Nowe słuchawki Hifiman z Wi‑Fi: koniec z Bluetooth jako głównym łączem?
Segment audio premium właśnie dostaje mocne wstrząsy – do gry wchodzą słuchawki, które nie stawiają już na Bluetooth jako główne łącze.
Hifiman prezentuje dwa modele hi-end, które zamiast tylko „bezprzewodowo po kablu” proponują coś zupełnie innego: pełnoprawny streaming po Wi‑Fi wprost do słuchawek, bez udziału klasycznego odtwarzacza.
Hifiman wchodzi w bezprzewodowe hi‑fi z przytupem
Producent znany z audiofilskich konstrukcji planarnych przenosi swoje topowe serie w epokę sieci. Modele HE1000 WiFi i Arya WiFi bazują na bardzo cenionych pierwowzorach przewodowych, ale otrzymują elektronikę, która sprawia, że działają jak połączenie słuchawek, DAC‑a i mini streamera w jednym.
To już nie są typowe „nauszniki do telefonu”. To sprzęt zbudowany przede wszystkim z myślą o słuchaniu w domu, na kanapie, przed komputerem czy w audiofilskim fotelu, ale bez kabla ciągnącego się do wzmacniacza.
Przeczytaj również: Małe wyspy koło Sycylii, które skradną serce fanom spokojnej Italii
Nowe modele Hifiman łączą przetworniki planarne klasy high-end z wbudowanym modułem streamingu po Wi‑Fi i obsługą plików hi‑res do 24 bit/768 kHz oraz DSD512.
HE1000 WiFi i Arya WiFi – topowe serie w wersji sieciowej
HE1000 WiFi i Arya WiFi to bezprzewodowe warianty dobrze znanych audiofilom konstrukcji HE1000 Unveiled i Arya Unveiled. To oznacza dużą, otwartą konstrukcję, charakterystyczne, ażurowe pałąki i przetworniki planarne najnowszej generacji.
Cenowo to absolutna górna półka, nawet jak na segment premium. W materiale źródłowym padają kwoty rzędu kilku tysięcy euro, a w przedsprzedaży w Europie słuchawki wyceniono orientacyjnie na około:
Przeczytaj również: Norwegowie kopią w ziemi i trafiają na „piwnicę” sprzed 400 lat
| Model | Charakter | Orientacyjna cena startowa |
|---|---|---|
| Hifiman HE1000 WiFi | Referencyjna seria, topowy przetwornik | ok. 2700 dolarów / ok. 2959 euro |
| Hifiman Arya WiFi | Bardziej „przystępny” hi-end | ok. 1450 dolarów / ok. 1599 euro |
Takie kwoty lokują te słuchawki w segmencie, gdzie konkurują raczej z pełnowymiarowymi systemami audio, a nie z masowymi modelami z aktywną redukcją szumów.
Bluetooth tylko dodatkiem – nacisk na Wi‑Fi i streaming
Oba modele obsługują Bluetooth z kodekami LDAC i aptX HD, więc można je sparować ze smartfonem czy laptopem jak zwykłe słuchawki bezprzewodowe. To jednak jedynie jedna z funkcji, a nie główna atrakcja.
Przeczytaj również: Gigantyczne kolosy sprzed drzew: tajemnicze życie, które zniknęło z Ziemi
Wbudowany moduł Wi‑Fi jak w streamerze audio
W konstrukcji znalazł się osobny układ do streamingu po Wi‑Fi. Według informacji z zapowiedzi ma on pozwalać na przesyłanie w sieci lokalnej bezstratnego dźwięku bez zauważalnych opóźnień, przy przepustowości sięgającej ponad 100 MB/s.
Hifiman zapowiada obsługę bardzo wymagających formatów:
- strumienie PCM do 24 bit/768 kHz,
- materiał DSD do poziomu DSD512.
To parametry spotykane zwykle w stacjonarnych DAC‑ach i streamerach, a nie w słuchawkach, które zwykle ogranicza Bluetooth i jego kompresja.
Kluczowa różnica: w tych modelach centrum systemu nie jest już wzmacniacz, amplituner czy smartfon, ale same słuchawki pełniące rolę końcowego urządzenia sieciowego.
Producent nie podał jeszcze, jakie dokładnie protokoły sieciowe będą obsługiwane (np. AirPlay, UPnP, własne rozwiązanie). Ważne jest to, że do pełni możliwości potrzeba domowej sieci Wi‑Fi – to nie są słuchawki projektowane pod miejskie spacery czy do metra.
Audiofilska technika: przetworniki planarne i DAC Himalaya Mini
HE1000 WiFi różnicuje się od Arya WiFi przede wszystkim zastosowanym przetwornikiem. Droższy model korzysta z membrany Nano Diaphragm znanej z HE1000 Unveiled, natomiast Arya WiFi otrzymuje wersję Super Nano Diaphragm, kojarzoną z nieco tańszymi konstrukcjami.
Oba modele pracują w oparciu o planarne przetworniki z układem Stealth Magnet – to najnowsza generacja magnesów Hifimana, zaprojektowana tak, aby minimalizować zniekształcenia przepływu powietrza i poprawiać przejrzystość dźwięku.
W środku znalazł się także przetwornik cyfrowo‑analogowy Himalaya Mini, wywodzący się z konstrukcji stosowanej w firmowym wzmacniaczu słuchawkowym Serenade. Oznacza to, że słuchawki nie polegają na DAC‑u w telefonie czy laptopie – cała obróbka sygnału hi‑res odbywa się wewnątrz nich.
Brak redukcji szumów, ale jest tryb przewodowy
Co zaskakuje w czasach, gdy aktywna redukcja hałasu kojarzy się z segmentem premium, tutaj takiej funkcji nie ma. Z perspektywy audiofili to niekoniecznie wada – w otwartej konstrukcji i tak trudno mówić o skutecznym tłumieniu otoczenia, a priorytetem jest jak najmniej przetwarzania sygnału.
Na obudowie jednego z nauszników umieszczono fizyczne sterowanie, a na muszli znalazł się port USB‑C. Ten służy zarówno do ładowania, jak i do odsłuchu po kablu, gdy użytkownik chce zrezygnować z transmisji bezprzewodowej lub po prostu podpiąć słuchawki do komputera jak klasyczny interfejs audio.
Waga, ergonomia i czas pracy baterii
Nowe wersje są bardzo zbliżone konstrukcyjnie do swoich przewodowych odpowiedników. Hifiman zastosował charakterystyczny miękki pałąk, płaskie „widełki” i ażurową opaskę, która ma możliwie równomiernie rozkładać ciężar.
Mimo dodatkowej elektroniki masa pozostała prawie taka jak w modelach pasywnych – około 452 g wobec 450 g w wersjach przewodowych. Dla porównania, AirPods Max 2 ważą ok. 387 g. Różnica brzmi niewinnie na papierze, ale przy dłuższych sesjach słuchania może być odczuwalna.
Bateria prezentuje się dwojako:
- ok. 23 godziny pracy przy użyciu Bluetooth,
- ok. 7 godzin przy korzystaniu z modułu Wi‑Fi i streamingu sieciowego.
Dla osób słuchających muzyki codziennie po kilka godzin po Wi‑Fi oznacza to mniej więcej konieczność ładowania co dzień lub co dwa dni. Przy Bluetooth można spokojnie mówić o kilku dniach bez kabla zasilającego.
Czy to sprzęt dla polskiego użytkownika?
Z perspektywy przeciętnego posiadacza smartfona, słuchawki za kilka tysięcy euro bez redukcji hałasu wydają się ekstrawagancją. W tej półce cenowej klient oczekuje czegoś więcej niż „lepszej jakości dźwięku do Spotify”.
Hifiman celuje tu raczej w entuzjastów, którzy mają już kolekcję plików hi‑res, korzystają z serwisów typu Tidal czy Qobuz w najwyższych możliwych trybach i mają świadomość, jak duże ograniczenia wprowadza Bluetooth. Dla takiej grupy słuchawki z wbudowanym Wi‑Fi mogą być atrakcyjną alternatywą dla rozbudowanych systemów stacjonarnych, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma miejsca na kolumny czy nie chce ciągnąć kabli przez cały salon.
Dla audiofila mieszkającego w bloku możliwość podpięcia słuchawek bezpośrednio do sieci domowej i grania materiału hi‑res bez ograniczeń przepustowości może być bardziej kusząca niż kolejny wzmacniacz lampowy.
Na co zwrócić uwagę przed sięgnięciem po taki zestaw
Sprzęt tyle kosztujący warto dobierać świadomie. Z punktu widzenia przyszłego użytkownika istotne są przede wszystkim:
- Stabilna sieć domowa – słabe Wi‑Fi w mieszkaniu z wieloma ścianami może ograniczyć sens streamingu hi‑res.
- Źródło materiału – aby wykorzystać parametry 24/768 czy DSD512, trzeba mieć pliki lub serwisy realnie oferujące taką jakość.
- Komfort i waga – ponad 450 g to dużo, zwłaszcza przy dłuższych odsłuchach; dobrze je przymierzyć, jeśli pojawią się w polskich salonach audio.
- Brak redukcji hałasu – w pociągu czy samolocie te słuchawki nie sprawdzą się tak jak wyspecjalizowane modele z ANC.
Z drugiej strony, dla osób siedzących głównie przy biurku albo w domowym fotelu, w otoczeniu względnej ciszy, takie podejście ma sens. Nie trzeba już żonglować kablami, ustawieniami wzmacniacza czy dodatkowymi pudełkami. Wystarczy wpiąć słuchawki w swoje domowe Wi‑Fi, skonfigurować źródło i traktować je jak centralny punkt całego systemu odsłuchowego.
Jeśli trend się przyjmie, możemy zobaczyć więcej takich konstrukcji – nie tylko z górnej półki, ale też w niższych segmentach cenowych. Producenci mają o tyle ułatwione zadanie, że rynek już przyzwyczaił się do urządzeń sieciowych: soundbarów, amplitunerów czy głośników multiroom. Logiczne rozwinięcie to słuchawki, które działają podobnie, tyle że w formie osobistego, prywatnego systemu audio.


