Mają problem z mieszkaniem, a mimo to zostaną najbogatszym pokoleniem
Pokolenie urodzone po końcówce lat 90. ledwo wiąże koniec z końcem, a i tak według banków centralnych ma przejąć rekordowy majątek.
Ci młodzi dorośli walczą dziś z drogimi mieszkaniami, niestabilnym rynkiem pracy i inflacją. Równocześnie analitycy dużych instytucji finansowych twierdzą, że w ciągu kilkunastu lat właśnie ta grupa stanie się najzamożniejszym i najbardziej wpływowym pokoleniem w historii nowoczesnej gospodarki.
Pokolenie, które dziś żyje na wynajmie, jutro ma być krezusem
Gen Z – czyli osoby urodzone mniej więcej między 1997 a 2012 rokiem – w debacie publicznej często dostaje łatkę roszczeniowej i „trudnej w zarządzaniu”. Pracodawcy narzekają, że nie akceptuje sztywnego etatu od 9 do 17, ma niski próg tolerancji na hierarchię i domaga się sensu w pracy, a nie tylko wypłaty.
Obok tego widać zupełnie inny obraz: wielu młodych ma wysokie kwalifikacje, a mimo to nie stać ich na własne mieszkanie. W największych miastach koszt życia dawno oderwał się od pensji startowych. Według danych cytowanych przez Bank of America, w niektórych krajach, by po prostu przeżyć na minimalnym poziomie, potrzeba przeciętnie równowartości 146% płacy minimalnej.
Przeczytaj również: Od 1 stycznia 2026 portfele szczupleją. Sprawdź, co dokładnie się zmieni
Globalnie młodzi z Gen Z w ciągu zaledwie dwóch lat zdążyli zgromadzić już około 9 bilionów dolarów majątku, a do 2040 roku prognozy mówią o astronomicznych 74 bilionach.
Prognozy tej samej instytucji mówią, że do 2030 roku wartość majątku przypisanego do Gen Z może wzrosnąć do około 36 bilionów dolarów. Chwilę później tempo jeszcze przyspieszy, gdy do gry wejdzie ogromny przepływ majątku między pokoleniami.
Wielka zamiana majątku: skąd weźmie się ta „nagła” zamożność?
Kluczowym mechanizmem jest to, co ekonomiści nazywają wielkim transferem majątku. Chodzi o proces, w którym oszczędności poprzednich pokoleń przechodzą do dzieci i wnuków. W praktyce są to głównie mieszkania, domy, działki, firmy rodzinne oraz portfele inwestycyjne gromadzone przez dekady przez osoby z generacji powojennej i kolejne roczniki.
Przeczytaj również: W kwietniu nie włączysz piekarnika wieczorem? Nowe zasady uderzą w rachunki
Do połowy lat 40. tego wieku w postaci spadków i darowizn ma zmienić właściciela majątek wart około 84 biliony dolarów.
Najpierw skorzystają z tego przede wszystkim dzisiejsi czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie, ale szacunki mówią, że z tego strumienia pieniędzy wyraźną część przejmą także przedstawiciele Gen Z. Bank of America ocenia, że istotny ułamek tej grupy wejdzie w dorosłość z kapitałem, na który nie miało szans wiele wcześniejszych roczników.
Dla młodych to ogromna zmiana sytuacji wyjściowej: dziś płacą wysokie czynsze i żyją w wynajętych mieszkaniach po kilkoro współlokatorów, jutro mogą stać się właścicielami nieruchomości po dziadkach czy rodzicach. Do tego dojdą pieniądze z inwestycji prowadzonych przez starsze pokolenia, często od lat 80. i 90., kiedy kupno mieszkania było znacznie tańsze niż obecnie.
Przeczytaj również: Mam miliony po rodzinie i czuję wstyd. Gorzka prawda o spadkach
Jak zmieniają się nawyki wydatkowe młodych?
To, co szczególnie interesuje ekonomistów, to styl życia Gen Z. Skoro mieszkania są dla wielu poza zasięgiem, priorytety ustawiają się inaczej. Młodzi często rezygnują z klasycznego modelu „praca–kredyt–dom–rodzina w wieku 30 lat” i podejmują inne decyzje finansowe.
Z badań i obserwacji rynku wyłania się kilka charakterystycznych zachowań:
- rezygnacja z długoterminowego odkładania na wkład własny, skoro ceny nieruchomości rosną szybciej niż oszczędności,
- większe wydatki na małe przyjemności – podróże, jedzenie na mieście, rozrywkę cyfrową,
- inwestowanie w siebie: kursy, zdrowie psychiczne, sport, poprawę komfortu życia „tu i teraz”,
- eksperymentowanie z inwestycjami w akcje, ETF-y czy krypto, zamiast trzymania pieniędzy wyłącznie na koncie oszczędnościowym.
To przesunięcie widać w danych detalicznych: Gen Z chętnie kupuje online, mocno reaguje na trendy, a przy tym wymaga od marek autentyczności, prostej komunikacji i realnych działań proekologicznych. Klasyczna reklama telewizyjna czy nachalny marketing nie robią na nich większego wrażenia.
Siła demografii: najliczniejsze pokolenie w historii
Do przewrotu nie wystarczy sam transfer spadków. Ważna jest też skala. W nadchodzącej dekadzie Gen Z ma stanowić około 30% globalnej populacji. To oznacza ogromną liczbę konsumentów, pracowników i inwestorów, którzy wchodzą w okres największej aktywności zawodowej.
Dla gospodarki to potężny silnik. Liczniejsza grupa aktywnych zawodowo osób z rosnącymi dochodami i majątkiem potrafi całkowicie zmienić układ sił między branżami. Coraz więcej firm już dziś projektuje ofertę w taki sposób, by trafić w gust dwudziesto- i dwudziestokilkulatków, bo wie, że za kilka lat to oni będą mieć najgrubsze portfele.
Analitycy przewidują, że po wejściu w wiek trzydziestu kilku lat Gen Z stanie się dominującą siłą zakupową i istotnie przetasuje gospodarki, rynki finansowe oraz systemy społeczne.
Nowa mapa konsumpcji: co zmieni się dla biznesu?
Jeżeli prognozy się spełnią, sektor konsumencki czekają poważne korekty. Młodzi wydają pieniądze inaczej niż ich rodzice, więc inaczej zarabiać będą też firmy. Można spodziewać się kilku wyraźnych trendów:
| Obszar | Starsze pokolenia | Gen Z |
|---|---|---|
| Mieszkanie | Silne przywiązanie do własności, kredyt na 30 lat | Dłuższy wynajem, współdzielenie, późniejsze decyzje o zakupie |
| Praca | Stabilny etat, lojalność wobec firmy | Elastyczne formy zatrudnienia, praca zdalna, częstsze zmiany |
| Wydatki | Duże zakupy rzadko, nacisk na trwałość | Częste mniejsze zakupy, usługi subskrypcyjne, cyfrowe produkty |
| Oszczędzanie | Konto oszczędnościowe, lokaty | Fundusze, akcje, aplikacje inwestycyjne, krypto |
Dla branż, które nie zareagują na tę zmianę, może to oznaczać duże problemy. Przykładowo tradycyjne banki, które skupiają się wyłącznie na kredytach hipotecznych i oddziałach stacjonarnych, tracą na znaczeniu. Rosną natomiast fintechy, aplikacje do mikroinwestowania i usługi, które łączą finanse z wygodą kilku kliknięć w smartfonie.
Czy Gen Z naprawdę zostanie najbogatszym pokoleniem?
Prognozy Bank of America brzmią efektownie, ale niosą w sobie wiele założeń. Zakładają chociażby względnie stabilną globalną gospodarkę, brak długotrwałych konfliktów na ogromną skalę oraz to, że zgromadzony majątek starszych pokoleń faktycznie trafi do młodszych, a nie zostanie „zjedzony” przez inflację czy kryzysy finansowe.
Mimo to kilka przesłanek wydaje się dość twardych. Po pierwsze, liczby związane z dziedziczeniem już teraz są ogromne. W wielu krajach boom mieszkaniowy lat 80. i 90. sprawił, że dzisiejsi emeryci mają w bilansie życia aktywa warte wielokrotność swoich dawnych pensji. Po drugie, młodzi wcześniej zaczynają przygodę z inwestowaniem, często jeszcze w trakcie studiów, co także zwiększa ich szansę na budowanie kapitału.
Z drugiej strony rośnie też ryzyko rozwarstwienia. Nie każdy z Gen Z odziedziczy mieszkanie w dużym mieście czy portfel akcji. Można więc spodziewać się znacznych różnic wewnątrz samego pokolenia: część osób faktycznie wskoczy kilka szczebli wyżej, część nadal będzie zmagać się z drogimi najmem i niestabilnymi umowami.
Co to oznacza dla młodych Polaków?
Pytanie, na ile ten trend przełoży się na polskie realia. Nasz rynek nieruchomości, system emerytalny i poziom dochodów wyglądają inaczej niż w Stanach czy w Europie Zachodniej. W Polsce też dojdzie do dużej fali dziedziczenia, lecz jej skala może być mniejsza, bo średnie majątki są po prostu niższe.
Mimo to warto odczytać ten globalny kierunek jako sygnał. Dla dzisiejszych dwudziestolatków kluczowe może być nie tylko wykształcenie, ale też jak najwcześniejsze oswojenie się z finansami: zrozumienie inflacji, oprocentowania kredytów, podstaw inwestowania. Świadome podejście do pieniędzy zwiększa szansę, że gdy przyjdzie moment przejęcia rodzinnych aktywów albo pierwszych poważnych premii z pracy, zostaną one mądrze wykorzystane, a nie przepalone.
Ekonomiści zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt: to pokolenie ma znacznie większą wrażliwość społeczną i klimatyczną niż wcześniejsze roczniki. Jeśli faktycznie stanie się najbardziej zasobne, może mocno naciskać na biznes i polityków, by kapitał pracował nie tylko na zysk, ale też na jakość życia i środowiska. To od dzisiejszych decyzji młodych – zarówno tych finansowych, jak i życiowych – zależy, czy prognozy o najbogatszym pokoleniu w historii zamienią się w realną poprawę codziennej rzeczywistości, czy tylko w imponujące wykresy w raportach banków.


