Ciekawostki
gastronomia, Gozney, pizza, Roccbox, sukces w biznesie, Tom Gozney, własny biznes
Tomasz Wiśniewski
1 godzinę temu
Uzależniony dwudziestolatek, dziś milioner: jego piece do pizzy zmieniły życie setek ludzi
Z domowego pieca w ogródku do globalnej marki i setek ludzi, którzy rzucili etat, by żyć z pizzy.
Najważniejsze informacje:
- Tom Gozney zbudował firmę produkującą piece do pizzy, której przychody wzrosły z 5,2 mln funtów w 2019 roku do 72 mln funtów w 2024 roku.
- Około 400 osób na świecie wykorzystało piece Gozneya do rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej, rezygnując z pracy na etacie.
- Innowacja Gozneya polegała na stworzeniu kompaktowej, łatwej w montażu kopuły odlewanej w jednym kawałku, co było tańszą alternatywą dla tradycyjnych pieców.
- Mobilny piec Roccbox umożliwił popularyzację profesjonalnej pizzy w warunkach domowych i podczas wydarzeń plenerowych.
- Założyciel traktuje projektowanie pieców jako element swojego procesu zdrowienia i poszukiwania sensu życia po odwyku.
Historia Toma Gozneya brzmi jak scenariusz filmu.
Jeszcze jako dwudziestolatek walczył z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków, a kilka lat później stworzył firmę, która osiąga dziesiątki milionów funtów przychodu. Co ważniejsze, jego piece do pizzy stały się dla setek osób narzędziem do radykalnej zmiany zawodowego życia.
Od odwyku do pierwszego pieca w ogródku
Tom Gozney dorastał na południu Anglii, w Lymington. Jako 21-latek trafił na odwyk. Sam mówi, że wtedy zaczął swoje drugie życie. Po wyjściu z ośrodka szukał zajęcia, które da mu poczucie sensu i pozwoli utrzymać trzeźwość.
Odpowiedź przyszła z zupełnie nieoczekiwanej strony – z ogrodu. Gozney postanowił własnoręcznie zbudować piec opalany drewnem, żeby zapraszać znajomych na pizzę. Pierwsza konstrukcja była, jak sam przyznaje, brzydka i toporna. Mimo to uruchomiła lawinę wydarzeń.
Przy wspólnym pieczeniu pizzy odkrył, że ogień, jedzenie i spotkania z ludźmi mogą stać się jego nowym centrum życia – czymś w rodzaju terapeutycznej rutyny.
To doświadczenie przerodziło się z czasem w obsesję na punkcie projektowania lepszych, ładniejszych i prostszych w obsłudze pieców. Zainteresowanie szybko wyszło poza krąg znajomych.
Samouk od betonu i gliny: jak rodzi się produkt
Gozney nie miał formalnego wykształcenia projektowego. Zaczął więc od podstaw. Czytał książki o właściwościach termicznych cementu i gliny, analizował konstrukcje istniejących pieców, rozbierał je w myślach na części.
W końcu wpadł na pomysł kompaktowej kopuły odlewanej w jednym kawałku. Wziął 5 tys. funtów pożyczki od mamy. Połowę tej kwoty wydał na wykonanie formy z włókna szklanego, która posłużyła do odlewu pierwszego „prawdziwego” produktu. Powstał betonowy „igloo” – piec o nazwie Primo.
- cena startowa: 499 funtów – jak na rynek pieców premium była to oferta wejściowa,
- konstrukcja: jednoczęściowa kopuła, łatwiejsza w montażu niż tradycyjne rozwiązania,
- klient docelowy: restauracje i pizzerie, szukające tańszej, szybszej alternatywy dla klasycznych pieców opalanych drewnem.
Rozwiązanie okazało się na tyle innowacyjne, że Gozney zastrzegł patent na sposób instalacji. Jego produkt pozwalał restauratorom uniknąć długich prac budowlanych, a jednocześnie oferował jakość wypieku porównywalną z tradycyjnymi piecami.
Od targów rolniczych do największych pizzerii
Na początku Gozney działał niemal w pojedynkę. Sam uczył się tworzyć stronę internetową, sam jeździł po wystawach i targach – nawet rolniczych – żeby pokazać swój piec szerszej publiczności.
Marka funkcjonowała wtedy jako Stone Bake Oven Company. Przełom przyszedł po kilku latach mozolnego budowania relacji z gastronomią. Piece zaczęły trafiać do rozpoznawalnych brytyjskich sieci, takich jak Franco Manca czy Pizza Pilgrims. To był ważny sygnał dla rynku: sprzęt Gozneya sprawdza się w prawdziwej, intensywnej pracy.
Połączenie prostego montażu, mocnej konstrukcji i dobrze przemyślanego designu sprawiło, że firma stała się jednym z wiodących graczy w kategorii profesjonalnych pieców do pizzy.
Firma jako pierwsza w Wielkiej Brytanii uzyskała też zwolnienie Defra, pozwalające na korzystanie z pieców w strefach o zaostrzonych normach emisji dymu. Dla restauracji z dużych miast to był istotny argument przy wyborze dostawcy.
Roccbox – przenośny piec, który zmienił życie setkom ludzi
Druga, jeszcze większa fala sukcesu przyszła, gdy Gozney wyszedł z ofertą do zwykłych użytkowników. Kluczowy okazał się produkt Roccbox – lekki, przenośny piec o kamiennej podłodze, który można postawić w ogrodzie, na tarasie, a nawet używać mobilnie podczas wydarzeń.
Firma reklamowała go jako pierwszy na świecie przenośny piec z kamiennym dnem, zdolny rozgrzać się do temperatury profesjonalnych urządzeń. Odbiło się to szerokim echem.
| Rok | Wydarzenie |
|---|---|
| 2016 | premiera Roccbox dla klientów indywidualnych |
| 2016 (pierwszy miesiąc) | sprzedaż na poziomie ok. 900 tys. funtów |
| 2019 | przychody firmy sięgają 5,2 mln funtów |
| 2024 | przychody rosną do 72 mln funtów, globalna ekspansja |
Roccbox trafił nie tylko do miłośników domowej pizzy. Według Gozneya około 400 osób na całym świecie wykorzystało ten piec, by całkowicie zmienić swoje życie zawodowe. Zrezygnowali z etatów i zaczęli zarabiać, sprzedając pizzę z foodtrucków, plenerowych stoisk i małych punktów gastronomicznych.
Dla setek użytkowników przenośny piec stał się nie gadżetem do ogrodu, ale realnym narzędziem do zbudowania własnego, niezależnego biznesu.
„Gozney collective” – społeczność ludzi, którzy wybrali pizzę zamiast etatu
W firmie przyjęło się określenie „Gozney collective” – nieformalna nazwa grupy klientów, którzy postawili wszystko na jedną kartę i uczynili z pizzy główne źródło dochodu. Często to osoby, które nie miały wcześniejszego doświadczenia gastronomicznego, a jedynie pasję do gotowania.
Gozney opisuje ich jako pionierów „pizza movement” – ludzi, którzy wykorzystują nową generację pieców, by wejść w branżę bez milionowych inwestycji. Na początek wystarcza przenośny piec, podstawowy sprzęt, dobre ciasto i chęć do pracy.
Globalny biznes, lokalne ogniska
Dzisiaj siedziba firmy mieści się w Bournemouth w południowej Anglii, ale działalność dawno wykroczyła poza rynek krajowy. Gozney zatrudnia około 120 pracowników rozmieszczonych w Chinach, Australii, Europie i Stanach Zjednoczonych.
Sprzedaż eksplodowała w czasie pandemii COVID-19. Gdy restauracje były zamknięte, a ludzie zostali w domach, wielu zaczęło inwestować w dobrej jakości sprzęt do gotowania na świeżym powietrzu. Przychody wzrosły z 5,2 mln funtów w 2019 roku do 72 mln funtów pięć lat później.
W okresie, gdy gastronomia stacjonarna przeżywała kryzys, segment kuchni ogrodowej i street foodu okazał się jednym z beneficjentów wymuszonej zmiany stylu życia.
Jednocześnie design pozostał jednym z filarów strategii. Gozney od początku powtarzał, że piec ma być nie tylko funkcjonalny, ale też dobrze wyglądać – jak produkt z segmentu premium, który nie psuje aranżacji tarasu czy ogródka.
Ogień jako sposób na nowe życie
Dla samego założyciela firma od początku była czymś więcej niż tylko biznesem. Gozney wielokrotnie podkreśla, że gotowanie w ogniu dosłownie uratowało mu życie po wyjściu z uzależnienia. Praca przy projektowaniu pieców, rozmowy z klientami i budowanie społeczności wokół pizzy stały się częścią jego procesu zdrowienia.
Teraz widzi podobne mechanizmy u ludzi, którzy kupują jego produkty. W wielu historiach powtarza się ten sam motyw: wypalenie zawodowe, chęć wyrwania się z korporacji, marzenie o czymś prostszym i bardziej namacalnym niż praca przy komputerze.
- część użytkowników startuje od weekendowego foodtrucka i stopniowo schodzi z etatu,
- inni od razu rzucają pracę w biurze i wchodzą w gastronomię „na głęboką wodę”,
- są też tacy, którzy traktują mobilny piec jako dodatek do małego pensjonatu czy gospodarstwa agroturystycznego.
Wspólny mianownik: ogień, ciasto, kilka składników i bezpośredni kontakt z klientami stojącymi po drugiej stronie lad y. Dla wielu to przeciwieństwo zdalnej pracy w oderwaniu od ludzi.
Co przyciąga ludzi do pieca: wolność, społeczność, prostota
Historie przedsiębiorców korzystających z pieców Gozneya pokazują trzy główne motywacje. Po pierwsze – wolność. Własny punkt z pizzą, nawet niewielki, daje poczucie kontroli nad swoim czasem i dochodami.
Po drugie – społeczność. Pizza jest naturalnym pretekstem do spotkań. Foodtruck z piecem staje się lokalnym centrum towarzyskiego życia: na małym parkingu, przy plaży, na osiedlowym placu.
Po trzecie – prostota modelu. Wysoka jakość pieca sprawia, że próg wejścia jest niższy niż w przypadku klasycznej restauracji. Wystarczy opanować kilka receptur, zadbać o dobrą jakość składników i powtarzalność, a dalsza część zależy głównie od lokalizacji i marketingu szeptanego.
Dla osób planujących taki krok warto przeanalizować kilka kwestii: lokalne przepisy, dostęp do miejsc z dużym ruchem, sezonowość, a także realne koszty składników i energii. Sama technologia pieca pomaga, ale nie zastąpi podstaw przedsiębiorczości.
Historia Gozneya pokazuje zarazem coś jeszcze: często za produktami, które widzimy w ogrodach czy foodtruckach, stoją bardzo osobiste opowieści. W tym przypadku ogień z pieca do pizzy stał się impulsem do trzeźwości jednego człowieka, a później – do setek małych życiowych rewolucji w różnych krajach. Dla części klientów to po prostu świetny sprzęt do domowej zabawy. Dla kilkuset innych – bilet w jedną stronę do zupełnie nowej kariery.
Podsumowanie
Historia Toma Gozneya, który po walce z uzależnieniem stworzył globalną markę pieców do pizzy, stając się inspiracją dla setek osób porzucających etaty na rzecz własnego biznesu gastronomicznego. Jego innowacyjne rozwiązania, w tym przenośny piec Roccbox, zrewolucjonizowały rynek, pozwalając na łatwe wejście w branżę street foodu.



Opublikuj komentarz