Szerszenie azjatyckie sieją spustoszenie. Ten sprytny patent odcina ich atak
Szerszeń azjatycki to cichy zabójca pszczół, który w ostatnich latach siał spustoszenie w europejskich pasiekach. Ten inwazyjny gatunek stosuje bezwzględną taktykę – zawisa przed wylotem ula i systematycznie wykańcza robotnice, zabierając jedynie ich tułów bogaty w białko. Jednak francuscy pszczelarze z departmentu Haut-Rhin znaleźli sposób na kontratak – wykorzystują technologię śledzenia, by dotrzeć do źródła problemu.
Najważniejsze informacje:
- Szerszeń azjatycki przywędrował do Europy na początku XXI wieku i błyskawicznie się zadomowił we Francji oraz kolejnych krajach
- Szerszenie zawisają przed wylotem ula i polują na pszczoły – odcinają głowę i odwłok, zabierając jedynie tułów bogaty w białko
- Podczas oblężenia pszczoły przestają opuszczać ul, nie gromadzą nektaru i pyłku na zimę, co prowadzi do osłabienia lub śmierci rodziny
- Metoda polega na przyczepieniu miniaturowego nadajnika do uspionego szerszenia, który wraca do gniazda
- Antena kierunkowa typu 'rake’ pozwala śledzić kierunek lotu szerszenia krok po kroku
- Lornetka termowizyjna wykrywa ciepło generowane przez setki szerszeni w gnieździe
- Zniszczenie gniazda pierwotnego wiosną zapobiega powstaniu wtórnych gniazd z tysiącami osobników
- Jedno zlikwidowane małe gniazdo w maju może powstrzymać pojawienie się dziesiątek tysięcy szerszeni w sierpniu
Szerszenie azjatyckie pustoszą pasieki w całej Europie, a pszczelarze często są wobec nich bezradni.
Jeden z nich postanowił sięgnąć po technologię.
Zamiast kolejnych pułapek z plastiku, gazów i trutek, sięga po sprzęt bardziej kojarzony z wojskiem i myśliwymi: nadajniki, antenę kierunkową i lornetkę termowizyjną. Jego celem nie jest pojedynczy owad, lecz serce całej inwazji – pierwszy, ukryty głęboko w zaroślach ul szerszeni.
Szerszeń azjatycki – cichy zabójca pszczół
Szerszeń azjatycki, gatunek inwazyjny przywleczony do Europy na początku XXI wieku, błyskawicznie zadomowił się we Francji, a z czasem w kolejnych krajach. Dla ludzi zwykle nie jest większym zagrożeniem niż nasze rodzime osy, natomiast dla pszczół miodnych to przeciwnik śmiertelny.
Robotnice tych szerszeni stosują prostą, ale niezwykle skuteczną taktykę. Zawisają nieruchomo w powietrzu przed wylotem z ula i czekają. Gdy tylko pszczoła próbuje wylecieć lub wrócić z pożytkiem, drapieżnik błyskawicznie ją chwyta, odcina głowę i odwłok, a do gniazda zabiera jedynie tułów bogaty w białko. Dla kolonii pszczół oznacza to ciągłą presję i ogromny stres.
Im dłużej trwa takie oblężenie, tym rzadziej pszczoły odważają się opuszczać ul. Przestają gromadzić nektar i pyłek, które są im niezbędne na zimę. Rodzina ubożeje, słabnie, a przy braku zapasów może po prostu nie dotrwać do wiosny. W regionach silnie opanowanych przez szerszenia azjatyckiego całe pasieki potrafią zniknąć w ciągu jednego sezonu.
Szerszeń azjatycki nie musi wcale wchodzić do ula. Wystarczy, że patroluje powietrze przed wylotem, by w kilka tygodni doprowadzić rodzinę pszczół na skraj załamania.
Apidron, antena, lornetka termiczna – pszczelarz idzie na kontratak
We francuskim departamencie Haut-Rhin jeden z pszczelarzy postanowił przestać tylko bronić uli i zaczął szukać gniazd napastników. Skoro szerszenie wciąż wracają, gdzieś muszą mieć swoje „miasto-matkę”. Jego pomysł jest zaskakująco prosty: zamienić jednego szerszenia w żywy nadajnik radiowy.
Najpierw owada łapie się przy ulu i na krótko usypia za pomocą gazu. W tym krótkim oknie czasu pszczelarz przyczepia do odwłoka miniaturową nadającą płytkę – tak lekką, by nie utrudniała lotu. Następnie szerszeń odzyskuje przytomność i od razu leci do swojego gniazda.
Pszczelarz stoi z boku z telefonem i anteną kierunkową typu „rake”, czyli przypominającą antenę telewizyjną na dachu. Zestaw odbiera sygnał z umieszczonego na owadzie nadajnika. Obracając antenę, może krok po kroku zawężać kierunek lotu.
Metoda przypomina miniaturowe śledzenie GPS, tylko w wersji low-tech: antena, sygnał audio i jedno zadanie – doprowadzić do gniazda.
Na końcu trasy włącza się kolejny element zestawu – lornetka termowizyjna. Szerszenie budują pierwsze gniazda często wysoko, w gęstych zaroślach lub na zabudowaniach, gdzie trudno je wypatrzyć gołym okiem. Kamera termiczna wychwytuje skupisko ciepła generowane przez setki owadów stłoczonych w jednym miejscu. Dzięki temu pszczelarz może precyzyjnie namierzyć ul nawet po zmroku lub w gęstym listowiu.
Dlaczego pierwszy ul szerszeni ma tak wielkie znaczenie
Cała ta operacja nie kończy się na samym namierzeniu. Kluczowe jest unieszkodliwienie tzw. gniazda pierwotnego. To tam sezon zaczyna samotna królowa, która zimę spędziła w uśpieniu. Zakłada małą kolonię, wysnuwa pierwsze plastry i wychowuje pierwsze robotnice. Dopiero z takiej bazy wyjdą kolejne królowe i kolejne, dużo większe konstrukcje.
Jeśli taki ul zniszczy się wiosną lub na początku lata, wycina się całe przyszłe pokolenie. Nie powstaną ogromne, wtórne gniazda, w których pod koniec sezonu potrafi żyć nawet kilkadziesiąt tysięcy osobników. Ogranicza to liczbę drapieżników przy pasiekach i zmniejsza presję na dzikie zapylacze – trzmiele, dzikie pszczoły czy motyle.
Zlikwidowanie jednego małego gniazda w maju może powstrzymać pojawienie się dziesiątek tysięcy szerszeni w sierpniu.
Jak działa taki „atak w gnieździe”
- wybrany szerszeń dostaje maleńki nadajnik i wraca do gniazda,
- pszczelarz z anteną kierunkową prowadzi „polowanie na sygnał”,
- kamera termiczna pomaga wypatrzyć ul w koronach drzew lub na budynkach,
- zespół usuwa gniazdo przy użyciu odpowiednich środków i zabezpieczeń,
- pasieki w okolicy natychmiast odczuwają spadek liczby ataków.
Dla zawodowych pszczelarzy liczy się też czas. Gdy gniazdo usunie się jeszcze przed wyprodukowaniem nowych królowych, efekt obejmuje dużo większy obszar niż tylko kilkaset metrów wokół pasieki. Mniej królowych oznacza mniej nowych kolonii w następnym sezonie.
Technologia w pasiece – korzyści i ograniczenia
Wykorzystanie anten, nadajników i lornetek termicznych wymaga pieniędzy i wiedzy. To nie jest rozwiązanie dla każdej małej, amatorskiej pasieki, ale pokazuje kierunek, w którym zmierza część branży. Zamiast walczyć tylko przy ulach, rośnie nacisk na aktywne poszukiwanie i niszczenie ognisk inwazji.
Ta metoda ma kilka ważnych plusów:
| Zaleta | Co daje pszczelarzom i środowisku |
|---|---|
| Precyzja działania | Usuwane są konkretne gniazda, a nie wszystkie owady w okolicy, więc mniejsze ryzyko dla pożytecznych gatunków. |
| Mniejsza ilość trucizn | Nie trzeba masowo rozstawiać pułapek chemicznych, co ogranicza zanieczyszczenie otoczenia. |
| Efekt długofalowy | Zatrzymanie nowych kolonii zmniejsza presję na pszczoły w kolejnych latach. |
| Oszczędność pasiek | Silniejsze rodziny pszczele, wyższe zbiory miodu, mniej strat zimowych. |
Istnieją też wyzwania. Sprzęt do śledzenia i termowizji nie jest tani, wymaga szkolenia i zachowania zasad bezpieczeństwa przy likwidacji gniazd. Nie każde gniazdo uda się odnaleźć, szczególnie w trudnym terenie. Mimo to rośnie liczba pszczelarzy, którzy łączą siły z samorządami czy strażą pożarną, by wspólnie finansować takie akcje.
Co z tego wynika dla zwykłego mieszkańca?
Dla przeciętnej osoby mieszkającej w mieście lub na wsi szerszeń azjatycki bywa po prostu „kolejną wielką osą”. Rzadko kto widzi dramat, który rozgrywa się na wylotkach uli. Tymczasem każda pomoc w lokalizowaniu podejrzanych gniazd może mieć realny wpływ na przetrwanie pszczół w regionie.
Jeśli pojawia się duże skupisko brązowo-czarnych szerszeni w ogrodzie, na poddaszu czy w parku, warto zgłosić to do urzędu gminy lub lokalnego koła pszczelarzy, zamiast próbować samodzielnie usuwać gniazdo. Specjaliści coraz częściej dysponują bardziej precyzyjnymi metodami niż zwykły oprysk.
Rosnąca presja szerszenia azjatyckiego staje się jednym z wielu czynników stresujących pszczoły obok chemizacji rolnictwa, chorób i utraty siedlisk. Tam, gdzie technologia pomaga wyeliminować choć jedno z tych obciążeń, rośnie szansa, że pasieki i dzikie zapylacze przetrzymają kolejne trudne sezony. Dla pszczół taka „misja szpiegowska” przeciw drapieżnikom może okazać się różnicą między spokojnym zimowaniem a całkowitym wyginięciem rodziny.
Najczęściej zadawane pytania
Jak działa metoda śledzenia szerszeni za pomocą nadajnika?
Pszczelarz łapie szerszenia przy ulu, usypia go gazem, przyczepia miniaturowy nadajnik do odwłoka, a następnie śledzi jego lot za pomocą anteny kierunkowej, która odbiera sygnał.
Dlaczego tak ważne jest znalezienie pierwotnego gniazda szerszeni?
Pierwotne gniazdo zakłada samotna królowa na wiosnę. Jeśli zniszczy się je przed wyprodukowaniem nowych królowych, nie powstaną wtórne gniazda z tysiącami osobników.
Jak termowizja pomaga w lokalizacji gniazd szerszeni?
Lornetka termowizyjna wykrywa ciepło generowane przez setki szerszeni skupionych w jednym miejscu, co pozwala namierzyć gniazdo nawet po zmroku lub w gęstym listowiu.
Czy metoda z nadajnikami jest dostępna dla amatorskich pszczelarzy?
Wymaga specjalistycznego sprzętu – nadajników, anteny kierunkowej i kamery termicznej – co wiąże się z kosztami. Coraz częściej pszczelarze współpracują z samorządami i strażą pożarną.
Co może zrobić zwykły mieszkaniec, gdy zauważy gniazdo szerszeni azjatyckich?
Nie należy samodzielnie usuwać gniazda. Warto zgłosić to do urzędu gminy lub lokalnego koła pszczelarzy, którzy dysponują precyzyjnymi metodami eliminacji.
Wnioski
Innowacyjna metoda z wykorzystaniem nadajników i termowizji pokazuje, że skuteczna walka z inwazją szerszeni wymaga aktywnego działania, a nie tylko obrony przy ulach. Zniszczenie jednego pierwotnego gniazda w odpowiednim czasie może uchronić dziesiątki tysięcy pszczół przed śmiercią. Dla zwykłych mieszkańców najważniejsze jest – nie próbować samodzielnie usuwać gniazd, ale zgłosić podejrzane skupiska szerszeni do lokalnych służb. Tylko wspólnymi siłami możemy ochronić nasze pszczoły i dzikich zapylaczy przed kolejnymi sezonami inwazji.
Podsumowanie
Szerszeń azjatycki stanowi śmiertelne zagrożenie dla pszczół miodnych w Europie. Francuscy pszczelarze opracowali innowacyjną metodę walki z inwazją – wyposażają szerszenie w miniaturowe nadajniki, które pozwalają zlokalizować pierwotne gniazdo. Dzięki antenie kierunkowej i kamerze termowizyjnej można precyzyjnie namierzyć i zlikwidować źródło zagrożenia, zanim rozwinie się kolejna kolonia.


