El Niño może wrócić już w 2026 roku. Klimatolodzy biją na alarm
Zmiana ta otwiera drogę do szybkiego powrotu El Niño – zjawiska, które potrafi w kilka miesięcy przemodelować układ opadów, susz i ekstremów pogodowych od Ameryk po Azję. Według najnowszych analiz może się to stać już w drugiej połowie 2026 roku.
La Niña znika szybciej, niż przewidywały modele
Przez około dwa lata tropikalny Pacyfik znajdował się pod wpływem La Niña – fazy chłodnej w systemie ENSO (El Niño–Southern Oscillation), która zwykle lekko obniża średnią temperaturę globu. Teraz ten „klimatyczny hamulec” nagle słabnie.
Jeszcze w grudniu 2025 r. powierzchnia wód w równikowym Pacyfiku była średnio o około 0,8°C chłodniejsza od normy. Już miesiąc później ujemna anomalia skurczyła się do około 0,3°C. To bardzo gwałtowna zmiana jak na skalę oceaniczną.
Naukowcy odczytują ten skok jako sygnał przedwczesnego końca La Niña i początek przejścia ku warunkom neutralnym, które często są wstępem do rozwoju El Niño.
Organizacja Meteorologiczna wskazuje, że pod powierzchnią oceanu od początku 2026 roku krążą rozległe masy nietypowo ciepłej wody. Te „podziemne rezerwuary ciepła” przesuwają się stopniowo w kierunku wschodnim, w stronę Ameryki Południowej, przygotowując grunt pod kolejną fazę cieplejszą.
Co mówią prognozy ENSO na 2026 rok
Centrum prognoz klimatycznych NOAA szacuje, że w okresie od marca do maja 2026 r. prawdopodobieństwo neutralnego stanu ENSO sięga około 60%. Między kwietniem a czerwcem rośnie do około 70%. Oznacza to, że klimatyczny „wahadłowiec” wchodzi w fazę przejściową.
W tym czasie słabną wschodnie wiatry pasatowe, które w trakcie La Niña utrzymują chłodne wody przy powierzchni. Gdy pasaty tracą siłę, ciepłe wody z głębszych warstw zaczynają wypływać ku górze i dominować w centrum Pacyfiku. To jeden z klasycznych sygnałów zbliżającego się El Niño.
- La Niña – faza chłodna, zwykle lekko obniża temperaturę globalną.
- Neutralne ENSO – stan przejściowy, mniej charakterystycznych skutków.
- El Niño – faza ciepła, często podbija globalne temperatury i zmienia rozkład opadów.
Równolegle analizy International Research Institute for Climate and Society pokazują rosnące prawdopodobieństwo, że w drugiej połowie 2026 r. system przechyli się wyraźnie w stronę El Niño – z pełnym ukształtowaniem zjawiska najprawdopodobniej między latem a jesienią.
Szansa na El Niño przed końcem 2026 roku jest wysoka
Ośrodki prognozowe mówią wprost: statystycznie dwie trzecie scenariuszy prowadzi do powrotu El Niño jeszcze przed końcem 2026 r. Szacunki wskazują około 62% prawdopodobieństwa wystąpienia El Niño w okresie lipiec–wrzesień i około 67% między sierpniem a październikiem.
Klimatolodzy podkreślają przy tym istnienie tzw. bariery przewidywalności wiosennej. To dobrze znane zjawisko: między marcem a czerwcem modele numeryczne tracą część skuteczności, bo interakcje między oceanem a atmosferą stają się szczególnie chaotyczne. Mimo tego ograniczenia większość modeli i tak wskazuje na ten sam kierunek – przejście do fazy ciepłej.
Scenariusz ekstremalnie silnego El Niño w 2026 r. wydaje się mało prawdopodobny, ale powrót zjawiska w wersji słabej lub umiarkowanej uznaje się dziś niemal za bazowy.
Niewiadomą pozostaje głównie skala. Od niej zależeć będzie, jak mocno zmienią się opady w kluczowych regionach rolniczych i jakie ryzyko przyniosą powodzie czy susze.
Jak El Niño może przetasować pogodę na kontynentach
El Niño to nie tylko ciekawostka dla klimatologów. To mechanizm, który przekłada się na bardzo konkretne skutki w wielu krajach.
| Region | Typowe skutki El Niño |
|---|---|
| Zachodnie wybrzeże Ameryki Południowej | Więcej intensywnych opadów, rosnące ryzyko powodzi i osuwisk |
| Azja Południowo-Wschodnia, Australia | Wzrost ryzyka suszy, większe zagrożenie pożarami lasów |
| Atlantyk tropikalny | Zwykle mniej huraganów z powodu silniejszego pionowego ścinania wiatru |
| Wschodni Pacyfik tropikalny | Więcej burz tropikalnych i huraganów |
Dla rolników w Peru czy Ekwadorze większa ilość deszczu może oznaczać lepsze plony, ale także ryzyko zniszczenia infrastruktury przez gwałtowne ulewy. Z kolei Indonezja i Filipiny w scenariuszu El Niño często zmagają się z długotrwałym deficytem wody, który uderza w produkcję żywności i zwiększa ryzyko pożarów torfowisk.
Eksperci szczególnie uważnie obserwują prognozy dla atlantyckiego sezonu huraganów 2026. El Niño zwykle wzmacnia w górnych warstwach atmosfery prądy strumieniowe, które ścinają w pionie młode cyklony i utrudniają ich rozwój. Jeśli zjawisko rozwinie się zgodnie z przewidywaniami, wybrzeża Stanów Zjednoczonych i Karaibów mogą liczyć na nieco spokojniejszą niż w ostatnich latach sezonową statystykę burz tropikalnych.
Rekordowo ciepłe lata mimo „chłodnego wsparcia” La Niña
Paradoks ostatnich lat polega na tym, że nawet w okresie, gdy klimat znajdował się pod wpływem chłodniejszej fazy ENSO, kolejne miesiące biły rekordy temperatur. Styczeń 2025 r. okazał się najcieplejszym styczniem w historii pomiarów, mimo że La Niña powinna nieco schładzać średnią globalną.
W klasycznym ujęciu La Niña obniża temperaturę Ziemi o około 0,1–0,2°C względem tła klimatycznego. Tymczasem rosnące stężenia gazów cieplarnianych tak mocno podniosły tę „temperaturę bazową”, że naturalna faza chłodna nie jest już w stanie zahamować ogrzewania planety.
Specjaliści mówią dziś o narastającym efekcie: każdy kolejny ciepły cykl ENSO nakłada się na coraz wyższy poziom tła, przez co nowe rekordy padają częściej niż kiedykolwiek.
Jeśli El Niño w 2026 r. rzeczywiście się rozwinie, statystyka może być bezlitosna. Historycznie takie epizody dodają do średniej globalnej kolejne 0,1–0,2°C. W praktyce oznacza to sporą szansę, że rok 2026 dorówna rekordowo gorącym latom 2023–2024 albo je wyprzedzi.
Ocean jako „magazyn” nadmiarowego ciepła
Większość energii wynikającej z efektu cieplarnianego ląduje nie w powietrzu, lecz w oceanach. To dzięki temu wzrost temperatur przy powierzchni Ziemi jest jeszcze w jakiś sposób ograniczany. Pojemność cieplna wód nie jest jednak nieskończona.
Ciepłe masy wody w tropikach już dziś napędzają bardziej intensywne zjawiska pogodowe: silniejsze opady, gwałtowniejsze burze, rozległe fale upałów morskich niszczące rafy koralowe i ekosystemy przybrzeżne. Każdy kolejny epizod El Niño działa jak dodatkowy zastrzyk energii dla tego rozchwianego systemu.
Co ta prognoza znaczy w praktyce dla ludzi i gospodarki
W wielu krajach informacje o możliwym powrocie El Niño w 2026 r. już uruchamiają procedury planowania kryzysowego. Rządy i samorządy aktualizują strategie gospodarowania wodą, służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywności szykują scenariusze na wypadek nieurodzaju, a sektor ubezpieczeniowy kalkuluje nowe poziomy ryzyka powodzi czy pożarów.
Dla zwykłych ludzi skutki często odczuwa się w sposób bardzo przyziemny: zmienia się cena żywności, rośnie liczba dni z upałami, częściej pojawiają się alerty pogodowe. W części regionów dochodzi do migracji wewnętrznych, gdy susza lub powódź niszczą możliwości utrzymania się z ziemi.
Warto też pamiętać o efektach kumulacyjnych. Epizod El Niño nakłada się na inne procesy: stopniowo rosnący poziom mórz, urbanizację stref przybrzeżnych, degradację gleb czy wylesianie. To sprawia, że ta sama skala opadów czy suszy może dziś wyrządzić większe szkody niż kilkadziesiąt lat temu.
Dla Polski El Niño nie jest zjawiskiem tak bezpośrednio odczuwalnym jak dla stref tropikalnych, ale wpływa na ogólny bilans energii w systemie klimatycznym. W latach silnego El Niño część modeli wskazuje na większą szansę na ciepłe zimy w Europie i zwiększone ryzyko fal upałów latem. Nie oznacza to automatycznie konkretnego scenariusza dla jednego sezonu, lecz zwiększa prawdopodobieństwo, że kolejne lata będą bardzo gorące.
Klimatolodzy zwracają uwagę, że coraz ważniejsze staje się wczesne ostrzeganie i adaptacja: rozwój systemów nawadniania, zabezpieczanie miast przed upałem, inwestycje w retencję wody czy mądre planowanie zabudowy na terenach zalewowych. El Niño w 2026 r. może być kolejnym sprawdzianem, czy globalnie traktujemy te sygnały poważnie, czy nadal zakładamy, że „jakoś to będzie”.


