Te rasy psów adopcyjnych stoją puste. Mało kto wie o dopłacie 800 euro

Te rasy psów adopcyjnych stoją puste. Mało kto wie o dopłacie 800 euro
Oceń artykuł

W schroniskach rośnie liczba psów, których nikt nie chce zabrać do domu, mimo że na opiekunów czeka konkretna pomoc finansowa.

Organizacje prozwierzęce w Europie alarmują: część popularnych niegdyś ras dziś miesiącami, a nawet latami, czeka na adopcję. W tle jest kryzys gospodarczy, modne wybory „pod Instagram” i brak świadomości, jak naprawdę wygląda życie z wymagającym psem.

Modne rasy nagle niechciane. Co się stało?

Jeszcze kilka lat temu owczarki belgijskie Malinois, American Staffordshire Terrier czy psy w typie amstaffa były absolutnym hitem wśród kupujących. Do tego doszła ogromna moda na aktywne psy pasterskie, w tym owczarki australijskie. Dziś właśnie te rasy wyjątkowo często lądują w schroniskach i fundacjach.

Są to psy duże, silne, z potężną potrzebą ruchu i pracy z człowiekiem. Wymagają:

  • codziennej, intensywnej aktywności fizycznej,
  • systematycznego szkolenia i jasno postawionych granic,
  • doświadczonego opiekuna lub chęci do nauki i konsultacji z behawiorystą,
  • dostępu do przestrzeni – niekoniecznie domu z ogrodem, ale na pewno czasu na długie wybieganie.

Duże, energiczne psy często trafiają z powrotem do schroniska, gdy okazuje się, że spacer „wokół bloku” i weekend na kanapie to dla nich zdecydowanie za mało.

Pracownicy organizacji mówią wprost: wielu właścicieli nie było przygotowanych na takie tempo życia z psem. Gdy dochodzi do tego presja finansowa – rosnące koszty utrzymania, opieki weterynaryjnej i karmy – część osób zwyczajnie rezygnuje z opieki.

Kryzys ekonomiczny i mit „grzecznego psa z obrazka”

Organizacje ochrony zwierząt wskazują, że obecna sytuacja gospodarcza znacząco wpływa na adopcje. Ludzie ostrożniej podejmują decyzje o przygarnięciu zwierzęcia, a ci, którzy już psa mają, zaczynają liczyć każdy wydatek. Leczenie, szczepienia, dobrej jakości karma i szkolenie potrafią mocno uderzyć po kieszeni.

Do tego dochodzi zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. W mediach społecznościowych widać głównie idealne zdjęcia „uśmiechniętych” psów, biegających po lesie lub śpiących przy kominku. Rzadziej ktoś pokazuje:

Prawdopodobnie można pominąć