Rosyjski „konkurent Starlinka” rusza z miejsca: pierwsze satelity już nad Ziemią

Rosyjski „konkurent Starlinka” rusza z miejsca: pierwsze satelity już nad Ziemią
4.9/5 - (43 votes)

Rosja uruchamia własną sieć satelitarną, która ma uniezależnić kraj od zagranicznych usług i rzucić wyzwanie systemowi Starlink.

Za projektem stoi mało znana firma Bureau 1440, która umieściła właśnie na orbicie pierwsze satelity nowej konstelacji. Kreml liczy, że w kilka lat zbuduje własny system szybkiego internetu z kosmosu, ważny nie tylko dla cywilów, ale też dla armii.

Nowa konstelacja na orbicie: 16 satelitów to dopiero początek

W poniedziałek rosyjska spółka Bureau 1440 wyniosła na niską orbitę okołoziemską 16 pierwszych satelitów telekomunikacyjnych. To symboliczny start projektu, który w rosyjskich planach ma stać się odpowiedzią na Starlinka należącego do SpaceX.

Start pierwszych satelitów oznacza przejście z etapu testów do budowy realnej usługi komunikacji satelitarnej – zapowiadane są dziesiątki kolejnych startów i setki urządzeń na orbicie.

Skala wciąż jest nieporównywalna. Konstelacja Starlink liczy już około 10 tysięcy satelitów i realnie działa na większości kontynentów. Rosjanie dopiero szykują się do wejścia na ten rynek, ale sama decyzja o budowie własnej sieci pokazuje, jak strategiczne stały się systemy satelitarne dla państw i armii.

Projekt Rasswiet: rosyjska odpowiedź na Starlink

Inicjatywa wpisuje się w program o nazwie Rasswiet, którego celem jest stworzenie suwerennego, rosyjskiego internetu satelitarnego. Ma on działać globalnie, z naciskiem na obszary trudno dostępne, tereny arktyczne i zaplecze militarne.

Twórcy projektu zapowiadają, że docelowo usługa ma oferować szerokopasmowy przesył danych, czyli szybki internet oraz łączność dla biznesu, administracji i wojska. Koncepcja jest więc bardzo podobna do Starlinka: tysiące satelitów na niskiej orbicie, małe terminale naziemne i możliwość świadczenia usług w miejscach, gdzie klasyczna infrastruktura światłowodowa nie ma ekonomicznego sensu.

Ambicje globalne, motywacje polityczne

Rosyjskie władze podkreślają, że chodzi nie tylko o biznes. Po doświadczeniach z sankcjami, blokadami technologicznymi i ograniczeniem dostępu do zachodnich usług, Kreml dąży do maksymalnej samowystarczalności. Telekomunikacja satelitarna stała się częścią tej strategii.

Własna konstelacja satelitarna ma uniezależnić rosyjską infrastrukturę cyfrową od decyzji prywatnych firm z USA i od ograniczeń nałożonych przez państwa zachodnie.

W praktyce mowa o tym, by Rosja nie była zdana na dobrą wolę zagranicznych operatorów, gdy w grę wchodzą działania wojenne, bezpieczeństwo energetyczne czy funkcjonowanie administracji państwowej.

Do 900 satelitów do 2035 roku

Według deklaracji szefa rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos, do 2035 roku na niskiej orbicie ma znaleźć się ponad 900 rosyjskich satelitów komunikacyjnych powiązanych z programem Rasswiet. To plan rozpisany na kilkanaście lat, wymagający serii regularnych startów oraz rozbudowy segmentu naziemnego.

Bardziej namacalna jest bliższa perspektywa: już w przyszłym roku ma ruszyć komercyjne wykorzystanie ok. 250 satelitów. Jeśli te liczby się potwierdzą, rosyjska konstelacja w krótkim czasie stałaby się jedną z większych na świecie, choć wciąż ponad dwukrotnie mniejszą niż obecny Starlink.

Element programu Deklarowana skala Planowany horyzont czasowy
Pierwsze satelity Bureau 1440 16 jednostek start już przeprowadzony
Początkowa konstelacja operacyjna ok. 250 satelitów uruchomienie usług w przyszłym roku
Docelowa liczba satelitów ponad 900 do 2035 roku

Miliony dolarów na kosmiczny internet

Rosyjski rząd zadeklarował, że przeznaczy na rozwój nowej sieci satelitarnej około 1,26 miliarda dolarów z budżetu państwa. To środki na infrastrukturę kosmiczną, segment naziemny, stacje kontrolne i rozwój technologii.

Swoje pieniądze dorzuca także samo Bureau 1440. Firma zapowiada, że do 2030 roku wyda z własnych środków około 4 miliardów dolarów. Dla porównania, to mniej niż całkowite nakłady SpaceX na Starlinka, ale jak na warunki rosyjskiej gospodarki stanowi bardzo poważną inwestycję.

Łącznie w projekt ma popłynąć ponad 5 miliardów dolarów – to jasny sygnał, że rosyjskie władze traktują kosmiczny internet jako priorytetową infrastrukturę.

Gdzie te pieniądze trafią w praktyce

  • budowa i testy kolejnych satelitów komunikacyjnych
  • modernizacja rakiet nośnych i infrastruktury startowej
  • tworzenie terminali użytkownika dla instytucji, firm i klientów indywidualnych
  • rozwój oprogramowania zarządzającego konstelacją i ruchem danych
  • budowa stacji odbiorczych i centrów kontroli na terenie Rosji

Wszystko to ma doprowadzić do sytuacji, w której Bureau 1440 będzie w stanie świadczyć stabilne usługi łączności zarówno w Rosji, jak i poza jej granicami.

Wojna w Ukrainie przyspiesza wyścig na orbicie

Konflikt w Ukrainie jasno pokazał, że satelity telekomunikacyjne stały się jednym z kluczowych narzędzi działań militarnych. Starlink zapewnił łączność ukraińskiej armii i administracji w pierwszych tygodniach inwazji, gdy klasyczna infrastruktura była niszczona przez ostrzały.

Operator systemu wprowadził z czasem tak zwaną „białą listę”, czyli mechanizm pozwalający utrzymać dostęp dla autoryzowanych terminali ukraińskich, przy jednoczesnym blokowaniu urządzeń po rosyjskiej stronie. Według relacji mediów, mocno utrudniło to funkcjonowanie wojsk Federacji Rosyjskiej, które próbowały przechwytywać lub wykorzystywać zagraniczną infrastrukturę satelitarną.

Dla Kremla doświadczenia z Ukrainy stały się argumentem, że poleganie na prywatnych systemach z USA oznacza ryzyko utraty kontroli nad łącznością w krytycznym momencie.

Stąd presja, by jak najszybciej zbudować własny system, który pozostaje w całości w rosyjskich rękach – od rakiet, przez satelity, po oprogramowanie i centrum dowodzenia.

Co może zmienić rosyjski „Starlink” w praktyce

Dla zwykłych użytkowników w Rosji konstelacja Rasswiet może oznaczać tańszy i stabilniejszy dostęp do internetu w rejonach, gdzie dziś nie ma alternatywy dla łącza satelitarnego. Dotyczy to szczególnie odległych obszarów Syberii, Dalekiego Wschodu czy Arktyki.

Dla rosyjskiej armii i administracji to kwestia bezpieczeństwa. Możliwość utrzymania szyfrowanej łączności poza zasięgiem zagranicznych firm to dla Moskwy argument geopolityczny. Z kolei dla zagranicznych operatorów telekomunikacyjnych pojawia się pytanie, czy Rosja zechce sprzedawać usługi poza własnym terytorium i w jakim zakresie.

W tle pozostaje też problem zaśmiecania orbity. Kolejne setki satelitów zwiększają ryzyko kolizji i generują kosmiczne śmieci. Starlink już dziś bywa krytykowany za wpływ na obserwacje astronomiczne i zatłoczenie niskiej orbity. Rosyjska konstelacja tylko wzmocni ten trend, choć rosyjskie władze na razie mało o tym mówią.

Co z tego wynika dla Polski i Europy

Dla polskich czytelników rosyjska inicjatywa może wydawać się odległa, ale wpływa na szerszy układ sił. Im więcej krajów buduje własne konstelacje, tym bardziej internet satelitarny staje się polem geopolitycznej rywalizacji. To może oznaczać presję na tworzenie europejskiej odpowiedzi na systemy ze Stanów Zjednoczonych, Chin czy właśnie Rosji.

Dla biznesu w branży kosmicznej otwiera się jednocześnie nowy segment: sprzęt i technologie kompatybilne z różnymi konstelacjami, a także rozwiązania minimalizujące ryzyko kolizji na orbicie. Takie nisze już dziś interesują firmy z Polski, które szukają sposobu, by wejść do łańcucha dostaw większych programów kosmicznych.

Cała historia z Bureau 1440 pokazuje też, jak szybko łączność satelitarna przenosi się z kategorii „futurystyczny dodatek” do roli infrastruktury krytycznej. Dla zwykłego użytkownika to wciąż „tylko internet z anteny”, ale dla państw i armii – narzędzie, od którego może zależeć przebieg konfliktu, odporność gospodarki na kryzysy czy pozycja danego kraju w globalnej polityce technologicznej.

Prawdopodobnie można pominąć