Groźny gaz w łazience po sprzątaniu: 13 strażaków w akcji

Groźny gaz w łazience po sprzątaniu: 13 strażaków w akcji
Oceń artykuł

35‑latek chciał jedynie dokładnie wyczyścić łazienkę. W kilka chwil potrzebował już pomocy ratowników, a na miejsce wysłano aż 13 strażaków i kilka wozów. Powód? Groźna chemiczna reakcja dwóch popularnych środków do mycia.

Łazienka zamieniła się w komorę gazową

Do zdarzenia doszło w czwartek, 19 marca 2026 roku, w aglomeracji Albi na południu Francji. Mężczyzna postanowił rozprawić się z pleśnią i zabrudzeniami w swojej łazience. Do sprzątania użył dwóch produktów, które wiele osób trzyma w domu: wybielacza na bazie chloru (odpowiednika domowej „chlorowej” chemii) oraz octu spirytusowego.

Oba środki wlał do jednego spryskiwacza i zaczął nimi pryskać powierzchnie w małym, słabo wentylowanym pomieszczeniu. Dosłownie po chwili zaczął odczuwać silne duszności, kaszel i pieczenie w oczach. Sytuacja eskalowała tak szybko, że konieczne stało się wezwanie służb ratunkowych.

W ciągu kilku sekund zwykły zabieg porządkowy zmienił się w zdarzenie wymagające dużej akcji straży pożarnej i transportu do szpitala.

Na miejsce przyjechało 13 strażaków w trzech pojazdach. Ratownicy ewakuowali poszkodowanego z mieszkania, udzielili mu pomocy na miejscu, a następnie przewieźli go do placówki medycznej na dalsze badania i obserwację.

Dlaczego połączenie wybielacza i octu jest tak groźne

Źródłem problemu okazała się reakcja chemiczna między zawartym w wybielaczu chlorem a kwasem octowym. W wyniku takiego połączenia uwalnia się chlor w postaci gazu – silnie drażniącej substancji, znanej m.in. z historii jako gaz bojowy.

Chlor gazowy jest:

  • żrący dla dróg oddechowych,

Prawdopodobnie można pominąć