyłącznie obsługę na sali. W kuchni nadal pracują ludzie: przygotowują burgery, smażą frytki, dbają o tempo wydawania posiłków i kontrolę jakości. Eksperyment nie dotyka więc wszystkich stanowisk, lecz skupia się na najbardziej powtarzalnym i widocznym dla klienta elemencie – roznoszeniu jedzenia.
Konfiguracja „robot na sali, człowiek w kuchni” staje się coraz częstszym scenariuszem w nowoczesnych lokalach gastronomicznych, zwłaszcza w Azji.
Chińska ofensywa w robotyce i przekaz polityczny
Nieprzypadkowo testowe wdrożenie odbywa się właśnie w Chinach. Kraj od lat inwestuje ogromne środki w robotykę i automatyzację usług. W wielu chińskich restauracjach pojawiły się już roboty, które przywożą dania do stolików, a niektóre lokale reklamują się wyłącznie takim typem obsługi.
Za techniczną stronę projektu odpowiada firma Keenon Robotics, chiński producent specjalizujący się w robotach usługowych. Dla niej partnerstwo z globalną siecią fast foodów jest potężną wizytówką. Dla chińskich władz – kolejnym dowodem, że kraj aspiruje do roli lidera w technologii.
Na targach MWC w Barcelonie, jednym z najważniejszych wydarzeń branży technologicznej, pojawiło się niedawno kilkadziesiąt robotów wyprodukowanych przez chińskie spółki. Prezentacja „robotycznego McDonald’s” w Szanghaju wpisuje się w ten sam trend – to jednocześnie test rynkowy i starannie zaplanowana demonstracja możliwości.
Co z miejscami pracy w gastronomii?
Roboty w restauracjach wywołują jedno kluczowe pytanie: czy odbiorą ludziom pracę? Zwolennicy automatyzacji argumentują, że maszyny przejmują przede wszystkim zadania żmudne, męczące i mało rozwojowe. Krytycy obawiają się fali zwolnień i znikania prostych etatów, które dziś często stanowią pierwszy krok na rynek pracy dla młodych.
| Argument za robotami | Obawa związana z robotami |
|---|---|
| redukcja kosztów i brak problemów z obsadą grafiku | zmniejszenie liczby stanowisk dla pracowników nisko wykwalifikowanych |
| stała jakość obsługi, mniej pomyłek | utrata ludzkiego kontaktu i indywidualnego podejścia |
| przejęcie ciężkich, powtarzalnych zajęć | konieczność ciągłego przekwalifikowania dla części społeczeństwa |
W debacie o sztucznej inteligencji często pojawia się nazwisko Sama Altmana, szefa OpenAI. Zwraca on uwagę, że wiele zawodów zniknie, ale narodzi się też masa nowych. Problem w tym, że przejściowy okres bywa bolesny – nie każdy pracownik obsługi ma ochotę lub możliwość, by w krótkim czasie stać się technikiem serwisującym roboty.
Nowe kompetencje, nowe role
Jeśli podobne rozwiązania na stałe wejdą do gastronomii, pojawią się stanowiska, których dziś prawie nie ma: operatorzy systemów obsługi robotów, serwisanci, analitycy danych odpowiedzialni za optymalizację pracy maszyn. W dużych miastach widzimy to już w sklepach samoobsługowych, gdzie zamiast klasycznych kasjerów pracują „opiekunowie sali” pilnujący kas samoobsługowych.
Automatyzacja nie zawsze oznacza całkowite zniknięcie danego zawodu, często prowadzi do jego przekształcenia i zmiany wymaganych umiejętności.
Czy takie McDonald’s trafią do Europy i Polski?
McDonald’s na razie nie podał konkretnego planu rozszerzenia projektu. Nie wiadomo, czy roboty trafią do kolejnych lokali w Chinach, ani tym bardziej – czy pojawią się za granicą. Korporacja działa ostrożnie: najpierw test, potem analiza kosztów, dopiero później decyzja o szerszym wdrożeniu.
Trzeba jednak pamiętać, że sieć ma historię szybkiego wprowadzania rozwiązań, które się sprawdzają. Wystarczy przypomnieć automatyczne kioski do zamawiania jedzenia. Jeszcze dekadę temu zamawianie przy kasie było standardem, dziś w wielu krajach klienci ustawiają się głównie do ekranów dotykowych.
Nie jest więc wykluczone, że za kilka lat w wybranych, bardzo ruchliwych lokalizacjach w Europie pojawią się pierwsze testowe roboty kelnerzy. Na początek jako atrakcja, forma reklamy i sposób na obsługę godzin szczytu bez konieczności zatrudniania dodatkowych osób.
Jak może wyglądać „hybrydowa” restauracja przyszłości?
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to model mieszany. Część zadań przejmą roboty: dostarczanie zamówień, sprzątanie stolików, uzupełnianie zapasów na sali. Ludzie pozostaną tam, gdzie liczy się kontakt z klientem, elastyczność i umiejętność reagowania na nieprzewidziane sytuacje.
W praktyce w jednej restauracji mogą działać równolegle:
- roboty dowożące jedzenie i napoje,
- automatyczne systemy przyjmowania i opłacania zamówień,
- pracownicy zajmujący się przyjmowaniem reklamacji, pomocą osobom starszym, organizacją sali i nadzorem nad maszynami,
- zespół kuchenny, który stopniowo korzysta z coraz większej liczby półautomatycznych urządzeń.
Dla klientów oznacza to szybszą obsługę i mniej pomyłek, ale też zmianę przyzwyczajeń. Wizyta w restauracji zaczyna przypominać korzystanie z aplikacji – wszystko dzieje się w tle, zminimalizowany zostaje kontakt z drugim człowiekiem.
Warto przy tym pamiętać, że automatyzacja nie jest procesem jednokierunkowym. Jeśli goście uznają robotyczną obsługę za zbyt chłodną lub irytującą, firmy będą musiały szukać kompromisów. Część sieci może postawić na „ludzki” charakter jako atut, tak jak dziś niektóre kawiarnie reklamują się brakiem Wi‑Fi, żeby zachęcić do prawdziwej rozmowy.
Eksperyment McDonald’s w Szanghaju pokazuje, że granica między technologią a codziennością przesuwa się szybciej, niż wielu z nas zakładało. Dla jednych to szansa na wygodę i rozwój nowych branż, dla innych – sygnał, że trzeba jak najszybciej pomyśleć o nowych kompetencjach. W obu przypadkach robot kelner z restauracji fast food staje się symbolem szerszej zmiany, która już trwa.
Podsumowanie
McDonald’s testuje w Szanghaju innowacyjny model restauracji, w którym roboty humanoidalne przejmują obowiązki kelnerów, dostarczając posiłki bezpośrednio do stolików. Podczas gdy maszyny obsługują gości na sali, ludzie nadal odpowiadają za przygotowywanie dań w kuchni, co stanowi test hybrydowego modelu pracy w gastronomii.


