Gorączka złota napędza nielegalne kopalnie. Już 30 proc. rynku

Gorączka złota napędza nielegalne kopalnie. Już 30 proc. rynku
4.4/5 - (45 votes)

Rekordowe ceny złota zmieniają biedne regiony w nieformalne zagłębia górnicze, z całym pakietem ekologicznych i społecznych kosztów.

Z danych branżowych wynika, że małe, często całkowicie nieuregulowane kopalnie odpowiadają już za około jedną trzecią globalnej podaży złota. Za szybkim zyskiem idą zanieczyszczenie, przestępczość i odchodzenie od tradycyjnych zajęć, takich jak rolnictwo.

Trzydzieści procent złota z kopalni poza kontrolą

Według szacunków World Gold Council, czyli organizacji zrzeszającej największe firmy związane z rynkiem złota, wydobycie rzemieślnicze i małoskalowe odpowiada już za mniej więcej 30 proc. światowej podaży tego metalu. To wyraźny skok w porównaniu z danymi sprzed kilku lat.

Jeszcze w 2021 roku Bank Światowy oceniał udział takiego wydobycia na około 20 proc. rynku. Od tamtej pory ceny złota podchodzą pod kolejne rekordy, a tysiące ludzi w krajach rozwijających się porzucają dotychczasowe zajęcia, przyciągnięci obietnicą szybkiego zarobku z kruszcu.

Szacowany udział małych, często nieformalnych kopalni w globalnej podaży złota wzrósł z około jednej piątej do mniej więcej jednej trzeciej w zaledwie kilka lat.

W praktyce oznacza to, że rosnąca część złota trafiającego do rafinerii, banków i producentów biżuterii ma swoje źródło w miejscach, gdzie prawo środowiskowe istnieje głównie na papierze, a warunki pracy trudno nazwać bezpiecznymi.

Gdy pole zamienia się w kopalnię

Najbardziej widoczne to zjawisko jest w krajach bogatych w złoża, takich jak Ghana, Peru czy część państw Azji Południowo-Wschodniej. W małych miejscowościach rolnicy rezygnują z upraw, sprzedają zwierzęta i przerzucają się na wydobycie złota przy użyciu prostych narzędzi.

Z ich perspektywy logika jest prosta: hektar pola daje skromny i niepewny dochód, a kilka gramów złota może przynieść równowartość kilku miesięcznych pensji. Tak powstają dziesiątki nieformalnych kopalni, czasem na prywatnych gruntach, czasem w lasach i na obszarach chronionych.

Toksyczny rachunek za szybki zysk

Najtańszą i najpowszechniejszą metodą pozyskiwania złota z rud w takich warunkach jest użycie rtęci. Metal ten wiąże się ze złotem, tworząc amalgamat, który górnicy następnie podgrzewają na otwartym ogniu. Złoto zostaje, opary rtęci trafiają do powietrza, gleby i rzek.

Wydobycie rzemieślnicze to dziś jedno z głównych źródeł emisji rtęci do środowiska, obciążające zdrowie górników, ich rodzin i całych społeczności w dolinach rzek.

Toksyczna substancja kumuluje się w organizmach ryb, a potem w ludziach, którzy się nimi żywią. W regionach, gdzie lokalna dieta opiera się na rybach, skutki zdrowotne pojawiają się po latach i rzadko ktoś łączy je z pracą w nieformalnej kopalni kilkadziesiąt kilometrów powyżej biegu rzeki.

Nowe źródło pieniędzy dla grup przestępczych

Wraz z napływem gotówki pojawiają się grupy, które chcą przejąć kontrolę nad obrotem surowcem. Zorganizowane struktury kryminalne widzą w nieuregulowanym złocie atrakcyjny sposób prania pieniędzy i finansowania innych aktywności: od handlu narkotykami po przemyt ludzi.

W niektórych regionach dochodzi do przejmowania terenów przez uzbrojone grupy, wymuszania „opłat ochronnych” i przymusowej pracy. Złoto, które ostatecznie trafia do globalnego łańcucha dostaw, często przechodzi wcześniej przez nieprzejrzystą siatkę pośredników, co utrudnia śledzenie jego pochodzenia.

  • większa atrakcyjność krótkoterminowego zarobku niż stabilnej, lecz skromnej pracy w rolnictwie,
  • słabe państwowe instytucje i brak skutecznej kontroli nad odległymi regionami,
  • wysoka płynność złota i łatwość ukrycia prawdziwego źródła kruszcu,
  • luki prawne oraz korupcja, które utrudniają egzekwowanie przepisów.

Rynek wart setki miliardów dolarów

W 2024 roku globalna podaż złota sięgnęła około 3591 ton. Według cen z ostatnich miesięcy to ekwiwalent ponad 480 miliardów dolarów. Dla wielu krajów to wartość porównywalna z całorocznym produktem krajowym brutto.

Taka skala biznesu wciąga do gry coraz więcej aktorów – od drobnych poszukiwaczy po międzynarodowe koncerny i sieci pośredników handlowych. Im wyższa cena uncji, tym silniejszy impuls, by szukać nowego urobku w coraz trudniej dostępnych miejscach: wysokich górach, gęstych lasach czy na terenach, gdzie do tej pory nie prowadzono żadnej działalności wydobywczej.

Setki miliardów dolarów zamknięte w złotych sztabkach i biżuterii mają swoje źródło także w miejscach bez nadzoru inżynierów, geologów i inspektorów ochrony środowiska.

Presja ekonomiczna przenosi się bezpośrednio na ekosystemy. Wycinane są lasy, zasypywane koryta strumieni, erozja niszczy stoki wzgórz. Część szkód okazuje się praktycznie nieodwracalna, szczególnie w tropikalnych lasach deszczowych, które regenerują się bardzo wolno.

Jak ograniczyć szarą strefę w wydobyciu złota

Eksperci z branży zwracają uwagę, że próby całkowitego zakazania małego wydobycia w krajach rozwijających się zwykle kończą się niepowodzeniem. Ludzie bez alternatywnych źródeł dochodu schodzą jeszcze głębiej do podziemia, a kryminalne struktury łatwo przejmują kontrolę nad nielegalnymi kopalniami.

Coraz częściej mówi się więc o stopniowym „wyciąganiu” rzemieślniczych górników do legalnej gospodarki, zamiast wyłącznie o karaniu ich działalności.

Legalne zakłady przeróbcze jako wentyl bezpieczeństwa

Jednym z proponowanych rozwiązań są licencjonowane zakłady przetwarzania rud złota, do których mali górnicy mogą dostarczać urobek. Tego typu instalacje oferują technologię pozwalającą odzyskiwać kruszec bez użycia rtęci, a jednocześnie zapewniają dostęp do oficjalnego rynku.

Formalne punkty skupu i przetwarzania rud pozwalają zmniejszyć zanieczyszczenie, podnieść dochody drobnych górników i utrudnić działanie nielegalnym sieciom pośredników.

Przykładem takiego podejścia jest zakład Veta Dorada w Peru, należący do grupy Dynacor. Rzemieślnicy przywożą tam materiał wydobyty w terenie, który następnie trafia do przemysłowego procesu przeróbki. Zamiast próbować samodzielnie wypalać amalgamat w prowizorycznych piecach, otrzymują zapłatę za rudę na podstawie przejrzystych zasad.

Element Działalność nieformalna Model z legalnymi zakładami
Użycie rtęci powszechne, bez kontroli zastąpione technologiami bezrtęciowymi
Dochód górników chwiejny, zależny od pośredników bardziej przewidywalny, oparty na oficjalnych cennikach
Śledzenie pochodzenia złota praktycznie niemożliwe rejestry dostaw i raportowanie do władz
Miejsce dla przestępczości duże pole manewru mniejsza przestrzeń dzięki kontroli obrotu

Co mogą zrobić rządy i branża

Państwa górnicze stają dziś przed dylematem: jak korzystać z zasobów mineralnych, nie niszcząc przy tym środowiska i nie wzmacniając siatek przestępczych. Część z nich testuje łączenie kilku narzędzi:

  • uproszczona rejestracja małych górników, aby zachęcać do wyjścia z szarej strefy,
  • wsparcie techniczne i szkolenia z metod wydobycia bez rtęci,
  • tworzenie stref, gdzie małoskalowe wydobycie jest dozwolone, ale objęte kontrolem,
  • ostrzejsza walka z pośrednikami skupującymi surowiec poza oficjalnymi kanałami,
  • współpraca z międzynarodowymi rafineriami i jubilerami nad systemami certyfikacji pochodzenia złota.

Z perspektywy firm i konsumentów w bogatszych krajach rośnie presja na transparentność. Duże marki biżuteryjne oraz instytucje finansowe inwestujące w złoto coraz częściej pytają o to, skąd pochodzi metal w ich produktach. Nie chodzi tylko o reputację – niejasne źródło kruszcu to także ryzyko prawne, szczególnie tam, gdzie obowiązują przepisy dotyczące finansowania zbrojnych grup czy pracy przymusowej.

Co to oznacza dla zwykłego nabywcy złota

Osoba kupująca złoty pierścionek, sztabkę inwestycyjną czy fundusz oparty na kruszcu rzadko myśli o tym, skąd dokładnie pochodzi metal. Tymczasem każda decyzja zakupowa pośrednio wspiera określony model wydobycia. Coraz więcej sprzedawców zaczyna więc komunikować, że korzysta z certyfikowanego złota z kontrolowanych źródeł.

Dla świadomego klienta to sygnał, że marka przynajmniej stara się ograniczać udział metalu z nieuregulowanych kopalni. Certyfikacja nie jest oczywiście gwarancją idealnych standardów w każdym miejscu, ale tworzy presję na lepsze praktyki w całym łańcuchu dostaw.

W dyskusji o nieformalnym wydobyciu złota często powraca jeszcze jeden wątek: alternatywy dla ludzi, którzy dziś żyją z łopaty i miski do płukania rud. Bez inwestycji w edukację, infrastrukturę rolną i lokalny biznes żadna ustawa ani międzynarodowy certyfikat nie zmieni faktu, że dla wielu rodzin w Afryce, Ameryce Łacińskiej czy Azji kilka gramów złota w dłoni to jedyna realna ucieczka przed skrajną biedą.

Złoto, które w krajach bogatych postrzegamy jako bezpieczną przystań dla kapitału, w odległych regionach stało się walutą desperacji. Różnica między elegancką biżuterią w centrum handlowym a rozkopaną skarpą gdzieś w tropikach to właśnie cały łańcuch decyzji politycznych, biznesowych i konsumenckich. Coraz częściej to, skąd bierze się kruszec, interesuje nie tylko ekologów i organizacje społeczne, ale także inwestorów i zwykłych klientów, którzy nie chcą mieć na ręku luksusu za cenę cudzego zdrowia i zniszczonej przyrody.

Prawdopodobnie można pominąć