Jak pieczenie pizzy w ogrodzie zmieniło życie setek ludzi na biznes
Tom Gozney miał 21 lat, gdy trafił na odwyk. Po wyjściu z ośrodka szukał czegoś, co nadałoby jego życiu sens i chroniło przed powrotem do dawnego środowiska. Znalazł to w ogniu – zbudował własnoręcznie pierwszy piec do pizzy w ogrodzie. Ten pozornie zwykły projekt przerodził się w międzynarodową firmę, która zmieniła życie setkom ludzi na całym świecie.
Najważniejsze informacje:
- Tom Gozney trafił na odwyk w wieku 21 lat z powodu uzależnienia od alkoholu i narkotyków
- Po wyjściu z ośrodka zbudował pierwszy piec do pizzy w swoim ogrodzie
- Firma powstała dzięki pożyczce 5 tysięcy funtów od matki
- Model Primo był pierwszym kompaktowym, jednoczęściowym piecem w formie betonowego igloo
- Roccbox trafił do sprzedaży w 2016 roku i w pierwszym miesiącu przyniósł 900 tysięcy funtów przychodu
- Około 400 osób z różnych krajów rzuciło etat, by zarabiać tylko na pizzy w piecach Gozney
- Przychody firmy wzrosły z 5,2 mln funtów w 2019 do 72 mln funtów w 2024 roku
- Firma zatrudnia około 120 osób w Chinach, Australii, Europie i USA
Historia młodego Brytyjczyka, który uciekł przed uzależnieniem w stronę ogrodowego pieca do pizzy, niespodziewanie przerodziła się w globalny biznes.
Tom Gozney nie planował budować międzynarodowej marki. Chciał tylko odzyskać kontrolę nad swoim życiem po terapii odwykowej. Dziś jego piece stoją w ogrodach i food truckach na kilku kontynentach, a około 400 osób rzuciło etat, by zarabiać wyłącznie na sprzedaży pizzy wypiekanej w jego urządzeniach.
Od uzależnienia do pierwszego pieca w ogrodzie
Gdy miał 21 lat, Gozney trafił na odwyk z powodu problemów z alkoholem i narkotykami. Po wyjściu z ośrodka szukał czegoś, co nada jego życiu sens i utrzyma go z dala od dawnego środowiska. Znalazł to w ogniu.
Zbudował pierwszy piec do pizzy w swoim ogrodzie. Sam przyznaje, że wyglądał fatalnie, ale rozpalił w nim coś ważniejszego niż drewno – nową obsesję na punkcie projektowania. Zaczął zapraszać znajomych, wspólnie piekli pizzę i spędzali wieczory przy ogniu. To właśnie te spotkania uświadomiły mu, że chodzi nie tylko o jedzenie, lecz o doświadczenie bycia razem.
Gozney wielokrotnie podkreśla, że prawdziwym „produktem” nie jest sam piec, ale poczucie wspólnoty, jakie powstaje, gdy ludzie pieką pizzę i rozmawiają przy ogniu.
Samouk, który wgryzł się w beton i glinę
Zamiast kończyć studia projektowe, Gozney uczył się z książek. Analizował właściwości cieplne cementu i gliny, badał, jak utrzymać idealną temperaturę do wypieku pizzy, a jednocześnie stworzyć konstrukcję, którą można przestawić lub zainstalować bez wielkiej budowy.
Wziął od mamy pożyczkę w wysokości 5 tysięcy funtów. Połowę tej kwoty wydał na przygotowanie profesjonalnej formy z włókna szklanego. Na jej podstawie powstał kompaktowy, jednoczęściowy piec w formie betonowej „igloo”. Tak narodził się jego pierwszy poważny produkt – model Primo, sprzedawany jako stosunkowo przystępny finansowo piec ogrodowy.
Równolegle pracował nad konstrukcją pieca, który można zainstalować szybciej i taniej niż tradycyjne, murowane piece. Udało mu się go opatentować, co otworzyło drzwi do współpracy z gastronomią.
Od lokalnych targów do restauracji sieciowych
Początki były bardzo przyziemne. Gozney sam projektował stronę internetową, jeździł na targi i imprezy rolnicze, tłumaczył zainteresowanym, dlaczego jego piec da im lepszą pizzę niż klasyczny grill.
Z czasem zaczął działać pod marką Stone Bake Oven Company i mocniej wejść w sektor restauracyjny. Jego piece trafiły do lokali znanych brytyjskich sieci serwujących pizzę neapolitańską. To tam testowano je komercyjnie po kilkanaście godzin dziennie, sprawdzając, czy konstrukcje naprawdę wytrzymają intensywną eksploatację.
Gdy firma urosła, wszystkie działania – zarówno te skierowane do restauracji, jak i do klientów indywidualnych – zostały połączone pod jednym szyldem Gozney. Marka zdobywała kolejne rynki, a piece przeszły proces certyfikacji, który umożliwił ich użytkowanie także w strefach objętych restrykcjami dotyczącymi zadymienia.
Roccbox – przenośny piec, który zmienił życie 400 osób
Największy przełom przyszedł wraz z premierą modelu Roccbox. To lekki, przenośny piec z kamienną podłogą, który osiąga temperatury charakterystyczne dla profesjonalnych pizzerii. Można go postawić na tarasie, w ogródku, ale też w food trucku czy na przyczepie gastronomicznej.
Roccbox trafił do sprzedaży dla klientów indywidualnych w 2016 roku i od razu wywołał spore zamieszanie. W pierwszym miesiącu sprzedaży marka zanotowała przychód na poziomie około 900 tysięcy funtów. To był sygnał, że piec nie jest gadżetem sezonowym, lecz realnym narzędziem do zarabiania pieniędzy.
Według Toma Gozneya około 400 osób z różnych krajów zdecydowało się porzucić etat i utrzymywać się tylko z pizzy wypiekanej w jego piecach.
W praktyce wygląda to tak, że ktoś kupuje Roccboxa lub inny model Gozney, zaczyna od okazjonalnych imprez, cateringów czy weekendowych stoisk, a po czasie odkrywa, że dochody z pizzy dorównują pensji z etatu. Wtedy pojawia się decyzja: zostać w biurze czy wyjść do ludzi i stanąć przy gorącym piecu.
Kim są ludzie, którzy rzucają pracę dla pizzy
Wśród tych około 400 osób można znaleźć bardzo różne historie: pracowników korporacji, kierowców, ludzi po przejściach zdrowotnych, a także rodziny szukające pomysłu na wspólny biznes. Łączy ich jedno – decyzja, by powiązać swoje życie zawodowe z prostym produktem: ciastem, sosem i wysoką temperaturą.
Gozney nazywa ich „kolektywem”, czyli nieformalną społecznością przedsiębiorców, którzy postawili na jego sprzęt. Firma aktywnie pokazuje ich historie w swoich materiałach. Dla marki to dowód, że piec może stać się fundamentem zmiany stylu życia, a nie tylko dodatkiem do ogrodu.
- Jedni zakładają food trucki i jeżdżą po festiwalach.
- Inni otwierają małe pizzerie na osiedlach.
- Niektórzy działają tylko mobilnie – obsługują wesela, urodziny, firmowe eventy.
- Część łączy pracę zdalną z weekendowym pieczeniem pizzy.
Boom w czasie pandemii i ekspansja na świat
Pandemia koronawirusa paradoksalnie przyspieszyła rozwój firmy. Ludzie zamknięci w domach inwestowali w ogrody, tarasy i sprzęt, który pozwoli im urozmaicić spędzanie czasu. Piece do pizzy idealnie wpasowały się w ten trend.
Przychody firmy wzrosły z około 5,2 miliona funtów w 2019 roku do 72 milionów funtów w 2024 roku. Gozney zatrudnia dziś około 120 osób w kilku regionach świata, w tym w Chinach, Australii, Europie i Stanach Zjednoczonych. To już nie jest garażowy projekt, lecz pełnoprawny gracz globalnego rynku sprzętu kuchennego z segmentu premium.
| Rok | Szacowane przychody | Liczba pracowników |
|---|---|---|
| 2011 | kilkaset tysięcy funtów | kilka osób |
| 2019 | 5,2 mln funtów | kilkadziesiąt osób |
| 2024 | 72 mln funtów | ok. 120 osób |
Dlaczego akurat pizza stała się narzędziem zmiany
Pizza ma kilka cech, które wyjątkowo sprzyjają takim historiom jak ta. Przede wszystkim jest daniem intuicyjnym – opiera się na prostym cieście i kilku składnikach. Łatwo jej się nauczyć w stopniu „wystarczająco dobrym”, by zacząć sprzedawać, a później powoli poprawiać jakość.
Druga sprawa to niski próg wejścia w porównaniu z klasyczną restauracją. Mobilny piec, przyczepa, podstawowe wyposażenie i lokalne składniki potrafią wystarczyć, by ruszyć z pierwszymi zleceniami. Koszt jest wciąż poważny, ale nieporównywalny z pełną inwestycją w lokal w centrum miasta.
Połączenie stosunkowo niskiej bariery wejścia z mocnym efektem „wow” – widokiem płomieni i zapachem świeżego ciasta – daje tym biznesom przewagę w walce o uwagę klientów.
Ryzyka i pułapki rzucania etatu dla pieca
Z drugiej strony, porzucenie pracy na etacie na rzecz własnej pizzerii opartej na jednym piecu to zawsze ryzyko. Trzeba liczyć się z sezonowością, nieprzewidywalną pogodą, kosztami składników i konkurencją ze strony dużych sieci.
Przed taką decyzją warto przetestować pomysł „po godzinach”: zacząć od kilku mniejszych zleceń, policzyć realne koszty i dopiero wtedy oceniać, czy potencjał dochodów faktycznie pozwoli pokryć wszystkie wydatki domowe. Wielu właścicieli food trucków przyznaje, że pierwsze miesiące są najtrudniejsze, bo łączą jednocześnie naukę produktu, marketing i księgowość.
Co historia Gozneya mówi o trendach w gastronomii
Historia brytyjskiego projektanta dobrze pokazuje szerszy trend: ludzie coraz chętniej zamieniają biurowe stanowiska na działalność związaną z jedzeniem, rzemiosłem i bezpośrednim kontaktem z klientem. Pizza z pieca ogrodowego stała się symbolem takiej ucieczki w coś „prawdziwego”.
Dla wielu osób wypiek ciasta w 450–500 stopniach to nie tylko praca, ale też sposób na budowanie społeczności: w małych miastach piec staje się lokalnym punktem spotkań, na wydarzeniach firmowych integruje pracowników lepiej niż standardowy catering.
Ta historia może być też inspiracją dla tych, którzy myślą o własnym biznesie gastronomicznym. Nie każdy musi inwestować w drogą restaurację – czasem wystarczy jeden dopracowany produkt, konsekwencja i sprzęt, który faktycznie pozwala dostarczyć jakość zbliżoną do profesjonalnej kuchni.
W tle ciągle przewija się jeszcze jedna warstwa: osobista przemiana założyciela. Gozney pokazuje, że pasja do tworzenia czegoś namacalnego – w tym wypadku pieców i pizzy – może stać się skutecznym narzędziem wychodzenia z kryzysu. W jego przypadku płomień w piecu zastąpił płomienną, destrukcyjną stronę wcześniejszego życia. Dla setek użytkowników jego pieców ten sam ogień oznacza nowy sposób zarabiania i więcej swobody w codzienności.
Najczęściej zadawane pytania
Ile osób rzuciło etat dzięki piecom Gozney?
Około 400 osób z różnych krajów porzuciło etat, by utrzymywać się wyłącznie z pizzy wypiekanej w piecach Gozney.
Ile zarobiła firma Gozney w 2024 roku?
Szacowane przychody firmy w 2024 roku wyniosły 72 miliony funtów.
Ile kosztował pierwszy produkt Gozney?
Tom Gozney wziął od matki pożyczkę 5 tysięcy funtów, połowę wydając na profesjonalną formę z włókna szklanego.
Dlaczego pizza jest dobrym pomysłem na biznes?
Pizza ma niski próg wejścia, proste przepisy i daje mocny efekt 'wow’ dzięki widoku płomieni i zapachowi świeżego ciasta.
Wnioski
Historia Gozneya pokazuje, że pasja do tworzenia czegoś namacalnego może stać się narzędziem zmiany życia. Dla 400 osób, które rzuciły etat dla pizzy, ogrodowy piec okazał się fundamentem nowej ścieżki zawodowej. Jeśli myślisz o własnym biznesie gastronomicznym, nie musisz inwestować w drogi lokal – czasem wystarczy jeden dopracowany produkt, konsekwencja i odpowiedni sprzęt, by dostarczyć jakość zbliżoną do profesjonalnej kuchni.
Podsumowanie
Historia młodego Brytyjczyka, który po wyjściu z terapii odwykowej zbudował pierwszy piec do pizzy w ogrodzie, przerodziła się w globalny biznes wart 72 miliony funtów. Firma Gozney sprzedaje piece ogrodowe i przenośne na kilku kontynentach, a około 400 osób rzuciło etat, by zarabiać wyłącznie na pizzy wypiekanej w jej urządzeniach.


