Ciekawostki
biznes, foodtruck, gastronomia, kuchnia, motywacja, pizza, startup
Kasia Nowacka
4 minuty temu
Porzucili etaty dla pieca do pizzy. Historia człowieka, który ich do tego przekonał
Często szukamy sensu życia w miejscach oczywistych, ale dla Toma Gozneya ratunek przyszedł pod postacią ognia, cegieł i betonu. To, co zaczęło się jako amatorska próba zagospodarowania czasu po odwyku w ogrodowym zaciszu, niespodziewanie wyewoluowało w globalny fenomen biznesowy. Dziś jego konstrukcje nie tylko pieką pizzę, ale stają się realnym narzędziem wolności dla setek osób pragnących ucieczki od korporacyjnej rzeczywistości.
Najważniejsze informacje:
- Tom Gozney zaczął budować piece do pizzy jako formę terapii po wyjściu z nałogu alkoholowego i narkotykowego.
- Obroty firmy Gozney wzrosły z 5,2 mln funtów w 2019 roku do 72 mln funtów w 2024 roku.
- Około 400 osób na świecie zrezygnowało z pracy etatowej, aby prowadzić biznes oparty na piecach Roccbox.
- Piece Gozney posiadają certyfikaty umożliwiające ich użytkowanie w strefach z ograniczeniami emisji dymu.
- Niski koszt inwestycji w mobilny sprzęt gastronomiczny znacząco obniża barierę wejścia dla nowych przedsiębiorców.
Brytyjczyk po terapii odwykowej zbudował w ogródku pierwszy piec do pizzy.
Dziś jego urządzenia skłoniły setki ludzi do rzucenia pracy.
Historia Toma Gozneya brzmi jak scenariusz filmu: młody uzależniony chłopak trafia na odwyk, a kilka lat później tworzy markę pieców do pizzy, która daje nowy start setkom osób na całym świecie. Ogień, który miał być tylko formą terapii, stał się jego zawodem i biznesem wartym dziesiątki milionów funtów.
Od odwyku do pierwszego „brzydkiego” pieca
Tom Gozney miał 21 lat, gdy uzależnienie od alkoholu i narkotyków doprowadziło go na terapię. Po wyjściu z ośrodka potrzebował czegoś, co wypełni pustkę po imprezowym trybie życia. Znalazł to w gotowaniu w ogrodzie i w… cegłach, cemencie oraz ogniu.
Pierwszy piec, który sam zbudował, był – jak sam przyznaje – zwyczajnie szpetny. Nie wyglądał jak designerski sprzęt z katalogu, ale spełnił ważniejszą rolę: pozwolił mu zrozumieć, że chce tworzyć piece, przy których ludzie będą się spotykać, rozmawiać i jeść razem.
Gotowanie ogniem stało się dla niego terapią, sposobem na trzeźwe życie i zarazem pomysłem na biznes, który zmienił nie tylko jego los.
Gozney zaczął czytać wszystko, co wpadło mu w ręce: o właściwościach cieplnych betonu, gliny, o tym, jak zatrzymać ciepło w kopule pieca, żeby pizza piekła się równomiernie. Bez formalnego wykształcenia projektowego krok po kroku stał się samoukiem konstruktorem.
Pożyczka od mamy i igloo z betonu
Przełom przyszedł, gdy wziął 5 tysięcy funtów pożyczki od mamy. Połowę wydał na formę z włókna szklanego, na bazie której zaprojektował kompaktową kopułę pieca – betonowe igloo, które można było zmontować szybciej i taniej niż klasyczne piece murowane.
Tak narodził się jego pierwszy poważny produkt. Piec Primo, bo tak go nazwał, kosztował 499 funtów i miał być wejściowym modelem dla restauratorów oraz miłośników pizzy. Rozwiązanie okazało się strzałem w dziesiątkę – szczególnie w gastronomii, gdzie liczy się czas montażu, koszt i niezawodność.
- niższy koszt instalacji niż tradycyjne piece
- szybszy montaż w restauracji
- stabilne, wysokie temperatury pieczenia
- wygląd, który nie straszył gości, a przyciągał uwagę
Dzięki patentowi na szybki montaż i charakterystyczny wygląd piece Toma zaczęły pojawiać się w coraz większej liczbie lokali. Z czasem jego sprzęt trafił do znanych sieci pizzerii w Wielkiej Brytanii, takich jak Franco Manca czy Pizza Pilgrims.
Od targów rolniczych do globalnej marki
Początki nie wyglądały jak historia błyskawicznego startupowego sukcesu. W 2011 roku Gozney sam uczył się robienia strony internetowej, jeździł na targi rolnicze, rozstawiał stoisko i tłumaczył ludziom, dlaczego mieliby kupić piec z betonu zamiast tradycyjnego murowanego.
Przez kilka lat działał pod nazwą Stone Bake Oven Company. Dopiero później połączył sprzedaż komercyjną i internetową w jedną, rozpoznawalną markę Gozney. Firma jako pierwsza w Wielkiej Brytanii uzyskała urzędowe potwierdzenie, że jej piece można legalnie używać w strefach z ograniczeniami emisji dymu, co otworzyło drogę do nowych lokalizacji.
Prawdziwy skok nastąpił podczas pandemii. Kiedy ludzie masowo zamykali się w domach, zaczęli inwestować w ogród, taras i domowe gotowanie. Obroty Gozney’a wystrzeliły z 5,2 mln funtów w 2019 roku do 72 mln w 2024. Z lokalnej firmy z Bournemouth zrobił się gracz globalny z około 120 pracownikami w Chinach, Australii, Europie i USA.
Roccbox – piec, który zamienił etat w foodtruck
Najsłynniejszym produktem marki stał się lekki piec Roccbox. To przenośny, kamienny piec do pizzy, który można postawić na stole, w ogrodzie, a nawet w małej przyczepie czy na rowerowym wózku gastronomicznym. Ważne jest jedno: osiąga temperatury jak sprzęt w profesjonalnej pizzerii.
Po wejściu do sprzedaży detalicznej w 2016 roku Roccbox przyniósł w pierwszym miesiącu 900 tysięcy funtów przychodu. Ale liczby finansowe to tylko część historii. Druga część dotyczy zwykłych ludzi, którzy dzięki temu urządzeniu całkowicie zmienili swoje życie zawodowe.
Według Gozneya około 400 osób na świecie zrezygnowało z etatowej pracy i zaczęło utrzymywać się wyłącznie ze sprzedaży pizzy wypiekanej w Roccboxie.
To właśnie ten wątek najbardziej go porusza. Mówi o nich „kolektyw Gozney’a” – grupa ludzi, którzy postawili wszystko na jedną kartę i z pomocą jego pieców otworzyli własny biznes. Często są to mikropizzerie w przyczepach, małe stoiska uliczne, mobilne punkty na eventach albo rodzinne lokale prowadzone po godzinach, aż staną się głównym źródłem utrzymania.
Dlaczego ten piec pozwala rzucić etat
Dla wielu osób barierą wejścia do gastronomii jest koszt. Klasyczny lokal z pełną kuchnią, wentylacją i dużym piecem wymaga ogromnych nakładów. Roccbox i kolejne modele Gozney’a obniżyły próg wejścia. Sprzęt jest wystarczająco wydajny, by obsłużyć płacących klientów, a jednocześnie na tyle kompaktowy, że mieści się w małej przestrzeni.
| Element | Tradycyjna pizzeria | Biznes na przenośnym piecu |
|---|---|---|
| Startowy koszt inwestycji | bardzo wysoki (lokal, remont, pełna kuchnia) | niższy (piec, przyczepa/stoisko, prosty sprzęt) |
| Miejsce działania | stały adres | mobilnie: festiwale, targi, ulice, ogródki |
| Czas uruchomienia | miesiące | czasem kilka tygodni |
| Elastyczność | ograniczona, związana z czynszem | wysoka, możliwość zmiany lokalizacji |
Dzięki temu piec może być pierwszym krokiem: na początku jako sprzęt do weekendowego dorabiania, a z czasem – główne źródło utrzymania. Dla części użytkowników właśnie tak się to kończy: najpierw stoisko na lokalnym rynku, potem regularne eventy, a na końcu wypowiedzenie etatu w korporacji.
Pizza jako narzędzie zmiany życia
Gozney otwarcie przyznaje, że jego własne życie uratowała praca z ogniem i skupienie na produkcie. Po wyjściu z uzależnienia potrzebował struktury i sensu. Obsesja na punkcie jakości, materiałów i designu okazała się zdrową formą zajęcia głowy. Z czasem przerodziła się w misję: tworzyć piece, wokół których rodzi się społeczność.
Dla jego klientów piec to coś więcej niż sprzęt kuchenny – to pretekst, by zaprosić sąsiadów, urządzić rodzinne spotkanie albo zacząć mały biznes marzeń.
W opowieściach o marce często przewija się ten sam motyw: ludzie kupują piec dla siebie, a po kilku miesiącach zaczynają wypiekać kilkadziesiąt pizz na imprezach znajomych. Pojawiają się pierwsze płatne zlecenia – na urodziny, firmowe eventy, lokalne festyny. W pewnym momencie ktoś zadaje sobie pytanie: „A gdyby tak robić to na pełen etat?”.
Czego mogą się z tego nauczyć Polacy
Historia Toma Gozneya i jego „kolektywu” dobrze wpisuje się w rosnącą w Polsce modę na małe gastronomiczne biznesy: foodtrucki, mobilne kawiarnie, rzemieślnicze pizzerie opalane drewnem. Daje kilka praktycznych wskazówek:
- mały, dobrze przemyślany koncept może być bezpieczniejszy niż wielka restauracja na kredyt,
- sprzęt, który łączy jakość restauracyjną z mobilnością, realnie obniża próg wejścia,
- społeczność wokół produktu – grupy w sieci, spotkania, współpraca – mocno pomaga w starcie,
- własna historia i pasja często sprzedają bardziej niż rozbudowane menu.
Dla osób myślących o porzuceniu etatu kluczowe może być przetestowanie pomysłu w małej skali. Roccbox i podobne piece pozwalają dokładnie na to: zacząć od kilku imprez rocznie, policzyć koszty, zobaczyć, czy faktycznie sprawia to radość i czy przynosi sensowny dochód.
Warto przy tym pamiętać o ryzykach. Gastronomia, nawet w małej, mobilnej formie, to ciężka fizycznie praca: wysokie temperatury, długie godziny, sezonowość. Nie wystarczy kupić modny piec. Trzeba dopracować receptury, nauczyć się organizacji, zadbać o marketing i obsługę klientów. Dobrze też mieć poduszkę finansową na kilka miesięcy, gdyby początek szedł wolniej niż zakładaliśmy.
Z drugiej strony ta sama historia pokazuje, że pasja połączona z wyczuciem produktu potrafi zupełnie przestawić życiowy tor. Człowiek, który kiedyś walczył z uzależnieniem, dziś buduje firmę, a jego piece stają się dla innych biletem wyjścia z pracy, której nie znoszą. A to dla wielu osób brzmi bardziej realnie niż kolejny motywacyjny cytat w sieci.
Najczęściej zadawane pytania
Kim jest Tom Gozney?
To brytyjski samouk i przedsiębiorca, który po wyjściu z uzależnienia stworzył globalną markę profesjonalnych i domowych pieców do pizzy.
Co to jest Roccbox?
To flagowy, przenośny piec marki Gozney, który dzięki wysokim temperaturom pozwala wypiekać pizzę o restauracyjnej jakości w dowolnym miejscu.
Dlaczego piece Gozneya pomagają rzucić etat?
Oferują niskie koszty startowe i mobilność, co pozwala na uruchomienie małej pizzerii bez konieczności wynajmowania drogiego lokalu i robienia remontu.
Wnioski
Przykład Gozneya udowadnia, że własna słabość może stać się fundamentem ogromnego sukcesu, jeśli przekujemy ją w autentyczną pasję i dopracowany produkt. Dla każdego, kto marzy o zmianie zawodowej, płynie stąd ważna lekcja: zacznij od małej skali, przetestuj pomysł na lokalnych wydarzeniach i buduj społeczność wokół tego, co robisz. Sukces w gastronomii to nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim determinacja i serce włożone w każdą wypieczoną pizzę.
Podsumowanie
Historia Toma Gozneya pokazuje, jak pasja do budowy pieców do pizzy stała się formą terapii po wyjściu z uzależnienia i przerodziła w globalny biznes wart dziesiątki milionów funtów. Dzięki jego mobilnym urządzeniom setki osób na całym świecie porzuciło pracę na etacie, by otworzyć własne mobilne pizzerie.


